Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
441 postów 14506 komentarzy

Tylko prawda

Husky - Prawicowiec,katolik Zoologiczny antykomunista UB-ekom i ich potomkom wstęp wzbroniony "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj" -Jan Paweł II

Dziś 61. rocznica Poznańskiego Czerwca.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Poznański Czerwiec 1956 był pierwszym w PRL strajkiem generalnym i wystąpieniem ulicznym. Tragicznym symbolem tamtych wydarzeń stał się Romek Strzałkowski, 13-latek niosący biało-czerwony sztandar, Został zastrzelony przez funkcjonariuszy bezpieki.

                                

Demonstracje zostały krwawo stłumione przez komunistyczne władze. 29 czerwca wieczorem premier Józef Cyrankiewicz wygłosił przemówienie radiowe, w którym padła między innymi słynna groźba, że „każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewien, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie”.


                          

Kto jeszcze pamieta o tych wydarzeniach ,o tym ze w Poznaniu był pierwszy w Polsce i Europie bunt przeciwko komunistycznej władzy


                 O Boga, Wolność i Chleb    


                     

 

 Po pacyfikacji protestów zatrzymano blisko 700 mieszkańców Poznania, a ponad 300 poddano brutalnemu śledztwu. Oskarżono 21 osób, z których większość otrzymała kilkuletnie wyroki. Propaganda PRL bagatelizowała Poznański Czerwiec jako „wypadki czerwcowe” lub ostentacyjnie przemilczała.

Jan Paweł II podczas pierwszej wizyty w stolicy Wielkopolski w 1983 roku pragnął przybyć pod pomnik Ofiar Poznańskiego Czerwca, ale ówczesne władze Polski nie wyraziły na to zgody. Uczynił to podczas pielgrzymki do Polski w 1997 roku, kiedy po raz drugi odwiedził Poznań.

                          

 

Jak zginął Romek Strzałkowski - Kula w serce

28 czerwca 1956 w godzinach popołudniowych pracownik szpitala im. Raszei wpisał
pod numerem 2216 do karty głównej szpitala nazwisko zabitego: Strzałkowski Roman, urodzony 20.3.1943, zamieszkały w Poznaniu ul. Kościuszki 104 m. 4, uczeń.
W rubryce rozpoznanie lekarskie odnotował: Rana postrzałowa klatki piersiowej.

Następnego dnia rano dyżurny w szpitalnej portierni nie chciał pokazać ojcu zwłok dziecka. Sprawdził listę ofiar i powiedział, że Romek zginął i jego nazwisko figuruje pod numerem 10. Jakiś sanitariusz pokazał jednak Janowi Strzałkowskiemu ciało syna. Romek leżał w garażu, zmienionym w prowizoryczną kostnicę. Ojciec zauważył na ciele plamę krwi. Ślad po kuli był mały, ale wyraźny, z lewej strony koszulki. Legitymacja szkolna leżała na piersiach dziecka.]

Legenda Romka Strzałkowskiego

Jan Strzałkowski nigdy nie poznał okoliczności, w jakich zginął Romek. Ubecy wmawiali, że chłopiec zginął postrzelony kulą manifestantów. Nie uwierzył. Razem z żoną Anną do końca żyli w przekonaniu, że ich syna zabiła bezpieka. Romek miał zginąć, bo podniósł biało-czerwony sztandar, który upuściły ranne tramwajarki. W bohaterstwo najmłodszej ofiary Poznańskiego Czerwca 1956 wierzy również Anna Majerowska, najbliższa kuzynka Romka. – Matka wpoiła mu, że flaga narodowa i godło nie mogą leżeć na ziemi – opowiada Majerowska, 50 lat po śmierci kuzyna. Według rodziny i niektórych świadków, Romka zabrało z ulicy Kochanowskiego do gmachu UB dwóch mężczyzn w cywilu. Trzynastolatek miał zginąć, stojąc z podniesionymi rękami w jednym z garaży budynku Urzędu Bezpieczeństwa. Historykom nigdy nie udało się tej wersji potwierdzić. Wokół śmierci Romka Strzałkowskiego narosło przez pół wieku wiele mitów, których nie da się zweryfikować na podstawie dokumentów. Wiemy jednak, jak zaczął się dla Romka „czarny czwartek“ i co przeżywała rodzina w pierwszych dniach po śmierci dziecka.

