Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
441 postów 14506 komentarzy

Tylko prawda

Husky - Prawicowiec,katolik Zoologiczny antykomunista UB-ekom i ich potomkom wstęp wzbroniony "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj" -Jan Paweł II

Nowa Huta - miasto bez Boga

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Mocno podenerwowany komunistyczną propagandą na temat Nowej Huty, nie zmrużyłem ani przez moment oka, szukając w sieci odpowiedzi na te nonsensy rodem z WKP(b) No i znalazłem

Jednocześnie uprzedzam nim ktoś to przeczyta.Jeśli jesteś zażydzonym Polakiem lub debilem zaczadzony kiczem Zachodu to (nie) czytaj. 8-)))

 

 Budowa nowego, socjalistycznego miasta bez Boga i Kościoła miała być przeciwwagą dla katolicko-mieszczańskiego Krakowa.Nowa Huta miała być idealnym miastem robotniczym.Lokalizacja huty w bliskiej okolicy Krakowa była wyłącznie decyzją stricte polityczną – bezpośrednią przyczyną „ukarania” dawnej stolicy budową kombinatu miały być nieprzychylne dla komunistów wyniki referendum czerwcowego i wyborów lutowych, w szerszej zaś perspektywie władze decyzją tą miały chcieć odmienić charakter.

Z założenia Nowa Huta miała być idealnym miastem robotniczym zamieszkanym przez ludzi podporządkowanych komunistycznej władzy. Na planach nie wyznaczono miejsca na kościół – religia miała być skutecznie wyplewiona.

 

Decyzje o budowie i lokalizacji Nowej Huty podjal osobiscie sam Stalin.


Budowa ogromnej huty, zapewniającej stal dla całego krajowego przemysłu, była jedną z kluczowych inwestycji Planu 6-letniego – stalinowskiego projektu „skoku” gospodarczego i społecznego, zakładającego ogromne inwestycje w przemysł, a co za tym idzie zwiększenie mobilności społecznej, migracji ze wsi do miast czy wykształcenia nowej, związanej z władzą komunistyczną klasy robotniczej.

Podobne inwestycje, i w tym samym czasie ,zostaly połączone z budową nowego miasta będącego zapleczem huty, są typowe dla stalinizmu – poczynając od budowanego przed wojną na Uralu Magnitogorska, poprzez powojennych „bliźniaków” Nowej Huty: węgierskie Sztálinváros (dziś Dunaújváros) czy wschodnioniemieckie Eisenhüttenstadt.

 

                  

 

Zderzenie w Nowej Hucie utopijnej ideologii z rzeczywistością sprawiło, że w miarę upływu czasu miasto to stało się – wbrew oczywistym intencjom władz – znaczącym ośrodkiem oporu społecznego, a później także opozycji politycznej. Właśnie w Nowej Hucie z niezwykłą siłą ujawnił się paradoks ilustrujący podstawową sprzeczność systemu komunistycznego, a mianowicie sprzeciw robotników wobec dyktatury sprawowanej oficjalnie w ich interesie. Okazało się, że historia Nowej Huty to dzieje niepokornej społeczności złożonej w większości z byłych mieszkańców wsi, którzy nie chcieli sprzedać swej wolności za cenę awansu społecznego.
 
to fragment z artykułu zatytułowanego NOWOHUCKA SOCZEWKA prof. dr hab. Antoniego Dudka
http://pamiec.pl/pa/tylko-u-nas/13722,NOWOHUCKA-SOCZEWKA-przypominamy-artykul-prof-dr-hab-Antoniego-Dudka.html
 
Atmosferę tego młodego socjalistycznego miasta doskonale oddaje część czwarta Poematu dla dorosłych Adama Ważyka:

Ze wsi, z miasteczek wagonami jadą
zbudować hutę, wyczarować miasto,
wykopać z ziemi nowe Eldorado,
armią pionierską, zbieraną hałastrą
tłoczą się w szopach, barakach, hotelach,
człapią i gwiżdżą w błotnistych ulicach:
wielka migracja, skudlona ambicja,
na szyi sznurek – krzyżyk z Częstochowy,
trzy piętra wyzwisk, jasieczek puchowy,
maciora wódki i ambit na dziewki,
dusza nieufna, spod miedzy wyrwana,
wpół rozbudzona i wpół obłąkana,
milcząca w słowach, śpiewająca śpiewki,
wypchnięta nagle z mroków średniowiecza
masa wędrowna, Polska nieczłowiecza
wyjąca z nudy w grudniowe wieczory…
W koszach od śmieci na zwieszonym sznurze
chłopcy latają kotami po murze,
żeńskie hotele, te świeckie klasztory,
trzeszczą od tarła, a potem grafinie
miotu pozbędą się – Wisła tu płynie.
Wielka migracja przemysł budująca,
nie znana Polsce, ale znana dziejom,
karmiona pustką wielkich słów, żyjąca
dziko, z dnia na dzień i wbrew kaznodziejom –
w węglowym czadzie, w powolnej męczarni,
z niej się wytapia robotnicza klasa.
Dużo odpadków. A na razie kasza.

Adam Ważyk, Poemat dla dorosłych [1955]

 

O tym jak powstawała świątynia , w jakich okolicznościach, z jakimi borykała się problemami ,przeczytać można w znakomitym wpisie LAURY OSIŃSKIEJ zatytułowany "Podaj Kamień: jak budowano Arkę Pana" którego fragmenty przytaczam.

 

ARKA PANA WZRASTAŁA WBREW KOMUNISTYCZNEJ WŁADZY W MIEŚCIE, W KTÓRYM MIAŁO NIE BYĆ BOGA. WALKA O ZGODĘ NA REALIZACJĘ ŚWIĄTYNI ORAZ JEJ DZIESIĘCIOLETNIA BUDOWA DOPROWADZIŁY DO NARODZIN WSPÓLNOTY. HISTORIA ARKI PANA NIE JEST ODOSOBNIONYM PRZYPADKIEM. PODOBNE ELEMENTY MOŻNA ODNALEŹĆ W HISTORIACH WIELU INNYCH KOŚCIOŁÓW WZNIESIONYCH WYSIŁKIEM WIERNYCH PO DRUGIM SOBORZE WATYKAŃSKIM.

 

Miasto bez Boga

 

 Konieczność budowy dużej huty, która pozwoliłaby na rozwój krajowego przemysłu, a tym samym wzmocniła polską gospodarkę, była podkreślana przez ekonomistów już przed wojną. Pod koniec II wojny światowej polskie władze planowały budowę huty stali w Katowicach, w oparciu o licencję i dostawy amerykańskie. Zdolność produkcyjną szacowano na 1 mln ton stali rocznie. Do budowy jednak nie doszło. Planiści radzieccy na podstawie własnych doświadczeń zaproponowali budowę huty o znacznie większej wydajności (1,5 mln ton stali), a Polska otrzymała z ZSRR ofertę zaprojektowania i wyposażenia ogromnego kombinatu oraz pomocy w szkoleniu jego załogi. W 1947 roku specjalna komisja do spraw budowy nowej huty przy udziale radzieckich projektantów z Państwowego Instytutu Projektowania Zakładów Metalurgicznych w Moskwie rozpatrzyła 10 różnych lokalizacji w rejonie Gliwic, Blachowni, Łabęd, Kędzierzyna, Spytkowic oraz Krakowa. Ostatecznie zdecydowano, że największy w Polsce kombinat metalurgiczny i związane z nim nowe miasto powstaną 12 km na wschód od Krakowa, w sąsiedztwie wsi Pleszów i Mogiła.1

 

Dla wielu mieszkańców Krakowa decyzja ta była niezrozumiała. W okolicach nie było rudy żelaza ani węgla, tereny wokół miasta z uwagi na dobre gleby były terenami rolniczymi. Powszechna stała się opinia, że czynnikiem, który wpłynął na lokalizację nowej inwestycji, było referendum ludowe z 30 czerwca. Miało być ono sprawdzianem popularności władzy ludowej w narodzie i zawierało trzy pytania:
Czy jesteś za zniesieniem Senatu?
Czy chcesz utrwalenia w przyszłej konstytucji ustroju gospodarczego, wprowadzonego przez reformę rolną i unarodowienie podstawowych gałęzi gospodarki narodowej z zachowaniem ustawowych uprawnień inicjatywy prywatnej?
Czy chcesz utrwalenia zachodnich granic państwa polskiego na Bałtyku, Odrze i Nysie Łużyckiej?
Mieszkańcy Krakowa zamiast zgodnie z oczekiwaniami władzy odpowiedzieć „trzy razy TAK”, odpowiedzieli „NIE”. W świetle głoszonych opinii budowa nowego, socjalistycznego miasta bez Boga i Kościoła miała być przeciwwagą dla katolicko-mieszczańskiego Krakowa i symbolem nowej Polski.

 

Według Dyrektora Budowy Miasta Nowa Huta Bogumiła Korombela2 Nowa Huta była zbyt wielką inwestycją, by decyzja o jej lokalizacji była podyktowana chęcią „utarcia nosa Krakowowi”. Podobnego zdania jest Tadeusz Binek – architekt pełniący funkcję m.in. inspektora nadzoru budowlanego (od 1952 r.) oraz Głównego Architekta (od 1956 r.) w Dyrekcji Budowy Miasta Nowa Huta, który w swych opracowaniach otwarcie podkreśla, że „kara za referendum” jest mitem.3 W artykule Huta «Gigant». Geneza, budowa, agonia pisze:

„(...) przesądziły generalnie względy ekonomiczne, takie jak dogodne połączenia komunikacyjne (na trasie śląskie kopalnie węglowe – dostawa rudy z Krzywego Rogu), położenia nad Wisłą (pobór wody technologicznej i planowany transport rzeczny surowców oraz gotowych wyrobów), bliskość dużego miasta (zaplecze kadrowe, mieszkaniowe i kulturowe), bliskość Okręgu Górnośląskiego (fachowcy hutniczy) oraz łatwość naboru robotników w przeludnionych wsiach słabo uprzemysłowionego regionu Małopolski”.

Plan Nowej Huty, w oparciu o plan Magnitogorska, opracował inżynier Tadeusz Ptaszycki. Centrum miasta stanowił plac Centralny (im. J. Stalina), z którego rozchodziło się pięć szerokich arterii miejskich obsadzonych szpalerami drzew. Każde osiedle miało kształt mniej lub bardziej zwartego czworoboku, do którego wiodły cztery bramy – wejścia. Z założenia każda taka jednostka miała być dobrze skomunikowana z pozostałą częścią miasta i wyposażona w przychodnię, żłobek, przedszkole i szkołę oraz sklep z podstawowymi artykułami żywnościowymi. Twórcom miasta zależało na tym, by zaspokajało ono wszystkie potrzeby mieszkańców, było wygodne i wspierało relacje międzyludzkie – miały w tym pomóc szerokie ulice i place. Architektura nowego socjalistycznego miasta pełniła bardzo ważną rolę propagandową. Budynki użyteczności publicznej jak Kino Świt czy Teatr Ludowy cechowała monumentalność, mająca wyrażać siłę i potęgę państwa. „Nigdy wcześniej ani później w historii Polski architektura nie została tak mocno wprzęgnięta w kształtowanie mentalności oraz obrazu władzy i rzeczywistości społecznej, jak to miało miejsce w pierwszych latach budowy Nowej Huty.” 5 Z założenia

Nowa Huta miała być idealnym miastem robotniczym zamieszkanym przez ludzi podporządkowanych komunistycznej władzy. Na planach nie wyznaczono miejsca na kościół – religia miała być skutecznie wyplewiona.

W pierwszych latach budowy nowego miasta rotacja ludności była niezwykle dynamiczna, co utrudniało integrację mieszkańców i zwiększało poczucie wykorzenienia. Szerzyły się rozboje, pijaństwo i prostytucja. Przegląd prasy (tygodnik „Po prostu”, „Życie literackie”, „Świat”, „Sztandar Młodych”) przedstawiony podczas audycji Wiktora Trościanko na antenie Radia Wolna Europa z 1956 roku nie pozostawiał złudzeń: Nowa Huta była miastem niebezpiecznym i zepsutym do szpiku kości.

„Poza dorobkiem materialnym płynącej tu stali, straszliwa klęska eksperymentu społecznego.” – podkreślał podczas audycji Wiktor Trościanko.


Szkoła zamiast krzyża
W początkach istnienia Nowej Huty, praktykujący katolicy gromadzili się w opactwie cystersów znajdującym się w pobliskiej wsi Mogiła oraz w małej kaplicy na terenie Bieńczyc. Gdy jednak liczba mieszkańców wzrosła do 80 tysięcy, brak kościoła w tkance nowego miasta stał się poważnym problemem.

Okazję do jego budowy przyniosła w 1956 roku odwilż październikowa, której efektem było przejęcie władzy przez Gomułkę oraz amnestia dla części więźniów politycznych i duchowieństwa. W 1957 r. wydano zgodę na budowę kościoła

O tym że ta decyzja została szybko cofnięta i jak potoczyły się losy budowy opiszę w kolejnej notce.

