Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
693 posty 22597 komentarzy

Tylko prawda

Husky - Prawicowiec,katolik Zoologiczny antykomunista UB-ekom i ich potomkom wstęp wzbroniony "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj" -Jan Paweł II

WYSPA KANIBALI

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Tekst pochodzi z książki Nicolasa Wertha "Wyspa kanibali. 1933 deportacja i śmierć na Syberii", wydawnictwa Znak. Znajdziesz w niej informacje na temat przerażających zbrodni Stalina, dotąd skrzętnie ukrywanych w rosyjskich archiwach.

Jak co roku, wiosną 1933 mieszkańcy jednej z wiosek nad rzeką Ob popłynęli na wyspę Nazino obdzierać korę z drzew. Tym razem ich oczom ukazał się przerażający widok. 6 tysięcy ludzi uznanych przez reżim za "elementy zdeklasowane i szkodliwe społecznie" zostało zesłanych tu z odległych części sowieckiej Rosji.

 

 

              
 
 
21 lipca 1989 roku Walerij Fast, jeden z członków założycieli utworzonego w okresie gorbaczowowskiej pieriestrojki stowarzyszenia Memoriał - które zajmuje się badaniem represji politycznych w ZSRR - z filią w Tomsku, wysłuchał w małej wiosce Nazina, zagubionej nad rzeką Ob, około 900 kilometrów na północny zachód od Tomska, relacji Taissy Michajłowny Czokariewy, starej chłopki z ludu Ostiaków, zamieszkującego te niegościnne rejony na długo przed pojawieniem się Rosjan na Syberii.

 

 

Wspomnienia starej chłopki
"Mieszkaliśmy w Jergankinie. Co roku wiosną płynęliśmy na wyspę Nazino obdzierać korę z topoli, które potem spławiano rzeką. Z tego tylko żyliśmy. Popłynęliśmy wtedy całą rodziną, wzięliśmy zapasy jedzenia, żeby pracować przez całą wiosnę. I co ujrzeliśmy? Wszędzie pełno ludzi. Zwiezionych na wyspę. To musiało być w 1932 roku albo może w 1933. Wiosną 1933. Miałam 13 lat.
Dotarliśmy do wioski Nazina położonej nad brzegiem przy wyspie. Ludzie mówili: "Ależ nazwozili narodu na wyspę". Ilu ich tam było? Pewnie ze 13 tysięcy. Całe tłumy! Mnóstwo! Nie rozumieliśmy, co się dzieje. Jedno było pewne: mieliśmy zmarnowany sezon. Pamiętam, że zostawiono ich pod gołym niebem, wszystkich tych ludzi.

 Próbowali uciekać.

 

 Pytali: "Gdzie jest kolej?". Nigdyśmy nie widzieli kolei. "W którą stronę jest Moskwa? A Leningrad?" Nie umieliśmy im powiedzieć; pierwszy raz słyszeliśmy o czymś takim. My, Ostiacy.
Ludzie umierali dookoła
Ludzie uciekali, wygłodzeni. Tamci im rzucali garść mąki, oni mieszali to z wodą, pili i biegunka gotowa! Czego myśmy tam nie widzieli! Ludzie umierali dookoła, zabijali się nawzajem. Nad brzegiem rzeki, za wioską, leżała cała góra mąki, pełno mąki. A tamci co? Dawali ludziom po garstce. Na wyspie był strażnik, nazywał się Kostia Wienikow, młody chłopak. Podobała mu się ładna dziewczyna, którą przywieziono. Chronił ją.
Któregoś dnia musiał wyjechać, więc mówi do kolegi: "Pilnuj jej", ale tamten, co on mógł zrobić, ze wszystkimi dookoła... Złapali ją, przywiązali do topoli, obcięli jej piersi, uda, wszystko, co się da zjeść, wszystko, wszystko... Byli głodni, każdy musi jeść. Kiedy Kostia wrócił, ona jeszcze żyła. Chciał ją ratować, ale się wykrwawiła, umarła. Nie miał chłopak szczęścia. Takie rzeczy się zdarzały.


