Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
438 postów 14408 komentarzy

Tylko prawda

Husky - Prawicowiec,katolik Zoologiczny antykomunista UB-ekom i ich potomkom wstęp wzbroniony "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj" -Jan Paweł II

73 lata temu upadło Powstanie Warszawskie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

2 X 1944 r., po 63 dniach samotnego boju prowadzonego przez powstańców z niemcami, przedstawiciele KG AK płk K. Iranek-Osmecki i ppłk Z. Dobrowolski "Zyndram" podpisali w kwaterze SS-Ericha Bacha-Zelewskiego układ o zaprzestaniu działań wojennych

 

                 

Powstanie Warszawskie było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. Planowane na kilka dni, trwało ponad dwa miesiące. Jego militarnym celem było wyzwolenie stolicy spod niezwykle brutalnej niemieckiej okupacji, pod którą znajdowała się od września 1939 r.
Dowództwo AK zakładało, że Armii Czerwonej zależeć będzie ze względów strategicznych na szybkim zajęciu Warszawy. Przewidywano, że kilkudniowe walki zostaną zakończone przed wejściem do miasta sił sowieckich. Oczekiwano również pomocy ze strony aliantów.

 

               

 

Opanowanie miasta przez AK przed nadejściem Sowietów i wystąpienie w roli gospodarza przez władze Polskiego Państwa Podziemnego w imieniu rządu polskiego na uchodźstwie miało być atutem w walce o niezależność wobec ZSRS. Liczono na to, że ujawnienie się w Warszawie władz cywilnych związanych z Delegaturą Rządu na Kraj będzie szczególnie istotne w związku z powołaniem przez komunistów PKWN.
Premier Stanisław Mikołajczyk, udający się pod koniec lipca 1944 r. na rozmowy ze Stalinem, liczył, iż ewentualny wybuch powstania w stolicy wzmocni jego pozycję negocjacyjną wobec Sowietów.
Opinii premiera nie podzielał Naczelny Wódz gen. Kazimierz Sosnkowski, który uważał, że w zaistniałej sytuacji zbrojne powstanie pozbawione jest politycznego sensu i w najlepszym przypadku zmieni jedną okupację na drugą. W depeszy do dowódcy AK gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego pisał: "W obliczu szybkich postępów okupacji sowieckiej na terytorium kraju trzeba dążyć do zaoszczędzenia substancji biologicznej narodu w obliczu podwójnej groźby eksterminacji". Pomimo takiego stanowiska, gen. Sosnkowski nie wydał w sprawie powstania jednoznacznego rozkazu.
Przy podejmowaniu decyzji o rozpoczęciu walki w stolicy nie bez znaczenia były także działania propagandy sowieckiej. Pod koniec lipca na ulicach Warszawy zaczęły pojawiać się bowiem odezwy informujące o ucieczce KG AK i o przejęciu dowództwa nad siłami zbrojnymi podziemia przez dowództwo Armii Ludowej. Z kolei oddana przez Sowietów Związkowi Patriotów Polskich radiostacja Kościuszko wzywała warszawiaków do natychmiastowego podjęcia walki. W tej sytuacji KG AK obawiała się, że komunistyczna dywersja może doprowadzić do niekontrolowanych i spontanicznych wystąpień zbrojnych przeciwko Niemcom, na czele których będą stawać komuniści.
Za rozpoczęciem walk w stolicy przemawiała również ewakuacja Niemców, która w drugiej połowie lipca 1944 r. objęła niemiecką ludność cywilną i wojskową, oraz widoczne przejawy zaniku morale niemieckiej administracji i wojska, wywołane sytuacją panującą na froncie, a także zamachem na Hitlera (20 lipca 1944).
Były również poważne obawy co do konsekwencji bojkotu zarządzenia gubernatora Fischera wzywającego mężczyzn z Warszawy w wieku 17-65 lat, do zgłoszenia się 28 lipca 1944 r. w wyznaczonych punktach stolicy, w celu budowy umocnień. Istniało niebezpieczeństwo, że zarządzenia niemieckie, mogą doprowadzić do rozbicia struktur wojskowych podziemia i uniemożliwić rozpoczęcie powstania. Dodać należy, iż w ostatnich dniach lipca Niemcy wznowili gwałty i represje wobec ludności oraz rozstrzeliwanie więźniów.
Ogromne znaczenie przy podejmowaniu decyzji o powstaniu miały także nastroje panujące w Warszawie w lipcu 1944 r.

 

                  

 