Tu linki do stron z których skorzystałem w powyższej notce.

https://histmag.org/Nowa-Huta-historia-mit-rzeczywistosc-9629

http://pamiec.pl/pa/tylko-u-nas/13722,NOWOHUCKA-SOCZEWKA-przypominamy-artykul-prof-dr-hab-Antoniego-Dudka.html

http://www.architektura7dnia.pl/article/arka-pana

 Polecam też filmy :
Miasto gniewu i nadziei

https://youtu.be/wVW5tgKpPcg

https://youtu.be/8TCRnGTCVFI

https://youtu.be/MZDNkXrvvB4

https://youtu.be/PxFIu2R0uY0

https://youtu.be/iTumG-8uyqc

https://youtu.be/JWCAsbEgZzo

 

 

 

 

 

 
 
 
 
 

 

KOMENTARZE

  • @Husky
    Sama prawda zawarta w artykule, komentarz mój zbyteczny ponieważ sam bym to samo napisał. U Białasa podpierającym się wypocinami tej z Antypodów same peany na cześć budowy N. Huty. 5*****! i pzdr!
  • @kula Lis 67 10:02:48
    Nowa Huta miała być sztandarowym projektem budownictwa socjalistycznego.
    Było to pierwsze w historii Polski „miasto bez Boga", zbudowane rozmyślnie bez kościoła.

    W tym miejscu, pomyślanym jako robotnicza przeciwwaga dla inteligenckiego Krakowa, wychować miano „nowego człowieka" - homo sovieticus.
    I wyhodowano.........
    czego efektem sa takie a nie inne wpisy o tej "epokowej budowie".

    A wszystko to opisał R. Kapuściński w swym reportażu „To też jest prawda o Nowej Hucie", opublikowanym na łamach „Sztandaru Młodych" w 1955 roku.
    Z tekstu wyłaniał się obraz przerażającej pustki życia, zagłuszanej przez młodych robotników alkoholem. Rozpusta była na porządku dziennym. Kapuściński opisywał rozmowę z 14-letnią prostytutką, która zaraziła chorobą weneryczną ośmiu mężczyzn: „Kiedy z nią mówiliśmy, opowiadała o swoich wyczynach tak wulgarnie, że się zbierało na wymioty".

    Dzieki za ocene i komentarz
  • @kula Lis 67 10:02:48
    A kij tam z Nową Hutą. Jej już niema. Popatrz tu:
    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/f/f1/CenJewCultKrakow2.JPG/1280px-CenJewCultKrakow2.JPG
    Ambasada czy Ministerstwo?
  • @fretka 10:17:41
    Posowiecka reprywatyzacja ?
    8-)))))))
  • @Husky 10:10:45
    Co do chorób wenerycznych to nachodźcy przywlekli do Europy nieuleczalną u nas w naszym klimacie odmianę rzeżączki i kiły.
  • @Husky
    https://polskaniepodlegla.pl/media/k2/items/cache/f223320d8a24cf1ea97d301692b05728_L.jpg
    Jakie piękne samobójstwo! Totalna opozycja dokonuje spektakularnego politycznego samobójstwa otwarcie występując przeciwko woli narodu! Lider PO, Grzegorz Schetyna zapytany na antenie Polsat News o przebieg spotkania Europejskiej Partii Ludowej w PE powiedział: Była rozmowa o migracjach, o uchodźcach. Zaskakująca jest opinia polskiego rządu, taka bardzo twarda, odpychająca rozmowę o jakiejkolwiek solidarnej współpracy w ramach Unii Europejskiej. Mój głos był taki jednoznaczny tutaj. […] Złożymy aplikacje, pokażemy miasta i województwa, które będą w stanie (przyjąć uchodźców). Jeszcze nie dawno ten sam Schetyna zapewniał, że jest przeciwny przyjmowaniu uchodźców. Deklaracja Schetyny jest skierowana przeciwko polityce rządu. Nie trzeba było długo czekać. Gotowość do antyrządowego buntu poprzez przyjmowanie uchodźców wbrew stanowisku polskich władz zadeklarowali: Tadeusz Truskolaski (Białystok), Rafał Bruski (Bydgoszcz), Paweł Adamowicz (Gdańsk), Marcin Krupa (Katowice), Jacek Majchrowski (Kraków), Krzysztof Żuk (Lublin), Hanna Zdanowska (Łódź), Jacek Jaśkowiak (Poznań), Tadeusz Ferenc (Rzeszów), Piotr Krzystek (Szczecin), Hanna Gronkiewicz-Waltz (Warszawa), Rafał Dutkiewicz (Wrocław). Mając na uwadze zbliżające się wybory samorządowe i nieustający sprzeciw przytłaczającej większości Polaków nieżyczących sobie muzułmańskich imigrantów w Polsce możemy powiedzieć jasno. Totalna opozycja dokonuje spektakularnego politycznego samobójstwa otwarcie występując przeciwko woli narodu i stanowisku rządu. Próba importowania z Zachodu zabójczej ideologii multi-kulti się nie powiedzie, a ci, którzy próbują tego dokonać już wkrótce na własnej politycznej skórze doświadczą, co myślą o tym Polacy.
  • @Husky
    ICH SĄDY! Sąd nie uwzględnił zażaleń prokuratury. Podejrzani w aferze polickiej wciąż na wolności! Sąd Okręgowy w Szczecinie nie uwzględnił zażalenia prokuratury na postanowienie Sądu Rejonowego Szczecin-Prawobrzeże i Zachód w sprawie 6 z 10 podejrzanych w aferze polickiej.
    Sprawa dotyczy, obliczonych na wiele milionów strat, których się dopuszczono w Zakładach Chemicznych Police, należących do Grupy Azoty. W związku z powyższym: Tomasz B., Anna P., Maciej G., Robert B., Robert Z. i Piotr J. pozostaną na wolności. Decyzję swą, sąd uzasadnia brakiem dowodów, potwierdzających, że zatrzymani popełnili zarzucane im czyny. Podobne zażalenia prokuratora, wystosowane wobec dwóch jeszcze podejrzanych, sąd rozstrzygnie pod koniec lipca. CBA zatrzymało już w tej sprawie m.in. byłego prezesa Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police Krzysztofa J., byłych członków zarządu i byłego dyrektora generalnego African Investment Group Tomasza J. W wyniku działalności wspomnianych osób, spółka straciła co najmniej 30 mln zł. Została też narażona na utratę następnych 2,5 mln zł. Przestępstwo zostało popełnione na przestrzeni dwóch lat: 2014 r. - 2016 r. i związane było z „podpisaniem umów dotyczących inwestycji prowadzonych przez African Investment Group w Senegalu”. Zdaniem prokuratury, umowy wtedy zawarte, zostały sfinalizowane, mimo pełnej świadomości, że opłacone usługi nie zostały faktycznie wykonane.
  • @Husky 10:20:54
    Nie, protrockistowski zwrotwłasności.
  • @fretka 10:17:41
    //Huta Lenina zatrudniała około 40 tysięcy pracowników, produkowała ok. 8 tysięcy ton stali rocznie//

    Tak wyliczyła pani ekspert (sic)

    Dziwisz się że jej już nie ma.
    Skoro przyjaciele że wschodu dostarczali nam rocznie wiele milionów ton błota, zwanego dumnie rudą żelaza a kombinat produkował aż .......
    8 tysięcy ton stali rocznie, to faktycznie był to zaje..sty interes.
    I jeszcze te 8 tysięcy ton stali eksportowano do ZSRR jak zapłata za to sprzedane nam błoto.
    Czy miało prawo to nie paść.
    pzdr.
  • @kula Lis 67 10:24:39
    To tylko "uboczne skutki" przemarszu sowieckich żołdaków przez Polskę w te i nazat
  • Husky
    Uważam, ze jednak lepiej coś mieć niż nie mieć, budować a nie niszczyć.
    Ty zbójnicki to chyba dopiero co gimnazjum skończyłeś i nie pamiętasz nawet, że bez tej "przerażającej pustki życia, zagłuszanej przez młodych robotników alkoholem" twoi idole, żydokomuna (z której wywodzi się PiS PO), nie miałaby co sprzedawać (raczej rozdawać za darmo kolesiom).

    Zanim zaczniesz pisać takie goopoty popytaj rodziców a jeszcze lepiej dziadków. Nic nie jest biało-czarne.
  • @Husky
    http://prawy.pl/wp-content/uploads/2017/07/zablocki-300x172.jpg

    Sędzia Zabłocki: Mam odchodzić jako złóg komunistyczny, jako czerwona pajęczyna. Reprezentujący pierwszą prezes Sądu Najwyższego podczas procedowania w Senacie ustawy o Sądzie Najwyższym sędzia Stanisław Zabłocki dosłownie stawał na głowie, żeby wybronić sędzię Małgorzatę Gersdorf oraz innych sędziów o komunistycznej proweniencji przed dekomunizacją sądownictwa.

    – Ja wiem, że nie jest najlepszą metodą odwoływać się do własnych przykładów, ale czasem są takie momenty, że trzeba coś powiedzieć. Przez cały okres stanu wojennego do kwietnia 1991 r. byłem adwokatem, broniłem ludzi, również tych, którzy byli opresjonowani przez władzę czasów słusznie minionych wyliczał, a przecież funkcję adwokata w okresie komunistycznym pełnili ludzie, którzy byli lojalni wobec systemu. Dzisiaj, zgodnie z uzasadnieniem tego projektu mam odchodzić jako złóg komunistyczny, jako czerwona pajęczyna jęczał Zabłocki w Senacie. Takich osób jak ja jest więcej w Sądzie Najwyższym. Są adwokaci, radcowie prawni. Są też młodzi ludzie, którzy pierwsze nominacje sędziowskie otrzymywali po demokratycznym przełomie. To uzasadnienie tego projektu ich też dotyczy? pytał, jakby był nieświadom, z jakiego klucza następował dobór kadry sędziowskiej, a przynajmniej znacznej jej większości. Bardzo ciężko mi się z tym pogodzić. Nie mogę się z tym pogodzić mówił. Wyłoniony w tym trybie Sąd Najwyższy to jest już inny Sąd Najwyższy niż jest ufundowany w naszej Konstytucji ubolewał nad odcięciem sądownictwa od spuścizny postPRL. Mnie nie chodzi o to, że to może być sąd bez pani prof. Gersdorf, bez sędziego Zabłockiego, bez sędziego Laskowskiego przekonywał. Usiłował ponadto wmówić zgromadzonym w Senacie, że wcale nie walczy „o stołki”, ale o instytucję Sądu Najwyższego i użył do tego chyba wszystkie znane sobie chwyty retoryczne.
    Ps..O 28 lat za późno ….. ale doczekałem. Wszyscy czerwoni zdrajcy zniewolonego narodu powołują się na Konstytucję ale kto i dla kogo ją napisał tego nie pamiętają albo nie chcą pamiętać. Co uderza w wypowiedziach różnych takich sędziów w ostatnich dniach i nie tylko? a no totalny brak znajomości prawa; to jest wręcz żenujące; a wszystkich chyba przebiła ta baba w stroju kanarka (Coco Szpadel), co to za suwerena uznała komunistyczną książeczkę (trudno te bzdury wykluczające się nawzajem nawet w jednym paragrafie udowodnił to prawnik Stanisław Michalkiewicz uznać za normalną konstytucję), a nie naród, choć zapisane jest to właśnie w tej „konstytucji” w jednym z pierwszych paragrafów; żałosne to aż do bólu; wywalić tych nieuków natychmiast, a nowym na poczekaniu zrobić egzamin ze znajomości prawa najlepiej publiczny, żebyśmy nie dali się zrobić, tej zgniłej aż do kości, kaście ponownie!
  • @Husky
    http://niewygodne.info.pl/gify7/wszyscy-mowia-tylko-o-sadach-550-png.png

    Wszyscy tylko o sądach, tymczasem budżet kraju z rekordową nadwyżką a zadłużenie w końcu zaczęło spadać! Uwaga wszystkich skupiona na reformie wymiaru sprawiedliwości, tymczasem Ministerstwo Finansów potwierdziło wczoraj rewelacyjne wyniki stanu finansów naszego państwa. Dzięki walce z mafią wyłudzającą podatek VAT oraz rekordowym zyskom NBP, po czerwcu budżet kraju zanotował najwyższą w historii nadwyżkę wynoszącą +5,9 mld zł. To jednak nie koniec dobrych informacji. Okazuje się, że w maju zadłużenie Polski zmniejszyło się o 2,01 mld zł, a w perspektywie trzech ostatnich miesięcy, za które dostępne są dane (marzec-maj) dług uległ pomniejszeniu o 4,6 mld zł! Rządowi PiS można zarzucić różne rzeczy, ale jedno z pewnością trzeba mu oddać - walka z mafią wyłudzającą (kradnącą) zwroty VAT w końcu zaczęła przynosić realne efekty. Według szacunkowych danych Ministerstwa Finansów w okresie styczeń - czerwiec 2017 r. dochody budżetu państwa były wyższe o 25,1 mld zł w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego. Dochody z tytułu podatku VAT były wyższe o 28,1 proc., czyli o ok. 17,6 mld zł. Dochody z podatku akcyzowego i podatku od gier były wyższe o 3,7 proc., czyli o 1,2 mld zł, dochody z podatku PIT były wyższe o 7,9 proc. (tj. ok. 1,7 mld zł), dochody z podatku CIT były wyższe o 13,7 proc. (tj. ok. 1,9 mld zł). Ale to nie koniec dobry informacji - również wczoraj Ministerstwo Finansów opublikowało najnowsze dane na temat polskiego długu. Okazuje się, że w maju zadłużenie naszego kraju zmniejszyło się 2,016 mld zł, a w perspektywie trzech ostatnich miesięcy, za które dostępne są dane (marzec-maj) dług uległ pomniejszeniu o 4,6 mld zł! Oby te dobre dla nas wszystkich statystyki utrzymały się do końca roku, a kolejne miesiące przyniosły coraz lepsze wyniki w zakresie walki z mafią VAT, czy stanem zadłużenia naszego kraju.

