Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
430 postów 14234 komentarze

Tylko prawda

Husky - Prawicowiec,katolik Zoologiczny antykomunista UB-ekom i ich potomkom wstęp wzbroniony "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj" -Jan Paweł II

Political Office of Law and Justice

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wydarzenia polityczne,aktualności związane z partią przewodnią. Czyli co się w polskiej polityce dzieje. 3.10.2017

 Powtórka z "czarnego protestu" ze słabą frekwencją.

Feministki maszerowały pod hasłem: "Dość piekła kobiet".

               

W rocznicę tzw. czarnych protestów w wielu miastach zorganizowano manifestacje w obronie „praw kobiet”. Ich organizatorzy zbierają podpisy pod projektem liberalizującym prawo do aborcji.

W Warszawie ubrani na czarno uczestnicy trzymają transparenty z hasłami: „Piekło kobiet trwa”, „Moja wagina, nie twoja broszka”, „Brak legalnej aborcji zabija”; skandują: „Polki walczące, są nas tysiące”, „Solidarność jest kobietą”, „Chcemy kochać, nie umierać”, „Chcemy edukacji, nie indoktrynacji”, „Beata niestety, twój rząd obalą kobiety”.

Jednocześnie, w ramach sprzeciwu wobec „czarnego wtorku”, pod hasłem „Ratuj kobiety – Zatrzymaj Aborcję!” odbywa się pikieta zwolenników zaostrzenia prawa aborcyjnego. Przy stacji metra Świętokrzyska zebrało się kilkanaście osób, maja ze sobą duży transparent z napisem:”500 dziewczynek rocznie zabijają aborterzy. Ratuj kobiety, zatrzymaj aborcję”.
Chcemy pokazać, że w Polsce zabija się dzieci w majestacie prawa i jest to ok. 500 dziewczynek rocznie. Chcemy także pokazać, że kobiety, które idą pod tzw. hasłem „ratujmy kobiety”, tak naprawę nie ratują kobiet, tylko zabijają dzieci, które mają takie samo prawo do życia jak każdy człowiek. Nie możemy milczeć, godząc się na zakłamanie, które się dzieje. Walczymy o każde poczęte życie
— powiedziała PAP Patrycja Zdziech z Fundacji Życie i Rodzina.

https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/360655-powtorka-z-czarnego-protestu-ze-slaba-frekwencja-feministki-maszerowaly-pod-haslem-dosc-piekla-kobiet-zdjecia

 

Ekshumacja 40. ofiary katastrofy smoleńskiej. Prokuratura ze względu na wolę rodziny nie ujawnia, o czyj grób chodzi

             

 

W Warszawie ekshumowano we wtorek rano kolejną, 40. ofiarę katastrofy smoleńskiej. Prokuratura ze względu na wolę rodziny nie ujawnia, o czyj grób chodzi.

Potwierdzam kolejną ekshumację. Ciało zostało przewiezione do Zakładu Medycyny Sądowej w Lublinie
— powiedziała PAP rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.
Zgodnie z planami prokuratury do końca roku ma zostać ekshumowanych jeszcze 17 ofiar katastrofy smoleńskiej, a w 2018 r. pozostałe 26.
Na początku kwietnia ubiegłego roku, śledztwo smoleńskie, od zlikwidowanej prokuratury wojskowej, przejęła Prokuratura Krajowa. Już w czerwcu 2016 r. prokuratorzy poinformowali, że konieczne jest przeprowadzenie ekshumacji 83 ofiar katastrofy (wcześniej, w latach 2011-12, przeprowadzono dziewięć ekshumacji; cztery osoby zostały skremowane). Decyzję tę uzasadniano zarówno błędami w rosyjskiej dokumentacji medycznej, brakiem dokumentacji fotograficznej, jak i tym, że Rosja nie zgodziła się na przesłuchanie rosyjskich biegłych, którzy na miejscu przeprowadzali sekcję zwłok.
Ekshumacje rozpoczęły się w połowie listopada 2016 r. Jako pierwszych ekshumowano Lecha i Marię Kaczyńskich. Do końca grudnia ubiegłego roku ekshumowano w sumie 11 osób. Po dwóch miesiącach przerwy, w marcu 2017 roku, ruszył kolejny etap ekshumacji. Od marca do końca czerwca ekshumowano kolejne 22 osoby. Po kolejnych dwóch miesiącach przerwy, we wrześniu przeprowadzono już siedem.
Prokuratura Krajowa nie ujawnia szczegółów dotyczących wyników ekshumacji. Pod koniec lipca poinformowała, że dotąd stwierdzono nieprawidłowości w 13 trumnach - znaleziono w nich części ciał innych osób, ujawniono też zamianę dwóch ciał. Nieprawidłowości stwierdzono m.in. w trumnie prezydenta Lecha Kaczyńskiego. To nie jedyne tego typu przypadki, już podczas ekshumacji przeprowadzonych w latach 2011 - 2012 ujawniono zamianę sześciu ciał.
Nieprawidłowości przy sekcjach zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej dotyczy jedno ze śledztw prowadzonych przez zespół prokuratorów wyjaśniających okoliczności katastrofy. W tej sprawie przesłuchanych zostało już kilkudziesięciu świadków, m.in. były premier Donald Tusk, b. minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski i była premier, była minister zdrowia Ewa Kopacz.
gah/PAP

