Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
438 postów 14408 komentarzy

Tylko prawda

Husky - Prawicowiec,katolik Zoologiczny antykomunista UB-ekom i ich potomkom wstęp wzbroniony "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj" -Jan Paweł II

75 lat temu do Auschwitz trafił pierwszy transport kobiet

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Ich los w tym niemieckim obozie koncentracyjnym był szczególnie tragiczny. W fabryce śmierci w Auschwitz zginęła co druga przebywająca tu więźniarka. Tym, które przeżyły, koszmar towarzyszył do końca życia.

 „Moja matka przez wiele lat budziła się w nocy z krzykiem. Długo nie chciała wyjawić, co jej się śniło. Nie opowiadała także o życiu w obozie. Dopiero tuż przed jej śmiercią rozmawiałyśmy o tym. Wtedy też zrozumiałam, że to, co mnie tak śmieszyło w dzieciństwie, gdy mama chowała pod poduszkę kromki chleba, było spowodowane straszliwym głodem w obozie”- opowiada córka jednej z więźniarek z Auschwitz.

 

Blokowe i kapo zgotowały im piekło

26 marca 1942 roku do obozu koncentracyjnego w Auschwitz trafił pierwszy transport kobiet. Było to 999 więźniarek przewiezionych tu z obozu w Ravensbrueck. Większość stanowiły kryminalistki i, jak uznali władcy III Rzeszy, „elementy asocjalne”, ale w tym gronie znalazło się także kilkanaście kobiet, które do obozu trafiły z powodów politycznych. Więźniarki zostały umieszczone w dziesięciu blokach, które zostały odgrodzone od pozostałej, „męskiej”, części obozu.

                  

 

Panią życia i śmierci kobiet stała się Johanna Langefeld, która została kierowniczką obozu dla kobiet. W „pracy” pomagały je blokowe i kapo. Rekrutowano je spośród więźniarek kryminalnych. Ich bestialstwo przewyższało często okrucieństwo mężczyzn. Nie krył tego nawet sam Rudolf Hoess, komendant obozu Auschwitz. W wydanych po wojnie „Wspomnieniach” Hoess napisał: „Sądzę, że w Ravensbrueck wyszukano dla Auschwitz naprawdę najgorszy element spośród więźniarek. Przewyższały one znacznie więźniów kryminalnych w podłości, chamstwie i nikczemności. Były to przeważnie prostytutki wielokrotnie już karane, często kobiety budzące wstręt. Było do przewidzenia, że takie bestie będą maltretować podległe im więźniarki, ale nie można było tego uniknąć”.

                     

 

Polki obok Żydówek

O okrucieństwie blokowych i kapo bardzo szybko przekonały się inne więźniarki. W tym gronie znalazło się między innymi 999 słowackich Żydówek, które także trafiły do Auschwitz 26 marca 1942 roku. Był to pierwszy zarejestrowany transport przeprowadzony pod nadzorem Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy w ramach, jak to oficjalnie określano, „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. Żydówki po przewiezieniu do Auschwitz ubrano w mundury, które wcześniej nosili wymordowani w tym obozie jeńcy sowieccy.

Auschwitz zaludniał się kobietami. Miesiąc później, 27 kwietnia 1942 roku, do fabryki śmierci dotarł transport 127 Polek. Były to więźniarki polityczne przebywające wcześniej w więzieniach w Tarnowie i Montelupich w Krakowie. Otrzymały numery od 6784 do 6910.

                 

 

Eksperymenty medyczne na czterolatce

Niewiele wyższy numer – 70 072 – dostała półtora roku później Ludmiła Boczarow, która do Auschwitz (wówczas już Auschwitz II-Birkenau) trafiła jako… czteroletnia dziewczynka. Po wojnie mała Białorusinka została przygarnięta przez polską rodzinę. Matkę, z którą trafiła do Auschwitz, odnalazła dopiero w latach 60. Nie zdecydowała się jednak na powrót do ZSRR – czuła się Polką.