 
Rozkaz o wybuchu powstania wydał 31 lipca 1944 r. dowódca AK gen. Tadeusz Komorowski "Bór", uzyskując akceptację Delegata Rządu Jana S. Jankowskiego.
1 sierpnia 1944 r. do walki w stolicy przystąpiło ok. 40-50 tys. powstańców. Jednak zaledwie co czwarty z nich liczyć mógł na to, że rozpocznie ją z bronią w ręku.
Na wieść o powstaniu w Warszawie Reichsfuehrer SS Heinrich Himmler wydał rozkaz, w którym stwierdzał: "Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców, Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy".
Przez 63 dni powstańcy prowadzili heroiczny i samotny bój z wojskami niemieckimi. Ostatecznie wobec braku perspektyw dalszej walki 2 października 1944 r. przedstawiciele KG AK płk Kazimierz Iranek-Osmecki "Jarecki" i ppłk Zygmunt Dobrowolski "Zyndram" podpisali w kwaterze SS-Obergruppenfuehrera Ericha von dem Bacha-Zelewskiego w Ożarowie układ o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie.
Gen. Komorowski wspominając to wydarzenie pisał: "Po raz drugi w tej wojnie musiała Warszawa ulec przewadze wroga. Na początku i na końcu wojny stolica Polski walczyła sama. Ale warunki walki w roku 1939 były całkiem inne niż w roku 1944. Pięć lat temu Niemcy stały u szczytu swej potęgi. Słabość Sprzymierzonych uniemożliwiała danie pomocy Warszawie. Upadek stolicy Polski był pierwszy w szeregu zwycięstw niemieckich. W roku 1944 sytuacja była odwrotna. Niemcy chyliły się ku upadkowi i my wszyscy mieliśmy gorzkie przeświadczenie, że upadek Warszawy będzie prawdopodobnie ostatnim zwycięstwem Niemców nad Sprzymierzonymi". (T. Bór-Komorowski "Armia Podziemna").
Według postanowień układu żołnierze AK z chwilą złożenia broni mieli korzystać ze wszystkich praw konwencji genewskiej z 1929 r., dotyczącej traktowania jeńców wojennych. Takie same uprawnienia otrzymali żołnierze AK, którzy dostali się do niemieckiej niewoli w czasie walk toczonych od początku sierpnia w Warszawie. Niemcy przyznali prawa jeńców wojennych także członkom powstańczych służb pomocniczych.
W podpisanym dokumencie strona niemiecka stwierdzała ponadto, że osoby uznane za jeńców wojennych "nie będą ścigane za swoją działalność wojenną ani polityczną tak w czasie walk w Warszawie jaki i w okresie poprzednim, nawet w wypadku zwolnienia ich z obozów jeńców".
Odnośnie ludności cywilnej znajdującej się w czasie walk w mieście, Niemcy zapewnili, że nie będzie stosowana wobec niej odpowiedzialność zbiorowa. Dodatkowo gwarantowali, iż: "Nikt z osób znajdujących się w okresie walk w Warszawie nie będzie ścigany za wykonywanie w czasie walk działalności w organizacji władz administracji, sprawiedliwości, służby bezpieczeństwa, opieki publicznej, instytucji społecznych i charytatywnych ani za współudział w walkach i propagandzie wojennej. Członkowie wyżej wymienionych władz i organizacji nie będą ścigani też za działalność polityczną przed powstaniem".
Zgodnie z żądaniami niemieckiego dowództwa miasto mieli opuścić wszyscy jego mieszkańcy. Układ przewidywał, że ewakuacja "zostanie przeprowadzona w czasie i w sposób oszczędzający ludności zbędnych cierpień", a "dowództwo niemieckie dołoży starań, by zabezpieczyć pozostałe w mieście mienie publiczne i prywatne".

 

                  

 

 
O realizacji ustaleń zawartych w układzie z 2 października 1944 r. tak pisał prof. Norman Davis: "W pierwszym stadium Niemcy z pewnością trzymali się postanowień zawartego układu. Po Powstaniu nie wróciły straszliwe masakry, jakie się zdarzały w czasie jego trwania. Nie próbowano tępić Żydów czy innego 'niepożądanego elementu' i - ogólnie rzecz biorąc - ewakuowanych do obozów przejściowych nie bito, nie głodzono ani nie maltretowano na inne sposoby. Wiele tysięcy ludzi znalazło sposób, aby się wymknąć z oczek sieci, wielu też natychmiast zwolniono. Przeważająca część jeńców z Armii Krajowej została - zgodnie z umową - odesłana do regularnych obozów jenieckich pozostających pod nadzorem Wehrmachtu. (...) Kobiety, które trafiły do niewoli, zgodnie z umową kierowano do specjalnych obozów (...) albo po prostu uwalniano. Jednak w miarę upływu czasu, gdy początkowa masa zaczynała topnieć, ujawniały się bardziej nieprzyjemne aspekty hitlerowskiej machiny. Kiedy dokonano ostatecznych obliczeń, okazało się, że znacznie ponad 100 000 warszawiaków wysłano na przymusowe roboty do Rzeszy, wbrew układowi o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie, a dalsze kilkadziesiąt tysięcy umieszczono w obozach koncentracyjnych SS, w tym w Ravensbrueck, Auschwitz i Mauthausen". (N.Davis "Powstanie '44")
W wydanej nazajutrz po kapitulacji odezwie do "Do Narodu Polskiego" Krajowa Rada Ministrów i Rada Jedności Narodowej z goryczą stwierdzały: "Skutecznej pomocy nie otrzymaliśmy. (...) Potraktowano nas gorzej niż sprzymierzeńców Hitlera: Italię, Rumunię, Finlandię. (...) Sierpniowe powstanie warszawskie z powodu braku skutecznej pomocy upada w tej samej chwili, gdy armia nasza pomaga wyzwolić się Francji, Belgii i Holandii. Powstrzymujemy się dziś od sądzenia tej tragicznej sprawy. Niech Bóg sprawiedliwy oceni straszliwą krzywdę, jaka Naród Polski spotyka, i niech wymierzy słuszną karę na jej sprawców".
W czasie walk w Warszawie zginęło ok. 18 tys. powstańców, a 25 tys. zostało rannych. Poległo również ok. 3,5 tys. żołnierzy z Dywizji Kościuszkowskiej.
Straty wśród ludności cywilnej były ogromne i wynosiły ok. 180 tys. zabitych.
Pozostałych przy życiu mieszkańców Warszawy, ok. 500 tys., wypędzono z miasta, które po powstaniu zostało niemal całkowicie zburzone. Specjalne oddziały niemieckie, używając dynamitu i ciężkiego sprzętu, jeszcze przez ponad trzy miesiące metodycznie niszczyły resztki ocalałej zabudowy.
Do niemieckiej niewoli poszło ponad 15 tys. powstańców, w tym 2 tys. kobiet. Wśród nich niemal całe dowództwo AK, z gen. Komorowskim (mianowanym przez prezydenta W. Raczkiewicza 30 września 1944 r. Naczelnym Wodzem), gen. Pełczyńskim i gen. Chruścielem na czele.
Wielkość strat poniesionych przez stronę polską w wyniku powstania powoduje, że decyzja o jego rozpoczęciu do dziś wywołuje kontrowersje.
Mariusz Jarosiński

