Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
397 postów 12617 komentarzy

Tylko prawda

Husky - Prawicowiec,katolik Zoologiczny antykomunista UB-ekom i ich potomkom wstęp wzbroniony "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj" -Jan Paweł II

Kto rządzi Wielką Brytanią?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Królową Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej jest Elżbieta II Wszyscy wiemy, że w Wielkiej Brytanii panuje ustrój monarchii parlamentarnej, ale królowa tak na prawdę nie ma żadnej władzy, bo obowiązuje tu zasada: Król/owa panuje, ale nie rządzi

                

 

Władca - król/królowa lub po prostu monarcha, sprawuje swoją władzę na zasadach dziedziczności. Powinniśmy jednak pamiętać, że tak naprawdę jego władza jest czysto reprezentacyjna. Można tu przytoczyć maksymę, która dobitnie odzwierciedla panujące w Wielkiej Brytanii stosunki, a mianowicie: król panuje, ale rząd rządzi. Cała rzeczywista władza znajduje się jednak w rękach parlamentu, gabinetu oraz sądów. W rękach monarchy pozostały pewne uprawnienia tzw. prerogatywy królewskie, o całkowicie reprezentacyjno - fasadowym znaczeniu. Dla przykładu można tu nadmienić, iż (…) król jest zwierzchnikiem i naczelnym wodzem sił zbrojnych, ma prawo wypowiadania wojny i zawierania pokoju, może zwoływać i rozwiązywać parlament, ma prawo sankcji ustaw, oraz prawo łaski, ponadto mianuje wszystkich wyższych urzędników (w tym członków rządu).(…)

 Pamiętajmy jednak o kolejnej ogólnej zasadzie, która wymaga podpisu (kontrasygnaty) odpowiedniego ministra przy decyzjach podejmowanych przez monarchę. Pamiętajmy jednak, iż władca jest dokładnie zorientowany w wydarzeniach politycznych, i biegu zdarzeń parlamentarnych, gdyż regularnie uzyskuje sprawozdania z prac tego organu oraz co tydzień udziela audiencji szefowi rządu.

Obecnie królową Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej jest Elżbieta II z dynastii Windsorów.Sprawuje tę funkcję od 1953 roku. Jej poprzednikiem był Jerzy VI Windsor, a następcą tronu jest książę Karol.

Kto tak naprawde rzadzi :

O tym w kolejnym felietonie Stanisława MICHALKIEWICZA 

polecam :

 