 

Cezary Pazura promuje akcję „Różaniec do granic”: „Pojedynczy człowiek modlący się i żyjący uczciwie, może zmienić świat”

               

 

Pojedynczy człowiek modlący się i żyjący uczciwie, może zmienić świat, a gdy połączymy się w miliony, to tym bardziej. Możemy być dla Europy drogowskazem. Być może wydaje się to archaiczne, ale myślę, że naprawdę jesteśmy „zieloną wyspą”

mówił w programie „Minęła Dwudziesta” (TVP Info) Cezary Pazura, aktor i ambasador akcji „Różaniec do granic”.

Pytany dlaczego przystąpił do tej akcji, aktor odpowiedział z rozbrajającą szczerością:
A dlaczego nie? Jestem zwolennikiem ludzkiej aktywności, takiej, która czemuś ma służyć. To właśnie taka aktywność. Modlitwy nigdy nie jest za dużo.
Cezary Pazura stwierdził również, że nie rozumie oburzeń niektórych ludzi na jego zaangażowanie tej akcję, ponieważ od dawna wiadomo, że jest osobą religijną.
Ludzie mają prawo do swojej opinii. One mnie śmieszą, ale nigdy nie oburzają, bo uważam, że do ludzi trzeba podchodzić z miłością. A że ma inne poglądy, trudno
— mówił.
Aktor odniósł się także do organizacji tzw. czarnych protestów i walki niektórych środowisk o „szerszy dostęp do aborcji”.
Ale jak Kościół ogranicza wolność?! Jak to „szerszy dostęp do aborcji? Nie rozumiem tego… To sprawa tak drażliwa i wrażliwa, że nie damy sobie rady z nim kilka minut. Trzeba głębszej dyskusji. Szkoda czasu na marsze
— powiedział, dodając stanowczo:
Aborcja nie jest nam po drodze. Nijak.

https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/360694-cezary-pazura-promuje-akcje-rozaniec-do-granic-pojedynczy-czlowiek-modlacy-sie-i-zyjacy-uczciwie-moze-zmienic-swiat

 

 

Szef MON: Polska popiera aspiracje Bośni i Hercegowiny

               

 

Polska popiera unijne i transatlantyckie aspiracje Bośni i Hercegowiny – powiedział minister obrony narodowej Antoni Macierewicz, który spotkał się dziś w Sarajewie z minister obrony BiH Mariną Pendesz. Szef MON zadeklarował wsparcie polskiego przemysłu zbrojeniowego dla modernizacji bośniackich sił zbrojnych.
- Jesteśmy pod dużym wrażeniem pracy, jaką pani minister i Bośnia i Hercegowina wykonały w ostatnim czasie nad wypracowaniem zasad współżycia i zaprowadzeniem zasad pokoju i spokoju w tym tak ważnym miejscu Bałkanów i całej Europy. Wiemy, jak ważne jest dla państwa uzyskanie mapy drogowej integracji z Unią Europejską i w szczególności z NATO. Rozumiemy te dążenia i oczywiście je popieramy – zapewnił.
Jak powiedział, jego rozmówczyni „szczegółowo i dogłębnie opisała, jak wiele już zrobiono dla zrealizowania podstawowych kwestii pozwalających na zarysowanie perspektywy wejścia do NATO i UE”.

Wyraził przekonanie, że najbliższe rozmowy członków NATO w tej sprawie, „oparte na materiałach i na opisie tych osiągnięć, będą pomyślne dla waszych dążeń”.

Szef MON poinformował, że tematem rozmów była także możliwa współpraca przemysłów obronnych i „ewentualne działania ze strony polskiej na rzecz modernizacji armii Bośni i Hercegowiny”.

- Zdajemy sobie sprawę z naturalnych, oczywistych ograniczeń i ograniczonych funduszy, jakimi dysponuje Bośnia i Hercegowina, ale nasz przemysł jest gotowy współpracować w tych wysiłkach po to, żeby armia Bośni i Hercegowiny była silna, sprawna, zdolna do wykonywania swoich zadań – zadeklarował szef MON.
Dziękował Pendesz „za gościnę, której udziela między innymi polskiemu kontyngentowi, który pełni misję pokojową w ramach sił europejskich”. Minister podkreślił, że żołnierze misji EUFOR spotykają się z przychylnością i wdzięcznością mieszkańców.