Mięso człowieka zawinięte w szmaty

Jak się szło po wyspie, to się widziało mięso zawinięte w szmaty. Mięso człowieka, którego wcześniej przywiązali do drzewa i pokroili. Jak widzieli Jakima Iwanowicza, lekarza, to chyba mówili między sobą: "Tego można by zjeść; taki tłusty". On uciekł. Milicja go zabrała, żeby go nie zjedli. Potem go aresztowano jako wroga ludu.
A tyle leżało mąki nad rzeką! Przywieźli górę mąki, żeby karmić ludzi. Ale nikt nie wie, co z nią robiono. Pewne jest tylko, że pleśniała. A może ktoś ją wykradał. Wykradał, nie wykradał, nie wiem. Wiem tylko, że ludzie marli z głodu.
Do Jergankiny przysłano dwóch strażników z rodzinami, żeby bronili wioski, gdyby tamci... nas zaatakowali. Jak strażnicy kogoś złapali, to go zabierali, wieźli na drugą stronę rzeki, do Starej Naziny. Tam go rozstrzeliwali, a ciało wrzucali do rzeki; prąd je unosił. Strażnik i Wasilij Piatkin, dawny skazaniec, który osiadł w Nazinie, a potem się przeniósł do nas, do Jergankiny, przewozili ludzi z drugiego brzegu i rozstrzeliwali...


"Co za smród, co za smród!"

 

 Po drodze kazali im śpiewać sprośności. Ciskali im kawałek chleba, tamci się rzucali, byli głodni; potem znowu ci dwaj kazali im śpiewać. Kiedy woda opadła, Irina poszła z Twierietinami zbierać siano. Piotr Aleksiejewicz Twierietin miał w Jergankinie sklep, a Irina była u niego na służbie. Jak Irina wróciła od siana, powtarzała: "Co za smród, co za smród!". Widziałam - ciągle czegoś szukała, bez przerwy myła ręce, a potem wracała oglądać trupy.
Poszłam w pola, zatykając sobie swój nos Ostiaczki. I to jak śmierdziało! Ciała się rozkładały; leżały tam już przeszło miesiąc. Zrozumiałam, że Twierietin i Irka wyrywali trupom złote zęby. "Szef mi kazał" - mówiła.
W Aleksandrowskoje był Torgsin (specjalny sklep należący do sieci państwowej, w którym za dewizy i metale szlachetne można było nabywać towary "deficytowe" - przyp. red.), ale już w nim nie przyjmowano złota. Twierietin zajmował się skórami; pracował w spółdzielni Sibpuszyna. We dwóch z szefem Batałowem pojechali do Tomska zawieźć złoto i nic nie dali Irinie. W Torgsinie w Tomsku nie pytano, skąd pochodzi złoto. Wymieniano je na ubrania, makaron, wszelką żywność. Irina mi o tym mówiła. Ona mieszka dzisiaj w Tomsku (...).


 Nieludzkie traktowanie

 Ludzie uciekali z wyspy na tratwach, pniach drzew. Któregoś dnia wygłodniali, słaniający się na nogach próbowali dobrać się do naszej krowy. Nakryliśmy ich, zaczęli uciekać i znaleźli się w Jergankinie. Głodni. Uważaliśmy, że trzeba dać im trochę chleba. Były wśród nich kobiety; to wzbudziło nasze zaufanie. Powiedzieliśmy do strażników: "Zostawcie ich, damy im jeść". Zabraliśmy ich do siebie, daliśmy im chleba i mleka. Strażnicy mówili nam zawsze: "Możecie ich karmić, tylko ich nie wypuście".
Daliśmy im więc chleba i zsiadłego mleka, potem zaprowadziliśmy ich na posterunek straży. Bóg raczy wiedzieć, co z nimi zrobiono. Może ich rozstrzelano, a może uciekli albo zabrano ich z powrotem na wyspę.
Mój Boże, co za nieludzkie traktowanie. Naturalnie, Bóg jeden wie, co to byli za ludzie. Nie wiedzieliśmy, baliśmy się ich. Ale kiedy ich ścigali strażnicy, ukrywaliśmy ich dwa, trzy dni. Zanosiliśmy im jedzenie; przecież to nie zwierzęta. Dawaliśmy im się napić mleka, karmiliśmy ich, a potem oni ich rozstrzeliwali.
Pod koniec lata, przed pierwszymi chłodami, załadowali tych, którzy pozostali, na wielką barkę. Wypełnili ją ludźmi po brzegi i wypłynęli na rzekę Nazina. Tam prawie wszyscy pomarli. Pozostałych przy życiu gdzieś pewno zabrali. Odpłynęli na barce Naziną.