Kiedy przed laty przyjechała do Warszawy królowa Elżbieta II, wydała przyjęcie, na które zaproszeni zostali wszyscy byli premierzy rządu polskiego – z wyjątkiem Józefa Oleksego, na którym wówczas ciążyło podejrzenie o szpiegostwo na rzecz Rosji. Józef Oleksy próbował robić dobrą minę i ostentacyjnie demonstrował przywiązanie do republikanizmu, ale gołym okiem widać było, że „kwaśne winogrona”.Pisałem wówczas, że monarchia ma jednak niezaprzeczalne zalety. Niestety obawiam się, że to może być już nieaktualne. Oto przyjechały do Polski Ich Królewskie Wysokości: książę William i księżna Kate i z okazji urodzin Królowej Elżbiety wydali w Łazienkach przyjęcie. Wśród zaproszonych tam gości znaleźli się również tak zwani „celebryci” płci obojga, to znaczy – rozmaite panienki w towarzystwie alfonsów, czyli tak zwanych „partnerów”. Jak mawiali starożytni Rzymianie, którzy każde spostrzeżenie zaraz ubierali w pełną mądrości sentencję – consuetudo est altera natura – co się wykłada, że przyzwyczajenie jest drugą naturą. Skoro tedy taka np. pani Joanna Krupa sukcesy życiowe zawdzięcza temu, że się rozbiera, to i na przyjęcie wydane przez Ich Królewskie Wysokości też się rozebrała. Na szczęście nie do naga, ale wystarczająco, by wzbudzić nadzieję, że ktoś zwróci na nią uwagę. Inna sprawa, że gdyby przyszła na tę recepcję na golasa, to na pewno zwróciłaby uwagę całego świata, a w każdym razie - „małego żydowskiego miasteczka na niemieckim pograniczu” - jak Stanisław Cat-Mackiewicz nazywał Warszawę – czy jednak by ją tam w takim stroju wpuszczono? To, że nie mamy co do tego absolutnej pewności, a tylko wątpliwości, pokazuje, jak bardzo w ciągu ostatnich 21 lat (królowa Elżbieta II była w Warszawie w 1996 roku) obniżyły się kryteria etykiety i w ogóle - kryteria towarzyskie nie tylko w naszym nieszczęśliwym kraju, gdzie za pośrednictwem TVN – stacji telewizyjnej, którą podejrzewam o niebezpieczne związki ze starymi kiejkutami, które do sutenerstwa zawsze miały szczególną predylekcję – lekkość obyczajowa lansowana jest cierpliwie i metodycznie – ale również wśród tradycjonalistycznych, wydawałoby się, Brytyjczyków. Inna sprawa, że nie wiadomo, czy Ich Królewskie Wysokości nie zostały przez organizatorów przyjęcia postawione przed faktami dokonanymi – co by dowodziło, że brytyjska dyplomacja pracuje podobnie jak nasza. Ale u nas niczego dobrego spodziewać się po dyplomacji nie można, skoro – jak wyjaśniła to kiedyś „Gazeta Wyborcza” - Ministerstwem Spraw Zagranicznych kieruje zespół skompletowany według kryteriów rasowych jeszcze przez profesora Bronisława Geremka i to bez względu na to, kto jest akurat ministrem – to o dyplomacji brytyjskiej mieliśmy, jak dotąd, lepsze wyobrażenie.

Ale wyobrażenia powinny być konfrontowane z rzeczywistością, no i właśnie takiej konfrontacji doświadczyłem podczas ostatniego pobytu w Wielkiej Brytanii na II Pikniku Wolnościowym w Southampton. Pierwszego dnia Piknik ulokował się w obiekcie należącym do polskich wyznawców Kościoła Zielonoświątkowców, którzy jednak – mimo umowy – nie przedłużyli wynajmu na dzień następny. Okazało się bowiem, że zatelefonował do nich osobnik przedstawiający się jako aktywista „Antify” i zagroził im jakimiś bliżej nieokreślonymi nieprzyjemnościami. Organizatorzy Pikniku, których sprawność mogłem tylko podziwiać, natychmiast załatwili lokalizację w hotelu, o ile pamiętam „Winston”. Następnego ranka okazało się jednak, że terrorysta z „Antify” zadzwonił i tam i pod wpływem pogróżek (czy przypadkiem nie chodziło o podpalenie?) kierownictwo hotelu odmówiło zgody. Okazało się w końcu, że jedyną instytucją w Southampton, odporną na groźby terrorystów jest Kościół katolicki. W Klubie polskiej parafii katolickiej Piknik był kontynuowany aż do szczęśliwego finału.

To doświadczenie skłania do zastanowienia, kto właściwie w Wielkiej Brytanii sprawuje władzę. Wiadomo, że Królowa tylko „panuje” natomiast rządzi rząd. Ale co to znaczy, że „rządzi”, skoro jeden anonimowy telefon, wykonany przez osobnika przedstawiającego się jako aktywista „Antify” wzbudza w rozmówcy taką trwogę, że zrywa on umowę, godząc się nawet na wypłacenie odszkodowania? Czyżby władzą rządu nie przekraczała progu gabinetu pani premier Teresy May? Charakterystyczne jest bowiem, że terroryzowane przez „Antifę” osoby nawet nie usiłowały sprawdzać, czy telefonujący rzeczywiście jest tym, za kogo się podaje, ani nie szukały ochrony u policji, teoretycznie istniejącej po to, by chronić obywateli m.in. przed terrorystami, a nie po to, by spisywać protokoły z tak zwanych „zdarzeń”. Że nasza policja nikogo nie chroni, przeciwnie – że obywatele muszą na własną rękę chronić się przed policją – do tego już się przyzwyczailiśmy – ale przynajmniej ja, wychowany na opowieściach Conan Doyle’a o Sherlocku Holmesie i inspektorze Mallone, miałem o brytyjskiej policji lepsze mniemanie. Ale co tu „mniemać”, skoro podczas ostatnich incydentów w Londynie okazało się, że zgraja policjantów uciekała przez jednym bisurmaninem tylko dlatego, że krzyczał i wymachiwał nożem? Nic dziwnego, że w powstałą w ten sposób próżnię wchodzą terroryści – również pod szyldem „Antify”?