Marina Pendesz przekazała podziękowania za poparcie dla integracji europejskiej i euroatlantyckiej Bośni i Hercegowiny i wyraziła przekonanie, że Polska nadal będzie wspierać aspiracje tego kraju.

http://niezalezna.pl/204935-szef-mon-polska-popiera-aspiracje-bosni-i-hercegowiny

 

Opozycja nawet nie ukrywa swoich zamiarów. Ta deklaracja rozwścieczyła internautów

              

 

Posłowie totalnej opozycji przyznają, że chcą przywrócić wiek emerytalny do 67 lat zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet. - To jest konieczność. To czeka nas nieuchronnie - napisała na Twitterze posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz. Jej wpis rozwścieczył internautów, którzy zgodnie uważają, że nie są w stanie pracować do tak późnego wieku.
Kamila Gasiuk-Pihowicz zdradziła zamiary swojej partii. Gdyby Nowoczesna doszła do władzy, to wiek emerytalny ponownie zostałby podniesiony do 67 lat bez względu na płeć.

Namawiam również do tego, żeby powiedzieć jasno, że przywrócimy wiek emerytalny 67 lat dla kobiet i mężczyzn. Powiedzmy sobie wprost. Wiek emerytalny 67 lat to nie jest niczyje marzenie. To jest konieczność. To czeka nas nieuchronnie
- napisała polityk na Twitterze.


Do wpisu partyjnej koleżanki Ryszarda Petru odniosło się Prawo i Sprawiedliwość.

Politycy totalnej opozycji nie rozumieją Polaków i chcą, aby pracowali oni kilka lat dłużej. Lepiej, by nigdy nie rządzili
- napisano na Twitterze PiS.

Politycy totalnej opozycji nie rozumieją Polaków i chcą, aby pracowali oni kilka lat dłużej. Lepiej, by nigdy nie rządzili. Podajcie dalej! pic.twitter.com/uWBRBmmjZM
— PrawoiSprawiedliwość (@pisorgpl) 3 października 2017
Posłance odpowiedzieli również wściekli internauci, którzy nie kryją, że nie chcą pracować tak długo.

Niech Pani powie to mojej mamie(52l.), pielęgniarce w szpitalu psychiatrycznym, która nie ma już sił, że ma pracować jeszcze 15 lat
— Wioleta K. (@wiolet1_wioleta) 3 października 2017
Jestem kier. TIRa.Widzi pani człowieka w tym wieku za fajerą?Oby pani nie spotkała na swojej drodze staruszka kierującego 40tonowym zestawem
— Tomasz Emigrant (@takisetomek) 3 października 2017
Po co mówić o rzeczach, o których nie macie pojęcia. Pozostało Wam tylko 24 m-ce.
— Nekanda (@starza11) 3 października 2017
O niczym nie będziecie decydować bo was nie będzie. A przynajmniej nigdy nie będziecie rządzić. Chyba, że w Niemczech.
— Andrew (@Crimestory68) 3 października 2017
Niech Pani powie to prosto w oczy mojej żonie, która od 31 lat ciężko pracuje fizycznie i jest mamą pięciorga dzieci.
— Emil Zatopek (@ToSeNeVrati) 3 października 2017
Pani Pichowicz ..pani może pracować do setki ,bo wy i tak nic nie robicie ;Ale niektóre kobiety pracują na prawdę ciężko ..wstyd ,dla pani
— alina1 (@aliska541) 3 października 2017
Wow za tę wypowiedz słupki poszybuuuują. Chyba brak Pani tych antenek czułych społecznie
— postates (@POSTATESx) 3 października 2017
Jednym słowem Pani chce powiedzieć,że dobro ludzi i świadome decyzje dalszej pracy,jest mniej ważne niż dobro budżetu?zalatuje mi faszyzmem.
— prawicowo (@prawicowo_pl) 3 października 2017
Wy tam w tej .N, na emerytury pójdziecie już od przyszłej kadencji sejmu
— Piotr (@PiotrK_one) 3 października 2017

http://niezalezna.pl/204914-opozycja-nawet-nie-ukrywa-swoich-zamiarow-ta-deklaracja-rozwscieczyla-internautow

KOMENTARZE

  • @Husky
    Ty przy B.J i Z.B To kury możesz szczać prowadzać . Ave . :)))))
  • Uczestniczka „czarnego protestu” twierdzi, że w Watykanie jedzą małe dzieci i piją ich krew.
    Psychiatryk! Uczestniczka „czarnego protestu” twierdzi, że w Watykanie jedzą małe dzieci i piją ich krew.

    https://pbs.twimg.com/media/DLOAOdzUMAAqVX2.jpg


    https://t.co/jGmXPFjBr8
  • Prezydent i Pierwsza Dama zaprosili do Pałacu laureatów konkursu „Niepokorna, niezłomna, wyklęta - Inka oczami dzisiejszych uczn
    https://pbs.twimg.com/media/DLPZGQhX0AYuJC7.jpg
  • Dzien dobry Prawi !
    Prawe Polki są najpiękniejsze na świecie

    https://pbs.twimg.com/media/DLN12CKXkAAHcR7.jpg

    Był już czarny poniedziałek,czarny wtorek i pewnie będzie środa i pozostałe dni tygodnia
    Ale czy te kobiety wiedzą po co wychodzą na ulice?


    https://pbs.twimg.com/media/DLNU6JNXUAAQvDN.jpg
  • Czarne kobiety! Tak wyglądają szczęśliwe kobiety i mamy........
    Uśmiech ,radość,miłość....