 "Nie wiem, kto z nich przeżył"

Kopali sobie ziemlanki (stanowiła ona najprymitywniejszą i bardzo rozpowszechnioną formę schronienia mieszkalnego, w latach trzydziestych popularną na wielkich budowach planu pięcioletniego i w "nowych miastach". Był to zwykły wykop w ziemi, z grubsza czymś wyściełany, wzmocniony blachą lub innym materiałem budowlanym i przykryty dachem z gałęzi - przyp. red.). Każdy wam powie, do czego były podobne te ziemlanki. Potem zbudowano prawdziwe domy, z drewna, a nawet klub, most na rzece. Ojciec Kondratij mi mówił. Później zaczęto wypuszczać tych ludzi. Bóg jeden wie, dokąd pojechali...
Nie wiem, kto z nich przeżył".


Wyspa Śmierci


 Wraz z tą relacją, uzupełnioną i poświadczoną przez około dziesięciu innych, zebranych w Nazinie i sąsiednich wioskach, po blisko sześćdziesięciu latach wychodził na światło dzienne przerażający - i szczególnie dramatyczny - epizod, całkowicie dotąd przemilczany: fakt deportacji w 1933 roku pochodzących z Moskwy i Leningradu tysięcy "elementów zdeklasowanych i społecznie szkodliwych" i pozostawienia ich swojemu losowi na niewielkiej wyspie blisko miejsca, w którym do Obu wpada Nazina, około 900 kilometrów na północ od syberyjskiego miasta Tomsk.
Na początku lat dziewięćdziesiątych otwarcie archiwów regionalnych Nowosybirska i Tomska, jak również publikacja pewnej liczby dokumentów związanych z tragedią Nazina pozwoliły lepiej zrozumieć, co się wydarzyło na Wyspie-Śmierci (Ostrow-Smiert'), nazywanej również przez miejscową ludność Wyspą Kanibali (Ostrow Ludojedow).
Wreszcie decydujący krok został uczyniony w roku 2002 wraz z publikacją dokumentów komisji śledczej powołanej we wrześniu 1933 roku przez komitet regionalny partii komunistycznej dla Syberii
Zachodniej4. Celem prac komisji było "sprawdzenie przesłanych przez tow. Wieliczkę - instruktora-propagandzistę przy komitecie partii w regionie narymskim - na ręce tow. Stalina informacji na temat sytuacji zaistniałej na wyspie Nazino na rzece Ob".

 

 "Elementy zdeklasowane i szkodliwe społecznie"

Gdyby nie inicjatywa urzędnika komunistycznego niskiego szczebla, który postanowił przeprowadzić własne śledztwo na temat okoliczności śmierci tysięcy deportowanych i miał odwagę napisać do Stalina, z pewnością żadna komisja nie zajęłaby się tą sprawą. Dzięki dokumentom komisji możemy teraz szczegółowo odtworzyć mechanizm, który doprowadził do owej "deportacji-porzucenia", oraz lepiej zrozumieć funkcjonowanie na poziomie lokalnym zakładanych pospiesznie na początku lat trzydziestych "osiedli specjalnych".
W jaki sposób wydarzenia te wpisywały się w politykę masowych deportacji, realizowaną od trzech lat przez reżim stalinowski w ramach "likwidacji klasy kułaków"? Dlaczego i w jaki sposób deportowano do tych odległych, niedostępnych niemal okolic, oddalonych o ponad 900 kilometrów od najbliższego miasta i najbliższej linii kolejowej, "elementy zdeklasowane i szkodliwe społecznie", zatrzymane w Moskwie i Leningradzie?

