Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
417 postów 13802 komentarze

Tylko prawda

Husky - Prawicowiec,katolik Zoologiczny antykomunista UB-ekom i ich potomkom wstęp wzbroniony "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj" -Jan Paweł II

13 lat od tragedii szkoły w Biesłanie - prowokacja Kremla ?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

3 września 2004 odbita z rąk terrorystów została szkoła w Biesłanie. Podczas akcji rosyjskich sił specjalnych zginęło 385 osób, w tym 171 dzieci..Czy to była prowokacja Kremla

 – Opowiedz całemu światu, co się tutaj zdarzyło. U nas, na Kaukazie najważniejsze są dzieci. Prawie dwie doby nie jadły, nie piły, a i tak wszystkie prawie zginęły. Miały 7, 9, 10, 12 lat – mówił jeden z mieszkańców Biesłanu w dniu pogrzebu ofiar zamachu terrorystycznego na szkołę w tym mieście.

 

 

              

 

 

Od wydarzeń w szkole numer jeden w Biesłanie minęło 13 lat. W styczniu ktoś zadzwonił i powiedział, że w jednej z nowych szkół została podłożona bomba. Telefon okazał się głupim dowcipem. W ten sposób kłamstwo wyznaczyło powrót do normalności - pisze Zbigniew Pawlak, autor książki "Biesłan. Pęknięte miasto". 
 
Tu fragment :
 
Miały rozpocząć nowy rok szkolny. Niektóre po raz pierwszy. Wśród nich znalazły się nawet kilkumiesięczne niemowlęta, których matki odprowadzały na uroczystość starsze dzieci. Nim skończył się poranny apel na szkolnym boisku, usłyszały strzały i zobaczyły pierwszych zabitych. Chwilę później padły słowa: Jesteście zakładnikami!!! Wszyscy zginiecie! Jesteśmy tu, żeby was zabić!

 

              

 

 

Trzy dni koszmaru

13 lat temu do szkoły w Biesłanie w Północnej Osetii wtargnęli zamaskowani bojownicy z oddziału Szamila Basajewa. Dla blisko 1200 zakładników rozpoczął się trwający trzy dni koszmar zakończony szturmem oddziałów specjalnych. Od kul terrorystów i komandosów, w płomieniach i podczas panicznej ucieczki z budynku zginęły 334 osoby. Połowa to były dzieci.

Zbigniew Pawlak od 20 lat podróżuje po Jedwabnym Szlaku, 10 lat mieszkał w krajach byłego ZSRR. W Biesłanie był kilka dni po tych tragicznych wydarzeniach. Odwiedził ponad setkę osetyjskich rodzin. Mieszkał w ich domach, słuchał ich historii. Po 10 latach wrócił, by zobaczyć, jak zmieniło się ich życie. O tym, co usłyszał, opowiada dziennikarzowi Jerzemu A. Wlazło. Z tych opowieści powstała książka "Biesłan. Pęknięte miasto". 

Miasto bez szkoły numer jeden

"Biesłan to dziwne miasto. Rok szkolny od dziesięciu już lat zaczyna się dopiero piątego września, a szkoły podstawowe są ponumerowane po kolei, ale numeru jeden nie ma. Ten przysługuje jedynie ruinom, do których prowadzi ulica dawniej Oktiabrskaja. A obecnie Dżybilowa. Część nauczycieli wyjechała, część zrezygnowała z zawodu. Z sześćdziesięciu zatrudnionych nauczycieli zginęło dziewiętnastu.

- Przysięgaliście opiekować się naszymi dziećmi. Tymczasem wy żyjecie, a nasze dzieci zginęły. To wy powinniście tam umrzeć - takie słowa najczęściej słyszeli ci, którzy przeżyli. - Oddaliśmy wam nasze dzieci pod opiekę. Nie macie prawa żyć. W mieście trwały spory, czy stworzyć jedną szkołę specjalnie dla wychowanków szkoły numer jeden, ale okazało się, że niektóre roczniki trudno będzie nawet skompletować w pełne klasy. Zbyt wiele dzieci zginęło."