    Źródło: MF: nadwyżka budżetowa po czerwcu wyniosła 5,9 mld zł (Stooq.pl)

    Źródło: Zadłużenie Skarbu Państwa (Mf.gov.pl)
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 10:41:02
    No nie wiem czy wszystko to co opisał R. Kapuściński jest kłamstwem.
    A idolem to on moim nie był i nie jest.
    I nie słyszałem by był w PIS-ie czy PO
    Dzieki za koment
    pzdr.
  • @Husky 10:38:21
    Woziłem zestawami ze Szczecina rudę radziecką było jej w ładowniach jak węgla, a szwedzkiej były tylko kupki w ładowniach czy brazylijską granulat-też tylko kupki. Ta radziecka ruda potem leżała latami na hałdach w porcie Koźle nikt jej nie chciał. Jako dziecko już na tych hałdach bawiliśmy się w kowboi.
  • @kula Lis 67 10:53:12
    Bo rosyjska ruda żelaza to tzw.ruda bagienna o zawartości żelaza 2-3%
    8-))))
  • @Husky 11:02:47
    Wiem, no i koloru czerwonego/rudego.
  • @Husky
    Białoruski sąd wydał wyrok śmierci. Mogilewski sąd okręgowy na Białorusi wydał wyrok śmierci na dwie osoby występujące w sprawie tzw. „czarnych agentów nieruchomości", którzy według informacji śledztwa zabijali ludzi w celu kradzieży pieniędzy ze sprzedaży ich mieszkań - głosi komunikat na stronie Sądu Najwyższego Białorusi. „Mogilewski sąd okręgowy wydał wyrok w sprawie tzw. „czarnych agentów nieruchomości" czytamy w komunikacie. Sąd wydał w sumie cztery wyroki w sprawie dotyczącej sześciu zabójstw. Dwie osoby zostały skazane na karę śmierci. „Za ogół popełnionych przestępstw…. skazuje się Gerszankowa Igora Pietrowicza na karę śmierci rozstrzelanie wraz z konfiskatą całego mienia bez pozbawienia prawa zajmowania określonych stanowisk lub prowadzenia określonej działalności…. Skazuje się Bereżnowa Siemiona Dawidowicza na karę śmierci rozstrzelanie wraz z konfiskatą całego mienia bez pozbawienia prawa zajmowania określonych stanowisk lub prowadzenia określonej działalności" czytamy na stronie sądu. Komunikat głosi, że skazani mieli „wspólnie opracowany, dokładnie przemyślany, niejednokrotnie i konsekwentnie realizowany plan zawładnięcia należącymi do obywateli środkami finansowymi prowadzący przez ich zabójstwo w celu ukrycia śladów przestępstwa". Według informacji sądu zabójstwa były popełniane w latach 2009-2015. W marcu 2015 roku organy porządkowe przerwały działalność przestępczą oskarżonych. Kolejna osoba figurująca w sprawie Tatiana Gerszankowa została skazana na 24 lata pozbawienia wolności wraz z konfiskatą całego mienia, pozbawieniem prawa prowadzenia działalności gospodarczej na okres pięciu lat, a także odbywaniem kary w postaci pozbawienia wolności w kolonii karnej o normalnym rygorze. Borysa Kolesnikowa sąd skazał na karę pozbawienia wolności w wymiarze 22 lat i jednego miesiąca w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze.
    „Wyrok może być zaskarżony i oprotestowany poprzez wniesienie apelacji do kolegium sądowego do spraw karnych Sądu Najwyższego Białorusi przez Mogilewski Sąd Okręgowy w ciągu dziesięciu dni od dnia jego wydania" czytamy w komunikacie. Według informacji obrońców praw człowieka, w tym roku na Białorusi wykonano jedną karę śmierci, kolejne dwie osoby oczekują na jej wykonanie. Białoruś jest jedynym krajem w Europie, gdzie kara śmierci jest stosowana. W 1996 roku kwestia odwołania kary ostatecznej na Białorusi została wyniesiona na referendum. Za utrzymaniem kary śmierci zagłosowało prawie 80,5% obywateli, którzy wzięli udział w referendum. Obecność kary śmierci w białoruskim systemie sądownictwa jest główną przeszkodą w przywróceniu Białorusi statusu specjalnego gościa ZPRE.
    Ps..Brawo Białorusini ! Tak trzymać ! W dupie miejcie całą to skurwiałą UE -pilnujcie swojego i nie odstępujcie od swojego prawodawstwa.. A na razie chazarzy czyli HGW & Company w Warszawie, Wrocławiu Dupkiewicza, Poznaniu Jaśkowiaka, Gdańsku Budynia, Krakowie Majchrowskiego, etc..etc..ma się w Polsce dobrze. Tak jak na Białorusi powinno być i w Polsce.
  • @kula Lis 67 11:34:16
    //Tak jak na Białorusi powinno być i w Polsce.//
    Akurat w tym przypadku zgoda.
  • 22 lipca...obchodzimy w Polsce : Dzień Kolaboranta.
    22 lipca...obchodzimy w Polsce : Dzień Kolaboranta.

    Może warto złożyć "życzenia" kilku osobom
  • @Husky 11:55:40
    kundel,
    to chyba ściągniesz do Polin i staniesz na honorowej trybunie
  • 1*
    kundelku kserozjebku ;)
    Wstawiłeś notkę kolejny raz udowadniając , że do pięt nie dosięgasz blogerom takim jak Pan Zygmunt Białas czy Pani Tiamat...
    Gratuluje samozaorania :)

    Może spróbuj tego ...
    http://i.iplsc.com/-/0002Q27XG8SB8543-C411.jpg
  • @Paulus Aquarius 13:07:11
    Pogłoski o wymarci gatunku homo sovieticus jak widać są tylko plotką

    http://2.bp.blogspot.com/_RNJaN57v2vQ/SNTaGDWvX_I/AAAAAAAAAis/n-kSKsOXU_8/s400/Monika+Sosnowska+1.jpg
  • @Rzeczpospolita 12:51:08
    Przodowniku pracy, stachanowski blagierze, o co kaman

    https://pbs.twimg.com/profile_images/845286335917248512/-FE2Phck.jpg

    ps.
    a i zapomniałem
    wszystkiego najlepszego


    http://antykomunista.neon24.pl/post/139419,nowa-huta-miasto-bez-boga#comment_1400619
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 10:41:02
    Popieram. " Uważam, ze jednak lepiej coś mieć niż nie mieć, budować a nie niszczyć."
    Natomiast Husky, moim zdaniem jest hasbarskim trollem zagnieżdżonym na Neonie. Czytając głupoty jakie on wypisuje, nie wiem śmiać się, czy płakać nad nad tym człowiekiem. A najciekawsze, że "kula Lis 67" zaczął często mu kibicować a wydawało by się, mądry człowiek i Polak ...
  • @Vinto 13:33:07
    Jeśli długo nad tym myślałeś
  • @Husky 13:38:55
    Przecież to widać i czuć od początku twojego pobytu na Neonie.
  • @Husky 13:26:22
    ponieważ jesteśmy na twoim szmatławym rynsztokowym blogu to chętnie pospamuje tu...
    OCZYWIŚCIE JAK TO KUNDEL UMIE TYLKO ROZMOWAWIAĆ NA MEMY:
    https://i1.kwejk.pl/k/obrazki/83de077cd168add16f1b79ed301b71fb.jpg

    A dla przypomnienia:
    kundelku kserozjebku ;)
    Wstawiłeś notkę kolejny raz udowadniając , że do pięt nie dosięgasz blogerom takim jak Pan Zygmunt Białas czy Pani Tiamat...

    MOŻE KIEDYŚ ZROZUMIESZ...

    ALE CZY ANTYPOLSKI PŁATNY TROLL -HOMO TROLLUS MOŻE SIĘ ZMIENIĆ W HOMO-SAPIENS ?
  • @Paulus Aquarius 13:45:28
    22 Lipca
    Dzień kolaboranta
    Pamiętam o życzeniach dla was
    Homo Sovieticus żyje !!!
    Niech zyje !!!!
  • @Vinto 13:41:02
    A slychac ?
  • @Vinto 13:41:02
    SPOKOJNIE...islamscy bojówkarze z Londynu opłacani przez tych samych SYJONISTÓW CO KUNDEL przerobią jego tępy łeb na końcówkę od mopa :)

    http://k36.kn3.net/taringa/1/3/0/2/2/4/3/potrishead/47F.gif?3419
  • @Paulus Aquarius 13:55:52
    Sporo tu ofiar przemarszu sowieckich żołdaków przez Polskę w te i nazat
    Sporo
    Wielu z nich to "goście" hoteli w Nowej Hucie
    Wielu
  • @Vinto 13:41:02
    TROLLOWANIE ZA KASE TO JEGO SENS ŻYCIA..
    Ostanio ktoś go spytał czy nie cierpi na tym jego życie towarzyskie

    A KUNDEL NA TO:

    http://pobierak.jeja.pl/images/7/9/f/34748_no-life-to-cos-wiecej-niz.jpg
  • @kula Lis 67 10:02:48
    Stalinowskie miasta


    Związek Radziecki, lata trzydzieste. W prasie szaleje partyjna propaganda, w opętańczym tempie buduje się nowe fabryki i nowe miasta. No właśnie, jak żyje się w miastach epoki industrializacji i terroru?

    Życie w miastach Związku Radzieckiego w latach trzydziestych było udręką. W starych miastach z powodu nagłego wzrostu liczby ludności, zwiększonego zapotrzebowania przemysłu i skąpego budżetu doszło do niewydolności infrastruktury w zakresie transportu publicznego, połączeń drogowych, dostaw energii i wody. W nowych miastach przemysłowych wyglądało to jeszcze gorzej, ponieważ usługi dla ludności zaczynano od zera. „Fizyczny aspekt życia w mieście jest przerażający – pisał amerykański inżynier pracujący w Związku Radzieckim na początku lat trzydziestych. – Smród, brud i zaniedbanie drażnią człowieka na każdym kroku”.

    https://histmag.org/Stalinowskie-miasta-7801
  • x
    U, ale się rzuciły w Dzień Kolaboranta..;p

    --------------
    Bardzo proszę o zachowanie elementarnej kultury i nie włażenie na krzesła.
    -------------
    Z drugiej strony niezależnie od intencji powstania, majątkiem szczególnie dziedziczonym należy zarządzać, nie go niszczyć.
    Skoro jak sam przedstawiasz kosztowało to sporo, należało to przekuć w coś pozytywnego na koniec. Nie zaorać. Prawda?

    Takiej hucie jest wszystko jedno, czy powstała jako komunistyczny kombinat, czy powstała jako ubojnia klasy robotniczej wrażego kapitalisty, wysysającego krew z robotników.

    To tylko propaganda, a liczą się środki produkcyjne - majątek.

    Dla przykładu, czego ja nie rozumiem - pałac namiestnikowski stał się.. pałacem prezydenckim. Jakoś nie mierzi..

    Moim zdaniem, akurat w tym przypadku powinno. To powinna być najwyżej rezydencja prezydenta w centrum Warszawy, a siedzibę był czas wybudować, albo zaadaptować właściwszą, przez te już 30lat...

    Więc wracając do huty, niezależnie od intencji powstania, po prostu rozkradli. Jak całą gospodarkę i majątek. Więc kto?

    Coś mi mówi, że to nie byli robotnicy i chłopi!
  • @fretka 10:34:48
    Katowice zniknęły. Powstał Stalinogród.

    Tu stacja Stalinogród, byłe Katowice - taki komunikat z megafonów usłyszeli 8 marca 1953 r. podróżni. Mieli przyjechać do Katowic, a wysiadali w Stalinogrodzie. Jak reagowali? Ci, którzy usłyszeli z megafonu "byłe Katowice", i tak wiedzieli więcej niż pozostali. Ludzie zgłupieli, nie było komórek, internetu. Wysiadają w Katowicach, które są Stalinogrodem. Reakcje były różne. Zdarzały się awantury.

    Najwięcej było jednak zwyczajnych pomyłek. Pojawiali się wtedy tajniacy i takie zachowania skutecznie eliminowali. Nikt już wtedy o bilet do Katowic nie pytał. Ten aparat wyparcia nazwy Katowice wydawał się skuteczny, bo wycofał Katowice z obiegu oficjalnego, ale to nie znaczy, że nazwa przestała funkcjonować w świadomości mieszkańców. Katowiczanie nigdy do Stalinogrodu się nie przekonali. To był sztuczny twór. Po śmierci Stalina Moskwa zażądała, by jedno miasto nazwać od jego imienia, u nas miała to być początkowo Częstochowa, ale wtedy pielgrzymki odbywałyby się do Matki Boskiej Stalinogrodzkiej. Padło więc na Katowice. Wszyscy chłopcy, którzy urodzili się w Katowicach - Stalinogrodzie w nocy z 7 na 8 marca, otrzymali na trzecie imię... Józef.