 

 Pod gołym niebem pośrodku tajgi

Kim byli ci ludzie? Czy tragedia Nazina została zaplanowana, czy raczej była rezultatem wyjątkowego bałaganu, całkowitego braku koordynacji między rozmaitymi ogniwami systemu represyjnego "drugiego Gułagu" - Gułagu "przesiedleńców specjalnych i osadników pracy"? Czy była wydarzeniem wyjątkowym, ekstremalnym przypadkiem "deportacji-porzucenia"?
Dla kierownika Wydziału Osiedli Specjalnych Sibłagu (Syberyjska gałąź Gułagu - przyp. red.) Iwana Iwanowicza Dołgicha "ekstremalne" było w tym wszystkim jedynie zachowanie samych "zdeklasowanych" - prawdziwych "mętów społecznych uprawiających kanibalizm".
"W 1930 roku, w listopadzie, zostawiliśmy pod gołym niebem pośrodku tajgi, na dziewiczych, pokrytych śniegiem terenach, 5 tysięcy kułaków - wyjaśniał przed komisją śledczą - i nie wynikły stąd żadne konsekwencje polityczne [sic], ponieważ ludzie zabrali się od razu do roboty, pobudowali schronienia, doskonale sobie poradzili i zdołali przeżyć".
Szczególne to zaiste wyznanie, mówiące wiele o tym, w jaki sposób najwyżsi urzędnicy odpowiedzialni za deportacje pojmowali zarządzanie "transportami"! Deportowani zawdzięczali ocalenie wyłącznie własnej inicjatywie i umiejętności pokonywania największych trudności.

Utopijny plan kolonizacji


Jak postaramy się wykazać w tej próbie rekonstrukcji całego epizodu, specyfika wydarzeń na wyspie Nazino wiąże się ze szczególnym splotem okoliczności: u progu zakrojonej na szeroką skalę kampanii inżynierii społecznej opartej na utopijnym planie kolonizacji rozległych dziewiczych obszarów Syberii i Kazachstanu deportowana została niezwykle liczna grupa "przesiedleńców specjalnych".
Był to plan tak "wielki" (jak określił go jego pomysłodawca Gienrich Jagoda, szef OGPU - Zjednoczonego Państwowego Zarządu Politycznego), że przekroczył rachuby kierownictwa Wydziału Osiedli Specjalnych wszystkich szczebli i ujawnił najróżniejsze błędy pracowicie przeprowadzanego w poprzednich latach "rozkułaczania". W rezultacie ów "wielki plan", stworzony na początku 1933 roku, został tylko w niewielkiej części zrealizowany.


Po upływie kilku miesięcy machina represji przestała nadążać z "zagospodarowywaniem" transportów, koordynacja działań centrum i prowincji szwankowała coraz bardziej i masowe deportacje zostały wstrzymane, w każdym razie na kilka lat. Tragiczna ironia Historii polega na tym, że epizod Nazina rozegrał się zaledwie kilka dni po tym, jak Stalin pogrzebał w dużej mierze "wielki plan" deportacji przygotowany parę miesięcy wcześniej przez szefa policji politycznej!

Klimat przemocy i zacofania

Ze względu na skrajną brutalność (dwie trzecie deportowanych zmarły z głodu, wycieńczenia i chorób w ciągu kilku tygodni po pozostawieniu na wyspie) - która doprowadziła do wynaturzeń, takich jak kanibalizm czy nekrofagia - epizod Nazina był niezwyczajny, wyjątkowy i odsłaniał klimat przemocy i zacofania, panujący na początku lat trzydziestych na pewnych obszarach Związku Radzieckiego. Uległy one głębokim przeobrażeniom na skutek masowych deportacji oraz exodusów ludności, dotkniętej niedoborami żywności - żeby nie powiedzieć: głodem - wydanej na pastwę wiejskiego bandytyzmu i fali przestępczości w miastach.
Do obszarów tych należała z pewnością zachodnia Syberia, prawdziwy radziecki "Dziki Wschód", miejsce deportacji i przymusowego osiedlania osób wykluczonych z budującego się społeczeństwa socjalistycznego - region przygraniczny i zarazem wielkie wysypisko śmieci.