Zazdroszczą ofiarom

"Jak na ironię, dziesięć lat po zamachu ofiarom tamtych wydarzeń żyje się łatwiej. Przy wjeździe do miasta powstała zupełnie nowa klinika, specjalnie z myślą o ofiarach szkoły numer jeden. Pomoc humanitarna znów podzieliła miasto. Od kiedy w Biesłanie zlikwidowano wszystkie fabryki, ludzie nie mają pracy. Są biedni, a o zarobek trudno. Dla tych, którzy byli zakładnikami w szkole, przyszły duże pieniądze. Kupili sobie mieszkania. Odremontowali domy. Kupili dobre samochody. Na wakacje jeżdżą za granicę.

Niedawno w mieście wybudowano nowe bloki. Niektórzy dostali tam nowe mieszkania. Bo im się należą, bo oni byli w szkole. A reszta? Ano właśnie, część tej reszty jest rozczarowana, a część zazdrosna."Gdybym był w tej szkole, dzisiaj moje dzieci miałyby z czego żyć. Może bym przeżył. Przecież wielu przeżyło". To wcale nie jest pojedynczy głos."

Przeżyli, bo dziewczynki za długo się szykowały

Zbigniew Pawlak dotarł do tych, których tylko zbieg okoliczności uchronił przed znalezieniem się w gronie zakładników. Rodzina Dżojewa tego ranka podzieliła się. Jego żona zabrała gotowych do wyjścia chłopców i poszła do szkoły. On czekał jeszcze na córki, które długo marudziły przy ubieraniu. Denerwował się, bo byli już spóźnieni.

"Mieli jeszcze kawałek do przejechania, gdy usłyszeli głuche detonacje. Nad szkołą zakwitły pęki kolorowych balonów. Ojciec poirytowany odwrócił się do córek dziwnie milczących na tylnym siedzeniu. - Widzicie - zaczął z pretensją - tyle wam zeszło, a tam już puszczają fajerwerki! Teraz będziemy musieli sterczeć gdzieś z tyłu i niczego nie zobaczymy!

Dwie przecznice i kilka budynków dzieli szkołę numer jeden od posterunku milicji. Po pierwszych strzałach wybiegli uzbrojeni funkcjonariusze. Za późno. Grupa islamskich bojowników dostała się na najwyższe piętro budynku. Zaczęli strzelać. Wśród huku, krzyków, pisków i płaczu bandyci upchnęli większość zakładników w sali gimnastycznej, część w szkolnej stołówce. Mniejsze grupy dzieci zagonili do dwóch sal lekcyjnych. Maluchy w panice szukały rodziców, rodzice wołali swoje dzieci, wychowawcy podopiecznych. Każdy chciał mieć obok kogoś bliskiego.

To taki mały skrawek bezpieczeństwa, którego można się uchwycić bodaj na sekundę. A wtedy sekunda miała cenę życia. Dżojew został na zewnątrz. I nie poradził sobie z tym przez kolejnych czterdzieści dni. Nie wiem, czy poradzi sobie kiedykolwiek." W szkole została jego żona Irina i dwóch synów. Starszy nie przeżył szturmu. Kula trafiła go w tył głowy.

                                 Oficer wynosi na rękach niemowlę

              

 

Z terrorystami próbowano negocjować. Prezydentowi Inguszetii Auszewowi udało się uzyskać zgodę na wypuszczenie matek z najmłodszymi dziećmi. "Dla bojowników małe dzieci stanowiły kłopot. Ich płacz był denerwujący. Pułkownik się zgodził. Ale od razu dodał od siebie: Wsie - wszystkie. W tym jednym słowie zawarł okrutną decyzję. Jej konsekwencje czuje się w Biesłanie wciąż po dziesięciu latach.

Wszystkie, znaczyło wszystkie. Wiele matek wstało z miejsc. Jedna natomiast podeszła do prezydenta i wręczyła mu malutkie zawiniątko. - Ja zostaję - powiedziała, odwracając się, żeby nie widział jej łez, i wróciła na miejsce przy starszej córce. Nim ktokolwiek się zorientował w sytuacji, niemowlę znalazło się poza ścianami budynku wyniesione czym prędzej przez Auszewa. Ten kadr poznał wtedy cały świat: oficer OMON-u wynosi na rękach niemowlę. I cały świat zaczął mieć nadzieję. To Fatima oddała swoją sześciomiesięczną Alonę, aby zostać przy dziewięcioletniej Kristinie. Tylko Alona przeżyła".