Wspomnienia małej Ludmiły, a może raczej Lidii są wstrząsające. Małe dziecko było w obozie obiektem doświadczeń pseudomedycznych, które między innymi powodowały przejściową ślepotę.

„Ludzka pani”: nie biła, choć mogła

Gehennę starszych i młodszych więźniarek łagodziła nieco postawa kierowniczki obozu, która była mniej fanatyczna od innych funkcjonariuszek nazistowskiego reżimu, wykazując też od czasu do czasu ludzkie odruchy.

„Życzliwość Langefeld ujawniała się w tym, że w czasie deszczu i mrozu skracała apele liczebne (rano i wieczór). Nie było nigdy apeli karnych, na których stało się godzinami w dni świąteczne. To była wielka ulga. Znam wypadek, gdy więźniarka, Polka pracująca w kuchni, została złapana na kradzieży cukru dla chorej koleżanki. Poszedł meldunek, spodziewałyśmy się bardzo surowej kary, raz, że kradzież, dwa, że to z kuchni esesmańskiej. Langefeld zapytała ją, dlaczego to zrobiła. Odpowiedziała zgodnie z prawdą i nie było kary” – wspominała Urszula Wińska, autorka książki "Zwyciężyły wartości" 

              

Zginęła co druga więźniarka

Po wojnie Langefeld trafiła do polskiego więzienia. Kobieta uniknęła jednak kary za „pracę” w Auschwitz. Wdzięczne więźniarki umożliwiły jej ucieczkę z krakowskiego więzienia przy ul. Montelupich. Johanna Langefeld wróciła do Niemiec. Zmarła w Monachium w wieku 73 lat. Odeszła z tego świata spokojnie we własnym łóżku.

Według szacunków historyków, w obozie w Auschwitz zginęła połowa z ponad 130 tysięcy zarejestrowanych w nim kobiet.

 

 http://kobieta.wp.pl/75-lat-temu-do-auschwitz-trafil-pierwszy-transport-kobiet-6105128339891329a

KOMENTARZE

  • To dopiero była tragedia!Piekło na ziemi.
    .
  • @Seth 15:56:39
    Piekło na ziemi.
    Tak ,tak to było piekło
    Dlatego trzeba przypominać niektórym
    pzdr
  • Tak
    Tak, cały czas przypominać.
    żeby tylko znowu takie skur...ństwo sie nie powtórzyło

    pozdr
  • @
    Żydo-Kosiur wyraźnie opowiedział się po stronie i w obronie żydowskiego KAPO.
  • @Rzeczpospolita 18:04:52
    wypad chazarska kreaturo
  • @Zdzich 18:20:13
    Potomek ?
  • @Rzeczpospolita 18:54:40
    koszerna kreaturo - WYPAD
  • Żabińscy - małżeństwo, które ratowało Żydów i zainspirowało Hollywood
    W piątek na ekrany kin wchodzi film "Azyl" opowiadający o małżeństwie Jana i Antoniny Żabińskich, którzy w czasie II wojny światowej w swojej willi, w warszawskim ZOO uratowali blisko 300 Żydów. W budynku mieści się muzeum, które przypomina o bohaterstwie Polaków.
    Jan Żabiński przez wiele lat kierował warszawskim ogrodem zoologicznym. Przed wojną, mając dorobek naukowy jako zoolog i popularyzator tej dziedziny nauki, był organizatorem ZOO w Warszawie, a w 1929 r. został jego dyrektorem. Funkcję tę pełnił - z przerwą w okresie wojny - do marca roku 1951 r., gdy odwołano go ze stanowiska ze względu na działalność w AK.

    http://www.pap.pl/Data/Thumbs/estepien/listopad/kwie/maj/czerw/lipiec/wrze/lis/sty/MTA4MHg0NjMhY3JvcHwweDB4OTYweDQxMQ,00006000.jpg
    We wrześniu 1939 r. warszawski ogród został zbombardowany. Część zwierząt zginęła, niektóre zjedzono podczas oblężenia, inne uciekły. Lwy trzeba było zastrzelić ze względów bezpieczeństwa. Wiele z pozostałych Niemcy wywieźli do innych ogrodów.