 

Śródtytuły pochodzą od redakcji portalu INTERIA.PL.

 


Czytaj więcej na https://on.interia.pl/militaria/news-wyspa-kanibali,nId,450122#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

 
 

 

PRZECZYTAJ TAKŻE

KOMENTARZE

  • @Krystyna Trzcińska 23:29:20
    Niestety. Takich historii było w Sojuzie tysiące. Taka jest prawda.
  • @Krystyna Trzcińska 23:29:20
    Oczywiście że nie prawda.Ma się rozumieć że istnieje wiele materiałów naświetlających zakryte dotąd sprawy z odległej przeszłości ale akurat Stowarzyszenie Memoriał nie zajmuje się w likwidowaniu "białych plam" historii.
    Stowarzyszenie Memoriał robi wyłącznie w obskurnej propagandzie bo po to zostało powołane.
    Przypominam że od dwu lat Stowarzyszenie Memoriał nosi status "obcego agenta" albowiem utrzymywane jest z zagranicznych funduszy.
    https://wiadomosci.onet.pl/swiat/stowarzyszenie-memorial-na-liscie-agentow/f77zpe

    https://newdaynews.ru/pict/arts1/r89/dop1/12/11/78.jpg
  • @ikulalibal 00:55:13
    "Oczywiście że nie prawda."

    A Nicolas Werth jest finansowany przez Hoover Institution.
  • @ikulalibal 00:55:13
    //od dwu lat Stowarzyszenie Memoriał nosi status "obcego agenta" //

    Jak to piknie brzmi !!!
  • @AgnieszkaS 01:10:14
    //Hoover Institution.//

    czyli gniazdo syjonistycznych żmij

    pzdr.
  • @Casey 00:25:06
    Taka jest prawda.

    Która to wielu spadkobierców i potomków Stalina bardzo boli
    Oj bardzo
    pzdr.
  • @Husky 06:51:56
    //czyli gniazdo syjonistycznych żmij//

    Syjonistycznych? czego nie wiem tego nie wiem.Ale że Hoover Institution
    jest jednym z wojennych centrów to wiadomo.
    https://marc-aureli.livejournal.com/276244.html

    centów wojny IV generacji na której to wojnie czy Husky już poległeś.
    Jesteś trupem.Ale jak to mówią "Собаке – собачья смерть!"

    https://www.veteranstoday.com/wp-content/uploads/2016/08/4gw-640x480.jpg
  • @ikulalibal 07:09:37
    http://antykomunista.neon24.pl/post/142134,wyspa-kanibali#comment_1436093
  • @Casey 00:25:06
    Piotr Zychowicz: Napisał pan książkę „Wyspa kanibali”. Czy to coś o pradawnej Afryce?
    Nicolas Werth: (śmiech) Nie, historia opisana w mojej książce wydarzyła się w Związku Sowieckim w XX w.
    Zacznijmy od początku...
    Na początku była kampania przeciwko elementom aspołecznym. Sowieckie kierownictwo nakazało jej przeprowadzenie w roku 1932, a w roku następnym nastąpiło apogeum akcji. Był to kolejny, po dokonanej pod koniec lat 20. rozprawie z kułakami, wielki atak bolszewików na stare, rosyjskie społeczeństwo. Tym razem zabrano się do „czyszczenia” miasta. Chodziło o „oczyszczenie” go z ludzi, którzy nie pasowali do nowego, socjalistycznego porządku.
    Czyli z jakich?
    Niedobitków szlachty, byłych carskich urzędników, rentierów, prywatnych handlarzy, rzemieślników czy chłopów, którzy uciekli do miast przed głodem wywołanym kolektywizacją. A także bezdomnych, których tysiące oblegały stacje kolejowe, rynki czy główne ulice ówczesnych sowieckich miast. Wszystkich, których komuniści określali mianem pasożytów lub ludzi zdeklasowanych. Taka przynajmniej była teoria.
    A jaka była praktyka?
    W praktyce odbyło się wielkie polowanie na ludzi. OGPU [Zjednoczony Państwowy Zarząd Polityczny – przyp. red.], tak jak wszystkie inne instytucje w Związku Sowieckim, działał bowiem na podstawie norm, które musiano wykonać. W każdym mieście bezpieka otrzymywała wyśrubowaną, wziętą z księżyca normę. Rozkaz mówił, że trzeba aresztować i deportować tyle a tyle tysięcy pasożytów. Bezpieka w swojej komunistycznej gorliwości deklarowała jednak, że normę tę przekroczy, że aresztuje jeszcze więcej ludzi. Skąd jednak ich wszystkich wziąć? W efekcie urządzano na ulicach wielkie łapanki i brano każdego, kto się nawinął.
    Partyjnych też?
    Też. Wystarczyło nie mieć przy sobie legitymacji. Zgodnie z instrukcją dla milicji każdy człowiek, który nie miał dokumentów – tu cytat– „albo popełnił zbrodnię, albo nosi się z myślą o jej popełnieniu”. Zresztą często nawet dokumenty nie pomagały. Były niszczone przez funkcjonariuszy podczas aresztowania, nieszczęśnika pakowano do wagonu bydlęcego, a potem szukaj człowieka gdzieś na pustkowiach Syberii..