Uratowała dwa życia, musiała zostawić syna

Innej zakładniczce nie udało się zostać ze starszym synem. Chłopiec płakał. To był jego pierwszy dzień w szkole. Szedł do pierwszej klasy. - Zostań tutaj. Zaraz po ciebie wrócę! Nie wróciła. Złamała święty obowiązek opieki nad pierworodnym. A przecież chciała tylko oddać komuś maleńką Aminę i dalej czuwać przy synu. Tak jak zrobiła tamta kobieta. Ale Salimie się nie udało. Popchnięta przez zamaskowanego mężczyznę prawie upadła, wybiegając na zewnątrz. Podała córeczkę najbliższej osobie i zawróciła, ale człowiek z karabinem zagrodził jej wejście. Salima do dzisiaj pamięta łzy w oczach dziecka, siedmioletniego synka, który nie potrafił zrozumieć, dlaczego musi zostać sam.

Nikt wtedy, nawet ona, nie wiedział, że uratowała dwa ludzkie istnienia, ponieważ była w ciąży. Ciało siedmioletniego synka zwrócono jej i mężowi po kilku dniach. Było tak zmasakrowane i spalone, że ojciec go nie rozpoznał, a Salimie nie starczyło sił, by je obejrzeć. Pochowali je, jak nakazywał obyczaj. Po kilku miesiącach otrzymali oficjalne pismo, że kolejne badania DNA wykazały błąd i przez pomyłkę pogrzebali obcego chłopca. Zwłoki ich syna właśnie zostały zidentyfikowane.

Tym razem Salima pojechała na spotkanie z prokuratorem. Wysłuchała, co miał do powiedzenia, ale odmówił pokazania zdjęć, widząc kobietę w zaawansowanej ciąży. Zmusiła go. Tym razem nie mogło być mowy o pomyłce. Na fotografiach zobaczyła ciało swojego chłopca. Drobną twarz przecinała szeroka rana. Gdy kilka tygodni później lekarz położył jej na piersi nowo narodzoną córeczkę, na głowie dziewczynki ujrzała niemal identyczną szramę, jaką zapamiętała ze zdjęcia".

Nazwali go osetyjskim Korczakiem

Pawlak opisuje też historię 70-letniego nauczyciela, który nie opuścił uczniów, choć - z racji wieku - terroryści byli gotowi go uwolnić. "Pułkownik odwrócił się na pięcie do Iwana Kanidiisa, nauczyciela wychowania fizycznego. - Nikt się wami nie interesuje - odezwał się Pułkownik. - Nie wiadomo, jak długo to jeszcze potrwa. My wytrzymamy, ale ty? Stary już jesteś. Chcesz wyjść? - Zostanę z uczniami - odpowiedział wuefista. - Do końca. Dotrzymał słowa.

Jego synowie przyjechali z Grecji na pierwszą wiadomość, że ojciec jest zakładnikiem. Ja sam słyszałem kilka wersji jego śmierci. Ale wszyscy opowiadający byli zgodni, że jego odwaga bardzo pomagała przetrwać. Zdaje się też, że napsuł nieco krwi swoim oprawcom. Wciąż domagał się wody dla dzieci, jedzenia i lekarstw. Nie wystraszyły go wycelowane karabiny, aż trzeciego dnia, gdy wszyscy byli już na skraju wyczerpania, jeden z bojowników nie wytrzymał i kilkakrotnie uderzył Kanidiisa kolbą w głowę.

Stary nauczyciel wyprostował się, otarł krew. - Jak śmiesz! - krzyknął na młodego człowieka w moro. - Jesteś na Kaukazie! Stąd pochodzisz! I w taki sposób traktujesz starego człowieka?! Zrobiło się cicho. Zakładnicy wbili wzrok w uzbrojonego mężczyznę. A ten opuścił broń i wyszedł z sali".