    Jakie pamiątki nam zostały po tych 3 latach Stalinogrodu? Pamiątek po Stalinogrodzie mamy niewiele. Badałem ten okres bardzo długo, a nawet mnie nie udało się znaleźć zbyt dużo. Mam np. zakładkę do książek, taką metalową, z napisem "Stalinogród". Przewinęło się też kilka broszur, afiszy, ale wbrew pozorom nie jest tego zbyt wiele. Miałem też w rękach kilka modlitewników, prawdziwe arcydzieło kontrastu: modlitewnik, który ukazał się nakładem wydawnictwa Stalinogród. 10 grudnia 1956 roku było już po wszystkim, ale łatwo Katowice nie miały. Działacze partyjni w Warszawie nie byli zadowoleni. Nie widzieli powodu, dla którego Stalinogród miałby stać się znów Katowicami. Powrót do tej nazwy to dla nas symbol odwilży. Z kolei zmiana nazwy Katowic na Stalinogród była najbardziej znanym symbolem stalinizacji. Zmianę na Stalinogród tak wyreżyserowano, że niby to na wniosek mieszkańców dokonuje się tej zmiany. Chyba największą publiczną ofiarą tej dyrektywy był pisarz Gustaw Morcinek, który w imieniu społeczeństwa miał ten wniosek złożyć. Potrzebowali nazwiska, które ludzie znali. Morcinek się nadawał, więc go zmusili.

    Czytaj więcej: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3355309,katowice-zniknely-powstal-stalinogrod-to-juz-61-lat,id,t.html
  • @Torin 14:28:04
    //Skoro jak sam przedstawiasz kosztowało to sporo, należało to przekuć w coś pozytywnego na koniec. Nie zaorać. Prawda?//
    ale jaki to byl koszt 8-)))))
    juz o tym pisalem :
    -----------------------------------------------------------------------------------------
    ////Huta Lenina zatrudniała około 40 tysięcy pracowników, produkowała ok. 8 tysięcy ton stali rocznie//

    Tak wyliczyła pani ekspert (sic)

    Dziwisz się że jej już nie ma.
    Skoro przyjaciele że wschodu dostarczali nam rocznie wiele milionów ton błota, zwanego dumnie rudą żelaza a kombinat produkował aż .......
    8 tysięcy ton stali rocznie, to faktycznie był to zaje..sty interes.
    I jeszcze te 8 tysięcy ton stali eksportowano do ZSRR jak zapłata za to sprzedane nam błoto.
    Czy miało prawo to nie paść.
    pzdr.//

    Pzdr
    Dzieki za komentarz
  • @Torin 14:28:04
    //x
    U, ale się rzuciły w Dzień Kolaboranta..;p

    --------------
    Bardzo proszę o zachowanie elementarnej kultury i nie włażenie na krzesła.//


    Oby w tym amoku z krzesel nie pospadali
  • @Husky 14:32:33
    Ten koment, świadczy o twojej inteligencji. Myślałem, mimo wszystko, że jesteś mądrzejszy. A to tylko jednak głupia, prymitywnie pijarowską odpowiedź. Szkoda czasu na dyskusję z tobą. Zbyt ciasna ta twoja kiepełe.
  • @Husky 14:15:46
    Jak spamować to konkretnie:
    http://www.bosonogoe.ru/uploads/images/ussr-50-foto/1244293134_1.jpg
    http://www.bosonogoe.ru/uploads/images/ussr-50-foto/1244293134_2.jpg
    http://www.bosonogoe.ru/uploads/images/ussr-50-foto/1244293134_3.jpg
    http://www.bosonogoe.ru/uploads/images/ussr-50-foto/1244293134_4.jpg
    http://www.bosonogoe.ru/uploads/images/ussr-50-foto/1244293134_5.jpg
    http://www.bosonogoe.ru/uploads/images/ussr-50-foto/1244293134_6.jpg
    http://www.bosonogoe.ru/uploads/images/ussr-50-foto/1244293134_8.jpg
    http://www.bosonogoe.ru/uploads/images/ussr-50-foto/1244293134_9.jpg
    http://www.bosonogoe.ru/uploads/images/ussr-50-foto/1244293134_10.jpg
    http://www.bosonogoe.ru/uploads/images/ussr-50-foto/1244293134_11.jpg
    http://bosonogoe.ru/blog/sovetskoe-foto/2062.html#cut
  • @Vinto 14:46:21
    pa,pa
  • @fretka 14:50:25
    Brud, syf i medycyna. Oto rosyjskie szpitale!
    FOTO
    Polskie szpitale są luksusowe! Nie wierzysz w to? Zobacz galerię zdjęć przygotowaną w oparciu o fotografie pochodzące od rosyjskich internautów, z takich źródeł jak Twitter, Instagram czy Facebook! Zobaczysz kilka takich fotek i od razu podziękujesz opatrzności, że mieszkasz w Polsce, a nie w Rosji!

    http://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/fotografie-z-rosyjskich-szpitali-oto-zdjecia-grozy/nzg6rym
  • *1
    Post jest tendencyjny, kierujący się ślepą nienawiścią do wszystkiego co jest związane z PRL. Nie oddający prawdy tamtych czasów. Opiera się na populizmie drugiej strony barykady. Autor powinien jeszcze dodać że wszystko w "komunie" było złe gdyż robotnicy do pracy musieli rowerami dojeżdżać bo na samochód nie było ich stać.
    Jeżeli już być zgryźliwym to Polska ma Nową Hutę a USA Detroit a "komuny" tam nie było.
  • @Stara Baba 15:18:49
    Kazdy widzi to inaczej
    Dzieki za komentarz
  • @Husky 14:00:33
    "Wielu z nich to "goście" hoteli w Nowej Hucie
    Wielu"

    No na pewno ty jesteś jednym z nich.To widać ,słychać i czuć,
    Jak widać piwnica to idealne miejsce dla ciebie.
  • @matterhorn 17:03:04
    Nie każdy dostępuje tego zaszczytu 8-))))))
  • @matterhorn 17:03:04
    Miasto idealne

    https://youtu.be/iTumG-8uyqc
  • NIE dla komuchów w mediach narodowych!
    https://polskaniepodlegla.pl/media/k2/items/cache/8177655d6bf3e4609d44c724c011931a_L.jpg

    W TVP Info zmiana. Szefem publicystyki został Tadeusz Płużański. Mamy nadzieję, że w końcu redakcje prawicowe przestaną być w TVP Info reprezentowane przez byłych aktywnych członków PZPR.

    Czy naprawdę redakcje „Gazety Polskiej” i „Uważam Rze” muszą jako komentatorów desygnować do studia dawnych towarzyszy, Piotra Gabryela i Jerzego Targalskiego? Przecież nie brakuje tam dziennikarzy i publicystów bez tego garbu w postaci komunistycznej przeszłości.

    Druga sprawa to przemilczanie „Warszawskiej Gazety”. Podczas przeglądów prasy na stoliku w studio pojawiają się tytuły, którym daleko do nas jeśli chodzi i ilość czytelników.

    Czy ktoś wyjmie w końcu ten knebel i tytuł „Warszawska Gazeta” przeciśnie się przez gardła redaktorów TVP Info?
  • Jak Karol Wojtyła w Nowej Hucie obalił komunizm
    // „Nie można oddzielić krzyża od ludzkiej pracy. Nie można oddzielić Chrystusa od ludzkiej pracy. To właśnie potwierdziło się tutaj, w Nowej Hucie. I to był ten nowy początek ewangelizacji na początku nowego tysiąclecia chrześcijaństwa w Polsce".//




    O roli Jana Pawła II w obaleniu komunizmu na świecie napisano sporo. Bernard Lecomte, redaktor naczelny „Le Figaro-Magazine", opublikował nawet książkę pt. „Prawda zawsze zwycięży. Jak papież pokonał komunizm". Z kolei amerykański politolog George Weigel pisał: „To, co Lenin rozpoczął 16 kwietnia 1917 roku na Dworcu Fińskim w Piotrogrodzie, i to, co Stalin uznał za zagwarantowane na konferencji w Jałcie w lutym 1945 roku, a Breżniew w brutalny sposób potwierdził, dokonując inwazji na Czechosłowację i ujarzmiając ją w 1968 roku - to wszystko Jan Paweł II zaczął demontować 4 czerwca 1979 roku w częstochowskim klasztorze na Jasnej Górze, świątyni Czarnej Madonny, Królowej Polski". Mało kto wie jednak, że wcześniej Karol Wojtyła „zdemontował" komunizm w Nowej Hucie.

    Nowa Huta miała być sztandarowym projektem budownictwa socjalistycznego. Było to pierwsze w historii Polski „miasto bez Boga", zbudowane rozmyślnie bez kościoła. W tym miejscu, pomyślanym jako robotnicza przeciwwaga dla inteligenckiego Krakowa, wychować miano „nowego człowieka" - homo sovieticus.

    Na efekty nie trzeba było długo czekać. Już po kilku latach stopień demoralizacji nowohuckiej społeczności był zatrważający. Według Marka Lasoty, historyka z krakowskiego IPN, „prostytucja, ukryta i jawna, sięgała tam kilkudziesięciu procent, a alkoholizm był niemal powszechny".

    Wszystko to opisał Ryszard Kapuściński w swym reportażu „To też jest prawda o Nowej Hucie", opublikowanym na łamach „Sztandaru Młodych" w 1955 roku. Z tekstu wyłaniał się obraz przerażającej pustki życia, zagłuszanej przez młodych robotników alkoholem. Rozpusta była na porządku dziennym. Kapuściński opisywał rozmowę z 14-letnią prostytutką, która zaraziła chorobą weneryczną ośmiu mężczyzn: „Kiedy z nią mówiliśmy, opowiadała o swoich wyczynach tak wulgarnie, że się zbierało na wymioty".

    Sytuacja ta stanowiła wyzwanie dla krakowskiego Kościoła. Trudno było jednak prowadzić w Nowej Hucie duszpasterstwo, nie posiadając tam żadnej parafii.

    Wojna o krzyż

    W 1958 roku metropolita krakowski, arcybiskup Eugeniusz Baziak, postanowił, że jego biskupem pomocniczym zostanie 3 8 -letni nieznany szerzej ksiądz Karol Wojtyła. Ten ostatni stał się wówczas najmłodszym hierarchą w polskim Kościele, mając za sobą zaledwie 12-letni staż kapłański. Starzy kanonicy w krakowskiej kurii byli przeciwni tej nominacji, gdyż woleli, aby sufraganem został ktoś bardziej doświadczony i mający za sobą kurialną praktykę. Wysuwali kandydatury dostojnych prałatów, kanoników i infułatów. Arcybiskup Baziak oświadczył im jednak, że chce „mieć biskupa do roboty, a nie do ozdoby, że ksiądz Wojtyła jest wykształcony w nowoczesnych kierunkach społecznych, zna komunizm i jemu ktoś taki jest potrzebny, zwłaszcza ze względu na Nową Hutę". Wyzwanie Nowej Huty było argumentem, który zamknął usta oponentom.

    Atutem Karola Wojtyły było to, że sam podczas wojny pracował fizycznie jako robotnik w kamieniołomach i w fabryce chemicznej. Po wojnie zaś podczas swych podróży do Francji zetknął się z duszpasterstwem robotniczym, którego doświadczenia postanowił wykorzystać w Polsce. Wiedział, że kapłan musi być blisko swoich wiernych. Dlatego przyjeżdżał do Nowej Huty na święta i pod gołym niebem odprawiał wielkanocne Rezurekcje lub bożonarodzeniowe Pasterki, nawet gdy panował siarczysty mróz.

    Rozpoczął też walkę o budowę kościoła w Nowej Hucie, na co władza wydała zgodę po październikowej odwilży w 1956 roku, ale później się z niej wycofała. Życie parafialne koncentrowało się więc wokół ustawionego na placu budowy wielkiego krzyża. Kiedy w kwietniu 1960 roku władze postanowiły go zlikwidować, doszło do masowych rozruchów. Mieszkańcy Nowej Huty stanęli spontanicznie w obronie krzyża. Podczas ulicznych walk milicja użyła broni, wiele osób zostało rannych lub aresztowanych.

    Miasto synów Bożych

    W książce „Wstańcie, chodźmy!" Jan Paweł II opisuje, że prowadził wówczas z władzami „wojnę nerwów". Okazał się dobrym negocjatorem i w końcu w 1967 roku uzyskał od władz zgodę na budowę kościoła. Tak powstała, konsekrowana przez niego w 1977 roku, Arka Pana. Chociaż w Nowej Hucie brakowało świątyń, biskup Wojtyła dbał szczególnie o pracę duszpasterską wśród robotników. Skoro ludzie nie mogli przyjść do kościoła, Kościół musiał pójść do ludzi. Jednym z pierwszych nowohuckich kapłanów był ks. Józef Kurzeja, który postawił drewnianą kapliczkę przypominającą raczej skład narzędzi i chodził od mieszkania do mieszkania, ściągając wiernych do nowej parafii.

    Dla biskupa Wojtyły kluczowa była formacja sumień. W swej posłudze zawsze starał się o przywrócenie ludziom godności. Podczas poświęcenia Arki Pana mówił: „To miasto nie jest miastem ludzi nienależących do nikogo. Ludzi, z którymi można robić, co się chce, którymi można manipulować wedle praw czy reguł produkcji i konsumpcji. To miasto jest miastem synów Bożych".

    Bogusław Chrobota z Telewizji Polsat, który miał wówczas 13 lat i stał wśród 150 tysięcy mieszkańców Nowej Huty, wspomina, że było to jego „pierwsze w życiu spotkanie z prawdziwą wielkością". Dodaje, że z perspektywy lat jawi mu się ono jako zapowiedź późniejszych wydarzeń, które nastąpiły już podczas pontyfikatu Jana Pawła II.