    https://pbs.twimg.com/media/DLNIw5mWAAALxhm.jpg
  • @
    https://pbs.twimg.com/media/DLOS4vhUIAA8hk5.jpg
  • @Husky 06:32:06
    http://bi.gazeta.pl/im/5a/fd/f2/z15924570Q,Donatan-Cleo.jpg
  • @fretka 12:34:25
    Ciekawe czy coś ćwierka w języku matki.
  • @Husky 07:16:16
    Namiętnie pozoruje on naiwność
    Lecz mocno trzyma w garści chwytem szybkim
    Tak niczym nieskalaność i niewinność
    Na szybko przyłapane czarną nitką.
  • Kompromitacja aktorki.
    Kompromitacja aktorki. Dorota Stalińska zaskoczona pytaniem o aborcję
    Podczas tzw. Czarnego Wtorku Dorota Stalińska udzieliła wywiadu, w którym pomyliła projekt PiS z propozycjami Rzecznika Praw Dziecka i udowodniła, że nie ma pojęcia, co znajduje się w projekcie ustawy, pod którym zbiera podpisy. - Jestem zaskoczona. Ja nie jestem przygotowana do tego, żeby z panem rozmawiać typowo o aborcji - mówiła

    Stalińska: pan dosyć dziwnie zadaje te pytania

    - W tym projekcie jest np. zapis, że małoletnia, która ukończyła 15. rok życia, będzie mogła samodzielnie podjąć decyzję o przerwaniu ciąży - zaznaczył Zaborski. - Nie wiem, zaskoczył mnie pan tą akurat kwestią. Nie sądzę, żeby 15-letnia dziewczynka sama podejmowała takie decyzje, bo na ogół takich decyzji 15-letnie dziewczynki nie podejmują. To są decyzje rodzinne - odpowiedziała Stalińska. Gdy redaktor podkreślił, że w projekcie wprost mówi się o samodzielnej decyzji, aktorka z rozbrajającą szczerością przyznała: "Nie wiem, nie mam wiedzy na ten temat. Pan dosyć dziwnie zadaje te pytania, nie wiem czy tendencyjnie, czy nie. Być może tu chodzi o sprawę gwałtu".

    W mocnych słowach skrytykowała również Prawo i Sprawiedliwość za pomysł odseparowywania kobiet w ciąży poprzez umieszczanie ich w specjalnych ośrodkach. Jak się okazało, miała na myśli projekt zaproponowany nie przez partię Jarosława Kaczyńskiego, a Rzecznika Praw Dziecka powołanego za czasu rządów PO Marka Michalaka. Przyznała też, że nie wierzy w wysokie poparcie dla PiS, bo sondaże są opłacane przez rząd. Szkoda, bo jako doświadczony samorządowiec powinna zauważyć, że PiS na pierwszym miejscu w rankingach umieszczają wszystkie sondażowanie w Polsce, także te niefinansowane z budżetu państwa.

    Aktorka poproszona o krótką merytoryczną rozmowę przypominającą te z politykami, mocno się więc skompromitowała. W pewnym momencie zagubiła się również przy temacie "Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej". Przypomnijmy, że w 2016 roku pojawiały się informacje o planowanym przez PiS wypowiedzeniu tej umowy. O sprawie było bardzo głośno, ale tylko przez chwilę. - Rząd nie pracuje nad wypowiedzeniem konwencji antyprzemocowej - zapewnił wtedy rzecznik ministra sprawiedliwości Sebastian Kaleta. Stalińska stwierdziła jednak we wtorek, że "gdyby w rządzie były prawdziwe kobiety, (...) nie dopuściłyby do tego, żeby zlikwidowano konwencję, nie przedłużono, nie podpisano konwencji antyprzemocowej". Co miała na myśli? Nie rozumiem.


    https://opinie.wp.pl/kompromitacja-aktorki-dorota-stalinska-zaskoczona-pytaniem-o-aborcje-6173098789042305a
  • Pozew przeciwko posłowi PiS oddalon
    Krakowski Sąd Okręgowy w wydziale cywilnym oddalił pozew przeciwko posłowi Prawa i Sprawiedliwości, Jackowi Żalkowi, o naruszenie przez niego dóbr osobistych krakowskiego adwokata wypowiedziami o powiązaniach manifestantów Komitetu Obrony Demokracji z UB i SB.
    Sąd uznał, że nie doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda. W ocenie krakowskiego sądu, była to wypowiedź w dyskursie publicznym, który może być brutalny i źle odbierany przez uczestników życia publicznego, ale nie stanowi naruszenia indywidualnych dóbr osobistych – dlatego też oddalił powództwo.

    Pozew przeciwko posłowi złożył krakowski adwokat i działacz opozycji antykomunistycznej Andrzej Tarnowski, uczestnik marszów KOD. Uznał, że wypowiedzi posła w prywatnej stacji telewizyjnej z marca 2016 r. na temat powiązań uczestników manifestacji KOD z UB i SB naruszają jego dobra osobiste.