Rosja nie okazuje słabości

                     

 

Ile osób zabili terroryści, a ile zginęło podczas samego szturmu? Nie wiadomo. Nawet, gdyby było to możliwe do ustalenia, trudno uwierzyć, że władze ujawniłyby te informacje. Mieszkańcy Biesłanu do końca nie wierzyli, że specnaz zaatakuje szkołę, w której są uwięzione dzieci. Wszyscy pamiętali skutki szturmu na teatr w Dubrowce zajęty przez terrorystów dwa lata wcześniej. Tym razem wierzyli, że ze względu na dzieci dojdzie do negocjacji.

"- W chwili gdy usłyszę, że wojska rosyjskie opuszczają Czeczenię, otwieram drzwi i wszyscy wychodzicie bezpiecznie do domu. My zginiemy ale nasi synowie będą żyć w wolnym kraju - powiedział Pułkownik. To był dobry czas na negocjacje. Pierwsza wiadomość została przekazana. Co będzie się działo dalej, Larisa Mamitowa nie wiedziała. Nikt nie wiedział. Kartka zniknęła. Jej treść nigdy nie miała dotrzeć ani do mediów, ani do mieszkańców miasta. Telefon Pułkownika milczał".

"Rosja nie okazuje słabości. Szczególnie po kompromitacji w Budionnowsku, kiedy w 1996 roku oddział uzbrojonych Czeczenów po ostrym rajdzie przez miasto opanował szpital, rozbijając po drodze milicyjne posterunki, budynek lokalnej administracji i szkołę medyczną. Liczba zakładników do dzisiaj nie jest znana, ale na pewno była bliska dwóch tysięcy. Po kilku nieudanych szturmach Rosjanie zaczęli pertraktacje, które zakończyły się zawieszeniem broni w pierwszej wojnie czeczeńskiej. Rosja nie wybacza swojej słabości. A tego ludzie zgromadzeni wokół szkoły numer jeden w Biesłanie bali się najbardziej".

Jak się okazało - bali się słusznie. 3 września popołudniu oddziały specnazu ruszyły do szturmu. Terroryści odpowiedzieli ogniem. Strzelali też do uciekających z budynku zakładników. Do wieczora trwało opanowywanie sytuacji w szkole i walki z terrorystami, którzy próbowali ukryć się w budynku. Ujęto też dwie terrorystki, które próbowały wmieszać się w tłum w przebraniu pielęgniarek. Jeden z uciekających napastników został zlinczowany przez tłum.

Następnego dnia Władimir Putin ogłosił dwudniową żałobę narodową.

Zbigniew Pawlak, Jerzy Wlazło, "Biesłan. Pęknięte miasto". Wydawnictwo Znak 2014

http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,5300,Pekniete-miasto-Bieslan
http://niezlomni.com/10-lat-temu-doszlo-do-tragedii-w-bieslanie-poruszajaca-opowiesc-swiadkow-z-niewyjasnionych-do-konca-przyczyn-nastapil-szturm-sil-specjalnych-skutki-byly-tragiczne/
 
 

 ps.

1 września 2004 roku, podczas uroczystości rozpoczęcia roku szkolnego, do budynku wtargnęło 30 uzbrojonych rebeliantów, domagających się wycofania rosyjskich wojsk z Czeczenii. Jako zakładników wzięli ponad tysiąc osób, w tym większość dzieci. Po 50 godzinach rosyjskie siły specjalne odbiły budynek szturmem, użyły przy tym sprzętu bojowego, czołgów, miotaczy ognia i wyrzutni granatów. Efekt? Śmierć poniosło ponad 385 osób, a 810 zostało rannych.

W kwietniu 2017 roku, na wniosek ponad 400 poszkodowanych osób Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał orzeczenie, w którym obarcza władze o „poważne niedociągnięcia” podczas akcji. Służby miały też wiedzieć, że placówka będzie celem ataku, i nic z tym nie zrobiły. Poza tym do dziś nie wyjaśniono przyczyny śmierci jednej trzeciej ofiar ani jaka konkretnie broń została użyta. Za uchybienia w akcji i śledztwie Rosja ma wypłacić poszkodowanym 3 mln euro odszkodowania.