Warto bowiem zatrzymać się chwilę nad tą całą „Antifą”. Przyjęta przez tę terrorystyczną organizację o zasięgu międzynarodowym nazwa jest – jak się wydaje – tylko kamuflażem. „Antifa” bowiem nie walczy z faszyzmem, tylko wszelkimi sposobami forsuje faszystowski program polityczny, w którym nie ma miejsca na jakąkolwiek różnorodność poglądów i zachowań. Przeciwnie - ideałem „Antify” jest całkowite zglajchszaltowanie życia publicznego, według formuły przedstawionej przez Benito Mussoliniego: „wszystko w państwie, nic poza państwem, nic przeciwko państwu” - oczywiście pod dyktando „awangardy”, za jaką „Antifa” właśnie się uważa. Wykorzystując antyfaszystowski szyld przenika do instytucji publicznych, zwłaszcza zaprojektowanych jako rodzaj gestapo, monitorujące mniej wartościowe narody, czy przypadkiem nie bisurmanią się w niedozwolony przez socjalistów i komunistów sposób – ale przenikając, wprzęga je w służbę faszyzmu. Gdyby Adolf Hitler nagle zmartwychwstał, na pewno uściskałby wszystkich aktywistów „Antify”, a zwłaszcza jej ideologów w rodzaju pana Rafała Pankowskiego – bo odwalają oni dla faszyzmu kawał dobrej, a niekiedy nawet i mokrej roboty. Na marginesie warto dodać, że jednym z prelegentów uczestniczących w Pikniku był pan Bawer Aondo-Akaa, doktor teologii z Krakowa, Mulat, a wśród publiczności było kilku Żydów – zatem dywersji, której wykonawcy wystąpili pod szyldem „Antify”, śmiało można przypisać motywację rasistowską i antysemicką. Co tu ukrywać – tego w Wielkiej Brytanii dotychczas nie było, więc pytanie – kto tam właściwie rządzi – czy przypadkiem nie faszystowska międzynarodówka terrorystyczna - nabiera zw tej sytuacji dramatycznej aktualności. Warto też pamiętać, że ostatnim bastionem oporu przeciwko faszyzmowi jest – jak się okazało – Kościół katolicki.

Stanisław Michalkiewicz

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3994

 

 

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej
  • HISTORIA

    Historia jednego zdjęcia

    Ten facet był bohaterem. Ameryka powinna tonąć we łzach. Ubolewam, że odszedł w ten sposób – ludzie nie poznali o nim prawdy” – ze smutkiem i skruchą przyznał po śmierci generała autor zdjęcia, czytaj więcej

  • ŚWIAT

    Kursk - (nie) Zapomniana tragedia

    Według oficjalnej wersji tragedia miała miejsce 12 sierpnia 2000 roku o godzinie 11:28 i 26 sekund (czasu moskiewskiego) w torpedzie w bloku №4, co spowodowało wybuch pozostałych torped, które znajdowały się w pierwszym przedziale łodzi . czytaj więcej

  • ŚWIAT

    Saga rodu Kimów - odcinek III ostatni

    Blisko, bardzo blisko nieba. Na świętej górze Pektu-san – w miejscu, gdzie bojownicy o wolność Korei założyli bastion oporu przeciw Japończykom – o świcie 16 lutego 1942 roku zajaśniało nowe słońce dla umęczonego kraju. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

więcej