    https://dorzeczy.pl/historia/42825/Sowiecka-wyspa-kanibali.html
  • @Husky 06:53:57
    "Złapali ją, przywiązali do topoli, obcięli jej piersi, uda, wszystko, co się da zjeść, wszystko, wszystko... Byli głodni, każdy musi jeść. Kiedy Kostia wrócił, ona jeszcze żyła. Chciał ją ratować, ale się wykrwawiła, umarła."

    Cóż, prymitywne, ale chwytliwe...
    A to: "Taka jest prawda." zwala z nóg....
    Nigdy nie wierz temu, kto zawsze mówi prawdę.
  • @Husky 07:19:07
    Wydaje się, że sprawa przedstawiona jest w nieco krzywym zwierciadle.

    Opisane zdarzenia lub podobne - miały miejsce w CCCP na początku lat 30-tych.
    Tyle, że to nie dotyczyło "kułaków i elementu aspołecznego", a trockistów. Tych rzeczywiście traktowano w ten sposób.

    "Kułaków' zagłodzono na miejscu - Ukraina.

    PS. Dalej zainteresowany wczasami na Syberii?
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:26:47
    Jest presja.
    Wiec wszystko mozliwe 8-)))))
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:26:47
    " "Kułaków" zagłodzono na miejscu - Ukraina."
    Byłbym ostrożny w formułowaniu tego typu stwierdzeń, w stylu "cała prawda, całą dobę"....
    Zwolennicy koncepcji głodu jako ludobójstwa twierdzą, że na Ukrainie zmarły miliony ludzi. Ich metodologia jest jednak podejrzana. „Przełomowe badania” Dany Dalrymple, których wyniki opublikowano w „Soviet Studies” w 1964 r. podają liczbę 5.5 miliona na podstawie uśrednionych szacunków 20 zachodnich dziennikarzy. Przywoływane są też podobne liczby, o jakich informował ówczesny arcybiskup Canterbury, kiedy w 1934 r. próbował zwrócić uwagę Izby Lordów na problem głodu. Brytyjskie MSZ stwierdziło wtedy, że nie ma żadnych dowodów na poparcie oskarżeń wobec ZSRR. Nacjonaliści ukraińscy przemilczają natomiast świadectwo sir Johna Maynarda, eksperta od badań nad głodem, który latem 1933 r. odwiedził Ukrainę i uznał historię o głodzie jako ludobójstwie za fałszywą.
    Kto więc mówi prawdę ?
  • Brrr ...zgroza co się dzisiaj w XXI wieku dzieje na tym świecie!!w "cywilizowanym ".
    https://youtu.be/fdSkSwNxdW8
  • @SZS 09:25:49
    Wygląda na to, że teraz to Ukraińcy sami się zagłodzą - patrz stan ich gospodarki prowadzonej jako "niepodległa".