PAP


http://radarpyrzyce.pl/73-lata-temu-upado-powstanie-warszawskie/

 

KOMENTARZE

  • Jedno z najlepszych
    krótkich opisów tej tragedii. Należało jeszcze bardziej uwypuklić bestialstwo mordowania cywilnej ludności i masowe palenie budynków.
    Dodać należy również, że po stronie niemców walczyło wielu własowców, (rosjan) ukraińców jak i oddziały złożone ze zwolnionych z więzień pospolitych kryminalistów i bandytów.
    Jednym z głównych powodów wybuchu Powstania była wielka nienawiść do niemców, którzy przez pięć lat wyżywali się w swoim bandytyźmie, mordując nas z psychopatycznym zacietrzewieniem.
    Przewrotny naród bandytów!
  • @Casey 20:02:47
    Żołnierze kolaboracyjnego batalionu azerskiego (Aserbeidschanische Feld-Bataillon I./111) sfotografowani w trakcie powstania warszawskiego
    (Bundesarchiv, Bild 101I-695-0425-13 / Leher / CC-BY-SA 3.0)

    http://www.konflikty.pl/wp-content/uploads/2016/10/Warsaw_Uprising_Aserbeidschanische_Feld-Bataillon_111.jpg
  • Mało kto,
    kto przeżył Powstanie potrafi im to wybaczyć.
    A prośba naszych biskupów o "przebaczenie" to masochistyczna parodia.
  • 19/44 (dwa kwadraty) = 8 = OKTOGON = H; _ _ _ _ _ 31 = 13; _ _ _ _ 63 dni = 666, ....
    .
  • @Casey 20:26:14
    Czterej Jeźdźcy Apokalipsy

    Do stłumienia powstania został wyznaczony pogromca bandytów Erich von dem Bach. Nic w tym dziwnego. Człowiek, który był odpowiedzialny za mordy na Żydach oraz brutalne pacyfikacje białoruskich wsi, z punktu widzenia nazistów wydawał się idealnym kandydatem.

    Pod jego rozkazami znaleźli się wyjątkowo podli bandyci. Sprowadzono generała Heinza Reinefartha, który później będzie narzekał, że nie wie, co robić z cywilami, bo ma mniej amunicji niż zatrzymanych.

    Do oddziałów przybyłych z Kraju Warty razem z Reinefarthem dołączyły 4 sierpnia dwie formacje, których reputacja nawet jak na nazistowską wojnę na wyniszczenie nie mogła być gorsza – stwierdza Phillip Marti w „Sprawie Reinefartha”.

    Jedną z nich była stworzona z kłusowników, kryminalistów i psychopatów brygada pod dowództwem Oskara Dirlewangera. On sam odsiedział wyrok za gwałt na nieletniej, a jednym z jego hobby było strzelanie w plecy własnym żołnierzom. Do jego nawyków należało również coczwartkowe wieszanie wybranej przez siebie osoby – bardzo często swojego podwładnego. Bliska komitywa z Himmlerem czyniła Dirlewangera zupełnie bezkarnym.

    Do pacyfikacji Ochoty został też wyznaczony Bronisław Kamiński, dowódca kolaboracyjnej Rosyjskiej Wyzwoleńczej Armii Ludowej (RONA). Erich von dem Bach mówił o nim, że kobiety i alkohol były treścią jego życia (…). Pojęcie własności było mu obce, żadnego narodu nie nienawidził tak jak Polaków, których wypominał jedynie obelżywymi słowami.

    Co ciekawe i przerażające zarazem, zarówno Kamiński, jak i Bach mieli polskie korzenie. Woleli jednak nie afiszować się nim zbyt mocno. Do czasu…


    https://s.ciekawostkihistoryczne.pl/uploads/2016/07/Dirl-Kam.png
  • @Casey 20:02:47
    Ochota żołnierzy Kamińskiego

    Złożona z dezerterów Armii Czerwonej brygada Kamińskiego na pierwszy rzut oka nie wzbudzała szczególnego respektu.