Kreml zapowiedział apelację.

 

KOMENTARZE

  • Motto....
    Rosja nie prowadzi rozmów z terrorystami, lecz likwiduje ich. (W. Putin)
  • @SZS 09:37:06
    I te 171 dzieci było terrorystami.
    Ciekawe
    I jeszcze strzelać do do nich z czołgu - nieźle, ale to takie rosyjskie
  • @Husky 09:52:48
    "Ile osób zabili terroryści, a ile zginęło podczas samego szturmu? Nie wiadomo."
    W swojej bezdennej rusofobii, zakładasz, że Rosjanie zabili 171 dzieci, traktując to jako pewnik - "I te 171 dzieci było terrorystami."
    Myślenie, to jednak nie jest twoją najmocniejszą stroną. Wklejać to jeszcze potrafisz, ale jak już coś od siebie napiszesz.... Żenada.
  • @SZS 12:13:56
    Przestępstwo na zamówienie
    W obraz ten trudno uwierzyć, podobnie jak w fakty związane z innymi głośnymi aktami terrorystycznymi w Rosji. Można tu choćby wymienić: wysadzenie w powietrze budynków mieszkalnych w Bujnaksku, Moskwie i Wołgodońsku w 1999 roku, zamach na moskiewski dom kultury na Dubrowce podczas spektaklu „Nord-Ost" w 2002 roku, wybuch bomby w Kaspijsku w tym samym roku czy zamach na pociąg w Jessentukach w 2003 roku. Nagła śmierć dosięgła wielu z tych, którzy związane z tymi wydarzeniami fakty ujawnili: Jurij Szczekoczichina i Siergieja Juszenkowa w 2003 roku, Otto Latsisa w 2005 roku, Annę Politkowską i Aleksandra Litwinienkę w 2006 roku... Ostateczny wywód sprecyzowała Jelena Miłaszyna: „Akt terorystyczny w Biesłanie to klasyczne przestępstwo na zamówienie. Zamawiającym nie był Basajew. Jego wykorzystali ci, którym potrzebna była destabilizacja Osetii Północnej wykonana czeczeńskimi rękami. Wykorzystanie Basajewa, od 1992 roku związanego z rosyjskim wywiadem wojskowym (GRU), nie było trudne. Prawdą jest, że podczas tak zwanej pierwszej wojny czeczeńskiej (1993 – 1996) okazał się prawdziwie czeczeńskim patriotą, ale prawdą też jest, że początek rządów Władimira Putina zbiega się z antyczeczeńskimi w rezultacie poczynaniami Basajewa. I z jego walką z pokojowo nastawionym, uznawanym przez Zachód, prezydentem Czeczenii Maschadowem". Największym problemem Putina w tym czasie były właśnie pokojowe inicjatywy Maschadowa, do których czynnie włączyli się zachodni politycy i Parlament Europejski. Dążyli do poddania Czeczenii pod kontrolę instytucji międzynarodowych, a to obnażyłoby bezmiar stosowanego tam przez Rosjan terroru, nieustępującego zbrodniom na Bałkanach. Kreml nie mógł