    Domagał się przeprosin "za oszczercze sugestie implikujące związki osobiste, towarzyskie czy rodzinne osób uczestniczących w tzw. Marszach KOD-u z aparatem przemocy b. PRL oraz ludźmi z tymże aparatem współpracującymi".

    Jeśli to jest naród to rozumiem, że jest to naród, który miał krępującą przeszłość w SB i UB, ale to nie jest naród polski (...). Ludzie maszerujący w ramach hucpy KOD mają krępującą przeszłość w UB i SB, a więc zakrwawionych w krwi polskiej organach sowieckiej dyktatury – cytował w pozwie słowa Jacka Żalka.
    W wyroku sąd oddalił powództwo i zasądził od powoda na rzecz posła 1 tys. zł kosztów. Uznał, że wypowiedzi posła Żalka nie naruszają dóbr osobistych powoda.

    Jak wiele innych wypowiedzi w dyskursie publicznym, który charakteryzuje się krytyką pod adresem adwersarza politycznego, mogą być źle odbierane przez uczestników życia publicznego. Jednak to nie indywidualne odczucia decydują o tym, czy doszło do naruszenia dóbr osobistych, ale zobiektywizowane oceny – napisał sąd w uzasadnieniu.
    Trudno uznać tę wypowiedź za odnoszącą się personalnie do kogokolwiek, abstrahując od tego, iż nie odpowiada ona temu, co zostało powołane w pozwie -- dodał.
    Źródło: PAP, niezalezna.pl
  • Protest z okazji rocznicy protestu został oprotestowany przez same protestujące.
    Zaznaczam już na początku – nie nazywam się Scerba Michał, więc na wczorajszym „czarnym proteście” alias „czarnym wtorku” nie byłem. A może kochany poseł kochanej Platformy korzystał wczoraj w ramach protestu z toalet z kółeczkiem, nie trójkącikiem? Oj, chyba nie. Panie w kolejce skuteczniej pogoniłyby mu kota, gdyby im się wepchnął za potrzebą na tzw. chama, czy – bez dalszych analogii – tzw. krzywy ryj.