    Wyglądali raczej jak cyrkowcy, a nie wojsko: mieli na sobie marynarki w różnych kolorach i rozmiarach, spod których wystawały różnych kolorów koszule, na głowach często czapki listonoszy warszawskich (prawdopodobnie noszone z uwagi na błyszczące elementy, jakimi były ozdobione), karabiny na sznurkach, na rękach po kilka zegarków.

    To upodobanie do świecidełek stało się jednym ze znaków rozpoznawczych oddziału RONA. Byli oni w rzeczywistości grupą półdzikich i ograniczonych obdartusów, dla których klamka w drzwiach albo lecąca z kranu woda była przykładem niewyobrażalnego luksusu. Dlatego kradli, co popadnie – traktując dorobek mieszkańców Warszawy jako nagrodę od Niemców za wierną służbę na froncie wschodnim. Nic dziwnego zatem, że pierwsze, co zrobili po wkroczeniu na Ochotę, to splądrowanie dwóch częściowo spalonych budynków i picie na umór.



    https://s.ciekawostkihistoryczne.pl/uploads/2016/08/Warsaw_Uprising_-_Kaminski_1944-600x430.jpg



    Siepacze Kamińskiego byli postrzegani jak dzika horda, która kradnie i gwałci wszystko, co spotyka na swojej drodze… Na zdjęciu dowódca pułku major Iwan Frołow z oficerami RONA i żołnierzem ROA (po prawej) (źródło: domena publiczna).


    Ponagleni przez Reinefartha rozpoczęli masowe rozstrzeliwania głównie młodych mężczyzn, podejrzanych o wspieranie powstańców. Nadal byli jednak zainteresowani zdobywaniem łupów. Łamali kobietom palce, żeby zdobyć ich pierścionki. Wyrywali kolczyki razem z kawałkami uszu.

    Najgorsze były noce, kiedy wśród stłoczonej na Zieleniaku ludności, wyszukiwali kobiety do zgwałcenia. Dla nich nie miało znaczenia, czy zaciągają do siebie kilkuletnie dziecko, czy mającą osiemdziesiąt lat babcię. Najbardziej zagrożone były młode dziewczęta, które gwałciło nawet kilkunastu mężczyzn, często na oczach bliskich. Przeważnie – jak to określali – pożyczona dziewczyna nigdy nie wracała do rodziny.

    Jedenastoletni wówczas Lech Kulicki wspominał, jak widział siedzących przy stole ronowców, a pod nimi skuloną dziewczynę trzymającą w swoich rękach wnętrzności. Znajdowano martwe kobiety z odciętymi piersiami albo z butelkami wepchniętymi między nogi. Nie oszczędzano również kobiet w ciąży. Nawet one padały ofiarą gwałtu. Jeden ze świadków zeznał, że widział jak dopiero co narodzone dziecko zostało zadźgane bagnetem. Inne rozbito o parkan. Wszystko na oczach matek.

    https://s.ciekawostkihistoryczne.pl/uploads/2016/08/Polish_civilians_murdered_by_German-SS-troops_in_Warsaw_Uprising_Warsaw_August_1944-1-1.jpg

    Dla nazistowskich zwyrodnialców płeć i wiek ofiar nie miały najmniejszego znaczenia. Na zdjęciu polscy cywile, zamordowani w egzekucji przy ul. Marszałkowskiej 111 (źródło: domena publiczna).
  • @ Autor
    Straszna Ofiara...
    Dzięki Niej nie byliśmy 17 republiką.

    Cześć i Chwała Bohaterom!

    5*
  • @Jasiek 21:02:02
    Dziekuje Jasku
    Dziekuje
    pzdr.
  • Bez szans na ratunek
    Z czasem pragmatyzm wziął górę nad fanatyzmem. Bach uznał, że zamiast mordować warszawiaków, lepiej zaprzęgnąć ich do pracy dla Rzeszy. Dlatego stworzono obóz w Pruszkowie, do którego spędzano ocaloną ludność cywilną. Ale nie wszystkich. Dzieci, starcy, chorzy, ranni, kobiety w ciąży, mężczyźni podejrzani o udział w powstaniu i Żydzi – oni wszyscy byli wyłączeni z możliwości wydostania się z miasta.

    Za selekcję był odpowiedzialny szef gestapo w Warszawie Alfred Spilker, który wraz ze swoimi żołdakami przeszukiwał tłumy uchodźców ciągnących do Pruszkowa. Wystarczyło ubrać buty do konnej jazdy, żeby być posądzonym o czynny udział w powstaniu i w konsekwencji zostać rozstrzelanym. Również znalezione w kieszeni ziarenka kawy – rzekomo ukradzione z niemieckiego magazynu – oznaczały wyrok śmierci.

    Garbarnia Pfeiffera stała się miejscem egzekucji pięciu tysięcy osób, które uznano za nieprzydatne lub niepożądane.