do tego dopuścić. Ukazanie barbarzyństwa Czeczenów i przypisanie go Maschadowowi było więc na rękę obu „umawiającym" się stronom. Tym razem kontaktami z Basajewem zajął się Wydział do Walki z Przestępczością Zorganizowaną północnoosetyjskiego MSW. Wspierała go północnoosetyjska służba bezpieczeństwa (FSB), włączając do gry swego agenta o nazwisku Chodow. Jego zadaniem było sprowokowanie Basajewa do działania i informowanie pełnomocników o jego zamiarach. Pełnomocnicy Chodowa wyznaczyli mu cel: budynek rządowy we Władykaukazie, stolicy Osetii Północnej, bo im potrzebna wówczas była destabilizacja sytuacji w republice i zmiana władzy. Basajewowi i jego podkomendnym otwarto więc przejście z Czeczenii do Osetii Północnej. I choć zmienił on ich plan na swój własny – szkołę – przeszkód po drodze nie napotkał. Czy Basajew – patriota – przy pomocy sterroryzowanych dzieci rzeczywiście chciał zmusić prezydenta Putina do zakończenia rozlewu czeczeńskiej krwi i do zaprzestania masowego stosowania tortur? Nie wiadomo. Jedyne, co jest pewne, to to, że zależało mu na pertraktacjach. Niewprowadzone do gry wydziały MSW mogły więc sobie bić na trwogę, a miejscowa prokuratura mogła poszukiwać znanego terrorystę Chodowa, który dziwnym trafem co rusz się jej wymykał. Po akcji w szkole numer 1 został wprawdzie zatrzymany, ale szybko ślad po nim zaginął.
    Jak przez drogi ogarniętego wojną Kaukazu Północnego pełnego milicyjnych i wojskowych punktów kontrolnych mogła swobodnie się przemieszczać duża grupa uzbrojonych ludzi? Dlaczego nie prowadzono pertraktacji? Kto dowodził akcją obronną? Czy do obezwładnienia kilkudziesięciu terrorystów konieczna była potężna technika wojenna: siedem miotaczy ognia typu Trzmiel (zakazanych przez konwencje genewskie), dziesięć granatników, pięć czołgów T-72 i 7210 pocisków? Dlaczego straż pożarna zjawiła się dopiero dwie godziny po wybuchu pożaru? Dlaczego jednych terrorystów zabijano, nie próbując ich aresztować, a innym pozwolono uciec? Dlaczego szef Wydziału do Walki z przestępczością Zorganizowaną osetyjskiego MSW Roman Sochijew nie zareagował ani na otrzymaną z początkiem sierpnia informację o tym, że jacyś Czeczeni przygotowują zamach, ani na otrzymaną o godzinie 4 rano 1 września wiadomość o zbliżaniu się terrorystów do Biesłanu? I dlaczego większość ustaleń Prokuratury Generalnej w ogóle te zagadnienia pomija, a w innych - mija się z prawdą?