    Pan Bóg zlitował się wczoraj nad kobietami-parasolkami i zesłał im upragniony deszcz, by nie protestowały na sucho, i by jakoś te parasolki uzasadnić. Ale tego im nie mówcie. Szacunek dla życia, stosunek do praw człowieka, system wartości – wszystko to wskazuje, że kobiety-parasolki w Boga raczej nie wierzą. Raczej w Unię Europejską, świętego (wróć), świetnego Timmermansa, świetnego Donalda od krakersów, wszystkich świetnych, których święto (wróć) – których „świetno” obchodzą kilka razy w roku. Ostatnio – na imieninach Bolesława. A nie, pardon, to dopiero w lipcu, więc – na urodzinach Bolesława Krzywoprzysiężnego, z domu Wałęsy, na których wzywano go do zaprowadzenia porządku. Najlepiej – w szafie Kiszczakowej. No, ale teraz jest musztarda po herbacie, jak powiedziałby z pewnością sam „Noblysta”.
    Wróćmy na wczorajszy marsz z udziałem głęboko niewystarczającej liczby uczestniczek i starszych klonów wspomnianego wyżej króla toalet z ramienia Platformy. A zatem – wszyscy wszystko wiedzą. Jedynym powodem wczorajszego protestu była chęć uczczenia pierwszej rocznicy protestu ubiegłorocznego. Tyle że wtedy chodziło o rozpętanie histerii przeciwko dyskusji, czym jest aborcja i w jakich przypadkach (o ile w ogóle) dopuszczają ją Polacy. Nie – wyłącznie feministki z macicami wyklętymi, ale Polacy jako społeczeństwo. Na razie zdecydowało, i powtarza to w sondażach, że tak, jak jest, jest dobrze. To się może zmienić po publicznej debacie - w obie, niestety, strony. I chociaż już przed rokiem całość „czarnego marszu” zalatywała zwyczajną antypisowską manifą wybitnie antypisowskiego aktywu, to można było przyjąć do wiadomości - oto głos przeciwko zaostrzaniu ustawy aborcyjnej. A nawet – za jej pełną liberalizacją.
    A o co chodziło teraz? Wyłącznie o uczczenie tamtego marszu, o obchody jego „rocznicy”. Stąd mizeria transparentów i haseł, z których największe brzmiało: „Wściekłe Polki”. Trzeba było zatem nadać tej pustej już na starcie imprezie jakąś ideologię. Próbowała ją zdefiniować choćby Paulina Młynarska, ta sama, która jedną z najwspanialszych kobiet naszych czasów – Matkę Teresę z Kalkuty nazywała niedawno „psychopatką zafascynowaną cierpieniem”. Z okazji manify kobiet-parasolek Młynarska napisała… Żartowałem, przecież nie będę cytował. Wiadomo, co napisała. Że aborcja spoko, że babeczki spoko, że nie dajmy się reżimowi, bo ona sama bywała kiedyś z facetami, ale to było piekło na ziemi. Udzielała się też na miejscu Dorota Stalińska (aktorka, jakby ktoś nie pamiętał). Tym razem nie broniła Romana Polańskiego stwierdzeniami, że „trzynastolatki same pakują się mężczyznom do łóżka”, bo przecież najnowsze oskarżenia o gwałt płyną pod adresem Polańskiego z ust kobiety (niemiecka aktorka Renate Langer), która w chwili napaści, jak twierdzi, miała lat 15. Ale panią Dorotę zdybało RMF FM i dawaj jej mikrofon pod nos podsuwać. Prowadzący Marcin Zaborski pytał, a ona, twarz, mózg i serce „czarnego wtorku”, odpowiadała:
    Jestem zaskoczona. Ja nie jestem przygotowana do tego, żeby z panem rozmawiać typowo o aborcji, bo my nie rozmawiamy…
    Albo:
    PiS ma parę pomysłów, np. żeby kobiety zmuszać do rodzenia dzieci czy płodów okaleczonych genetycznie.
    Albo:
    Projekt był jakiś, żeby kobiety ciężarne odseparowywać, umieszczać w ośrodkach, żeby nie chciały dokonać aborcji.
    Albo:
    Nie wiem, zaskoczył mnie pan tą akurat kwestią. Nie sądzę, żeby 15-letnia dziewczynka sama podejmowała takie decyzje, bo na ogół takich decyzji 15-letnie dziewczynki nie podejmują, to są decyzje rodzinne. Nie wiem, nie mam wiedzy na ten temat. Pan dosyć dziwnie zadaje te pytania, nie wiem czy tendencyjnie czy nie. Być może tu chodzi o sprawę gwałtu….
    Powtórzę: to ikona „czarnych Maniek” (Gretkowskiej i innych), która gardło zdziera, wzywając je do walki o… No, właśnie – o co? Zadała to pytanie w kapitalnym materiale filmowym reporterka programu „W tyle wizji” w TVP Info, który miałem wczoraj tym większą przyjemność prowadzić z Magdaleną Ogórek. Autorka poszła między kobiety-parasolki w Gdańsku i najgrzeczniej na świecie pytała o cele protestu.
    Nie chcę, żeby mi poseł PiS-u zaglądał do łóżka
    — odpowiadała pani po 50-tce, której zajrzeć do łóżka nie mógłby nikt rozsądny, takie ma gabaryty, że spojrzeniem by zabiła.
    O Jezu, w jaki sposób prawa kobiet są ograniczane?
    — męczyła się druga.
    Uleńko, pomóż
    — wołała do koleżanki.
    Ubrałam się, bo tak chciałam. To nie jest zaproszenie
    — napisała jeszcze inna na kartoniku flamastrem. Może wnuczka pomagała.
    Robimy to, co daje nam rozkosz
    — dorzuciła kolejna w wieku zdecydowanie pomacierzyńskim. One już dziecka nie wyabortują. A co im daje rozkosz? Widać ją było na twarzy następnej uczestniczki, gdy na grzecznie zadane pytanie odpowiadała:
    Ja z kurwizją nie rozmawiam!
    Ekstaza. Uniesienie. Podeszła druga.
    Ja z telewizją Kurskiego nie rozmawiam!
    — nie chciała być gorsza.
    A dlaczego?.
    Bo jest fałszywa i kłamliwe podaje wiadomości.
    Jakie na przykład?
    Co - na przykład? Nie oglądam!
    I tak dalej, i tym podobne. Powie ktoś – na manifie, jak to na manifie, różni przychodzą, wszak w każdym tłumie znajdą się ludzie, którzy nie wiedzą, po co się w nim znaleźli. Gorzej, że elementy wiodące pokroju i wymiaru Stalińskiej czy Młynarskiej też nie bardzo wiedzą. Powiedzmy sobie szczerze – zorganizować marsz wyłącznie z okazji rocznicy marszu zeszłorocznego, który normalnych ludzi obchodzi dokładnie tyle, co śnieg, który spadł zaraz potem, to nie jest łatwe zajęcie. Na szczęście, jako się rzekło, świetna Unia od Europy zesłała deszcz, więc wyszedł z tego ostatecznie zupełnie sensowny i uzasadniony, uliczny zlot witkacowskich „kobietonów” spragnionych chłodnej wody na głowy…
    Za rok, szanowne panie, nałapcie jej sobie do kubeczków. Podobno „szklanka wody zamiast” to dobra metoda antykoncepcyjna. Ja wam, oczywiście, prawa do ulicznej rozkoszy nie odmawiam, problem w tym, że co za dużo, to niezdrowo. A wam - co odnotowały nawet promujące was portale - kończą się już osoby chętne. Jeszcze chwilę i kobiety-parasolki pozostaną tylko brzydkim wspomnieniem jeszcze brzydszej jesieni. Niewykluczone zresztą, że chodzi tu po prostu o jesień ich życia. Tego samego, do którego prawa tak nerwowo odmawiają dziś swoich wnukom.