    Co do głodu na Ukrainie w latach trzydziestych XX w.
    Cóż. Było to robione "na obraz i podobieństwo" poczynań niejakiego Józka z Egiptu. Może nieco bardziej radykalnie i szybciej.

    Czy za ten głód odpowiada Stalin?
    Tu jest największy problem.
    Bo faktycznie to Stalin prowadził politykę likwidacji wpływów żydowskich, a następnie samych Żydów. Stąd likwidacja trockizmu, a później czystka obejmująca kadry wojskowe z Tuchaczewskim.

    Może by dał sobie radę, ale "zdrowie mu wysiadło" przy znacznej pomocy "lekarzy".

    A że Stalin jest przedstawiany jako największy zbrodniarz?
    Polscy "naziści" podobno są odpowiedzialni za holokaust, a Salomon był największym mędrcem.

    Gebbels to mały pikuś.
  • @trojanka 10:00:53
    Brrrr co za świat z cywilizacją fuj!!
    https://gloria.tv/article/sASRzEu9rwkB63JQ6viHCetZ2

    chociaż troszkę ludzkiego smaczku!smacznego!

    https://youtu.be/MMdlX4I65SA
  • @trojanka 10:34:22
    Teraz można zrozumieć, dlaczego USRaelcy się tak uśmiechają; kuru ma w tym swój udział.

    Kuru - grymas twarzy trochę podobny uśmiechowi występujący u ludożerców.
  • @Krzysztof J. Wojtas 11:04:40
    No i ciałka im przybywa!!
    http://bezuzyteczna.pl/static/content/7d4a16cfbad60fb73b58.jpg
  • @trojanka 10:34:22
    Ajajaj co za świat w XXI wieku dobrobytu??a fe!
    http://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/kanada-seryjny-morderca-robert-pickton-zabil-49-kobiet/h7zpeev

    http://www.independent.co.uk/news/world/americas/robert-pickton-video-serial-killer-women-murders-vancouver-canada-a8175716.html
  • @Krystyna Trzcińska 23:29:20
    Na około: 3, 7, 9, 13, 21, 32, 33, a więc to jest zmyślona historia napisana przez WOLNO-MULARZa (FREE-MASONa)!


    dokładnie tak!
    Taki znak rozpoznawczy...
    DOBRZE , ŻE TO PANI UNAOCZNIA , BO TEN KOD JEST DOŚĆ POWSZECHNY...CZĘSTO TO WIDAĆ W WYNIKACH WYBORÓW W POLSCE ..GDY PRZEWIJA SIĘ LICZBA 13..
  • @Krzysztof J. Wojtas
    Kułak, według słownika Dala a to naprawdę bardzo stary słownik:
    перекупщик, маклак, прасол, сводчик, особ. в хлебной торговле, на базарах и пристанях, сам безденежный, живет обманом, обчетом, обмером; маяк орл. орел, тархан тамб. варяг моск. торгаш с малыми деньжонками, ездит по деревням, скупая холст, пряжу, лён, пеньку, мерлушку, щетину, масло и пр. прасол, прах, денежный барышник, гуртовщик, скупщик и отгонщик скота; разносчик, коробейник.
    Kup-sprzedaj, makler, handlarz, osoba w handlu chlebem, na bazarach na przystaniach, sam bez pieniędzy żyje z oszukiwania, kogo by obliczyć obwarzyć, jeździ po wsiach i skupuje płótno, przędze, len, konopie, olej itd.
    Na pewno nie był to rolnik.
  • @trojanka 12:00:57
    Bestia z Rosji! Seryjny morderca przyznał się do zabicia 81 kobiet
    Rosyjski morderca Michaił Popkov gwałcił głównie młode kobiety, a później mordował je siekierą, nożem, albo śrubokrętem.

    Bezlitosny gwałciciel nazywany również „wilkołakiem” jest obecnie najbardziej brutalnym i bezlitosnym seryjnym mordercą w Rosji. Przyznał się bowiem do zabicia aż 81 kobiet

    http://www.polishexpress.co.uk/bestia-z-rosji-seryjny-morderca-przyznal-sie-do-zabicia-81-kobiet
  • @Husky 19:05:11
    https://www.thesun.co.uk/news/1625926/worlds-worst-cannibal-cases-10-of-the-of-the-grizzliest-incidents-jeffrey-dahmer/


    https://www.ranker.com/list/american-cannibals/ranker-crime


    https://www.ranker.com/list/facts-about-cannibal-armin-meiwes/jen-jeffers?ref=collections_btm&l=2245496&collectionId=2207
  • @fretka 18:58:28
    W polskim krajobrazie - kułak kojarzony jest z bogatym chłopem.

    Rosyjski znam o tyle, aby się porozumieć.
    Pod warunkiem, że mam wolne ręce...
  • @trojanka 19:22:51
    Jeden z najniebezpieczniejszych seryjnych morderców w dziejach nie mieszkał w USA, tylko w ZSRR.
    Andriej Czekatiło z Rostowa w latach 1978-90 zabił 53 osoby. 35 jego ofiar miało mniej niż 17 lat.

    KANIBAL Z ROSTOWA

    https://i.iplsc.com/kanibal-z-rostowa-archiwum/0001AVJHFA88HP7W-C122-F4.jpg

    https://on.interia.pl/styl-zycia/ciekawostki/news-kanibal-z-rostowa,nId,444997
  • @Husky 20:33:53
    tak tak oczywiście, wiadomo!!
    http://www.lifedeathprizes.com/real-life-crime/cannibal-killers-6509?_ga=2.176080609.2122907931.1516909328-2008010897.1516909328

    Ukrainian born Chikatilo murdered, mutilated and sexually assaulted 52 women and children between 1978 and 1990.

    In 1978, in the coal-mining town of Shakhty, 9-year-old Yelen Zakotnova became Chikatilo’s first murder victim. He strangled and stabbed the child, attempted to rape her, and then dumped her body.

    After this first murder, the previously impotent Chikatilo realised he could achieve sexual arousal and orgasm through violence. That realisation compelled him to strangle, stab and mutilate his victims in a 12-year orgy of terror.

    The increasing number of murders sparked a massive police operation. Chikatilo was arrested after his final victim, 22 year-old Svetlane Korostik, left a bite mark on his finger. That evidence, along with blood and semen samples confirmed that the police had their killer.

    Chikatilo confessed to 34 out of the 36 murders he was charged with. He later confessed to a further 22 killings.

    Perhaps most chilling of all, Chikatilo confessed to chewing on the extracted uteri of his female victims and the testicles of his male victims, then discarding the body parts later.

    Chikatilo was found guilty of 52 murders and five sexual assault charges. He was sentenced to death and executed on 14 February 1994 by a single gunshot behind the right ear.

    Read more at http://www.lifedeathprizes.com/real-life-crime/cannibal-killers-6509#8cw3avL4a6ZuzhbS.99

    https://facet.wp.pl/nowa-moda-ci-ludzie-na-pewno-wiedza-kogo-sobie-wytatuowali-6002211739673217g/4
  • @trojanka 20:45:40
    czytalem to 8-)))

OSTATNIE POSTY

więcej
  • ŚWIAT

    Bestie !!!

    Izraelski żołnierz daje się napić wody palestyńskiej kobiecie Ghalya Abu-Rida. Chwilę po zrobieniu tego zdjęcia strzelił jej w głowę z odległości 1m. Zdjęcie miało posłużyć do propagandy o humanitaryzmie izraelskiej armii. czytaj więcej

  • POLITYKA - POLSKA

    Jak to z tym (naj)gorszym sortem było i jest?

    Mowa nienawiści i przemysł pogardy w Polsce rozwinęły się w kilkanaście lat temu. Był to sposób na odsunięcie od władzy rządzącej wówczas koalicji PiS z Samoobroną i LPR czytaj więcej

  • POLSKA

    PIS bije "swoich" ?

    Jezeli tak bedzie nadal sie działo, poleje sie krew. Nas nie zatrzymacie w walce o Wielką Polskę, bez pedalstwa, komuchów i uprzywilejowanych mniejszosci narodowych! czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY

więcej