    Niektórych ciągnięto za włosy, a potem esesmani strzelali im w kark. Następna grupa musiała wspiąć się na stos trupów lub była tam zaciągana i rozstrzeliwana. I tak dalej, i tak dalej, aż stos był cały i wszyscy Polacy zostali zabici. Na jednym stosie widziałem dziewięć lub dziesięć warstw zwłok, kobiety były rozstrzeliwane z małymi dziećmi

    https://s.ciekawostkihistoryczne.pl/uploads/2016/08/Piwnice_szpitala_Dluga_7-600x376.jpg

    Wyjątkowo brutalnie rozprawiano się z bezbronnymi ofiarami w szpitalach powstańczych. Na zdjęciu szczątki rannych w szpitalu przy ul. Długiej 7 (autor: Leonard Sempoliński , źródło: domena publiczna).

    Mimo zapewnień, że żołnierze AK będą traktowani zgodnie z prawem międzynarodowym, dalej dokonywano na nich mordów. Miały one szczególnie brutalny przebieg w szpitalach powstańczych. Jak podaje jeden ze świadków:

    Niemcy i Ukraińcy jak bydło zaczęli kopać i bić rannych leżących na ziemi, wyzywając ich od skurwysynów i polskich bandytów. (…) Biedakom leżącym na ziemi roztrzaskiwali buciorami głowy, rycząc przy tym okropnie, kopiąc i waląc, gdzie tylko mogli. Krew i mózgi nieszczęsnych bryzgały na wszystkie strony.

    https://ciekawostkihistoryczne.pl/2016/08/01/najwieksze-zbrodnie-niemcow-w-powstaniu-warszawskim-18/5/
  • Powstanie pod dowództwem AK i przywrócenie praw Konwencji Haskiej i Genewskiej bylo jedyną szansą uratowania ludności przed zupe
    Front w Warszawie na kierunku decydującym o czasie trwania wojny zatrzymany został na pół roku nie z powodu powstania lecz decyzji zakończenia wojny zgodnie z ustaleniami w Jałcie i Techeranie.
    Niezależnie od wybuchu rtealnego powstania w czasie 30 stopniowych mrozów zimy 1944/45 niw były potrzebne rozkazy i organizacja zagłady ludności lecz wystarczyło zarządzenike o ewakuacji ludności (po wcześniejszym zdominowaniu przez funkcyjnych i folksdojczów jak ludność gett) na pola pod Pruszkowem lub Sochaczewem pod nadzorem Ukraińców lub "etnicznych Litwinów" (z braku formacji folksdojczów) na prawach jeńców sowieckich.
    http://telewidz.neon24.pl/post/139593,cud1944r-uratowania-ludnosci-i-zol-przed-zupelna-zaglada
  • Bez szans na sprawiedliwość
    Każda ulica Warszawy została splamiona krwią, a miasto zgodnie z życzeniem Hitlera, zniszczone. Jednakże najwięksi kaci stolicy nie zostali doprowadzeni do odpowiedzialności.

    W Norymberdze Bach nie dość, że przypomniał sobie o polskich korzeniach, to chciał uchodzić za wybawcę Warszawy, który zatrzymał rzeź cywilów. Hermann Göring słysząc te słowa, nazwał go zdradziecką świnią.

    Dzięki zeznaniom obciążającym jego przełożonych USA nie zgodziły się na ekstradycję Bacha do Polski. W ten sposób uniknął kary za zbrodnie na warszawiakach. Po wojnie spędził większość życia w areszcie domowym lub za kratkami. W 1972 roku zmarł w szpitalnym więzieniu.

    Reinefarth po wojnie robił karierę w niemieckiej polityce, zasiadając na stanowisku burmistrza Westerlandu oraz posła do landtagu Szlezwik-Holsztyn. Doczekał się od władz RFN generalskiej renty. Zmarł w 1979 roku.

    Dirlewanger został aresztowany we francuskiej strefie okupacyjnej w czerwcu 1945 roku. W tym samym miesiącu zmarł. Okoliczności zgonu nie są do końca jasne. Możliwe, że został pobity na śmierć przez dwóch Polaków, którzy rozpoznali w nim swojego kata.

    W sierpniu 1944 roku Kamiński został skazany na śmierć przez nazistowski sąd wojskowy. W ten sposób pozbyto się mało przydatnego i niesubordynowanego dowódcy.

    Co stało się ze Spilkerem nie wiemy do dziś.
  • Krytyka powstania, dowódców i Rządu RP napisana przez gen Andersa w liście do dysponującego 12 mil $ ppłk "Hańczy"
    miała na celu zawładnięcie przez Andersa 8 milionami $,, które nie zdołano przekazać do klraju (były to $ pomocy dla AK wymolestowane u Rosevelta przez Mikołajczyka i gen Tatara). Ppłk Dorotycz ps "Hańcza" wbrew rozkazom Andersa przekazał je zgodnie z rozkazami Bora Komorowskiego do gen Maczka. Został oskarżony o nielegalne i zabronione prZez gen Andersa konszachty z rządem warszawskim i po aresztowaniu znaleziony jako samobójca w Rzymie. Gen Anders przechwycił tylko ponad milion $ ukrytych przed n im w zakonie katolickim i za zakupione przez zaufanych niruchomości mógł dzięki życzliwości i uznaniu przyjaciół Stalina i Berii finansować Kulturę Giedroycia.
    Norman Davies przyjął list Andersa do ppłk Hańczy jako dyskusję powstania podobnie jak rozkaz Stalina w obecności dyplomatów Hitlera do "ataku na Synagogę" czyli wlasne ministerstwo spraw zagranicznych Litwinowa za dowód antysemityzmu Stalina.
  • Na mknącą przez świat wieść o upadku PW1944 poeta Kazimierz Wierzyński pisze w Nowym Jorku kolejny wiersz.
    https://pbs.twimg.com/media/DLFO-moWkAEF04_.jpg
  • @telewidzacy 22:02:11
    Ceną była śmierć za wolności smak...
    63 Dni Chwały!