    Terroryści chcieli pertraktacji
    Z tych ustaleń można było się na przykład dowiedzieć, że terroryści odmawiali pertraktacji. A przecież już w pierwszych godzinach po napadzie przekazali swoje żądania oraz numer telefonu. Żądali rozmowy z prezydentami sąsiadujących z Czeczenią republik: Inguszetii – Muratem Ziazikowem, Osetii Północnej – Aleksandrem Dzasochowem, a także z doradcą prezydenta Putina do spraw Czeczenii Asłambiekiem Asłachanowem oraz z lekarzem pediatrą Leonidem Roszalem (prowadził już pertraktacje na Dubrowce). Obiecywali, że za kontakt z każdym z prezydentów wypuszczą po 150 zakładników. Dzasochow zjawił się natychmiast, ale – jak zeznał prokuratorom swojej republiki – Putin osobiście zabronił mu wejść do szkoły, grożąc nawet aresztowaniem. Z tego samego powodu nie przyjechał i Ziazikow, generał FSB skądinąd. Asłachanowi zezwolono na wyjazd do Biesłanu trzeciego dnia po zakończeniu dramatu. Zaś z osamotnionym Roszalem terroryści rozmawiać nie chcieli. Północnoosetyjski prezydent robi, co może. Przyzywa na pomoc Rusłana Auszewa, niedawno usuniętego przez Putina prezydenta Inguszetii. 2 września Auszew wkracza na teren szkoły i wyprowadza z niej 26 matek z maleńkimi dziećmi. Przynosi też kartkę z żądaniami terrorystów: niezależność Czeczenii, wyprowadzenie z niej wojsk i zakończenie wojny (to samo, co dwa lata wcześniej, na Dubrowce). Odbiera też wiadomość, że ukrywający się w górach legalny prezydent Czeczenii – Asłan Maschadow zamierza przyjechać do Biesłanu, by ratować zakładników. Maschadow ma przyjechać 3 września w południe. Jemu Czeczeni sprzeciwić się nie mogą. Nie mogą go też zabić bez ryzyka wojny domowej w republice. Ma większe poparcie niż Basajew.
    Żadna z „umawiających" się stron nie mogła jednak dopuścić do tego, by Maschadow przegnał terrorystów i został bohaterem. Zanim dotarł do Biesłanu rozpoczęto szturm. A Maschadowa wszem i wobec ogłoszono organizatorem napadu. W stronę szkoły pełnej dzieci i ich rodziców (1334 osoby) leciały pociski z miotaczy ognia, czołgów, automatów. Wybuchł pożar. Straż pożarna przyjechała po dwóch godzinach. Do tego czasu wstrzymywał ją rozkaz ze sztabu, którym dowodzili generałowie FSB: Nikołaj Patruszew, Władimir Proniczew i Władimir Tichonow – ci sami, którzy dowodzili akcją na Dubrowce. Na pomoc dzieciom – oprócz otaczających szkołę cywilów – rzucili się i funkcjonariusze OMON-u. W bezładnej strzelaninie i w pożarze zginęło ich 11. Wcześniej z rąk terrorystów straciło życie 18 osób: 13 to ofiary wybuchu przypadkiem spowodowanego przez szachidkę, pięciu mężczyzn zastrzelono. Śmierć reszty zakładników to skutek szturmu. Jak na Dubrowce. 4 września rano pod szkołę podjechały buldożery, zgarnęły spaloną ziemię z całą, nieuprzątniętą jeszcze zawartością (ciała zabrano wcześniej) i wywiozły za miasto. Po wiosennych roztopach z tej zwałki sterczały ludzkie kości, zabawki, ubrania. Żadni śledczy tym się nie zajęli. Z terrorystami nic się nie zgadza: oficjalna wersja mówi o grupie 32 osób. Wymaga tego prosty rachunek: 31 zabito, jednego zatrzymano. Świadkowie jednak twierdzą, że było ich co najmniej 70, a może więcej, i że przyjechali nie jedną ciężarówką, jak chce Prokuratura Generalna, lecz dwoma. Ku Biesłanowi przepuszczono więc dwie nabite uzbrojonymi ludźmi maszyny. Grupa nie była zwarta, niewielu jej członków znało się nawzajem, część mówiła tylko po ingusku i czeczeńsku, część tylko po rosyjsku. Wszystkimi dowodził Rosjanin zwany Pułkownikiem. Jego ugrupowanie „o wyglądzie słowiańskim" zniknęło w nocy przed szturmem. Ich ciał wśród zwłok nie znaleziono. Kim była reszta? Wszystkich zaprezentowanych mediom terrorystów zabito strzałami w głowę (jak na Dubrowce), ale tu strzelano kilkakrotnie: twarze denatów były zniekształcone. Świadkowie nie mogli ich rozpoznać. Daremnie domagali się fotografii robionych im za życia.
  • Husky
    11/9 zbliża się wielkimi krokami.
    Liczę na ciebie :)))))
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 17:46:06
    Oczywiście że będzie
    Cały czas pisze , ale też weryfikuje pewne informację.
    Zwłaszcza możliwość dostarczenia blisko 3 tyś. manekinów
    kilku furgonetek z dziurawa podłoga no i te tony keczapu.
    Pora na weryfikację o mini bombce atomowej, może to były te skradzione z arsenałów ZSRR.