    Karol Wojtyła odmienił zupełnie oblicze Nowej Huty. Kiedy opuszczał Polskę w 1978 roku, było to już inne miasto. Dwa lata później stało się jednym z bastionów „Solidarności". Jak pisał wspomniany już Marek Lasota: „oto z rozpasanego, zdemoralizowanego, przesiąkniętego alkoholem i patologiami środowiska przemienia się ono w społeczność najbardziej bojową i zintegrowaną w całej Małopolsce, z najsilniejszą «Solidarnością». Ten ruch koncentrował się wokół kolejno wywalczonych nowohuckich parafii".

    Podczas swej pierwszej pielgrzymki do Polski w 1979 roku Jan Paweł II pragnął odwiedzić Nową Hutę. Władze zgodziły się jednak jedynie na jego wizytę w pobliskiej Mogile. Podczas wygłoszonej tam homilii Papież powiedział: „Nie można oddzielić krzyża od ludzkiej pracy. Nie można oddzielić Chrystusa od ludzkiej pracy. To właśnie potwierdziło się tutaj, w Nowej Hucie. I to był ten nowy początek ewangelizacji na początku nowego tysiąclecia chrześcijaństwa w Polsce".


    http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TH/THW/wojtyla_nhuta.html
  • Woleli zginąć, niż żyć w "mieście bez Boga"
    Na nowohuckich ulicach zaczęły rozgrywać się dramatyczne sceny: barykady, płonący milicyjny gazik, wybite szyby w budynku Dzielnicowej Rady Narodowej, petardy, strzały z broni palnej – mówi dla portalu PCh24.pl dr Jan Franczyk, autor książki „Na fundamencie krzyża. Kościół katolicki w Nowej Hucie w l. 1949-1989”.

    Panie redaktorze, co było powodem wybudowania w bezpośrednim sąsiedztwie Krakowa nowej dzielnicy – Nowej Huty?
    W dość rozpowszechnionej opinii wybudowano ją w zemście za przegrane przez komunistów w Krakowie pierwsze po wojnie referendum. Sprawa nie jest jednak tak oczywista. Decyzję o lokalizacji Nowej Huty na terenie wsi Mogiła i Bieńczyce, a kombinatu metalurgicznego na terenie Pleszowa, Ruszczy i części Mogiły, zapadła przed referendum. Faktem jest jednak, że dość szybko w swej propagandzie komuniści zaczęli przeciwstawiać rodzące się nowe, robotnicze miasto, mieszczańskiemu i „zacofanemu”, czyli konserwatywnemu i klerykalnemu Krakowowi. Ślady tej propagandy są widoczne nawet do dzisiaj.

    Jakie w założeniu władz komunistycznych miało to być miasto?
    Miasto i związany z nią ściśle kombinat metalurgiczny miały być kuźnią wykuwającą nowego, socjalistycznego człowieka, budowniczego zsowietyzowanej Polski – oczywiście człowieka niewierzącego w Boga, dla którego religia stanie się jedynie przezwyciężonym przesądem. To miało być miasto idealne – z jasnymi mieszkaniami, żłobkami, przedszkolami i szkołami, z kinami i teatrem, z domami kultury, sklepami i restauracjami. Ale miało to być również miasto bez kościoła i bez Boga.

    Kto zajmował się opieką duszpasterską nad przybyłą do Nowej Huty ludnością? Jak ta opieka duszpasterska wyglądała?
    Na terenach, na których rozpoczęła się wielka budowa od wieków, a dokładniej od początku XIII wieku, działali cystersi, którzy w Mogile mieli swój klasztor, a w ich klasztornym kościele znajdował się słynący łaskami wizerunek ukrzyżowanego Pana Jezusa. We wsi Bieńczyce znajdowała się niewielka kaplica obsługiwana przez księży z parafii Raciborowice. W pobliżu pierwszych baraków pełniących funkcję hoteli robotniczych znajdował się kościół parafialny w Pleszowie. To księża i zakonnicy z tych trzech ośrodków służyli opieką duszpasterską przybyłym na budowę robotnikom. Problem w tym, że osiedla Nowej Huty budowane były na terenach Mogiły i Bieńczyc, więc opiekę duszpasterską nad nowymi mieszkańcami sprawowali mogilscy cystersi dla osiedli południowo-wschodniej Nowej Huty, a część północno-zachodnia była przypisana Bieńczycom, gdzie zresztą w 1951 roku została erygowana nowa, wydzielona z Raciborowic, parafia. Jej pierwszym administratorem został ks. Stanisław Kościelny.

    Kiedy po raz pierwszy hierarchia Kościoła i wierni zaczęli domagać się wybudowania kościoła w Nowej Hucie?
    Gdy w latach stalinowskich z archidiecezji krakowskiej został wypędzony abp Eugeniusz Baziak i jego sufragan, bp Stanisław Rospond, tymczasowym zarządcą diecezji został ks. bp Franciszek Jop. I właśnie to on, w połowie lat 50. ubiegłego wieku, zwracał się do władz komunistycznych o zgodę na wybudowanie kościoła w Nowej Hucie. Pisał, że w niewielkiej kaplicy w Bieńczycach mieści się około 100 osób, a w parafii mieszka 20-30 tysięcy mieszkańców. Taką ilość szacował ówczesny proboszcz, ks. Kościelny. Tłumy stały więc na zewnątrz – na mrozie, w deszczu, w śniegu, a w lecie w palącym słońcu. Biskup Jop na żaden ze swoich listów nie otrzymał odpowiedzi. Sytuacja zmieniła się dopiero po przełomie tak zwanego polskiego października, po powrocie do władzy Władysława Gomułki i po uwolnieniu ks. kard. Stefana Wyszyńskiego.

    Jaki te starania miały przebieg?
    W grudniu 1956 roku do Warszawy udała się delegacja parafian z Bieńczyc, która spotkała się z Władysławem Gomułką. Ten przyjął postulaty parafian ze zrozumieniem i odesłał ich do szefa Urzędu ds. Wyznań, Jerzego Sztachelskiego. Ten zapewnił, że zgoda na kościół zostanie wydana, a szczegóły prosił załatwiać z Prezydium Rady Narodowej w Krakowie i tamtejszym Wydziałem ds. Wyznań. Faktycznie, na początku 1957 roku władze taką zgodę wydały. Wskazały też teren, na którym świątynia miała być wybudowana. 17 marca 1957 roku, w obecności arcybiskupa Baziaka, który po październikowej politycznej odwilży mógł powrócić do Krakowa, na miejscu budowy został uroczyście posadowiony duży, drewniany krzyż. W uroczystości wzięły udział tysiące mieszkańców Nowej Huty.

    Jednak już 27 kwietnia 1960 r. dochodzi w Nowej Hucie do krwawej pacyfikacji ludności, która stanęła w obronie krzyża. Dlaczego?
    Jak wiadomo, władze komunistyczne dość szybko wycofały się z danych nowohuckim katolikom obietnic. Stosunki państwo – Kościół zaczęły się zaostrzać już w 1958 roku. 19 kwietnia 1960 roku bieńczycka parafia otrzymała pismo z Dyrekcji Budowy Osiedli Robotniczych, w którym domagano się, by parafia do 26 kwietnia usunęła krzyż z terenu, który został przeznaczony przez władze pod budowę szkoły. W piśmie zaznaczono, że jeśli parafia tego nie uczyni, to krzyż zostanie usunięty przez DBOR „na koszt i ryzyko parafii” – jak napisano w piśmie. W niedzielę 24 kwietnia kolejny administrator parafii, ks. Mieczysław Satora, w trakcie czytania ogłoszeń parafialnych zapoznawał wiernych z treścią pisma oraz informował, że na piśmie odmówił usunięcia krzyża.

    Rankiem 27 kwietnia wynajęci robotnicy przystąpili do wykopywania krzyża. Pracę obserwowała grupa mieszkańców, wśród których przeważały kobiety. Słowne utarczki robotników z kobietami dość szybko przerodziły się w rękoczyny, gdy krzyż zaczął się przechylać. Z każdą minutą przybywało mieszkańców obserwujących rozwój sytuacji. Wreszcie kobiety grudami ziemi zaczęły odpędzać robotników. W efekcie ci ostatni pozbierali narzędzia i uciekli. Majster, który kierował pracą i operator spychacza zostali poturbowani. Krzyż wyprostowano i położono pod nim kwiaty. O godzinie 11.15 na placu budowy było już około tysiąca osób. Zebrani modlili się, śpiewali pieśni religijne, palili świeczki. O 14.00 kombinat zaczęła opuszczać poranna zmiana hutników, do których zaczęły docierać informacje o porannych wypadkach pod krzyżem. Wielu z nich udało się pod krzyż. Po godzinie 15.00 zebrany tłum liczył już około 2000 osób. Do Nowej Huty skierowane zostały oddziały ZOMO, a o godzinie 16.40 milicja podjęła próbę rozpędzenia czterotysięcznego tłumu, który zebrał się pod siedzibą Dzielnicowej Rady Narodowej. Później wypadki potoczyły się według konfrontacyjnego scenariusza. Po godzinie 17.10 komendant wojewódzki MO płk Żmudziński wydał rozkaz ściągnięcia do Nowej Huty oddziałów ZOMO z Tarnowa i Oświęcimia. Po godzinie 19.00 Komenda Wojewódzka MO uzyskała zgodzę ministra spraw wewnętrznych na użycie oddziałów ZOMO, wyposażonych w armatki wodne i inne środki do uśmierzania zajść, w tym w broń z ostrą amunicją. Noc przyniosła eskalację zamieszek. W całej dzielnicy wyłączono oświetlenie, wyłączono zasilanie dla linii tramwajowej z Krakowa do Nowej Huty, która praktycznie stała się na tę noc miastem zamkniętym. Na nowohuckich ulicach zaczęły rozgrywać się dramatyczne sceny: barykady, płonący milicyjny gazik, wybite szyby w budynku Dzielnicowej Rady Narodowej, petardy, strzały z broni palnej.

    Co wiadomo o represjach, jakie dotknęły protestujących? Ile osób zostało rannych? Ilu zatrzymała milicja?
    Wiadomo, że w nowohuckim Szpitalu im. Żeromskiego leczonych było 17 rannych osób, a w Klinice Chirurgii przy ul. Kopernika w Krakowie przebywało pięciu postrzelonych, w tym jeden ciężko ranny. Według danych milicji, formacja ta w czasie zajść wystrzeliła 140 sztuk ostrej amunicji. Do dzisiaj nie udało się ustalić, czy ktoś w wyniku tych zajść stracił życie. Na możliwość ofiar śmiertelnych wskazuje ks. Antoni Pawlita, który w roku 1960 był wikariuszem w Bieńczycach. Ksiądz Pawlita kilka dni po wypadkach nowohuckich, na żądanie MO, przybył na cmentarz Rakowicki w Krakowie. Tam uczestniczył w dwóch pogrzebach – jak mu oświadczono – robotników z Nowej Huty. W pochówkach brało udział tylko kilka osób ze strony rodzin zmarłych. Milicjanci zabronili księdzu z nimi rozmawiać.

    W wyniku zajść aresztowano 493 osoby, w tym 25 kobiet i 50 nieletnich. 87 osób sąd skazał na kary od 6 miesięcy do 5 lat więzienia. Kolejne 119 osób została ukaranych przez ówczesne kolegia ds. wykroczeń grzywnami, a cztery inne osoby kilkumiesięcznym aresztem. Wiele osób zwolniono z pracy.

    Czy ktoś z ówczesnych władz komunistycznych na szczeblu wojewódzkim czy miejskim, zarówno administracyjnym, jak i SB i MO, poniósł po 1989 r. odpowiedzialność za te wydarzenia?
    Przez kilka lat śledztwo w sprawie wypadków nowohuckich prowadził pion prokuratorski krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Nie przyniosło ono jednak efektu w postaci skierowania aktów oskarżenia.

    Jak Pan sądzi, w jaki sposób obrona Krzyża Nowohuckiego wpłynęła na postawę pozostałej ludności Nowej Huty?
    Obrona krzyża w Nowej Hucie przez mieszkańców tego miasta była prawdziwym szokiem dla ówczesnych władz komunistycznych. Przecież do czegoś tak niebywałego doszło w mieście, które miało być polskim wzorcem komunizmu. Od tej pory trwała swoista walka o rząd dusz w tym mieście.

    Komuniści robili wszystko, by zdławić, albo przynajmniej ograniczyć życie religijne w Nowej Hucie. A Kościół robił to, co powinien robić Kościół – głosił Ewangelię i przyciągał ludzi, nie tylko starszych mieszkańców, wywodzących się w dużej mierze ze wsi, ale ludzi młodych, uczniów, studentów. Na budujących się kolejnych osiedlach walczono o nowe kościoły – tak było na Wzgórzach Krzesławickich i w Mistrzejowicach. W tych staraniach zawsze pomocny był ówczesny metropolita krakowski, kard. Karol Wojtyła. To on przyjeżdżał na pasterki, które były odprawiane pod gołym niebem, przy tymczasowych kaplicach, postawionych nielegalnie, gdzie jednak ludzie zbierali się na modlitwę, gdzie były odprawiane niedzielne Msze św., gdzie katechizowano dzieci. Najpierw przyjeżdżał do tymczasowej kaplicy w Bieńczycach, później na Mistrzejowice i na Wzgórza Krzesławickie.