    https://pbs.twimg.com/media/DLJfSAAX0AAWVCo.jpg
  • @Husky 07:01:31
    Ave . https://www.youtube.com/watch?v=HCqtIoBCWOI
  • CZOŁEM PAMIECI ŻOŁNIERZOM LWP
    Czołem zapominanej, wymazanej Pamięci ponad 2000 żołnierzom Ludowego Wojska Polskiego poległych podczas walk w Warszawie i przy forsowaniu Wisły z zamiarem zorganizowania pomocy walczącym powstańcom.
    Żołnierzy LWP w tej bitwie zginęło dwukrotnie więcej jak żołnierzy Andersa w jego największej bitwie o Monte Cassino.
  • @Fischer 22:07:31
    Witaj prawdy po tylu latach nikt nie zna . Ave. Według książki Edwarda Kospath-Pawłowskiego "Wojsko Polskie na Wschodzie 1943-1945" (wydana w 1993 r.) akcja Berlinga nie miała początkowo poparcia dowództwa Frontu Białoruskiego marszałka Rokossowskiego, które zleciło jedynie działania rozpoznawcze. Rosjanie podjęli nawet próbę opóźnienia natarcia - takie rozkazy otrzymał bezpośrednio gen. Galicki (oficer rosyjski).
    Ostatecznie przeprawa ruszyła od godziny 2.00 16 września. Była to w dużej mierze samodzielna operacja 1 Armii WP, choć Rokossowski ostatecznie wzmocnił jej siły sowieckimi oddziałami artylerii i saperów.
    Rano 16 września z zaskoczenia przerzucono pontonami na Czerniaków tylko 1 batalion 9 pp w sile 420 ludzi, wyposażony w moździerze i armaty ppanc 45 mm. Dalej przeprawa utknęła w ogniu Niemców.
    Nocą 16/17 września przeprawiono kolejnych 390 żołnierzy 9 pp. Następnej nocy, 17/18 września, Czerniaków osiągnęło jedynie 63 żołnierzy i 2 armaty 45 mm z 3 DP. Drobne pododdziały rozpoznawcze (kilkudziesięciu ludzi) przeprawiły także sąsiednie 2 DP i 1 BK.
    Przeprawa 3 DP z Saskiej Kępy była już dobrze rozpoznana przez Niemców i w nocy (18/19 września) przeprawiono jedynie 4 armaty ppanc. Za to w tym czasie 2 DP utworzyła przyczółek na wysokości Żoliborza, gdzie przerzucono cały batalion (370 ludzi).
    19 września gen. Berling, zdecydował się na forsowanie Wisły w dzień, w nowym miejscu - na północ od Mostu Poniatowskiego - i większymi siłami. Atakować miały oddziały 8 pp i reszta 9 pp z 3 DP. Zgromadzono dużo środków przeprawowych, zorganizowano wsparcie artylerii i lotnictwa i dymy maskujące. Dopóki działało zaskoczenie udało się przerzucić dwa bataliony 8 pp (873 ludzi z wyposażeniem), potem jednak ostrzał Niemców i tu zablokował przeprawę. Co więcej Niemcy od razu silnie kontratakowali zadając żołnierzom 8 pp wielkie straty. Noc 19/20 września przetrwały tylko niedobitki.
    W ten sposób zakończyły się praktycznie działania ofensywne 1 Armii WP. Od 20 września nocne akcje przeprawowe miały jedynie wspomóc obronę przyczółków: na Czerniakowie (oddziały 9 pp), w okolicy Mostu Poniatowskiego (resztki batalionów 8 pp) oraz na Żoliborzu (batalion z 2 DP). 21 września Niemcy zlikwidowali przyczółek na Żoliborzu. 22 września Rokossowski wstrzymał operację 1 Armii - kontynuowano jeszcze jedynie ewakuację nielicznych już żołnierzy WP i powstańców.
    Odsiecz 1 Armii WP dla Powstania zakończyła się klęską. Siły Armii były zbyt słabe, wsparcie oddziałów sowieckich symboliczne. Niski stan rzeki uniemożliwił użycie ciężkiego sprzętu przeprawowego niezbędnego do transportu artylerii i czołgów. Błędy popełnił także Berling, który do ataków kierował zbyt małe siły. Za rzekę przerzucono przynajmniej 5 batalionów, jednak dowództwa pułków pozostały na wschodnim brzegu i nie zadbano o organizację dowodzenia na przyczółkach. Rozpoznane przez Niemców przeprawy były bardzo silnie ostrzeliwane, a przyczółki kontratakowane dużymi siłami w celu jak najszybszej likwidacji. Wkrótce po zakończeniu operacji gen. Berling utracił stanowisko dowódcy 1 Armii WP.
  • @Repsol 22:13:23
    Nie chodzi tu o politykę. Chodzi o to ze byli to normalni chłopacy walczący za Polskę i rwący się do walki o stolicę. Pomijanie ofiary tych żołnierzy, psuje cały patriotyczny i honorowy charakter każdej rocznicy Powstania Warszawskiego.