                          

 

Spacer po szynkę

Manifestację słychać było od wczesnego ranka. Od strony ulicy Armii Czerwonej, gdzie swoją siedzibę w Zamku miały władze Poznania, dobiegały krzyki i nawoływania. Anna Strzałkowska zezna później prokuratorowi, że słyszała wyraźnie skandowanie „my chcemy chleba“. Romek wybierał się do sklepu. – Miał taki zwyczaj, że codziennie rano szedł przed szkołą po dwa plasterki szynki na śniadanie – wspomina Anna Majerowska. 28 czerwca uczeń szkoły muzycznej miał już wakacje. Matka pozwoliła Romkowi pójść pod Zamek, ale zabroniła przyłączać się do protestujących. – Jaka to manifestacja? – dopytywał Romek. Matka powiedziała, że ludzie domagają się obniżki cen i poprawy poprawy bytu. Kwadrans po godzinie dziewiątej chłopak wyszedł na zakupy. Do domu już nigdy nie wrócił.
Nie wiadomo, co potem działo się z Romkiem. Relacje świadków są sprzeczne i nie udało się na ich podstawie odtworzyć dokładnie ostatnich godzin życia chłopca. Z całą pewnością Romek znalazł się w okolicach Zamku i placu Stalina. Nie wiemy, jak dotarł pod gmach Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Po drodze spotkał szkolnego kolegę o nazwisku Czapski. Kolega będzie miał więcej szczęścia niż Romek i Poznański Czerwiec 1956 zakończy się dla niego ranami postrzałowymi ręki. Czapski z Romkiem włóczył się po ulicach. Chodzili po opuszczonych mieszkaniach, zaglądali na podwórka, do szop i piwnic. Możliwe, że w ten sposób trafili do garaży Urzędu Bezpieczeństwa.

 

 

                            

 

Tajemnica ubeckich garaży

Według najpopularniejszej i owianej legendą wersji zdarzeń Romek znalazł się na ulicy Kochanowskiego w chwili, gdy bezpieka z okien otworzyła ogień do tłumu. Kule dosięgnęły dwie tramwajarki, niosące biało-czerwony sztandar. Flaga upadła i splamiła ją krew rannych kobiet. Romek, który był akurat w pobliżu, doskoczył, chwycił sztandar i uniósł do góry. Wtedy podeszło dwóch mężczyzn i zabrało Romka do UB. Zginął w jednym z garaży zabity strzałem w serce. Historykom nie udało się potwierdzić tej wersji zdarzeń. – Wiemy, że Romek Strzałkowski był w okolicach ulicy Kochanowskiego – wyjaśnia dr Łukasz Jastrząb, historyk UAM. – Nie znamy szczegółów. 
Władzom nie zależało na wyjaśnieniu okoliczności śmierci Romka Strzałkowskiego. Nie przeprowadzono sekcji zwłok zabitego trzynastolatka ani analizy balistycznej. Zbadano jedynie koszulkę, którą Romek miał na sobie w chwili śmierci.
Strzałkowscy nie mogli pogodzić się ze śmiercią jedynaka. – Wiele lat po jego śmierci ciocia codziennie wspominała Romka – opowiada Anna Majerowska. – To był ich długo wyczekiwany syn. Anna Strzałkowska miała 41 lat, gdy urodził się Romek. Strzałkowscy nie przypuszczali, że w Poznaniu pochowają jedyne dziecko. Gdyby o tym wiedzieli, być może nie przeprowadziliby się z Siedlec do Poznania. Miasta, które kochali, a które odebrało im Romka.
 

http://wielkopolskie.naszemiasto.pl/artykul/jak-zginal-romek-strzalkowski-kula-w-serce,186577,art,t,id,tm.html

http://radiopoznan.fm/informacje/pozostale/poznanski-czerwiec-56-pamietamy.html

 

 

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • @SZS 08:00:14
    To rycz,
    moze chusteczki
  • Cześć i Chwała Bohaterom!
    https://pbs.twimg.com/media/DDbAvetXgAImop0.jpg
  • @DEUS DAGON EPISCOPUS VATICANUS 16:22:28
    Ciekawe....
  • @SZS 22:18:58
    Ja też mam do...
    ale
    nie do tych zbrodniarzy z Milicji i LWP
    to były zbrodnicze organizację na usługach sowieckich parchów
    a że są jeszcze ich spadkobiercy
    twój problem
  • @SZS 22:51:21
    Autor tej notki /Łukasz Jastrząb/ to potomek UB-eka
    Czy tylko pozyteczny......
  • @Husky 23:10:27
    "Autor tej notki /Łukasz Jastrząb/ to potomek UB-eka"
    Potomek....
    Wszystko jasne.
    Komentarze usunąłem.
    Z psychopatą się nie dyskutuje.
  • @Husky niebieski także się popłacze jak Lisienko, PO/PSL i wszelkie lewactwo!
    http://www.stefczyk.info/-/media/images/1270714piss29062017.ashx?bc=white&h=173&w=307
    Rozpacz na portalu Tomasza Lisa: PiS będzie rządził do 2031 roku! Ależ niespodzianka! Natemat.pl przewiduje, że Prawo i Sprawiedliwość może rządzić aż do 2031 roku. Jakie argumenty za tym przemawiają? Zdaniem publicysty portalu Tomasz Lisa są to m.in. dobre wyniki gospodarcze, rewelacyjne programy socjalne rządu, twarda polityka imigracyjna i słabość opozycji. Tylko dlaczego wizja PiS rządzącego przez kilka kolejnych kadencji określana jest mianem „kasandrycznej”? Hmm… Ostatnie sondaże, zarówno te dotyczące preferencji partyjnych jak i wyborów prezydenckich pokazują, że PiS i Andrzej Duda nie mają dzisiaj z kim przegrać. Że po dwóch latach sprawowania władzy obóz rządzący cieszy się nawet większym poparciem niż w dniu ostatnich wyborów. Niektórzy politycy PiS butnie zapowiadali po zdobyciu władzy, że będą rządzić kilka kadencji, nawet do 2031 roku. Czy taki scenariusz jest możliwy? – pyta w natemat.pl Jarosław Karpiński. I odpowiada: tak, po możliwe a nawet prawdopodobne! Jest ku temu sześć powodów. Po pierwsze „niskie bezrobocie i dobra koniunktura gospodarcza”, które mają być wiatrem w żagle PiS. Autor (ze smutkiem?) przytacza dane wskazujące na świetną kondycję gospodarki pod rządami PiS. Wzrost gospodarczy, optymizm konsumentów, dobre nastroje inwestorów - tych faktów po prostu nie można unieważnić. Mimo straszenia przez opozycję programy obniżenia wieku emerytalnego i Rodzina 500 plus nie zrujnowały budżetu. Ten drugi – wprost przeciwnie – napędza gospodarkę i praktycznie wyeliminował biedę i skrajne ubóstwo wśród dzieci – przyznaje Karpiński, uznając programy socjalne PiS za drugi powód, dzięki któremu partia Jarosława Kaczyńskiego może utrzymać się przy władzy przez całą następną dekadę. No i trudno się nie zgodzić rząd wreszcie coś daje i pomaga, a nie tylko nawołuje do zaciskania pasa. Tego w III RP nie było. Polakom podoba się również twarda postawa PiS wobec kryzysu imigracyjnego. Rząd mówi twarde „nie” dla relokacji imigrantów i zapewnia, że na pierwszym miejscu stawia bezpieczeństwo własnych obywateli. Oczywiście według natemat.pl taka polityka to „straszenie obcymi, podsycanie lęków i cyniczne zarządzanie strachem Polaków”, ale przecież islamski terror jest faktem a nie bajką – wystarczy spojrzeć na Paryż, Brukselę czy Londyn. Czwarty powód dominacji PiS to dążenie tej partii do stworzenie silnego państwa, które będzie działało zgodnie z polskim interesem narodowym, będzie chroniło obywateli, budowało poczucie tożsamości i dumy z naszej historii. Utrwalaniu władzy służy także dowartościowywanie przez PiS prowincji, Polski B i C. Prezydent i liderzy partii rządzącej non stop prowadzą kampanię odwiedzając najmniejsze nawet gminy i wsie, by pokazać, że są wśród ludzi i że pamiętają komu zawdzięczają zwycięstwo. Najbliższy kongres PiS nieprzypadkowo odbędzie się w malutkiej Przysusze – zauważa Karpiński. PiS ma rządzić do 2031 roku także dlatego, że opozycja jest słaba, elitarna i oderwana od rzeczywistych problemów ludzi. To prawda – wystarczy poczytać filipiki masowo tworzone chociażby przez jednego z duchowych liderów obozu III RP Tomasza Lisa… Szósty punkt analizy Karpińskiego nosiły tytuł „inne czyli ekshumacje, defetyzm, symetryzm, wsparcie Trumpa dla PiS i okres wakacyjny”. No cóż, nawet wakacje sprzyjają PiS, zwłaszcza, że dzięki programowi 500 plus wiele rodzin znowu będą miały po raz pierwszy okazję spędzić wakacje nad morzem czy w górach. Koniec wywodu opublikowanego w natemat.pl przynosi zszokowanym czytelnikom tego portalu promyk nadziei: PiS nie ma na razie z kim przegrać, ale może przegrać sam ze sobą. Poza tym polska polityka jest nieprzewidywalna i może na nią w każdej chwili zadziałać "efekt motyla" rozmarza się Karpiński. A jak będzie naprawdę? Wszystko w rękach Polaków.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY

więcej