    Krzysztof Feusette
  • Ważna zapowiedź kierownictwa PiS
    Jesienią zajmiemy się zmianami w ordynacji.
    "Czas zaczyna pilić"
    ak mówił przewodniczący klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości:
    Będziemy pracować nad tym, by mieć większość skuteczną. Ale też oczywiście myślimy o ordynacji niekoniecznie w kontekście zmian korzystnym dla nas, ale zmianach, które wykluczałyby możliwość takich zdarzeń, jak przy poprzednich wyborach samorządowych
    — zapowiedział wicemarszałek Sejmu.
    Terlecki pytany, czy planowane przez PiS zmiany dotyczą także reformy przeliczenia poparcia na mandaty, odparł:
    Projekt jest, wydaje mi się, ciągle we wstępnej fazie, choć czas zaczyna pilić. Z pewnością będziemy chcieli zrobić to teraz, jesienią, natomiast tu też dużo zależy od kwestii zasadniczej. Od tego, jak rozstrzygnie się spór o sądy
    — przekonywał.
    To nawet nie jest kwestia tego, czy prezydent podpisze, bo przedstawimy zmiany, które będą do niego do zaakceptowania. Ale proszę zobaczyć: tę rzecz mielibyśmy załatwioną w lipcu. Jeśli będzie opóźnienie również ws. ordynacji…
    — urwał Terlecki.
    W rozmowie pojawiła się również istotna deklaracja w sprawie ewentualnego skrócenia kadencji parlamentu:
    Nie przewidujemy przyspieszenia wyborów
    — zaznaczył.
    lw, wPolsce.pl
  • PiS bliskie decyzji o nominacji Wassermann i Karczewskiego na kandydatów na prezydentów Krakowa i Warszawy
    Jak wynika z ustaleń portalu wPolityce.pl, kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości jest bliskie decyzji, by kandydatami tej partii na prezydentów Krakowa i Warszawy byli odpowiednio: Małgorzata Wassermann i Stanisław Karczewski. Ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły, ale efekty ostatnich spotkań najważniejszych osób w PiS są dość jednoznaczne: to szefowa sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold oraz marszałek Senatu wystartują w politycznym wyścigu o prestiżowe urzędy.

    O ratusz w Krakowie ma powalczyć Małgorzata Wassermann. Gdy pytamy o zalety posłanki PiS, które przesądziły o decyzji, to oprócz pochwał dotyczących jej pracy w komisji śledczej ds. Amber Gold, słyszymy pozytywy dotyczące znajomości miasta, a także sygnały o wysokich notowaniach Wassermann w krakowskich sondażach. Z kandydatów, którzy byli rozważani w PiS tylko ona ma realne szanse pokonać obecnego prezydenta - Jacka Majchrowskiego lub innego kandydata opozycji. Pewnym problemem była co prawda zgoda samej Wassermann, ale - jak słyszymy - i z tym udało się uporać.
    Ostatnie sygnały płynące od Wassermann były pozytywne i zostały odebrane jako zgoda na start w wyborach. Poza tym wśród najważniejszych osób w PiS panuje przekonanie, że Gosia jest stworzona do konkretnych zadań. Tak jak projektowo potraktowała sprawę komisji śledczej, tak precyzyjnie skupiłaby się na kampanii w Krakowie
    — mówi osoba znająca kulisy dyskusji w kierownictwie PiS.
    Z kolei w Warszawie bliski nominacji ze strony PiS jest Stanisław Karczewski. Marszałek Senatu w wielu ostatnich wywiadach podkreślał, że nie uchyli się od startu, jeśli zapadnie odpowiednia decyzja polityczna. W PiS rozważano także wariant z Patrykiem Jakim, ale ostatecznie - a przynajmniej na dziś - przeważył spokojny, stateczny wizerunek Marszałka Senatu oraz fakt, że sam pochodzi z Warszawy. W Prawie i Sprawiedliwości szacują przy tym, że łatwiejszym kontrkandydatem ze strony Platformy Obywatelskiej byłby Andrzej Halicki, a nie Rafał Trzaskowski. Decyzja kierownictwa PO wciąż jednak nie zapadła.
    Oficjalnie kandydatury Prawa i Sprawiedliwości mają zostać ogłoszone do końca roku.
    WB, maf
  • On nigdy nie wyjdzie z formy!
    Komorowski: "Mój polityczny błąd? Nie przypominam sobie...". O sądach: "Czy można być w ciąży do połowy?"

    Co Pan uważa za swój największy polityczny błąd?
    Nie przypominam sobie istotnego błędu. Były różnego rodzaju błędziki, gafy, to jest polityka, ale wielki błąd…?