    Kwestię taktyki pomijam. Bo bez kontaktu i współpracy nie powinno nawet dojść do próby uchwycenia przyczółków . Przygotowanie artyleryjskie nawet gdyby było, to mogłoby zrobić więcej szkody powstańcom jak Niemcom.

    Szturm Warszawy z uchwyconych przyczółków przez środek miasta to był by błąd i bardzo duże straty. Tragedią żołnierzy Berlinga było to, że chcieli się pokazać, trochę pokozakować. Gorące głowy i serca. Wyszło jak wyszło.

    Takie miasta bierze się przez uchwycenie przyczółków powyżej i poniżej miasta. Następnie wyprowadza szybkie , oskrzydlające natarcia pancerne. O powodzeniu decyduje szybkość i zaskoczenie.

    Wejście np. czołgami do Warszawy to masakra. Czołgi w ruinach miasta są łatwym celem nawet dla piechoty z granatami i pancerfaustami. Przyjmuje się straty 1:10 (1:15 atak nocny, bez wsparcia), obrońcy/ atakujący.
  • 1*!
    Dlaczego nikt nie napisze, że 1 sierpnia 1944 roku wypadał termin pogotowia (stan gotowości do akcji) dla I Samodzielnej Brygady Spadochronowej? Mogli wylądować w stolicy i pod Warszawą już o godzinie W? Mogli dostarczyć broń i zaopatrzenie? Mogli przejąć miasto i byłaby to najgenialniejsza, najbardziej spektakularna operacja militarna podczas wojny?
    Jednak nie mogli- nie pozwolono Im!!!

    Dlaczego nikt nie napisze, że I Samodzielna Brygada Spadochronowa powstała tylko i wyłącznie po to, aby walczyć w kraju, a zamiast wyswobadzać Warszawę, wykrwawiła się w źle zaplanowanej, alianckiej operacji "Market Garden"?
    Dlaczego nikt nie napisze, że wśród tzw. Polskiego Rządu na Uchodźctwie ścierały się różne grupy interesów, gdzie zdrada, tchórzostwo, brak skrupułów, giętkość kręgosłupa, to nie były rzadkie przypadki?
    Dlaczego nikt nie napisze, że do PW dążyło tyle frakcji, że musiało w końcu wybuchnąć, a jedyny obóz dążący do pomocy rodakom, został politycznie spacyfikowany, przez układy rządowe i naciski tzw. aliantów?
    Dlaczego nikt nie napisze, że rozkazy Naczelnego Wodza (generała Kazimierza Sosnkowskiego), poprzez działania Brytyjczyków, trafiały do AK w kraju z kilkudniowym opóźnieniem?
    Dlaczego nikt nie napisze, że mianowanie na Naczelnego Wodza generała Tadeusza Komorowskiego, ps. „Bór”, 30 września 1944 roku, było policzkiem (ciosem) w twarz Polski, gdyż trafił wkrótce do niewoli, jako pierwszy NW?
    Dlaczego nikt nie napisze, że PW było na rękę wszystkim zainteresowanym (wrogom i aliantom), oprócz Polaków?
    Dlaczego nikt nie napisze, że Polacy jak zawsze stanęli w obronie Ojczyzny, nie oglądając się na zdrajców, tchórzy, słabeuszy i oportunistów? I dali najwięcej ze wszystkich narodów?
    Dlaczego nikt nie napisze, że za walkę w imieniu aliantów, zapłaciliśmy oprócz krwi i wolności, także naszym polskim złotem, przejętym przez Brytyjczyków?

    Dlaczego nikt nie napisze, że to zdrada sojuszników przyczyniła się do klęski Polaków podczas i po II WŚ?

    "Wielkość strat poniesionych przez stronę polską w wyniku powstania powoduje, że decyzja o jego rozpoczęciu do dziś wywołuje kontrowersje."- Mariusz Jarosiński.

    Gdyby Polacy znali wszystkie fakty dotyczące Powstania Warszawskiego, działalności Polskiego Państwa Podziemnego, Polskiego Rządu na Uchodźctwie, znali realia życia podczas niemieckiej okupacji i zbliżającej się sowieckiej, to takich zdań byśmy nie czytali.
    To nie kontrowersje są, tylko zakłamywanie historii jest!!!

    P.S. Z tą 1*, to żartowałem. Chciałem wzbudzić zainteresowanie?

    pOZDRAWIAM niePOPRAWNIE niePOLITYCZNIE

    Tuz z Talii
  • @Husky 07:01:31
    http://niezalezna.pl/imgcache/750x430/c//uploads/news/wet6.jpg