    Kiedy zostały wybudowane pierwsze nowohuckie kościoły?
    Pierwszym kościołem wybudowanym w Nowej Hucie jest kościół w Bieńczycach pw. Matki Bożej Królowej Polski, czyli tzw. Arka Pana. Jego budowniczym był ks. Józef Gorzelany. Za datę rozpoczęcia jego budowy można przyjąć 13 września 1965 roku. Tego dnia Wydział Budownictwa, Urbanistyki i Architektury PRN w Krakowie udzielił wstępnej zgody na rozbudowę istniejącej kaplicy w Bieńczycach i budowę plebanii. Arka Pana została konsekrowana przez kard. Karola Wojtyłę 15 maja 1977 roku.
    Początkiem świątyni w Mistrzejowicach było postawienie nielegalnej, tak zwanej zielonej budki przez ks. Józefa Kurzeję, w której rozpoczął katechizację dzieci z rozbudowującego się osiedla, a samą budkę przekształcił w tymczasową kaplicę. Zgodę na budowę świątyni w Mistrzejowicach parafia uzyskała dopiero 8 lipca 1972 roku. Jednak ostateczne zezwolenie na budowę zostało wydane dopiero 22 kwietnia 1976 roku. Kościół poświęcił Jan Paweł II w trakcie swojej drugiej pielgrzymki do Polski, w roku 1983.

    Dłużej trwały starania o budowę kościoła na odległych od centrum Nowej Huty Wzgórzach Krzesławickich, gdzie wybudowany dwa bardzo duże osiedla. Prezydent Krakowa wydał zgodę na budowę budynku mieszkalnego dla księdza wraz z salkami katechetycznymi 22 listopada 1977 roku. Zezwolenie na budowę kościoła wydano 25 maja 1980 roku.

    Kilka zezwoleń wydano w latach pierwszej Solidarności i w latach stanu wojennego.

    Warto przypomnieć, że właśnie w stanie wojennym Nowa Huta była jednym z najsilniejszych bastionów walki o wolność. A ludzie podziemnej Solidarności i opozycji znajdowali schronienie w nowohuckich parafiach.


    Dziękuję za rozmowę!
    Rozmawiał Kajetan Rajski


    Read more: http://www.pch24.pl/woleli-zginac--niz-zyc-w--miescie-bez-boga-,35380,i.html#ixzz4naEdIbrt
  • JAN PAWEŁ II W MOGILE
    Od krzyża w Nowej Hucie zaczęła się nowa ewangelizacja
    24 maja 2012 r. papież Benedykt XVI skierował słowo do włoskich biskupów, w którym przypomniał wizytę Jana Pawła II w Nowej Hucie w 9 czerwca 1979 r. i zacytował fragmenty jego homilii ze Mszy św. sprawowanej w Opactwie Cystersów w Krakowie-Mogile (więcej znajdziesz tutaj). Właśnie w Mogile Jan Paweł II po raz pierwszy używa sformułowania "nowa ewangelizacja". Mówił m.in.: Niegdyś ojcowie nasi na różnych miejscach polskiej ziemi stawiali krzyże na znak, że dotarła już do nich Ewangelia, że rozpoczęła się ewangelizacja – i że trwa nienaruszona. Z tą myślą postawiono też ów pierwszy krzyż w podkrakowskiej Mogile – w pobliżu Starej Huty. Kiedy postawiono opodal tego miejsca nowy, drewniany krzyż, było to już w okresie Millennium. Otrzymaliśmy znak, że na progu nowego tysiąclecia – w te nowe czasy i nowe warunki wchodzi na nowo Ewangelia. Że rozpoczęła się nowa ewangelizacja, jak gdyby druga, a przecież ta sama co pierwsza.

    Wspominając tamten dzień i słowa Papieża zachęcamy do zapoznania się z dotąd niepublikowanym, amatorskim filmem ks. Kazimierza Malagi, dokumentującym wizytę Jana Pawła II w Mogile z perspektywy ołtarza polowego. Na filmie możemy dostrzec m.in. ks. kardynała Josepha Ratzingera.


    https://youtu.be/TB8HVpiye8Q
  • @Husky 14:58:59
    Jutro rocznica zamieszek w Detroit. Bilans to 43 zabitych, 467 rannych, ponad 7200 aresztowań i ponad 2000 spalonych budynków.
    Dzisiaj Detroit wygląda tak
    https://prostovisa.com/photos/2016/07/302_1_900.jpg
    http://newswalle.com/wp-content/uploads/4/4352/4352_0_league_began_throws_pitch_has.jpg
  • @fretka 21:29:27
    To tam sie pobili hutnicy ?
    Przykre
  • @fretka 21:29:27
    Okres stalinowski w Polsce

    Okresem stalinizmu w Polsce nazywamy lata 1945 - 1956. Wówczas to, po zakończeniu działań na frontach II wojny światowej rozpoczął się proces budowy nowego ustroju w Polsce, który był ściśle wzorowany na zasadach panujących w tym okresie w ZSRR. Dokładne wyznaczenie czasu okresu stalinowskiego budzi do dziś wiele kontrowersji historyków. Niektórzy z nich za graniczne daty tego okresu podają daty 1947 - 1956. Rok 1947 był bowiem rokiem wyborów do Sejmu, które zakończyły się całkowitym zwycięstwem partii komunistycznych. Zaledwie 10%, wg oficjalnych danych, uzyskało opozycyjne PSL. Oznaczało to całkowite przejęcie władzy przez komunistów i wyeliminowanie z gry jakiejkolwiek opozycji. Przywódca PSL został zmuszony do wyjazdu z kraju, a działaczy spotkały surowe represje. Również same wyniki wyborów należy uznać za sfałszowane.

    Ważnym wydarzeniem było utworzenie w 1948 roku Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Oznaczało to, że na scenie politycznej pozostała tylko ta partia. Mniejsze znaczenie miały pozostające jeszcze na scenie Zjednoczone Stronnictwo Ludowe i Stronnictwo Demokratyczne. W tym czasie następowała dalsza sowietyzacja życia w Polsce. W strukturach polskich władz pracowało wielu działaczy radzieckich, a sprawa ta dotyczyła zwłaszcza Wojska Polskiego, którego kadra oficerska była przeważnie radziecka. Ministrem Obrony był w tym czasie radziecki marszałek - Konstanty Rokossowski.

    Podobnie, szefami Informacji Wojskowej byli także Rosjanie - Dymitr Wozniesienski i Antoni Skulbaszewski.

    Równocześnie nowe władze podejmowały starania aby zatrzeć wszelkie związki i ślady z czasami, gdy Polska była niepodległym krajem. W tym celu zlikwidowano Święto Konstytucji 3-go Maja, zastępując je nowym - Świętem 22 Lipca. Podobnie postąpiono ze świętem 11 - go listopada.

    Warto jednak wspomnieć, że pozory kontynuacji ciągłości Polski niepodległej trwały aż do 1947 roku.

    Po tym okresie jednak przystąpiono do walki z kościołem katolickim, który w Polsce miał bardzo silną pozycję. Rozpoczęły się więc masowe aresztowania i procesy pokazowe księży, którym wydawano sfingowane wyroki. Tak stało się np.. z biskupem kieleckim Czesławem i Kaczmarkiem . Kulminacyjnym wydarzeniem związanym z prześladowaniem kościoła była aresztowanie, 26 września 1953 r. Prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego. Władze miały nadzieję, że uda im się pozyskać część księży i przejąć w ten sposób kontrolę nad kościołem w Polsce. Okazało się, że jest to dużo trudniejsze zadanie, niż mogło to się wydawać na początku. Niezłomna postawa Wyszyńskiego i oddanie wiernych zniweczyły plany komunistów.

    W 1952 roku Sejm przyjął Konstytucję. Dokument był wzorowany na konstytucji radzieckiej, a poprawki nanosił sam Józef Stalin. Zmieniono w niej nazwę Polski na Polską Rzeczpospolitą Ludową. Władza miała odtąd należeć do " ludu pracującego miast i wsi". Polski system produkcji opierać się miał na " uspołecznionych środkach produkcji". Konstytucja wprowadzała organy : administracji państwowej" czyli Sejm, Rada Państwa i Rady Narodowe. Podpisanie nowej konstytucji był kolejnym krokiem da drodze do sowietyzacji Polski. i narzuceniu jej obcego i wrogiego ustroju. Kolejnym podobieństwem do ustroju jaki panował w ZSRR za czasów Stalina, był kult polskiego przywódcy, Bolesława Bieruta.

    W kraju zapanował powszechny terror, który dotykał każdego podejrzanego nawet o inne poglądy. Stworzenie poczucia zagrożenia i organizowane pokazowe procesy miały na celu zastraszyć społeczeństwo polski i zapobiec jakiejkolwiek opozycji. Temu służył też rozbudowany aparat bezpieczeństwa - Urząd Bezpieczeństwa i Milicja Obywatelska.

    Z linią polityczną powiązana została ściśle gospodarka. Również jak w ZSRR postanowiono upaństwowić przemysł i przestawić go na produkcję ciężką. Temu miały służyć plany gospodarcze, zwłaszcza plan 6- letni przewidziany na lata 1950 - 1956. Równocześnie zwalczano wszelką inicjatywę prywatną.

    Śmierć Stalina w marcu 1953 roku nie przyniósł nagłej zmiany w Polsce. Można powiedzieć, że wręcz przeciwnie, terror nasilił się jeszcze. Po śmierci wodza podjęto wiele działań mających na celu pokazanie społeczeństwu, że dotychczasowa linia polityczna będzie kontynuowana. Na mocy podjętych uchwał zmieniono np. nazwę Katowic na Stalinogród, Pałac Kultury i Nauki otrzymał imię Józefa . Stalina, o obok miał stanąć pomnik wodza. Dopiero po pewnym czasie zauważyć można było nieznaczne, kosmetyczne z pozoru zmiany. Zlikwidowano więc znienawidzony przez Polaków Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, a w jego miejsce powołano Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Komitet ds. Bezpieczeństwa Publicznego. W 1954 roku z więzienia wyszedł Władysław Gomułka, oskarżony o "odchylenia prawicowo-nacjonalistyczne". Z wolna ten jeden z najgorszych okresów w historii Polski dobiegał końca. Pamiętać jednak należy, że wprowadzony wówczas system trwał nadal, choć już w nieco złagodzonej formie, i to aż do 1989 roku. Jednak zbrodnie z tego okresu nie zostały do końca rozliczone.

    Kalendarz:

    3 stycznia 1946 roku - Ustawa KRN o upaństwowieniu przemysłu

    19 stycznia 1946 roku - Powrót na Wawel "dzwonu Zygmunta", wywiezionego z Polski w czasie okupacji.

    21 lutego - utworzenie Milicji Obywatelskiej

    30 czerwiec 1946 roku - Głosowanie ludowe tzn. referendum . Słynne 3 x tak. W większości okręgów wyniki zostały sfałszowane.

    26 września 1946 roku - Rada Ministrów bezprawnie pozbawiła obywatelstwa polskiego gen. Andersa, Antoniego Chruściela, Stanisława Maczka i siedemdziesięciu wyższych oficerów.

    styczeń 1947 rok - odbył się proces przywódców Win

    19 stycznia 1947 roku - Wybory do Sejmu Ustawodawczego. Zwycięstwo związanego z komunistami Bloku Demokratycznego, PSL uzyskał oficjalnie 10 %. wybory sfałszowano.

    luty 1947 roku - Bolesław Bierut został Prezydentem Polski. Pozostał nim do 1952 roku.

    19 lutego 1947 roku - Uchwalenie tzw. Małej Konstytucji

    11 marca -2 kwietnia 1947 roku - proces w Warszawie Rudolfa Hessa, byłego komendanta obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu

    28 marca 1947 roku - zginął gen. Świerczewski

    19 października 1947 roku - Stanisław Mikołajczyk opuścił Polskę

    15 - 21 grudnia 1948 roku - doszło do zjednoczenia PPS PPR. Utworzona Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą (PZPR). Przewodniczącym KC PZPR został Bolesław Bierut.

    listopad 1948 roku - Marszałkiem Polski został Marszałek ZSRR Konstanty Rokossowski

    listopad 1948 roku - PSL i SL połączyły się, tworząc Zjednoczone Stronnictwo Ludowe (ZSL)

    6 lipca 1950 roku - podpisanie między Polską i NRD układu o granicy polsko - niemieckiej na Odrze i Nysie Łużyckiej

    21 lipca 1950 roku - ustawa o Planie 6-cio letnim (1950 - 1956 )

    28 października 1950 roku - Reforma systemu walutowego w Polsce

    18 stycznia 1951 roku - zniesienie Święta 3-go Maja i innych świąt kościelnych jako dni wolnych.

    22 lipca 1952 roku - uchwalenie przez Sejm Konstytucji Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej

    5 marca 1953 roku - zmarł Józef Stalin.

    26 września 1953 roku - aresztowanie kardynała Stefana Wyszyńskiego przez władze komunistyczne.

    7 grudnia 1954 roku -Zniesienie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.

    14 - 25 lutego 1956 roku - obrady XX Zjazdu KPZR. Nikita Chruszczow ujawnił niektóre zbrodnie stalinowskie.

    12 marca 1956 roku - śmierć Bolesława Bieruta w Moskwie.

    23 - 28 kwietnia 1956 roku - ustawa Sejmu o amnestii . Objęto nią 35 tysięcy więźniów politycznych.

    28 czerwca 1956 roku - Wydarzenia w Poznaniu. Strajk i protest robotników zakładów im. Cegielskiego. W starciach padli zabici i ranni.

    19 października 1956 roku - VII plenum KC PZPR. Początek "odwilży w Polsce".


    http://www.bryk.pl/wypracowania/historia/xx_wiek/9583-okres_stalinowski_w_polsce.html
  • @Husky 00:44:49
    Widzę, że już się brykami dla gimnazjalistów podpierasz...
    Nieźle :)))))))))))
  • @Husky 00:44:49
    Uciekające z Mosulu terroryści DAESH przybierają się za kobiet, ale brody ich demaskują. Wiadomo, Irak to nie Europa.
    https://pp.userapi.com/c841427/v841427873/7d7c/VrNJZ6cpIWY.jpg
  • @fretka 09:24:09
    Islam to nie religia, to sekta morderców ,istot o wyglądzie człekopodobnym.
    Tępić ta zarazę jak insekty.

    No co można napisać

    Myślę że też tak uważasz
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 07:57:04
    Pies jak to pies, zwłaszcza młody ,to i brykać lubi 8-))))))
    Miłego dnia
  • @Husky 09:41:05
    Myślę, że trzeba podziękować obywatelom Syrii i Iraku, którzy jeszcze narażając swoje życie dzielnie powstrzymują te bestie na swoich granicach.
  • @fretka 09:58:43
    I niech tak pozostanie
    A od Europy i Polski
    tej dziczy mówimy jedno

    WON
  • @Husky 10:01:36
    No wiesz, niektórzy z nich może będą chcieli wrócić do domu, na to już nie masz wpływu.
    https://www.islamnews.ru/wp-content/uploads/2014-08/1408730444/news-MVWUIuSqLD.jpg
    http://www.dailymail.co.uk/news/article-2531994/Fighting-jihad-Syria-British-grime-rapper-1m-home-Maida-Vale-west-London-son-suspected-Al-Qaeda-mastermind.html
  • @fretka 10:15:27
    Oby we workach
    Czarnych workach
    8-)))
  • @fretka 09:58:43
    Król, kalif, wezyr, duchowny - nikt, kto wszedł im w drogę, nie mógł spać spokojnie. Historia asasynów jest pełna mitów. Kim tak naprawdę byli członkowie zabójczej sekty?

    Wieczorem, 28 kwietnia 1192 roku Konrad z Montferratu - wybrany przez baronów, ale jeszcze niekoronowany król Jerozolimy - wyruszył na niespieszną przejażdżkę ulicami Tyru. W pewnym momencie wdał się w przyjacielską pogawędkę z dwoma mnichami, którzy zaskoczyli go swoją biegłością we francuskim. W mgnieniu oka w rękach zakapturzonych postaci błysnęły sztylety. Konrad z Montferratu już nie objął tronu...

    To tylko jeden z kilkuset zamachów, jakich dokonała tajna sekta muzułmańskich skrytobójców między XI a XIII wiekiem na terenach Bliskiego Wschodu i Persji. Gdyby nadal żyli, nazwa "asasyni" mogłaby ich mocno urazić. Słowo to pochodzi bowiem od arabskiego "hasziszija", czyli "tych, którzy zażywają haszysz" - wyrażenia pogardliwego, bo praktykę tę uznawano za bezbożną. Jednak to, że wyraz "assassin" oznacza w języku angielskim czy francuskim zabójcę, nie wzięło się znikąd - przez wieki byli oni postrzegani przez przybyszów z Zachodu jako pozbawieni skrupułów mordercy o nie do końca zrozumiałych motywach...


    http://facet.interia.pl/historia/news-asasyni-tajna-sekta-muzulmanskich-skrytobojcow,nId,2418261
  • @Husky 10:23:01
    8-)))
    https://www.youtube.com/watch?v=DRqK8vgesPU
  • @fretka 10:15:27
    https://www.youtube.com/watch?v=rBFzTISZNCE
  • @fretka 10:47:16
    szkoda ze nie znam cyrylicy 8-))))
  • @Husky 10:49:58
    No szkoda, że nie znasz. To jest dobre :)
    https://www.youtube.com/watch?v=zf0XGSxgM5o
  • kundel, jestem zszokowany
    mimo, że poczytność twoich koszernych wynurzeń jest znikoma, to wrzucili cię do lochu - nie rozumiem?

    Nie wiem, może wystapić do administracji, żeby nie wrzucali cię więcej do lochu, ale wyfasowali dla ciebie i twojej tfu-rczości jakąś stałą budę, np. z wywieszką:
    poszczekiwania kundla przy budzie
  • @fretka 11:38:29
    Trwa dramat 14-letniej dziewczynki, której pedofilskie małżeństwo ze starszym mężczyzną sąd w Szwecji uznał za legalne i zezwolił na dalsze jej wykorzystywanie seksualne – służy ona swojemu mężowi jako obiekt seksualny od 12 roku życia. Z kolei w Polsce Polsat odmówił w lipcu tego roku komercyjnego zareklamowania miesięcznika „Moja Rodzina” ponieważ stwierdzenie tam faktu, że Mahomet uprawiał seks z sześcioletnią żoną miało zdaniem ekspertów Polsatu urażać uczucia religijne…


    KOMENTARZE
    Trwa dramat 14-letniej dziewczynki, której pedofilskie małżeństwo ze starszym mężczyzną sąd w Szwecji uznał za legalne i zezwolił na dalsze jej wykorzystywanie seksualne – służy ona swojemu mężowi jako obiekt seksualny od 12 roku życia. Z kolei w Polsce Polsat odmówił w lipcu tego roku komercyjnego zareklamowania miesięcznika „Moja Rodzina” ponieważ stwierdzenie tam faktu, że Mahomet uprawiał seks z sześcioletnią żoną miało zdaniem ekspertów Polsatu urażać uczucia religijne…

    Co do Szwecji, legalna pedofilia jest tam możliwa tylko pod pewnym warunkiem. Pedofil musi być muzułmaninem albo wyznawcą innej religii, w której wykorzystywanie seksualne dzieci jest na porządku dziennym i nocnym.

    Jak doszło do akceptacji pedofilii w Szwecji? – Dziewczynka – imigrantka z Syrii – jest obecnie w ciąży i ma czternaście lat. Szwedzki sąd zaś uznał, że jej małżeństwo jest ważne, bowiem jest ona wystarczająco dojrzała, a także z powodu przyczyn religijnych i kulturowych – informował Malydziennik.pl powołując się na Speisa.com

    http://prawy.pl/54661-dramat-ofiar-muzulmanskiej-pedofilii-trwa-a-polsat-cenzuruje-o-niej-informacje/
  • @Rzeczpospolita 19:57:39
    a ja nie jestem zszokowany:))...panie Kosiur, pański tekst na niepoprawnym bagienku też "dupy nie urywa" :))

    http://niepoprawni.pl/blog/rzeczpospolita/wielki-wspolny-sukces-po-pis-i-kosciola

    tylko 186 odsłon, a już siedem godzin...

    co...nie ma jak dopompować...?...dopytaj pan niejakiego @jazgdyni...on wie jak pompować tam odsłony:))
  • Państwo komunistyczne wobec Kościoła katolickiego
    ak podkreślali marksiści tamtego czasu, państwo powinno było wyeliminować religię przede wszystkim dla dobra tych, którzy przez religię zostali otumanieni. Za sprawa państwa, wychowującego w duchu światopoglądu naukowego, obywatele mogli zyskać właściwy ogląd rzeczywistości, a tym samym możność osiągnięcia szczęścia.
    W tym kontekście pojawia się wyjątkowo ważne pytanie: czy państwo socjalistyczne nie potrzebowało religii jako opium lub gorzałki?

    Marksizm, jako ideologia państwa socjalistycznego, pokonując religię i jej instytucjonalną formę w postaci Kościoła planował tak wytworzoną próżnię wypełnić Nie jest paradoksem, że socjalizm, tak negatywnie ustosunkowany do religii, poprzez swych teoretyków i działaczy tworzył system światopoglądowy, nabierający z czasem cech właściwych dla systemu, wobec którego można zaryzykować miano quasi religii. Bezbożnej religii, czyli religii bez Boga, ale religii mającej swe święte pisma pozostawione przez proroków (Marks, Engels, Lenin), swych wyznawców skupionych w partii komunistycznej, swych kapłanów, którzy dzięki swej wiedzy prezentowali jedynie obowiązującą wykładnię doktryny socjalistycznej. Owi kapłani (np.: J.J.Wiatr i A.Schaf) w chwilach przełomu, po kolejnych zakrętach historii wydawali nowe edycje Dzieł Marksa i Lenina z obszernymi egzegezami.
    W mojej opinii Rajmund Aron trafnie określił marksizm mianem opium ukazując jego niszczycielskie działania wobec tak zwanych intelektualistów. Popełnił natomiast błąd zawężając jego oddziaływanie przede wszystkim do elit. Przypadek mieszkańców państw bloku sowieckiego pokazuje bowiem niesamowicie wielką siłę oddziaływania ateistycznego marksizmu na wszystkie warstwy społeczne.

    Reasumując – komuniści budując swe państwo na fundamentach doktrynalnych marksizmu-leninizmu musieli w sposób jednoznacznie negatywny ocenić zasadność istnienia tak religii, jak i instytucji Kościoła. Władze komunistyczne w swej polityce wewnętrznej kierowały się w takiej samej mierze względami doktrynalnymi, jak i utylitarnymi.
    W okresach stabilizacji systemu, a więc w momentach, gdy przywódcy czuli się niezagrożeni, ciesząc się silną pozycją polityczną, starali się w praktyce ustrojowej realizować wszystko to, co dyktowała im doktryna. W momentach niepewności, w sytuacji braku powszechnego wsparcia społecznego, komuniści skłonni byli do kompromisów.
    Z punktu omawianej kwestii trzeba jednakowoż przyjąć, że to stan pierwszy, a nie drugi jest właściwy dla badania stosunku państwa komunistycznego wobec religii i Kościoła.
    http://www.wlodzimierzbernacki.pl/publikacja/29,_panstwo_komunistyczne_wobec_kosciola_katolickiego
  • Walka komunistów z Kościołem w Polsce (cz. 1)
    Zainstalowanie komunistycznej władzy w Polsce na bagnetach sowieckiej armii, podobnie jak w innych krajach Europy Środkowej, oznaczało rozpoczęcie konfrontacyjnej polityki totalitarnego państwa komunistycznego wobec Kościoła katolickiego.

    Na wrogie kroki komunistycznego rządu osadzonego przez Armię Czerwoną w Warszawie nie trzeba było długo czekać. Już bowiem w 1945 roku komuniści zerwali konkordat zawarty ze Stolicą Apostolską przez niepodległą II Rzeczpospolitą w 1925 roku. Krok ten uzasadniali „wspieraniem” przez papieża Piusa XII Niemców kosztem Polaków podczas II wojny światowej. Zarzut był zupełnie absurdalny. Dość wspomnieć, że papież Pius XII aż do końca swojego pontyfikatu (tj. do 1958 r.) uznawał legalny rząd Rzeczypospolitej, który od 1939 roku przebywał na uchodźstwie (tzw. rząd londyński) i do 1958 roku gościł przy Watykanie ambasadora tego jedynego legalnego rządu polskiego. Przypomnijmy, że już w 1945 roku w Jałcie, pod naciskiem Stalina, zachodnie mocarstwa cofnęły swoje uznanie dla tego rządu i zaakceptowały narzucony Polsce przez Sowietów tzw. rząd jedności narodowej. Takie było prawdziwe tło nienawiści komunistów do Piusa XII i zerwania przez nich konkordatu. Przeszkadzało im, że Ojciec Święty uznawał tylko Polskę niepodległą i dawał temu wyraz w obliczu całej społeczności międzynarodowej.
    Przeczuwając nadchodzący okres prześladowań, polski Episkopat pod przewodnictwem prymasa kard. Augusta Hlonda wystosował 18 II 1946 roku wielkopostny list do wiernych. Już w tym dokumencie zarysowano granice kompromisu, których Kościół w kontaktach z narzuconą narodowi władzą nie zamierzał przekraczać. Polscy biskupi napisali m. in.: „Polska powinna być nowoczesna, sprawiedliwa, wzbogacona zdobyczami wiedzy i techniki, kulturalna, mądrze zorganizowana. Ale Polska nie może być bezbożna. Polska nie może się wyprzeć swej przynależności do świata chrześcijańskiego. Polska nie może zdradzić chrześcijańskiego ducha swoich dziejów. Polska nie może być komunistyczna. Polska musi pozostać katolicka”. Natomiast w jednym ze swoich ostatnich listów pasterskich, opublikowanym 10 IV 1947, prymas Hlond przestrzegał: „W niektórych kołach znać objawy świerzbiączki do walki z Kościołem i jego instytucjami. Niezawisłe posłannictwo Kościoła, jego autorytet i wpływ moralny na życie drażnią zwolenników ustrojów totalistycznych”.
    Słowa kardynała Hlonda nie były tylko przestrogą – były jednocześnie opisem rzeczywistości zdeterminowanej nasilającymi się coraz bardziej represjami komunistycznego rządu wobec Kościoła i wiernych. Dość wspomnieć, że do września 1948 r. w komunistycznych więzieniach przetrzymywano ponad 400 polskich księży. Likwidowano katolickie i naprawdę niezależne media (jak np. w lipcu 1948 roku Tygodnik Warszawski, którego redaktor naczelny ks. Zygmunt Kaczyński został aresztowany i zmarł w więzieniu). Na początku 1950 r. komunistyczne władze zlikwidowały katolicką organizację charytatywną „Caritas”.