    a tak serio
    Będzie

    pzdr.
  • @Husky 18:17:37
    Już jest wycie...Dobra wiadomość: Czempiński i płk. Maronde dostali po obniżce emerytur z ponad 10 tys zł 1290 zł na rękę. Płaczą o tym w GW Szechtera i TVN. Mogą się wieszać, na sznur wystarczy!
  • @kula Lis 67 20:23:58
    I super
    Do Monaru na zupke
  • @kula Lis 67 20:23:58
    Une takie biedne tera beda
    mam dla nich prezent

    Na jakiś czas byłby spokój


    https://pbs.twimg.com/media/DIvZ_ImW0AASzCL.jpg
  • Беслан. 1 сентября навсегда.
    1 сентября 2004 года вся страна содрогнулась от шока, когда группа чеченских террористов захватила среднюю школу №1 города Беслана. Но еще больше страну поразил штурм школы.

    http://www.istpravda.ru/upload/iblock/a2a/a2abdfd8627053be890e356b4b6ac0eb.jpg

    Захват произошел в 9:05, когда группа из 32 террористов на двух автомобилях въехала во двор средней школы где в это время проходила торжественная линейка, посвященная Дню Знаний. Стреляя из автоматов, террористы окружили собравшихся во дворе людей и загнали их в здание школы. Лишь некоторым удалось покинуть территорию школы. В заложниках оказалось около 1100 человек, большинство из них были согнаны в спортивный зал, где террористы забаррикадировали окна спортзала и входные двери, заминировали зал.
    В 16.00 с террористами начались переговоры. Бизнесмены и известные общественные деятели предлагали деньги за освобождение детей, свои посреднические услуги, но террористы упорно повторяли свои требования о выводе войск из Чечни и угрожали расстреливать заложников.

    Почти 52 часа провели заложники под прицелом террористов.

    Штурм же начался неожиданно, в том числе и для бойцов спецназа.

    3 сентября в 13.03 в спортивном зале прозвучали два мощных взрыва (как предполагается, произошел случайный самоподрыв самодельных взрывных устройств, кое-как сработанных горными умельцами). И террористы открыли огонь по сотрудникам МЧС, которым они до этого разрешили подъехать на автомобиле к школе для выноса тел убитых заложников. Оставшиеся в живых заложники начали выбегать из спортзала через проем, образовавшийся после взрывов. Террористы стреляли по убегающим и сгоняли оставшихся заложников в столовую. Часть заложников оказалась в комнате учителя физкультуры, возле выхода из спортзала. Учитель физкультуры вырвал у одного из боевиков автомат, но тот убил 74-летнего преподавателя. Тут же было принято решение о начале силовой операции, и снайперы спецназа открыли огонь на поражение огневых точек террористов, чтобы прикрыть спонтанную эвакуацию заложников.

    Уже через час здание школы было взято под полный контроль.

    В результате теракта погибло 334 человека, из них 186 – дети.

    1343 человека признаны потерпевшими, многие из них получили ранения и травмы.

    Из 32 террористов 31 был уничтожен, один – захвачен.

    Сегодня «Историческая правда» предлагает вам вспомнить со слов потерпевших, как все это было.


    http://www.istpravda.ru/upload/medialibrary/d3b/d3b599d6ef46b3955e7bf0ef76afbe4c.jpg


    http://www.istpravda.ru/upload/medialibrary/161/161399f6dcea4498b059e94d38966d08.jpg

    http://www.istpravda.ru/upload/medialibrary/f22/f22e03c5742c807f5840948585df90b1.jpg

    http://www.istpravda.ru/upload/medialibrary/9ed/9ed6a73f72544dfeb62802c3ed29fb84.jpg

    http://www.istpravda.ru/upload/medialibrary/3ab/3ab8ca29da76d93461f60ec23b214f7d.jpg

    http://www.istpravda.ru/upload/medialibrary/e3e/e3ed1b4899672052d87cf207cc1bbe3d.jpg

    http://www.istpravda.ru/upload/medialibrary/d94/d94cf2dd39f9fc8186cd5bf769a842b3.jpg

    http://www.istpravda.ru/upload/medialibrary/4df/4df4dc1ad78e8635ddd428befaf36325.jpg

    http://www.istpravda.ru/upload/medialibrary/c03/c03d2fc0a12dba1648d2db63230205ba.jpg

    http://www.istpravda.ru/upload/medialibrary/3d7/3d7ff5d95b9817ed72aee7e36f1f2a5e.jpg

    http://www.istpravda.ru/upload/medialibrary/116/116760595f5f08c0e4b1ba708ce49ec3.jpg

    http://www.istpravda.ru/upload/medialibrary/5bb/5bb243485c88e2e4c998dd643613970c.jpg

    http://www.istpravda.ru/upload/medialibrary/b9f/b9f2c07a2ff7764c64d7b81d73f69caf.jpg

    http://www.istpravda.ru/pictures/10424/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY

więcej