    Wzruszające spotkanie ministra Macierewicza z jednym z ostatnich żyjących kleeberczyków. W imieniu własnym i mojej rodziny dziękuję za awans i za to, co robi Pan dla naszej ojczyzny. Jestem dumny, że odejdę na wieczną wartę w wolnej ojczyźnie, dla której Pan się tak poświęca – dziękował ministrowi Antoniemu Macierewiczowi 100-letni kombatant płk Bolesław Kowalski. Do spotkania doszło dziś na Zamku w Lublinie, gdzie płk Kowalski był jednym z gości honorowych uroczystości rocznicowych związanych z utworzeniem Wielonarodowej Brygady.
    Bardzo się cieszę, że mam możliwość spotkać się z Panem w tak uroczystym dla Pana dniu. Cieszę się, że możemy dziś uczcić Pana wielkie dokonania z przeszłości. Wszystko to, czego pan dokonał szczerze podziwiamy i jesteśmy bardzo wdzięczni – powiedział minister Antoni Macierewicz zwracając się do płk Bolesława Kowalskiego ps. Wicher. Do spotkania doszło dziś na Zamku w Lublinie, gdzie płk Kowalski był jednym z gości honorowych uroczystości rocznicowych związanych z utworzeniem Wielonarodowej Brygady. Dla Bolesława Kowalskiego była to okazja, by osobiście podziękować ministrowi Macierewiczowi za awans do stopnia pułkownika, który żołnierz kampanii wrześniowej 1939 roku odebrał 30 września w czasie obchodów rocznicowych w Woli Gułowskiej. W imieniu własnym i mojej rodziny dziękuję za awans i za to, co robi Pan dla naszej ojczyzny. Jestem dumny, że odejdę na wieczną wartę w wolnej ojczyźnie, dla której Pan się tak poświęca – dziękował ministrowi 100-letni kombatant płk Bolesław Kowalski. Wspominając swoje wojenne losy podkreślił też, że odczuwa dumę iż dane mu było walczyć pod rozkazami gen. Franciszka Kleeberga. To właśnie w czasie walk pod Kockiem i Wolą Gułowską pan Bolesław został lekko ranny. Mimo, że po zakończeniu walk dostał się do niemieckiej niewoli zdołał z niej uciec, by już w listopadzie 1939 r. przystąpić do konspiracji. Przez kolejne lata walczył w składzie 10 kompanii 8 pp Legionów Armii Krajowej. Za czyny bojowe rząd na uchodźstwie nadał mu Krzyż Walecznych. Ale jak podkreślał w rozmowie z Antonim Macierewiczem płk. Kowalski:

    Myśmy nie walczyli ani dla poborów ani dla orderów tylko dla Ojczyzny. Dlatego cieszę się, że mamy teraz wolną Polskę – podkreślił jeden z ostatnich żyjących kleeberczyków. W uznaniu zasług Bolesława Kowalskiego minister Antoni Macierewicz wręczył mu pamiątkowy ryngraf. Jesteśmy Panu wdzięczni za to wszystko, co Pan zrobił dla Polski – podkreślił minister. Pułkownik Bolesław Kowalski, urodzony w 1917 roku, swoją przygodę z mundurem rozpoczął w roku 1930, kiedy to jako trzynastolatek wstąpił do działającego w jego rodzinnej wsi Olbięcin oddziału Związku Strzeleckiego. Służbę wojskową rozpoczynał w 1938 r. w 9 Pułku Artylerii Lekkiej w Siedlcach. W czasie kampanii wrześniowej 1939 roku walczył w składzie Samodzielnej Grupy Operacyjnej Polesie pod dowództwem gen. Franciszka Kleeberga jako żołnierz zwiadu. Ranny w bitwie w okolicach Woli Gułowskiej dostał się do niemieckiej niewoli, ale udało mu się z niej uciec. Do konspiracji wstąpił już w listopadzie 1939 r. Przez całą wojnę działał w partyzantce na terenie Lubelszczyzny. W czasie akcji „Burza” w lipcu 1944 r. został bardzo ciężko ranny. Za czyny bojowe Bolesław Kowalski był wielokrotnie odznaczany, w tym Krzyżem Walecznych. Przez lata zabiegał o pamięć o poległych towarzyszach broni z 10 kompanii 8 pp Legionów Armii Krajowej. Pułkownik Bolesław Kowalski jest jednym z bohaterów akcji Rycerze BiaŁo Czerwonej.


    http://d1.niezalezna.pl/panel/ckeditor/plugins/imageuploader/uploads/49727ddb0.jpg

    http://d1.niezalezna.pl/panel/ckeditor/plugins/imageuploader/uploads/4981abe98.jpg

    http://d1.niezalezna.pl/panel/ckeditor/plugins/imageuploader/uploads/500ec7aea.jpg

OSTATNIE POSTY

więcej
  • POLSKA

    Rocznica stanu wojennego

    Tragiczna rocznica, o której nie wolno zapomnieć. 36 lat temu wprowadzono w Polsce stan wojenny.W niedzielę 13 grudnia 1981 r. o godz. 6 rano Polskie Radio nadało wystąpienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego czytaj więcej

  • POLSKA

    Rząd Morawieckiego to zmiana...... bez zmiany

    Premier była super, więc ją wymienili. Ministrowie (niektórzy) nie dawali rady, więc zostali w komplecie. Taki jest bilans po pierwszym odcinku rekonstrukcji. czytaj więcej

  • ŚWIAT

    Nazad

    Prezydent Rosji pojawił się z niezapowiedzianą wizytą w bazie lotniczej Khmeimim w syryjskiej prowincji Latakia. Ogłosił tam decyzję o wycofaniu wojsk rosyjskich z baz w Syrii i ich powrót do kraju. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY

więcej