    Odrzucony kompromis


    Te i inne decyzje komunistycznego rządu (jak chociażby przymusowa marksistowska indoktrynacja młodzieży w szkołach) oznaczały, że zdecydował się on, wzorem swoich ideowych pobratymców z Rosji, Czech, Węgier i Jugosławii, na otwartą konfrontację z Kościołem w Polsce. W tym najcięższym okresie walki nie tylko o niezależność Kościoła, ale o duszę narodu na czele Kościoła stanął kardynał Stefan Wyszyński, w latach 1946 – 1948 biskup lubelski. Po śmierci prymasa Hlonda został mianowany 12 XI 1948 przez Piusa XII prymasem Polski.
    Pomimo otwartej wrogości komunistycznego rządu nowy prymas nie zaniedbał najmniejszej nawet okazji, by poszukiwać jakiegoś modus vivendi z komunistami, który jednak nie oznaczałby zanegowania zasad wyznaczonych przez polski Episkopat we wspomnianym liście pasterskim z 18 II 1946. Prymas Wyszyński inicjuje więc systematyczne rozmowy z rządem w ramach tzw. komisji mieszanej. 14 IV 1950 roku podpisane zostaje porozumienie państwo –Kościół, pierwsze w dziejach porozumienie między Episkopatem katolickim a rządem komunistycznym. Należy podkreślić, że po wypowiedzeniu przez komunistyczne władze konkordatu nie było dla polskiego Kościoła formalnoprawnej podstawy dla obrony przed roszczeniami władz PRL-u. Sytuacja, przed jaką stanął w 1950 r. Kościół w Polsce, była analogiczna do sytuacji Kościoła w Niemczech w 1934 roku, gdy nie sprzeciwiano się ze strony niemieckiego episkopatu zawarciu przez Stolicę Apostolską konkordatu z rządem Hitlera. Niemieccy biskupi już od lat mieli wyrobione zdanie o narodowych socjalistach i ich doktrynie (por. wyżej), zdawali sobie sprawę (podobnie jak przeczuwał to Pius XI) z tego, że Hitler dość szybko będzie łamać postanowienia konkordatu. Czyż jednak jego niezawarcie w 1934 r. (jeszcze zanim narodowosocjalistyczny reżim zdążył popełnić swoje najbardziej odrażające zbrodnie i rozpętać II wojnę światową) polepszyłoby w czymkolwiek los niemieckiego Kościoła i dolę niemieckich katolików w obliczu polityki wrogiego chrześcijaństwu rządu nazistów? Konkordat przynajmniej stwarzał podstawy dla wskazywania przyszłego łamania prawa przez Hitlera.
    Analogiczna sytuacja była w Polsce w 1950 roku. Prymas Wyszyński doskonale sobie zdawał sprawę, że zawarte porozumienie wcześniej czy później (raczej wcześniej) będzie łamane przez władze. Chciał jednak mieć formalne podstawy obrony. Porozumienie z 1950 r. przewidywało, że rząd zachowuje naukę religii w szkole, gwarantuje wolność dla szkół katolickich oraz dla Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, uznaje prawo istnienia stowarzyszeń i prasy katolickiej, istnienie zakonów oraz swobodę kultu religijnego. Kościół uznawał rzeczywistość: deklarował poszanowanie władzy państwowej, sprzeciw wobec działalności antypaństwowej i zapowiadał nieskładanie protestu przeciw dobrowolnemu zaprowadzaniu spółdzielczości na wsi.
    Już na początku 1951 r. władze komunistyczne zamanifestowały, że nie traktują poważnie zawartego porozumienia i okazanej przez Kościół gotowości do znalezienia modus vivendi. 20 stycznia 1951 r. został aresztowany kielecki biskup Czesław Kaczmarek – pod absurdalnym zarzutem „współpracy z hitlerowskim okupantem”. Komuniści urządzili pokazowy proces, po którym skazano bp. Kaczmarka na dwanaście lat więzienia.
    Komunistyczny rząd w swoim sekciarskim zacietrzewieniu zdecydował się na krok, który nie tylko był ciosem w Kościół, ale uderzał także w żywotne polskie interesy narodowe, w polską rację stanu. Oto 27 I 1951 r. rząd zakomunikował o odsunięciu od sprawowanych funkcji kościelnych administratorów apostolskich na Ziemiach Odzyskanych oraz wybranie na ich miejsce przez kapituły – wskutek nacisku ze strony władz – wikariuszy kapitulnych.
    Komuniści twierdzili, że celem tej akcji jest zmniejszenie nastroju tymczasowości na Ziemiach Zachodnich. Administratorzy to nie biskupi, ale przecież tym mniej byli nimi wikariusze kapitulni, których powołania domagały się władze. Należy zauważyć, że apostolscy administratorzy – mianowani na Ziemiach Odzyskanych w 1946 roku przez papieża Piusa XII z inicjatywy ówczesnego prymasa Polski Augusta Hlonda – byli faktycznymi organizatorami diecezji, w kościelnej jurysdykcji znaczyli o wiele więcej niż wikariusze kapitulni, których wybór prymas w końcu zatwierdził, by uniknąć jeszcze gorszego zła: schizmy. Tak więc decyzja władz z 1951 r. de facto działała na szkodę Polski, wprowadzając zamęt w wewnętrzną organizację Kościoła na Ziemiach Odzyskanych. A Kościół właśnie był najcenniejszym elementem integrującym przybywających na te ziemie naszych repatriantów ze Wschodu. W iluż to wspomnieniach przeczytać można, że ludzie wysiadali z wagonów repatriacyjnych dopiero wówczas, gdy się dowiedzieli, że w miejscowości ich osiedlenia jest polski ksiądz katolicki. Wykorzenieni przemocą ze swoich lokalnych ojczyzn, jedynej oznaki więzi z szerszą ojczyzną upatrywali właśnie w polskim księdzu. Do pozbawienia ich tego, jedynego niekiedy, poczucia, że przybyli we Wrocławskie czy Szczecińskie nie na parę lat, ale na całe życie, dążyły komunistyczne władze, usuwając apostolskich administratorów przygotowujących organizację stałych biskupstw.
    Komuniści nieustannie zarzucali Kościołowi w Polsce (zwłaszcza prymasowi) oraz papieżowi Piusowi XII, że zwlekają z powołaniem stałej hierarchii kościelnej na ziemiach przyłączonych do Polski po 1945 r., a tym samym są „wspólnikami niemieckich i amerykańskich rewizjonistów”. W tej propagandzie wskazywano, że Kościół powołał administratorów apostolskich, a nie biskupów. Tymczasem była to normalna procedura w przypadkach tak wyjątkowych, jak przesunięcia granic państwowych (nieuregulowane w świetle prawa międzynarodowego, ponieważ nie było wiążącego w tej sprawie układu wielostronnego ani układu polsko-niemieckiego) i migracje milionów ludzi. Procedura ta była wstępem do powołania biskupów diecezjalnych. Usuwanie więc apostolskich administratorów było szkodzeniem nie tylko Kościołowi, ale i Polsce.
    Najjaskrawiej to szkodnictwo komunistów rządzących Polską (którzy z taką lubością podkreślali swoje „zasługi” dla powrotu do Polski Pomorza, Śląska i Mazur) ujawniło się w roku 1951, gdy prymasowi Wyszyńskiemu udało się w tym właśnie roku uzyskać od Piusa XII nominacje biskupów rezydencjalnych dla Ziem Zachodnich. Komunistyczne władze nie zgodziły się na ich zatwierdzenie – te same władze, które bez przerwy od 1945 r. trąbiły o winie prymasa Polski i papieża z powodu braku polskich biskupów na Ziemiach Odzyskanych. Dopiero po „odwilży” roku 1956 biskupi ci mogli objąć we władanie swoje diecezje. Kończąc ten temat, należy dodać, że na mocy decyzji papieża Pawła VI z 1972 r. polskie diecezje na Ziemiach Zachodnich zostały ostatecznie zintegrowane z całością struktury Kościoła w Polsce.

    http://www.milujtesa.org/nr/karty_historii_kosciola/walka_komunistow_z_kosciolem1.html
  • Non possumus!
    Tymczasem, tzn. w pierwszych latach po podpisaniu porozumienia państwo – Kościół z 14 IV 1950, komunistyczne państwo wprowadzało w życie inne, wymierzone w Kościół decyzje. Usunięto religię ze szkół, odebrano majątek (zwłaszcza darowany przez prywatne osoby) Katolickiemu Uniwersytetowi Lubelskiemu, co stawiało pod znakiem zapytania zdolność tej uczelni do kontynuowania pracy, wprowadzano masowo marksistowską indoktrynację dzieci i młodzieży w szkołach, likwidowano katolickie organizacje społeczne i prasę prawdziwie katolicką.
    Mimo deklarowanego przywiązania do idei rozdziału Kościoła od państwa komuniści nie zawahali się podjąć ingerencję w wewnętrzne, personalne sprawy Kościoła. 9 lutego 1953 r. ukazał się rządowy dekret o obsadzaniu stanowisk kościelnych. W dokumencie tym komunistyczna władza uzurpowała sobie decydujący głos w sprawie obsady wszystkich stanowisk kościelnych, włącznie z biskupami. Zaakceptowanie tego postanowienia przez Kościół w Polsce oznaczałoby faktyczną schizmę naszego Kościoła od Kościoła powszechnego (ostateczna decyzja w sprawie zatwierdzenia nominacji biskupich należy przecież zawsze do papieża).
    Jednak rządzony przez prymasa Stefana Wyszyńskiego Kościół w Polsce stawił czoła komunistycznym uroszczeniom. 8 maja 1953 r. episkopat Polski uchwalił list do rządu. Jego treść stała się bezpośrednią przyczyną późniejszego aresztowania przez komunistów prymasa Polski, ponieważ uważali oni (i uważali słusznie), że właściwym autorem listu był właśnie prymas Wyszyński. W liście tym polscy biskupi przypominali wszystkie represje spadające w ostatnich latach na Kościół. Pomimo tych krzywd Kościół był ciągle gotowy do porozumienia: „Szukamy rozwiązania produktywnego i pożytecznego zarówno dla Kościoła, jak i dla państwa. Nic bowiem nie jest nam tak obce, jak zrywanie jedności, wprowadzanie podziału czy sianie nienawiści”.
    Były jednak granice kompromisu. Odnosząc się bezpośrednio do niesławnego dekretu z 9 II 1953 r. o obsadzie kościelnych stanowisk, biskupi napisali następujące słowa. Słowa, które przeszły do historii: „Nie uchylamy się od przyjęcia pod rozwagę motywów i przedłożeń rządu, ale w obsadzaniu stanowisk kościelnych kierować się musimy prawem Bożym i kościelnym, powołując na nie tylko tych kapłanów, których w sumieniu uznajemy za odpowiednich i godnych... A gdyby zdarzyć się miało, że czynniki zewnętrzne będą nam uniemożliwiały powoływanie na stanowiska duchowne ludzi właściwych i kompetentnych, jesteśmy zdecydowani nie obsadzać ich wcale, niż oddawać religijne rządy dusz w ręce niegodne. Kto by odważył się przyjąć jakiekolwiek stanowisko kościelne skądinąd, wiedzieć powinien, że popada tym samym w ciężką karę kościelnej klątwy.
    Podobnie gdyby postawiono nas wobec alternatywy: albo poddanie jurysdykcji kościelnej jako narzędzia władzy świeckiej, albo osobista ofiara, wahać się nie będziemy. Pójdziemy za głosem apostolskiego naszego powołania i kapłańskiego sumienia, idąc z wewnętrznym pokojem i świadomością, że do prześladowania nie daliśmy powodu, że cierpienie staje się naszym udziałem nie za co innego, lecz tylko za sprawę Chrystusa i Chrystusowego Kościoła. Rzeczy Bożych na ołtarzach cezara składać nam nie wolno. NON POSSUMUS!”.
    To był wielki głos sprzeciwu wobec komunistycznych uzurpacji, głos podniesiony podczas najczarniejszej nocy komunistycznego ucisku. „Non possumus” urosło do powiedzenia mocnego „nie” nie tylko w kwestii ingerencji komunistów w sprawy Kościoła, ale „nie” wobec wszystkich praktyk komunistycznego totalitaryzmu w Polsce. Należy zaznaczyć, że postępowanie prymasa Wyszyńskiego wobec władz komunistycznych w Polsce, opierające się na szukaniu porozumienia tam, gdzie jest to możliwe, przy jednoczesnym strzeżeniu imponderabiliów, było w pełni akceptowane przez papieża Piusa XII. Najlepszym dowodem papieskiej aprobaty dla decyzji prymasa Polski była decyzja z 29 XI 1952 r. o mianowaniu arcybiskupa Gniezna i Warszawy kardynałem. Kapelusz kardynalski prymas Wyszyński mógł odebrać dopiero 18 maja 1957 r., ponieważ wcześniej władze nie udzieliły mu pozwolenia na wyjazd z kraju na konsystorz, podczas którego miał być włączony przez papieża do kolegium kardynalskiego. Natomiast w latach 1953 – 1956 był więźniem komunistycznego rządu...

    http://www.milujtesa.org/nr/karty_historii_kosciola/walka_komunistow_z_kosciolem1.html
  • @trybeus 20:51:26
    Doceniam zainteresowanie moją publicystyką, ale jak pan sam słusznie zauważył Nieporprawni.pl to bagienko - niestety. Dodam, że bagienko prymitywnych, zfanatyzowanych żydo-katolików i entuzjastów żydo-PiSu, nie przymierzając jak neonowy Zdzich i Husky w jednym.

    W każdym razie jak na takie bagienko prymitywów notowania moich kilku tekstów może zbytnim optymizmem nie napawają, ale w pesymizm także nie popadam.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY

więcej