    Mieszkający z żoną i dziećmi w willi Jan Żabiński oficjalnie zajmował się hodowlą świń dla niemieckich żołnierzy. Aby zbierać odpadki z restauracji do tuczenia zwierząt, Żabiński otrzymał przepustkę do getta i wykorzystywał ją, by pomagać Żydom.

    Wraz z żoną Antoniną w czasie okupacji w swojej wilii i na terenie ZOO ukrywali Żydów. Olga Zbonikowska z fundacji "Panda", która opiekuje się willą Żabińskich, podaje, że uratowali życie bisko 300 osobom.

    Gdy zbliżali się Niemcy, Antonina grała na fortepianie melodię z operetki "Piękna Helena" Offenbacha - "Jedź, jedź, jedź na Kretę!". To był sygnał dla uciekinierów do ucieczki. Chowali się na stryszku, w szafach ściennych, czy ewakuowali do bażanciarni tunelem, którego wejście znajdowało się w piwnicy. Willa stała na terenie często odwiedzanym przez Niemców - nie przypuszczali, by działo się tam coś nielegalnego. Zdarzały się jednak niebezpieczne incydenty - w pewną niedzielę przez okno willi wyskoczyła psychicznie chora, innym razem pijany niemiecki oficer przerwał Antoninie Offenbacha i zaczął grać zakazaną "Etiudę Rewolucyjną" Chopina.

    Podczas Powstania Warszawskiego Jan Żabiński, żołnierz Armii Krajowej, dowodził plutonem, został ranny i trafił do oflagu, a to, co pozostało z przedwojennego ZOO, zostało niemal zrównane z ziemią. W pierwszych latach po wojnie Żabińscy zaangażowali się w odbudowę ogrodu, ale w 1951 r. Jan został zmuszony do rezygnacji ze stanowiska dyrektora.

    W latach 1952–1954 wykładał w Państwowej Wyższej Szkole Pedagogicznej w Warszawie, pisał książki o życiu zwierząt, wygłaszał pogadanki w Polskim Radiu. Od 1947 był członkiem Państwowej Rady Ochrony Przyrody. Popularyzował akcję przywracania żubra przyrodzie, od 1947 redagował "Księgi Rodowodowe Żubrów".

    W 1965 roku Jan i Antonina odznaczeni zostali medalem "Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata".

    W 2007 r. Amerykanka Diane Ackerman wydała książkę "The Zookeeper's Wife" opartą na pamiętnikach Antoniny Żabińskiej "Ludzie i zwierzęta". W 2009 w wydawnictwie Świat Książki ukazał się polski przekład pod tytułem "Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo". Książka stałą się podstawą hollywoodzkiego scenariusza filmowego. W piątek film "Azyl" wchodzi do kin. (PAP)

OSTATNIE POSTY

więcej
  • POLSKA

    Rocznica stanu wojennego

    Tragiczna rocznica, o której nie wolno zapomnieć. 36 lat temu wprowadzono w Polsce stan wojenny.W niedzielę 13 grudnia 1981 r. o godz. 6 rano Polskie Radio nadało wystąpienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego czytaj więcej

  • POLSKA

    Rząd Morawieckiego to zmiana...... bez zmiany

    Premier była super, więc ją wymienili. Ministrowie (niektórzy) nie dawali rady, więc zostali w komplecie. Taki jest bilans po pierwszym odcinku rekonstrukcji. czytaj więcej

  • ŚWIAT

    Nazad

    Prezydent Rosji pojawił się z niezapowiedzianą wizytą w bazie lotniczej Khmeimim w syryjskiej prowincji Latakia. Ogłosił tam decyzję o wycofaniu wojsk rosyjskich z baz w Syrii i ich powrót do kraju. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY

więcej