    tak rozpoczyna się zabawna rozmowa byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego z serwisem wyborcza.pl.
    B. polityk Platformy Obywatelskiej wybrnął w końcu ze wspomnianej kwestii, odnosząc się do 1989 roku.
    Politycznym błędem moim było to, że nie zaangażowałem się w wybory 4 czerwca 1989 roku.
    Bronisław Komorowski był też pytany o swoją ocenę zapowiadanych zmian w wymiarze sprawiedliwości.
    Skok na sądy już się dokonał, nieszczęście już się stało. Czy można być w ciąży do połowy? Sądownictwo polskie zostało poddane pod kuratelę polityków. (…) Przy KRS i SN toczy się walka o to, który z segmentów władzy wykonawczej będzie miał wpływ na sądownictwo. To nie jest dobry kierunek
    — podkreślił.
    Co ciekawe, w innym fragmencie wywiadu Komorowski zadeklarował, że jest zwolennikiem liberalizacji przepisów o dostępie do broni.
    Polska ma najbardziej restrykcyjny chyba system… To źle, dlatego, że żadnych restrykcji nie ograniczają w prawie posiadania broni bandyty. Natomiast przyzwoity człowiek, jeśli chce mieć w celem obrony swojej rodziny, swojego domu, prawie nie ma żadnych szans na dostanie broni. Warto zwrócić uwagę na francuskie rozwiązania
    — tłumaczył Komorowski.
    Jestem absolutnie za zmianami. Tylko rozsądnymi. Stąd podpowiadam rozwiązanie francuskie. Ja jej nie znam [ustawy Kukiz ’15]. Wydaje mi się, że jest trochę ideologiczna. Likwidować bariery można. Tak to ukształtować żeby Polak miał łatwiej, łatwiejszy dostęp, przyzwoity obywatel, dostęp do broni. Ale w sposób bezpieczny dla siebie i dla rodziny. Na przykład wzorem francuskim
    — dodał były prezydent.
    wwr, wyborcza.pl
  • Lis przegrał w sądzie z Pawłowicz. Mamy komentarz posłanki PiS
    Zapadła decyzja w sporze Tomasza Lisa z Krystyną Pawłowicz. Redaktor naczelny "Newsweeka" musi przeprosić posłankę PiS za artykuł "Bulterierka prezesa". - To się w ogóle nie powinno zdarzyć - komentuje w rozmowie z WP Pawłowicz. Nie szczędzi też Lisowi gorzkich słów, którego nazywa "dziennikarskim bankrutem". Ale nie tylko

    Tekst o Pawłowicz ukazał się w "Newsweeku" w kwietniu 2016 r. Posłanka PiS nazwana została w nim m.in. "psem gończym" Jarosława Kaczyńskiego. Uznała to za obrazę i pozwała naczelnego tygodnika.

    Wyrok zapadł w czerwcu tego roku. Tomasz Lis podczas procesu nie pojawił się na sali sądowej. Kiedy media poinformowały o wyroku, Lis stwierdził, że zawiadomienia wysłano na zły adres i złożył wniosek o przeprowadzenie procesu od nowa.

    Oprócz 40 tys. zł finansowego zadośćuczynienia dla posłanki, Lis miał również opublikować przeprosiny na łamach tygodnika. Jak poinformował we wtorek SE.pl, warszawski sąd odrzucił prośbę dziennikarza w tej sprawie. Postępowanie jest więc prawomocnie zakończone. Wniosek? Lis musi przeprosić parlamentarzystkę.

    Pawłowicz o Lisie: nie chcę go widzieć na oczy

    O skomentowanie decyzji sądu poprosiliśmy Krystynę Pawłowicz. Nie kryła zadowolenia. - Jak można nie być zadowolonym. Przegrał i bardzo dobrze. Czekam teraz na przeprosiny. Jeśli tego nie zrobi na łamach "Newsweeka", to będzie wykonanie zastępcze, co będzie go kosztowało odpowiednio drożej - oznajmiła Pałowicz w rozmowie z WP.

    Na pytanie, czy wierzy, że Lis rzeczywiście opublikuje przeprosiny, posłanka PiS odpowiedziała: "Tego nie wiem. Jeśli lubi płacić rachunki większe niż trzeba, to nie przeprosi. Jeśli podejdzie racjonalnie, po prostu ogłosi przeprosiny. Podejrzewam, że będzie jakiś jego komentarz".


    Pawłowicz wyjaśniła w rozmowie z WP, że część wyroku o zadośćuczynieniu została już wykonana i komornik zajął 40 tys. zł na koncie dziennikarza.

    Czy kwota zadowala posłankę? - To się w ogóle nie powinno zdarzyć i tyle. Rzeczy tego typu, naruszenia dóbr osobistych, nie mają ceny - skwitowała Pawłowicz. Podkreśliła, że wielkości zadośćuczynień wynikają z linii orzecznictwa w Polsce, które w różny sposób ocenia takie sytuacje.

    Nie szczędziła przy tym Lisowi gorzkich słów. - Nie chodzi tylko o tytuł. W artykule jest stek kłamst i obelg. On nie potrafi ukryć nienawiści do mnie. Nie chcę go widzieć na oczy. To nie jest człowiek, z którym można rozmawiać. Uważam, że jest dziennikarskim bankrutem, osobą słynącą głównie z nienawiści swoich politycznych przeciwników. Z nienawiści i z obelg, a nie z różnicy poglądów - podsumowała posłanka PiS w rozmowie z WP.

    Próbowaliśmy skontaktować się z Tomaszem Lisem w celu uzyskania komentarza do słów Krsytyny Pawłowicz. Niestety, bezskutecznie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej