Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
671 postów 22066 komentarzy

Tylko prawda

Husky - Prawicowiec,katolik Zoologiczny antykomunista UB-ekom i ich potomkom wstęp wzbroniony "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj" -Jan Paweł II

W "obronie" K. Świerczewskiego ps. Walter

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Karol Świerczewski: człowiek, który się kulom nie kłaniał

Zaledwie 3 dni temu obchodziliśmy rocznicę urodzin Karola Świerczewskiego, człowieka, który się kulom nie kłaniał
A za kilka dni dobiegnie końca rozbiórka pomnika Swierczewskiego w Bieszczadach.
My Polacy to jednak nie potrafimy uszanować naszych bohaterów.
Zwłaszcza teraz , gdy chodzi o legendarnego Generała
Skandal

 

                         
 
 
 
Życiorys barwny, choć jednak "czarny"
 
Urodził się 22.02.1897 w Warszawie, jako poddany imperium rosyjskiego. I tak mu zostało. Po dwóch klasach szkoły powszechnej zakończył edukację i został pomocnikiem tokarza w zakładach Gerlacha.
 
 
W 1915 r. ewakuowany na wschód, pracował jako tokarz w moskiewskiej fabryce. Powołany do armii rosyjskiej w 1916, następnie wziął udział w wojnie domowej po stronie komunistów.
Brał udział w wojnie z Polską
W hiszpańskiej wojnie domowej, dowodził oddziałami międzynarodowymi walczącymi po stronie tzw. "republiki"
W 1938 podczas stalinowskiej czystki trafił do więzienia skąd szczęśliwie (tylko dla kogo szczęśliwie?) wyszedł w 1940
W 1941 roku dowodził 248 Dyw. Strzelców, z której pod Wiaźmą pozostało 5 żołnierzy i ... nasz "bohater"
W 1943 został przebrany w mundur LWP i przydzielony do 1 Armii tej formacji
Organizował II Armię, a następnie III, z czego w końcu zrezygnowano
Na przełomie 44/45 przewodził sądowi wojskowemu w Kąkolewnicy. Sąd ten tropił "przestępstwa polityczne". Świerczewski podpisał 39 wyroków śmierci i nigdy nie skorzystał z prawa łaski
Wiosną 1944 jako dowódca II Armii uczestniczył w ramach 1 Frontu Białoruskiego w forowaniu Nysy i Operacji Łużyckiej z zadaniem zajęcia Drezna. Operacja zakończyła się klęską II Armii. Następnie do 10 maja II Armia uczestniczyła w Operacji Praskiej. Na szczęście natężenie walk było mniejsze, więc straty nie były ogromne
Po wojnie został dowódcą okręgu, był posłem do "sejmu", a także vice ministrem ON
Zginął 28.III.1947 podczas inspekcji oddziałów LWP w Bieszczadach, jadąc z Baligrodu do Cisnej niedaleko wsi Jabłonki
 
 
A jednak wspaniały bohater !!! Dlaczego ?

Otóż dlatego, że dla propagandy komunistów, pełniących od 1944 do 1989 obowiązki Polaków, na wzór bohatera nadawał się świetnie. Pochodził z robotniczej rodziny, na dodatek z "Czerwonej Woli" Walczył z faszyzmem już w 1936 w Hiszpanii. Tam dokonał wielu czynów bohaterskich... Nie? Jeśli nie, to łatwo było je w realiach PRL stworzyć post factum.
Dodajmy jeszcze znajomość z E.Hemingway'em, a mamy już niemal postać rodem z poematu romantycznego. Był pierwowzorem gen. Golza w powieści Komu bije dzwon. Przyznam, że powieść mnie nie fascynuje. I nie ma to związku z moimi poglądami.
Rozdział wojny 1920, można było wymazać. Wraz z Armią Czerwoną dowodząc oddziałami LWP, przyniósł "wolność" Polsce. Wszystkie te prawdy i półprawdy dawały ogromne możliwości propagandzie komunistycznej. A co najważniejsze, Świerczewski vel Walter zginął w dobrym miejscu, z rąk właściwych wrogów i w najlepszym czasie. Okoliczności śmierci, można było ubarwić.
Kiedy jako lekturę szkolną czytałem O człowieku, który się kulom nie kłaniał autorstwa niejakiej J.Broniewskiej przyznam, że żal mi było dzielnego generała... Proszę o łagodny za to wyrok. Miałem wtedy 8 lat, a poza tym...przedawniło się. A nie mógł Tata smarkowi tłumaczyć prawdy, bo skąd pewność, że nie pochwali się swoją wiedzą w szkole?
 
Kanalia? Idiota? Pechowiec?

Tego nie da się rozstrzygnąć. Ja sądzę, że wszystkie trzy określenia są uzasadnione. Przyglądając się kilku "dokonaniom" Świerczewskiego.
Zdrajca
W pewnym sensie tak. Ale prawdą jest, że oprócz miejsca urodzenia nic go z Polską nie łączyło. Ewakuowany z Warszawy wraz z załogą fabryki miał kilkanaście lat. Dalsze jego dzieje są związane z armią rosyjską, a później armią sowiecką. Jego nikczemną osobowość ukształtowała sowiecka rzeczywistość. To nie usprawiedliwia niczego, ale wyjaśnia wiele. Oczywiście jawnym łajdactwem jest prośba o przydział na front w wojnie z Polską. Gorliwość neofity? Dużo bardziej jednoznaczna jest zdrada byłego gen. bryg. WP, Michała Żymierskiego. Świerczewski podobno był zagorzałym komunistą co świadczy o jakiejś wadzie umysłowej, drugi zaś był malwersantem i karierowiczem, nie cofającym się przed żadnym przestępstwem.
Beznadziejny jako dowódca
Jeśli spojrzymy na dowódców wyższego szczebla Armii Czerwonej, to Świerczewski miał wykształcenie wojskowe staranne.
Jednak w Hiszpanii nie wykazał się zbytnio. Gdzie jako gen. Walter dowodził brygadą, a później dywizją w strukturach ochotniczych oddziałów międzynarodowych.
 
Warto zdać sobie sprawę, że te oddziały, grupujące zarówno naiwnych pięknoduchów jak i pospolitą hołotę, liczyły około 20 tys. żołnierzy. Podczas całej wojny przewinęło się w ich szeregach około 30. Przy liczebności armii republikańskiej 800 tys. to niewiele, a w naszej pamięci nadal funkcjonuje przekonanie, że Brygady Międzynarodowe stanowiły niemal trzon sił komunistycznych. Ale o tym kiedy indziej.

Ale... Świerczewski zajmował się swoim głównym zadaniem, tj. pracą kontrwywiadowczą, w wydaniu sowieckim. Przeprowadzał czystki w szeregach własnych, rozstrzeliwał jeńców, a dezerterów czasem osobiście. Już wtedy, nie dało się nie zauważyć, że upijał się systematycznie, co w przyszłości miało swoje konsekwencje.
W wojnie z Niemcami, dowodząc 248 DStrz., znalazł się w kotle pod Wiaźmą i w krótkim czasie z 10 tys. podkomendnych pozostało mu kilku (sic!). Za taki "sukces" dowódcy szli pod ścianę. Jemu się udało. Przesunięto go do szkolenia rezerw. W tym epizodzie upatruje się dowodu jego mocnej współpracy z NKWD, która go chroniła. Póki nie zostaną udostępnione archiwa NKWD, nie da się tego zweryfikować.
W 1943 został przydzielony do 1 Armii LWP. Alkoholizm i konflikty spowodowały, że niejaki Berling usunął go ze stanowiska zastępcy ds. liniowych. Zatem w 1ALWP nie zaistniał...

Nawiasem mówiąc, obaj siebie warci. Berling to ppłk. WP, który w 1939 odszedł z wojska w okolicznościach, które trudno dziś jednoznacznie rozsądzić. W 1943 zdegradowany i zaocznie skazany na karę śmierci, za dezercję i współpracę z NKWD od 1940 (polecam wspomnienia rtm. Łopianowskiego).

 
Świerczewski latem 1944 organizował II Armię LWP, a następnie III, czego zaniechano z braku kadr.
Z końcem 1944 roku został dowódcą II Armii LWP. Operacja Łużycka to pasmo niepowodzeń. Forsowanie Nysy, mimo dość słabego oporu niemieckiego trwało kilka dni. Następnie oddziały II Armii LWP uderzyły w kierunku Drezna. O tej tragicznej w skutkach, dla wielu żołnierzy operacji osobne przemyślenia.
Tu znajdziecie je zebrane i zinterpretowane według koziołkowej filozofii informacje o bitwie pod Budziszynem:
Jak Karolek Drezno zdobywał...

Chyba jednak szczęściarz, a nie pechowiec (?)

 
Generał Świerczewski vel Walter, przeszedł czystkę stalinowską dość lekko, jak na standardy radzieckie. W 1940 zwolniony z więzienia, wrócił do służby.
Strata 248 DStrz. pod Wiaźmą i praktycznie brak konsekwencji to chyba jednak szczęście w nieszczęściu nieudolnego kamandira ?
Wielokrotnie w walce chodził między żołnierzami nie zważając na ostrzał i jakoś mu się udawało. To fakt! Tyle, że nie wynikało to z odwagi, a z tego, że był zwykle pijany. Nawet jak na standardy sowieckie pił dużo i ciągle.
Za klęskę pod Budziszynem, nie odpowiada Świerczewski, ale za rozmiar strat II Armii TAK ! To skutek jego absurdalnych rozkazów. Był krytykowany nawet przez podległego mu, pułkownika Armii Czerwonej A.Waszkiewicza (w owym czasie przebranego w mundur generalski LWP). I tym razem ominęła go jakaś realna kara, a nawet w kilka tygodni później otrzymał... awans na generała broni.

Śmierć i narodziny PRLowskiej legendy

 
Podczas wizytacji jednostek w Bieszczadach, wybrał się Świerczewski 28.III.1947 z Baligrodu do Cisnej. Koło Jabłonek samochody dostały się w ogień zasadzki, zorganizowanej przez sotnię Chrina. Ogień nie był szczególnie silny. Świerczewski zarządził nawet atak na wzgórze. Atak załamał się. Wkrótce nadjechał drugi samochód eskorty, który zatrzymała drobna awaria. Widząc to żołnierze UPA wycofali się.
Walka nie była zbyt zaciekła. Oprócz Świerczewskiego zginął 1 oficer i 1 żołnierz. Generałowi się nieszczęśliwie dostało, bo jak zwykle nasączony spirytusem, kulom się nie kłaniał. Nie bez racji kapral F.Wichura w jednym z ostatnich odcinków Czterech pancernych, przestrzegał, że po wódce człowiek robi się "wyrywny".
Różne teorie spiskowe krążyły wokół tej śmierci. Nawet sami komuniści poszukiwali dowodów spisku czy zdrady, ale niezbyt się to składało w logiczną całość.
Dla porównania, kilka dni później oddział WOP o podobnej sile do eskorty Świerczewskiego, w tym samym miejscu wpadł w podobną zasadzkę i został niemal całkowicie wybity w kilkanaście minut. Czy gdyby Banderowcy, wiedzieli, że w ich zasadzkę 28.III wpadł generał nieprzyjaciela, prowadzili by walkę tak zachowawczo? Zresztą dziś historycy mając dostęp do dokumentów, także ukraińskich, raczej zgodni są co do tego, że w przygotowaną zasadzkę przypadkowo wpadł nasz towarzysz Walter.
 
I tu znów upierać się będę, że miał Świerczewski szczęście...

Cóż go czekało w PRL? Dla wielu swoich kamratów z aparatu władzy, ten wiecznie pijany i nieprzewidywalny człowiek stawał się kłopotliwy. W najlepszym dla niego przypadku, zostałby odsunięty od władzy i zapił się gdzieś jako dowódca okręgu?
A tak... Został męczennikiem i bohaterem. Legendą, która trwała do końca okupacji sowieckiej.
Ilość szkół, fabryk, ulic i placów jego imienia nie dała się chyba zliczyć. Książki, filmy, pomniki ... Jako jedyny aparatczyk trafił na monetę 10 zł, a później awansował na banknot 50 zł.


                                 



https://daimlerbbo.blogspot.co.uk/2014/03/w-obronie-k-swierczewskiego-ps-walter.html

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • @Husky gen. Karol Świerczewski – Walter Goltz lub Tenenbaum
    Wojskowi

    187. gen. Edward Braniewski – Brandsteter
    188. gen. Jan Drzewiecki – Holzer
    189. gen. Marian Graniewski – Gutaker
    190. gen. Wiktor Grosz – Izaak Medres
    191. gen. Artur Jastrzębski – Artur Ritter (Niemiec)
    192. gen. Grzegorz Korczyński – Kalinowski
    193. gen. Leszek Krzemień – Maksymilian Wolf
    194. gen. Matejewski – Kugelschwanz
    195. gen. Marian Naszkowski – Wasser
    196. gen. St. Popławski – Siergiej Grochow (Rosjanin)
    197. gen. Karol Świerczewski – Walter Goltz lub Tenenbaum
    198. gen. Leon Turski – Tennenbaum
    199. gen. Mieczysław Wągrowski – Izaak Pustelman
    200. gen. Tadeusz Wilecki – Wałłach
    201. gen. Zarako-Zarakowski – Zarako, Nacz. Prok. WP
    202. gen. Janusz Zarzycki – Neugebauer
    203. płk Michał Bron – Bronstein, prac. MSZ
    204. płk dr Charbicz – Marek Heberman, kom.Szpit.Woj.,Warszawa
    205. płk Otto Fiński – Finkenstein, szef sztabu „Służba Polsce”
    206. płk Garbowski – Caber lub Gruber, d-ca dyw.
    207. płk Gradlewski – Goldberg, GZP WP
    208. płk Mieczysław Kowalski – Kohn
    209. płk Anatol Liniewski – Liberman, prac. ASG
    210. płk Rosiński – Rosenberg, DOW
    211. płk Rotowski – Rotholtz, szef Zarz. Sł. Techn. WP
    212. płk St. Sokołowski – Szabat, prac. WAP
    213. płk Paweł Solski – Pinkus, szef Sł. Samoch. WP
    214. płk Szulczyński – Szulcynger, d-ca pułku
    215. płk Wł. Tykociński – Tikotiner, attache wojsk.
    216. płk Wadlewski – Waldman, dyr. Dep. Wojsk. w Min. Zdrowia
    217. płk Żarski – Silberstein, prac. WAP
    218. ppłk Jerzy Bryn – Izrael Alter, prac. MSZ
    219. ppłk Jan Dolanowski – Dollinger, DOW
    220. ppłk Adam Łaski – Gutbrot, prac. ASG
    221. ppłk Henryk Zieman – Zysman, DOW
    222. mjr Roman Domanski – Rosenstand, DOW
    223. mjr Marcel Kot – Abram Sterenzys
    224. mjr Józef Śliwiński – Flaumenbaum, szef Wyd. „Służba Polsce”
    225. mjr Henryk Umiński – Keff
    226. Filip Berski – Badner, prokurator wojskowy
    227. Kazimierz Golczewski – Bauman, Nacz. Prok. Wojsk.
    228. sędzia Franciszek Kapczuk – Natanel Frau, Sąd Wojsk. Wrocław
    229. Maksymilian Litiński – Lifszyc, Nacz. Prok. Wojsk.
    230. Lubiejski – Zygielman, II Zarząd
    231. Jakub Lubowski – Chase Smen, prok. Dep. Sł. Spraw.
    232. Jan Orliński – Unterweiser, Prok. Wojsk.
    233. Henryk Podlaski – Fink, Nacz. Prok. Wojsk.
    234. Rajski – Rajgrodzki, II Zarząd
    235. Roman Rawicz – Vogel, Najw. Sąd Wojsk.
    236. Henryk Trojan – Adler, II Zarząd
    237. Henryk Walczak – Zukerman
    238. Zagórski – Winter, II Zarząd
    239. Arnold Załęski – Załkind, prac. Prok. Wojsk.

    Pracownicy MSW

    240. gen. Józef Hübner – Dawid Szwarc
    241. gen. Matejewski – Kugelschwanc
    242. gen. Miecz. Moczar – Mykoła Demko (Ukrainiec)
    243. Gen. Julian Polan – Harasim, morderca sądowy
    244. gen. Roman Romkowski – Natan Grinspan-Kikiel
    245. gen. Józef Maria Różański – Rosenzweig
    246. płk Leon Andrzejewski – Ajzen Lejb-Wolff, dyr. Gabin. Ministra
    247. płk Bielecki – Moniek Buchman, szef WUBP Kraków
    248. płk Julia Brystiger – Prajs
    249. płk Górecki – Goldberg, dyr. Depart. IX
    250. płk Mieczysław Mietkowski – Mojżesz Borowicki, doradca MSW
    251. płk Orłowski – Kugelschwanz
    252. płk Marian Reniak – Marian Strużyński
    253. płk Józef Różański – Josek Goldberg, dyr. dep. MBP
    254. płk Sienkiewicz – Lewi, dyr. depart.
    255. płk Szeryński – Szhnkman, prac. MBP
    256. płk Józef Światło – Izaak Fleischfarb, z-ca dyr. depart. X
    257. ppłk Helena Wolińska-Brus – Ochsmann
    258. mjr Adam Kornecki – Dawid Kornhendler, szef WUBP Kielce
    259. Antoni Alster – Nauman, v-ce szef MBP
    260. Barbara Giller – Basze Lea, prac. MBP


    Listę sporządzono na podstawie Kartoteki Ludności Centralnego Biura Adresów MSW. Nr arch.: 1/6526/1; Data Arch.: 9.07.1984r.; Organ Rej.: Wydz. III-2SUSW W-wa;Nr Rej:. 14750-99;Data Rej.: 29.06.1969r.
  • @Husky
    Życiorys Świerczewskiego dzięki publikacjom IPN oraz „Długiemu ramieniu Moskwy” Sławomira Cenckiewicza jest powszechnie znany. Dziecko warszawskiej Woli. W 1915 r. jako dobrze zapowiadający się robotnik specjalista został wywieziony przez uciekających z Warszawy Rosjan. W 1917 r. przystał do bolszewików. W 1920 r. walczył przeciwko odradzającej się Polsce i od polskich kul został dwukrotnie ranny. Wiernie służył potem „ojczyźnie robotników i chłopów”, masakrując tych ostatnich w czasie głodowej rebelii w Tambowie. Oficer GRU, który przetrwał wielką czystkę.

    Marny dowódca. W 1941 r. w bitwie pod Wiaźmą powierzona mu 248. Dywizja Piechoty została całkowicie rozbita. Bitwę zaczynał z 10 tys. żołnierzy. Do sowieckich pozycji doprowadził oprócz siebie zaledwie cztery! (Inne dane mówią o ponad 600, którzy przeżyli – ci jednak, mając dość swojego przełożonego i jako że rekrutowali się z okolicznych wsi, zwyczajnie zdezerterowali). Od grudnia 1944 r. dowódca 2. Armii LWP. Najbardziej „wsławił” się podczas operacji forsowania Nysy.
  • @Husky
    Pijak, zbrodniarz i nieudacznik. Oto cała prawda o "Walterze"

    http://www.nowiny24.pl/reportaze/art/6153643,pijak-zbrodniarz-i-nieudacznik-oto-cala-prawda-o-walterze,id,t.html

    Tajemnica śmierci gen. Świerczewskiego. Nieznana relacja świadka.
    Według relacji pomocnika adiutanta gen. Karola Świerczewskiego, dowódca został zastrzelony przez polskich żołnierzy, którzy uznali go za zdrajcę - pisze Szymon Nowak w artykule dla WP. Prezentujemy relację świadka, która nie rozstrzyga oczywiście wszystkich wątpliwości dotyczących śmierci gen. Świerczewskiego, ale traktujemy ją jako kolejny głos w dyskusji.

    https://opinie.wp.pl/tajemnica-smierci-gen-swierczewskiego-nieznana-relacja-swiadka-6126039679334529a
  • @kula Lis 67 19:57:33
    Zarządem Politycznym Wojska Polskiego dowodził Mieczysław Mietkowski (Mojżesz Bobrowiecki). Zarząd składał się z 44 osób w tym z 34 Żydów. Stanowiska dowódcze obsadzone były przez Żydów (udających katolików, co budziło w wojsku zgorszenie). Wychowawcami politycznymi w Wojsku Polskim byli Żydzi. Na 28 odpowiedzialnych pracowników w wydziałach politycznych dywizji 17 było Żydami, na szczeblu pułku na 43 pracowników 31 było Żydami. Na 89 zastępców dowódców batalionów do spraw politycznych 57 było Żydami.



    Szefem gabinetu wojskowego Bieruta i pełnomocnikiem ds pobytu Armii Czerwonej w Polsce był Maksymilian Wolff. Żydem był też minister obrony narodowej Marian Spychalski. Żyd Karol Świerczewski dowodził II Armią WP. Dawid Hubner vel Juliusz Hibner był szefem wojsk wewnętrznych. Mendel Rossoj vel Wacław Komar wraz Henrykiem Toruńczykiem nadzorowali wywiad wojskowy. Samuel Lewin był dowódcą Jednostek Zastępczych Służby Wojskowej czyli niewolniczych zmilitaryzowanych batalionów dzieci polskich patriotów. Dzieci te były przez okupanta wykorzystywane do niewolniczej pracy w kopalniach węgla i uranu.
  • @Husky
    Dr Pałka: Żymierski zdradził państwo polskie

    http://dzieje.pl/aktualnosci/dr-palka-zymierski-zdradzil-panstwo-polskie

    Michał "Rola" Żymierski - primo voto Łyżwiński - frontowiec i renegat

    http://nowahistoria.interia.pl/ii-rzeczpospolita/news-michal-rola-zymierski-primo-voto-lyzwinski-frontowiec-i-rene,nId,1435125
  • @Husky
    Na jednym z portali komandosów ukazała się lakoniczna informacja, iż żona generała Wojciecha Jaruzelskiego była córką podoficera Wehrmachtu podstawiona mu przez NKWD/ GRU/KGB. Uzupełniam ją swoim komentarzem :

    Jednym ze świadków, który o tym wiedział był kolega z plutonu Jaruzelskiego z podchorążówki z Riazania , a mianowicie późniejszy generał Leon Dubicki. [Dubicki był żołnierzem Armii Radzieckiej w roku 1939 i już wtedy był oficerem, posiadał doświadczenie bojowe w wojnie z Finlandią. Był instruktorem w Riazaniu gdzie w roku 1943 był młody rekrut matrioszka późniejszy zbrodniarz żyd Margulis vel Jaruzelski. Dubicki służył w I Armii Wojska Polskiego od 1944. Przeszedł w stan „spoczynku” w wieku 55 lat i od 1970 roku, w sierpniu 1981, w Berlinie Zachodnim poprosil o azyl polityczny. Dubicki przez trzy lata występował na wielu spotkaniach, m.in. w stacjonujących na terenie Niemiec oddziałach NATO (notabene nie znając żadnego obcego języka poza rosyjskim). Występował też w telewizji, w generalskim mundurze, który zabrał ze sobą. Dwukrotnie był w USA, na objazdach organizowanych przez koła polonijne. I, co ciekawe, cała jego działalność została przerwana z chwilą, gdy na scenie pojawił się Michaił Gorbaczow ze swoim programem i prozachodnią polityką. Wyróżnieniem szczególnym, zapewne ze względu na niecodzienny wśród uciekinierów stopień wojskowy, było to, że już po kilku miesiącach pobytu w RFN uzyskał status uchodźcy politycznego i – co istotniejsze – przyznano mu emeryturę generała Bundeswehry w wysokości 4500 marek, podniesionej później do 5500 marek. Jednak, jak inni, do końca odczuwał brak zaufania ze strony – jak to określił – „gospodarzy”; pozostawał pod stałym nadzorem.

    http://www.videofact.com/polska/ucieczki_oficerow_lwp2proba.html Generał Jaruzelski, by pozbyć się niewygodnego świadka –swojego kolegi – za pośrednictwem WSW w Łodzi i pozostającego na ich kontakcie Naczelnego Psychiatry LWP profesora Zdzisława Rydzyńskiego występującego pod pseudonimem „Szczerbiec” z Instytutu Higieny Psychicznej WAM w Łodzi spowodował, iż u generała rozpoznano psychopatię /nieprawidłową osobowość/ uzyskując za jednym zamachem dwie korzyści . Poprzez zrobienie z generała Leona Dębickiego wariata po pierwsze podważono jego wiarygodność ; po drugie tą drogą pod pozorem choroby psychicznej zwolniono go z wojska. Pisał o tym w swoim czasie redaktor, reżyser Jerzy Morawski w tygodniku „Życie” w artykule, w dwóch częściach pt. „Tajemnice generała Leona Dubickiego”. W artykule tym nie ma jednak jeszcze wzmianki o teściu Jaruzelskiego –żołnierzu Wehrmachtu. Wiem o tym bezpośrednio od redaktora Morawskiego, który mi o tym jako koledze w zaufaniu powiedział.

    Naczelny Psychiatra LWP profesor Zdzisław Rydzyński przyjmując do swojej kliniki generała Leona Dubickiego oszukał go W czasie jego tam pobytu , udając przed nim oddanego pracy lekarza, jednocześnie za jego plecami o wszystkim co się dzieje z generałem Dubickim i o prowadzonych z nim rozmowach raportował do WSW. Przy opuszczaniu kliniki przez generała Dubickiego profesor Rydzyński czule się z nim żegnał , jednocześnie poza jego plecami przesłał do MON , a konkretnie do Wojskowej Komisji Lekarskiej w Warszawie na niego wyrok , w postaci orzeczenia psychiatrycznego robiący z niego wariata, co dyskwalifikowało go z wojska. O wszystkim na bieżąco wiedział generał Jaruzelski. Zresztą całe przedsięwzięcie związane z generałem Dubickim było realizowane przez Naczelnego Psychiatrę LWP Zdzisława Rydzyńskiego za pośrednictwem WSW, które nim tajnie kierowało jako agentem o pseudonimie „Szczerbiec”.

    Po podstępnym zwolnieniu go z wojska generał Leon Dubicki poddał się niezależnemu badaniu u znanego psychologa od badań nad osobowością człowieka., profesora Janusza Rejkowskiego, który nie stwierdził u niego psychopatii rozpoznanej przez agenta „Szczerbiec”, lecz to niczego nie zmieniło . Nie przywrócono go do służby w wojsku . Zdesperowany generał Leon Dubicki w stanie wojennym wyjechał do Niemiec. Po wyjeździe w stanie wojennym do Niemiec generał Dubicki został zamordowany poprzez swoją kochankę podstawioną mu tam przez służby specjalne.

    Generał Wojciech Jaruzelski poza przekazaniem nas w 1989 r w łapska międzynarodowej lichwy, czego opłakane skutki widzimy z każdym następnym dniem coraz to gorsze ma –jak widać- jeszcze wiele innych spraw na swoim sumieniu, w tym bardzo ważną i dotąd nie wyjaśnioną przez system sprawiedliwości , a wręcz przez ten system kamuflowaną i ukrywaną kwestię łamania praw człowieka w Polsce poprzez wykorzystania psychiatrii wojskowej w Polsce do celów pozaprawnych, pozamedycznych z krzywdą dla wielu osób. Wśród poszkodowanych poza wspomnianym wyżej generałem Leonem Dubickim jest wiele jeszcze innych osób jak na przykład ppłk. pilot, adwokat z Warszawy Zdzisław Konarzewski. Ps. poniżej link do dossier konfidenta Gestapo a następnie UB o ps. „Szczerbiec” prof. Rydzyńskiego


    http://www.detektywmichaljarzynski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=100&Itemid=141
  • @Husky
    Armia Berlinga tuszowała żydowskie pochodzenie kadry dowódczej (służyły temu powszechne zmiany nazwisk na polsko brzmiące). Zastępcami dowódców dywizji i brygad byli żydzi, podobnie było na niższych szczeblach dowodzenia. Sowieci prowadzili politykę awansowania żydów i wykluczania Polaków. Sam Zygmunt Berling jako student prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1915 roku deklarował, że jest wyznawcą judaizmu.”W PRL żydzi stanowili większość kadry kierowniczej.

    http://prawy.pl/5475-w-prl-zydzi-stanowili-wiekszosc-kadry-kierowniczej/
  • @Husky
    Popularność bolszewizmu była przyczyną masowych zdrad żydów polskich podczas najazdu komunistów w 1920 roku, min. przez zdominowaną niemal wyłącznie przez nich, Komunistyczną Partię Polski. Miażdżąca skala kolaboracji z wrogiem żydowskich żołnierzy, a nawet całych batalionów spowodowało konieczność internowania wszystkich żydowskich członków armii, według klucza etnicznego, w obozie w Jabłonnie. Rozkaz ten wydał minister spraw wojskowych, Kazimierz Sosnkowski.

    http://wiadomosci.robertbrzoza.pl/historia-polski/jak-zydzi-zdradzali-polske-w-1920-roku/
  • @Husky
    Tajemnicza śmierć sowieckiego generała pełniącego obowiązki Polaka. Patrona harcerstwa założonego przez Jacka Kuronia

    Sześćdziesiąt siedem lat pod Baligrodem zginął w niewyjaśnionych okolicznościach gen. Armii Czerwonej Karol Świerczewski, ps. „Walter”, sowiecki generał, uczestnik rewolucji bolszewickiej i wojny z Polską w 1920 r., skierowany przez ZSRS do dowodzenia jednostkami międzynarodowymi podczas wojny domowej w Hiszpanii oraz w polskimi formacjami wojskowymi tworzonymi u boku Armii Czerwonej.

    swier http://niezlomni.com/wp-content/uploads/2014/03/swier.jpg Karol Świerczewski urodził się w Warszawie. W listopadzie 1917 roku, jako 20-latek, zgłosił się do bolszewickich formacji wojskowych, brał udział w pacyfikacjach antybolszewickich ruchów powstańczych na Ukrainie. W 1920 roku jako dowódca batalionu w 510 pułku piechoty Armii Czerwonej brał udział w walkach przeciw Polsce na froncie zachodnim. W czerwcu-lipcu 1920 roku w czasie ofensywy wojsk bolszewickich na Warszawę został ranny w walkach z Wojskiem Polskim (w głowę i w ramię).

    Później był dowódcą pułku, wykładowcą i komisarzem politycznym w Szkole Czerwonych Komunardów. Jako oficer Moskiewskiego Okręgu Wojskowego był m.in. radnym Moskiewskiej Rady Delegatów Robotniczych, Chłopskich i Żołnierskich. Ukończył Akademię Wojskową im. Frunzego. W ramach kariery wojskowej w Armii Czerwonej pełnił różne funkcje sztabowe. W grudniu 1936 roku pod ps. „Walter” został skierowany przez Stalina do Hiszpanii, gdzie najpierw był dowódcą francusko-belgijskiej XIV Brygady Międzynarodowej, potem dowódcą dywizji m.in. na froncie madryckim. Realizował tam działania zlecone i nadzorowane bezpośrednio przez sowiecki wywiad zagraniczny. W maju 1938 roku został odwołany do ZSRR – był w dyspozycji Ludowego Komisariatu Obrony, a od 1939 roku został wykładowcą w Akademii im. Frunzego. Skierowany na front niemiecki w czerwcu 1941 roku jako dowódca 248 Dywizji Piechoty nie zdołał zapobiec jej okrążeniu pod Wiaźmą. Wycofany z frontu do prowadzenia szkolnictwa wojskowego na Syberii, w 1943 roku został przez Stalina wyznaczony do pełnienia roli „polskiego generała” w armii Berlinga. Został zastępcą dowódcy Korpusu, później zastępcą dowódcy Armii Polskiej w ZSRR. Od sierpnia 1944 był dowódcą 2 Armii WP (do VIII 1945 r.). Został członkiem utworzonego pod bokiem Stalina Centralnego Biura Komunistów Polskich. W 1944 roku mianowano go także „posłem” do stworzonej przez komunistów fasadowej Krajowej Rady Narodowej. Zarówno w Hiszpanii, jak i na frontach w ZSRR, w Polsce i w Niemczech Świerczewski nie odniósł sukcesów na polu walki. Szczególnie tragiczna w skutkach była operacja łużycka 2 Armii WP, gdzie jego błędy w dowodzeniu doprowadziły do tragicznych porażek i olbrzymich strat wśród żołnierzy.

    Trudności w dowodzeniu w tym okresie były spowodowane m.in. nieustannym spożywaniem alkoholu i konfliktami z podwładnymi, którzy byli zmuszeni odmawiać wykonania niektórych niedorzecznych rozkazów. Szczególnie ostro jego decyzje podejmowane pod wpływem alkoholu kwestionował gen. Aleksander Waszkiewicz. W latach 1946–1947 był wiceministrem zdominowanego przez komunistów resortu obrony narodowej. Do końca był w pełni dyspozycyjny wobec Stalina i jego przedstawicieli. Mimo polecenia założenia polskiego munduru nigdy nie przestał być oficerem sowieckim. W marcu 1947 r. zginął pod Baligrodem w Bieszczadach. Po śmierci stał się ikoną komunistycznej propagandy. Jako „generał Walter” został wykreowany na bohatera wielu legend i mitów niewiele mających wspólnego z historycznymi realiami.

    450px -Pomnik_Świerczewskiego
    http://niezlomni.com/wp-content/uploads/2014/03/450px-Pomnik_%C5%9Awierczewskiego.jpg Pomnik Karola Świerczewskiego w Jabłonkach

    Świerczewski zatwierdzał wyroki wydane za „przestępstwa polityczne” na jego podkomendnych, m.in. wywodzących się z szeregów AK. Mimo że przysługiwało mu prawo łaski, wielokrotnie zatwierdzał wyroku śmierci, wydane za tego rodzaju „przestępstwa”. Był w ten sposób współodpowiedzialny za zbrodnie sądowe. Tylko między 9 grudnia 1944 roku a 26 marca 1945 roku złożył swój podpis na 39 wyrokach śmierci, wydanych z przyczyn politycznych – z tego 29 zostało wykonanych. Należy dodać, że mimo noszenia polskiego munduru, nawet od strony formalnej Świerczewski, podobnie jak inni sowieccy oficerowie, nie przestał być generałem Armii Czerwonej, chociaż tego wówczas ani później nie ujawniano. Mówił o tym m.in. nawiązujący do postanowień Stalina tajny rozkaz naczelnego dowódcy WP o trybie odbywania służby wojskowej generałów i oficerów Armii Czerwonej odkomenderowanych do Wojska Polskiego z 15 stycznia 1945 roku:

    Na podstawie dyrektyw Głównodowodzącego Armii Czerwonej ustala się następujące normy w sprawie przebiegu służby wojskowej generałów i oficerów Armii Czerwonej odkomenderowanych dla pełnienia służby w Wojsku Polskim. 1. Generałów i oficerów Armii Czerwonej, znajdujących się w Wojsku Polskim, należy uważać za czasowo odkomenderowanych do Wojska Polskiego, wychodząc z założenia, że pełnią oni rzeczywistą służbę wojskową w Armii Czerwonej. Czas służby w Wojsku Polskim wlicza się do ogólnego przebiegu służby.[...] 3. Generałowie i oficerowie Armii Czerwonej, odbywający służbę wojskową w Wojsku Polskim, jako obywatele ZSRR są zwolnieni z obowiązku składania przysięgi żołnierskiej przewidzianej w Wojsku Polskim. Przestępstwa przeciwko obowiązkom wojskowym należy rozpatrywać jako naruszenie przysięgi składanej w Armii Czerwonej. 4. Generałowie i oficerowie Armii Czerwonej odkomenderowani do służby w Wojsku Polskim podlegają Wojskowym Sądom polskim, z wyjątkiem przestępstw, za które przewidziana jest kara śmierci. W takich przypadkach generałowie i oficerowie podlegają Trybunałom Wojennym Armii Czerwonej.

    Zamordowani w grudniu 1944 roku na podstawie wyroków zatwierdzonych przez Świerczewskiego (wraz z ich wiekiem w dniu śmierci):

    Mikołaj Piotrowski, s. Jana, (ur. 1919) 25 lat
    Rap Mikołaj, s. Józefa, (ur. 1925) 19 lat
    Bykowski Wiaczesław, s. Łukjana, (ur. 1926) 18 lat
    Szulepkin Jan, s. Bazylego, (ur. 1910) 34 lata
    Drus Michał, s. Józefa, (ur. 1903) 41 lat
    Sikora Marian, s. Stanisława, (ur. 1914) 30 lat
    Pifelt Stefan, s. Stanisława, (ur. 1911) 33 lata
    Jankowski Antoni, s. Józefa, (ur. 1911) 33 lata
    Witkowski Henryk, s. Józefa (ur. 1912) 32 lata
    Jabłoński Jan, s. Jana (ur. 1914) 30 lat
    Lisiecki Tadeusz, s. Piotra (ur. 1910) 34 lata
    Resz Aleksander, s. Emanuela (ur. 1907) 37 lat
    Piwko Jan, s. Jana (ur. 1917) 27 lat
    Kukuła Józef, s. Franciszka (ur. 1911) 33 lata
    Kielasiński Andrzej, s. Andrzeja (b.d.)
    Karkowski Michał, s. Marcina, (ur. 1902) 42 lata
    Pelczarska Zofia, c. Nikifora (ur. 1897) 47 lat
    Bartosiewicz Stanisław, s. Jana (ur. 1920) 34 lata
    Szczepanek Stanisław, s. Jana (ur. 1925) 19 lat
    Zamordowani w styczniu 1945 roku na podstawie wyroków zatwierdzonych przez Świerczewskiego:

    Reps Apolinary, s. Stanisława
    Korczak Zdzisław, s. Tadeusza
    Grzędowski Stanisław, s. Kamila
    Kozłowski Zbigniew, s. Józefa
    Szczepański Wojciech, s. Józefa
    Łukasik Aleksander, s. Józefa,
    Lubarski Wiktor, s. Józefa,
    Jakubczyk Mirosław, s. Bolesława
    Źródło: Instytut Pamięci Narodowej
  • @kula Lis 67 20:00:41
    Radzieccy oficerowie w Wojsku Polskim
    W latach 1943-1968 przez Wojsko Polskie przewinęło się około 21 tys. oficerów radzieckich, w tym 153 generałów. Najbardziej znany z nich - Konstanty Rokossowski był ministrem, posłem, wicepremierem i marszałkiem Polski. Odchodząc, zdążyli niestety wydać rozkazy, które przyczyniły się do śmierci 57 osób podczas tzw. wydarzeń poznańskich. Decyzję o użyciu wojska przeciw demonstrantom podjęło Biuro Polityczne KC PZPR, przychylając się do propozycji ministra Rokossowskiego. Wykonawcą zadania był najważniejszy z oddelegowanych do Polski radzieckich generałów - dowódca wojsk lądowych Stanisław Gilarowicz Popławski.


    https://v.wpimg.pl/Njk2NTE4JwNEfWFidgE2XFgEYT1rQz5EG15hNWpSYQAbVyl7dgF6WlsdPjU1azwFAF09JypDPQECbXhncBokGg5V


    Olbrzymi napływ radzieckich oficerów do polskiej armii podczas II wojny światowej oraz po jej zakończeniu miał swoją okrutną i cyniczną logikę. Najpierw Sowieci wymordowali w Katyniu kwiat polskiego wojska (około 10 tys. ofiar), a potem, pod szyldem bratniej pomocy, uzupełniali tę przepastną lukę, spowodowaną własną zbrodnią.

    Berling był przedwojennym oficerem, już w 1931 roku (jako 35-latek) awansował na stopień podpułkownika. Więziony przez Sowietów w Starobielsku, uniknął rozstrzelania, podejmując współpracę z NKWD (Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych). Uratował życie, a jego kariera wojskowa nabrała wielkiego przyspieszenia. W 1940 roku przyjął obywatelstwo ZSRR, trzy lata później był już generałem brygady.

    Takich oficerów, dawnych obywateli II Rzeczypospolitej, którzy zapałali miłością do Związku Radzieckiego, nie było w Sielcach zbyt wielu. Pomoc kadrowa "wielkiego brata" okazała się więc niezbędna. W lipcu 1943 roku aż 67 proc. oficerów dywizji kościuszkowskiej pochodziło z Armii Czerwonej. Pod koniec 1944 roku, gdy istniały już dwie armie Wojska Polskiego, wskaźnik braterstwa spadł poniżej 50 proc. W liczbach bezwzględnych sytuacja przedstawiała się następująco: na 40 tys. oficerów Wojska Polskiego aż 18 996 (w tym 36 generałów) miało obywatelstwo ZSRR. Nosili polskie mundury i salutowali po polsku. Ale mówili po rosyjsku i wypełniali rosyjskie rozkazy. To ostatnie dało się jeszcze zrozumieć. Wspomniane dwie polskie armie walczyły przecież w ramach rosyjskich frontów.

    Edward J. Nalepa - autor książki "Oficerowie Armii Czerwonej w Wojsku Polskim 1943-1968" - pisze, że Sowieci w polskich mundurach ponieśli podczas wojny duże straty. Wynosiły one 5 proc. stanu osobowego, czyli około 1000 zabitych, zmarłych od ran lub zaginionych. Nalepa wspomina też, jaki był stosunek czerwonoarmistów do służby w polskich mundurach - w większości obojętny lub niechętny. Tylko nieliczni - głównie ci pochodzenia polskiego - przyjęli rozkaz z zadowoleniem.

    Gdy wojna się skończyła i ogłoszono istnienie niepodległej Polski, obecność tak dużej liczby radzieckich oficerów traciła rację bytu. Zwłaszcza w zestawieniu z przymiotnikiem "niepodległa". Zgodnie z założeniem polskiej polityki kadrowej z sierpnia 1945 roku, Rosjanie zaczęli wracać do kraju. W latach 1945-1948 do Armii Czerwonej odkomenderowano z Polski 16 926 oficerów (w tym 66 generałów). Co ciekawe, 24 osoby odmówiły wyjazdu do ZSRR. Zostały aresztowane i oddane do dyspozycji radzieckiej prokuratury wojskowej.
  • @kula Lis 67 20:00:05
    Centralne Archiwum Wojskowe skrywało przez lata niedostępne dotychczas dla badaczy akta personalne żołnierzy sowieckich należących do Ludowego Wojska Polskiego. Dokumenty już są jawne. Trwają przygotowania do udostępnienia ich w wersji elektronicznej.



    Profesor Sławomir Cenckiewicz, szef Wojskowego Biura Historycznego, napisał na portalu społecznościowym: „Tak! Tysiące Sowietów z LWP ukrytych w nieznanych historykom kartotekach CAW! Wszystko już jawne!”.

    Chodzi o kartotekę liczącą około 20 tysięcy kart ewidencyjnych. Niektóre spośród nich zawierają fotografie tzw. POP-ów, czyli „pełniących obowiązki Polaka”. Unikatowe znalezisko! - komentuje WBH na Twitterze.

    Pracownicy Biura znaleźli m. in. akta osobowe pułkownika Nikanora Gołośnickiego, pseudonim „Ożga”, pierwszego po wojnie szefa wywiadu wojskowego PRL. Jak informuje WBH, kierowniczą obsadę w tej formacji stanowili w stu procentach Sowieci, zaś wspomniany oficer GRU utworzył dla nich lektorat języka polskiego.
  • Żołnierzami Armii Czerwonej pełniącymi wysokie stanowiska w ludowym Wojsku Polskim byli:
    Konstanty Rokossowski – marszałek Związku Radzieckiego, 6 listopada 1949 roku został powołany na urząd polskiego Ministra Obrony Narodowej oraz mianowany na stopień marszałka Polski. W 1956 roku wyjechał do Związku Radzieckiego[21][22];
    Stanisław Popławski – generał armii Armii Radzieckiej i WP, dowódca Wojsk Lądowych (1947–1950), wiceminister obrony narodowej PRL (1949–1956) w 1956 powrócił do ZSRR[23][24][25];
    Wanda Wasilewska – pułkownik Armii Czerwonej, współzałożycielka Związku Patriotów Polskich, 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki oraz 1 Armii Polskiej w ZSRR po zakończeniu wojny w 1945 roku zamieszkała w Kijowie jako obywatelka ZSRR[26][27];
    Jurij Wiaczesławowicz Bordziłowski – generał pułkownik wojsk inżynieryjnych Armii Radzieckiej i generał broni LWP, szef Sztabu Generalnego i jednocześnie wiceminister Obrony Narodowej w latach 1954-1965, w okresie 1952–1956 poseł na Sejm PRL I kadencji, W 1968 powrócił do ZSRR[28][29][25];
    Władysław Korczyc – generał pułkownik Armii Czerwonej i generał broni LWP, poseł na Sejm PRL I kadencji w latach 1952–1954, członek Komisji Wojskowej Biura Politycznego KC PZPR, nadzorującej LWP od maja 1949, w 1954 odwołany do ZSRR[30][24];
    Nikołaj Abramow – radziecki kontradmirał[31], dowódca polskiej Marynarki Wojennej od sierpnia do grudnia 1945 roku, w 1946 wrócił do ZSRR;
    Dmitrij Mostowienko – generał pułkownik wojsk pancernych Armii Radzieckiej i generał broni Wojska Polskiego, w latach 1944-1946 dowódca Wojsk Pancernych i Zmotoryzowanych WP, w 1946 wrócił do ZSRR[32];
    Stanisław Lisowski – generał porucznik wojsk inżynieryjnych Armii Radzieckiej i generał dywizji LWP, szef wojsk inżynieryjnych oraz Departamentu Inżynierii i saperów MON, w 1946 wrócił do ZSRR[33];
    Cezary Nowicki – podporucznik Armii Czerwonej, generał brygady LWP, szef Służby Samochodowej MON w latach 1953–1968, od 1945 do śmierci mieszkał w Polsce;
    Józef Waluk – oficer Armii Czerwonej i Informacji Wojskowej, generał brygady WP, 1952-1954 szef Zarządu Informacji Wojsk Wewnętrznych, w latach 1954-1955 studiował w Wyższej Szkole KGB w Moskwie, w 1946 roku delegowany z Armii Czerwonej do Polski, gdzie mieszkał do śmierci[34];
    Michał Owczynnikow – generał dywizji, komendant Wojskowej Akademii Technicznej w latach 1956-1967, w 1968 wyjechał do ZSRR[35][25];
    Romuald Malinowski – radziecki generał major, dowódca pułku łączności 1 Armii WP, w latach 1951-1958 szef zarządu łączności Sztabu Generalnego WP i szef Łączności WP, w 1958 wrócił do ZSRR[25];
    Bolesław Kieniewicz – pułkownik Armii Czerwonej, generał dywizji WP, dowódca Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego w latach 1945–1946, członek Państwowej Komisji Bezpieczeństwa, dowódca Okręgu Wojskowego nr V w Krakowie (1950–1954), poseł na Sejm PRL I kadencji. W 1954 roku wyjechał do ZSRR, ale po demobilizacji na własną prośbę wrócił do Polski i osiadł w Warszawie[36];
    Aleksander Modzelewski – generał major artylerii Armii Czerwonej, generał dywizji Wojska Polskiego, od 1945 dowódca Artylerii Okręgu Wojskowego Nr IV w Katowicach, od 1946 roku inspektor artylerii Okręgu Wojskowego Nr IV we Wrocławiu, od 1947 w ZSRR[37];
    Edward Mokrzecki – podpułkownik Armii Czerwonej, generał brygady WP, szef uzbrojenia Dowództwa Okręgu Wojskowego w Łodzi, potem dowództwa OW w Poznaniu, w 1949 uzyskał polskie obywatelstwo[38];
    Wsiewołod Strażewski – generał porucznik Armii Czerwonej, generał dywizji Wojska Polskiego, w 1945 roku pierwszy wiceminister Obrony Narodowej, dowódca Okręgu Wojskowego: III Poznańskiego (1946-1948), I Warszawskiego (1948-1949), IV Śląskiego (1949-1956). 1952-1956 był posłem na Sejm PRL I kadencji, od 1956 delegowany do ZSRR, w 1972 osiadł w Polsce na stałe[39];
    Iwan Turkiel – generał pułkownik lotnictwa Armii Radzieckiej, generał broni WP, od 1954 dowódca Wojsk Lotniczych i Obrony Przeciwlotniczej Obszaru Kraju;
    Ostap Steca – generał major Armii Czerwonej oraz generał brygady WP , członek Państwowej Komisji Bezpieczeństwa, w 1956 wyjechał na stałe do ZSRR[40];
    Nikanor Gołosnicki – pułkownik radzieckich organów wywiadu wojskowego GRU, szef Oddziału Zwiadu (Oddziału Informacyjnego) Sztabu Głównego Wojska Polskiego[41].
  • @Husky
    DLACZEGO JAROSZEWICZ MUSIAŁ ZGINĄĆ ?
    CO TO JEST METODA NA MATRIOSZKĘ? To jeden z wielu przebiegłych sposobów stosowanych przez wywiad sowiecki, a obecnie także przez inne wywiady, w celu przejęcia przywództwa i zapanowania nad narodem w stosunku do którego prowadzi się długofalową politykę podboju. W danym kraju instaluje się wielu sobowtórów wspieranych i prowadzonych przez rezydentów agentury z docelowym zadaniem objęcia władzy lub działających jako agenci wpływu na politykę państwa, a także ukształtowania nowej świadomości narodowej po myśli ich mocodawców.Matrioszki umieszcza się na newralgicznych dla narodu pozycjach, jak np. duchowni, politycy, dziennikarze, wojskowi, wysocy urzędnicy państwowi, naukowcy, itp. Tego typu działania są obliczone na zebranie owoców za kilkadziesiąt lat, kiedy ci agenci na dobrze wrosną w nowe środowisko, zostaną uznani za swoich i nikomu nie przejdzie do głowy podejrzewać ich o agenturalność. NKWD stworzyła specjalne szkoły przygotowujące matrioszki dla poszczególnych narodów. Znamy świadectwa wysokich funkcjonariuszy systemu sowieckiego jak również osób ? uczniów owych szkół. Oczywiście, była to super tajemnica, wiedziało o tym bardzo wąskie grono osób z najwyższego szczebla NKWD. Procedura preparowania matrioszki przebiegała następująco:

    porywano wcześniej upatrzoną osobę z elity narodu,
    wyciskano z niej wszelkie możliwe informacje o rodzinie, szkole, środowisku życia;
    określano jej profil psychologiczny, nawyki, upodobania, itp.
    Pod daną osobę dobierano fizycznie podobną, inteligentną swoją osobę, która następnie ?wchodziła w buty? aresztowanego.
    Po starannym przeszkoleniu, co do kultury, języka, religii danego narodu, itd., wysyłano ją do kraju przeznaczenia. Tam miała opiekę i pomoc agentury, np. gdyby jakiś autochton natarczywie kwestionował wiarygodność matrioszki, to agentura przychodziła z pomocą i osobnik znikał bez śladu.
    Osobę oryginalną, po wyssaniu z niej wszystkich potrzebnych informacji mordowano. Metoda genialna! Kilkanaście ? kilkadziesiąt matrioszek ulokowanych w organizmie państwowym przeciwnika, może zawładnąć państwem i zwasalizować je względem mocodawcy, bez wojny, bez tych olbrzymich kosztów z tym związanych, bez psucia sobie opinii w świecie.
    A jakże trudno takich agentów wyłapać!
    Ponadto z upływem dziesięcioleci ich dzieci i wnuki jeszcze to panowanie umocnią do samych fundamentów duszy narodowej!

    ŚWIADECTWA LUDZI Z NAJBLIŻSZEGO OTOCZENIA JARUZELSKIEGO
    Rodzina Matka i siostra po powrocie z zesłania do Polski miały wątpliwości, co do autentyczności sp; W. Jaruzelskiego. Rodzina była zastraszana przez UB i bała się mówić o swoich wątpliwościach. Jak podają ich znajomi, relacje między nimi były chłodne, a spotkania rzadkie i wymuszone! Matka tuż przed śmiercią wyraziła wolę, iż nie życzy sobie jego obecności na swoim pogrzebie.

    Ksiądz odprawiający mszę żałobną, powiernik woli matki, wyprosił Jaruzelskiego z kościoła i ten musiał stać na zewnątrz (!).
    Przez kolegów z gimnazjum Marianów na Bielanach Wojciech był pamiętany jako polski patriota, bardzo religijny i pilny uczeń. Znał dobrze łacinę (współczesny Jaruzelski nie zna łaciny!). Unika spotkań z kolegami gimnazjalnymi. Koledzy twierdzą, że to jest inna osoba.
    Jednym z kolegów gimnazjalnych Wojciecha był Zenon Komender (1923-1993), czołowy działacz PAX-u i polityk w PRL-u: w latach 1981-82 minister handlu wewnętrznego, 1982-85 wicepremier, 1985-89 z-ca przewodniczącego Rady Państwa, 1969-89 poseł na sejm. Pomiędzy kolegami mówiło się, iż w zamian za ostentacyjne uwiarygodnienie Jaruzelskiego jako swego kolegi z gimnazjum i zachowanie milczenia, co do rodzących się wątpliwości, był przez onego wspierany w karierze politycznej.
    Rówieśnik ze szkoły podstawowej, syn stajennego zatrudnionego w majątku Jaruzelskich w dzieciństwie był bliskim kolegą Wojciecha i całe dnie spędzali razem. Po wojnie ten pan mieszkał w Szczecinie, pracował w Stoczni Odra. W swoim środowisku otwarcie wyrażał opinię, że W. Jaruzelski nie jest prawdziwym Jaruzelskim. Jako jeden z argumentów podawał, iż Wojciech w dzieciństwie miał wypadek z maszyną rolniczą i jego prawa dłoń została okaleczona na zawsze. Było to wyraźnie widoczne. Obecny Jaruzelski ma obie dłonie bez żadnej blizny (?!). Poza tym twierdził, iż osobnik podający się za Wojciecha Jaruzelskiego ma zupełnie inny charakter od Wojciecha, którego on dobrze znał! W sumie, był absolutnie przekonany, iż mamy do czynienia z osobą udającą Wojciecha Jaruzelskiego. Ten kolega Jaruzelskiego miał wizyty funkcjonariuszy UB, którzy ostrzegali go, że jeśli nie będzie milczał, to utopią go w Odrze, a jego rodzinę wymordują.

    Goryl Jaruzelskiego, płk Artur Gotówko Szef wydziału WSW zajmującego się ochroną gen. W. Jaruzelskiego funkcję tę pełnił od 1974 do XII 1981r.
    Goryl w swoich wspomnieniach opisuje spotkania Jaruzelskiego z jego rodziną jako dziwne, zimne, wyrachowane;
    odnosił wrażenie, jakby Jaruzelski był zaprogramowanym robotem, bez uczuć i naturalnego ciepła jakie istnieje między członkami rodziny. Wyczuwało się jakąś nienaturalność, sztuczność tych relacji.
    PIOTR JAROSZEWICZ, B. PREMIER PRL

    Metodę matrioszek Jaroszewiczowi w głębokiej tajemnicy zdradził gen. Karol Świerczewski. Piotr Jaroszewicz twierdził stanowczo, iż Jaruzelski jest matrioszką, i on ma pewne dowody na to. Wymieniał także inne matrioszki piastujące wysokie stanowiska w państwie (Bierut, gen. Siwicki, gen. Molczyk). Wszystko wskazuje, iż zginął z tego właśnie powodu ? za dużo wiedział. Mordercy nie tknęli żadnych cennych rzeczy, zaś splądrowali cały dom czegoś szukając. (Jaroszewicz prowadził dziennik i był w posiadaniu jakiś tajnych dokumentów dotyczących Jaruzelskiego).

    CECHY CHARAKTERU

    Donosicielstwo na najbliższych współpracowników, świadczy o wyjątkowej podłości i jest obce ludziom wywodzącym się z polskich warstw ziemiańskich! Gdzież tu honor Polaka?!

    Osoba siermiężna, sztywna, stroniąca od towarzystwa, absolutny abstynent ? to cechy stojące na przeciwnym biegunie cech polskiego szlachcica.

    Dla matrioszki taka postawa jest wręcz niezbędna, bo przy bogatym życiu towarzyskim, wcześniej czy później wyszłyby na jaw niezrozumiałe fakty.

    To samo dotyczy abstynencji, przy alkoholu rozwiązują się języki. Wyjątkowe zainteresowanie literaturą polską jak na wojskowego to dziwne?! Otóż żelaznym punktem szkolenia matrioszek była dogłębna znajomość literatury danego kraju.

    Lubi się otaczać żydami, co jest absolutnie obce mentalności Polaka!
    Ważne stanowiska w państwie obsadzał Żydami; najbliżsi współpracownicy i doradcy, to w większości żydzi (m.in. Górnicki, Urban, gen. Kiszczak, gen. Staniszewski). Nienawidził W. Gomułki, E. Gierka, A. Siwaka i innych komunistów-patriotów. Przeciwko takim ludziom skrycie spiskował, dążąc do ich politycznego wyeliminowania.
    Absolutnie oddany Rosjanom!

    Z dumą daje się zapraszać do Rosji na różne uroczystości, gdzie go dekorują medalami! Przy czym stara się, aby opinia publiczna w Polsce nie była rzetelnie o tym informowana. Polak nigdy by tak nie postąpił! Po udanym wprowadzeniu stanu wojennego, Jaruzelski pojechał w maju 1982 do Soczi, aby złożyć Breżniewowi raport, odebrać pochwałę i nagrodę: platynowo złoty Order Lenina, najwyższe odznaczenie sowieckie, które mógł dostać jedynie obywatel Związku Sowieckiego. Jak sam wyznał: kocha Rosjan i ich kulturę (?!).

    http://www.proroctwa.com/images/jaruzelski_order.lenina_1983.jpgJaruzelski


    odbiera order Lenina w Moskwie. Dziwne, człowiek, którego rodzina doznała na sobie kaźni od Rosjan, pała do nich miłością?

    Niebywałe!

    Jadowita mściwość (typowa dla żyda): zleceniodawca mordów na ks. Popiełuszce i Jaroszewiczach. Teraz wiemy skąd wzięto pomysł na serial - "Stawka większa niż życie." Wiedzę nt. matrioszki, którą poznaliśmy jako TW GZI (Smiersz w polskich mundurach) o pseudonimie "Wolski" posiadał nie tyko b. premier gen. Jaroszewicz, którego znaleziono siedzącego w ulubionym fotelu z przybitymi gwoźdźmi do podłogi stopami i lewą ręką przybitą do poręczy/podłokietnika tegoż fotela... Prawa ręka być może nie została przybita gdyż była potrzebna komandu eksterminatorów do wskazywania bądź pisania np. haseł dostępowych do skrytek bankowych w których zdeponowane były materiały obciążające TW "Wolskiego".... Tak więc wiedzę tę posiadało jeszcze kilku innych generałów (L)WP. 3 z nich zmarło w latach 1988-89. Za kilka lat opinia publiczna dowie się ciekawych - z historycznego punktu widzenia - rzeczy, m.in. silnych wpływów wolnomularstwa w sztabie generalnym nie tylko (L)WP ale także Armii Czerwonej. To bardzo ciekawy wątek, który rzuca nowe światło na... transformację ustrojową w b. Bloku Wschodnim. Matrioszki – temat jest pokazany w filmie Апостол (Apostoł). Sam film ogląda się świetnie, wręcz wyśmienicie, jako bardziej rodzaj filmu przygodowego z okresu II wojny, chociaż jego wartość jest większa, bo nieco mówi, pośrednio, o tym co działo się, w historii (ale już poważnie, tak całkiem, to trudno to traktować). W moim odczuciu film ma mocny podtekst propagandowy mający na celu wybielenie roli znanej nam nacji. Jedną z głównych ról w filmie gra Mironow (Миронов, Евгений Витальевич), nagrodzony wysoko z rok temu przez Miedwiediewa (z tym, że nie twierdze wcale, że za tę akurat rolę, Mironow jest prześwietnym aktorem i ma na swym koncie wiele ról). To serial telewizyjny. Trochę nierówny w akcji i znaczeniu. Lepiej ogląda się początkowe i końcowe części. Na youtube można obejrzeć w kawałkach, zaczynając stąd: http://www.savetubevideo.com/?v=DJGpnsvIV4k niestety już zablokowany, a szkoda!
  • @Husky
    "Żydzi kontra żydzi lub ich partie" a jaka była różnica w latach 1944 do 1985? Jakie korzenie mają dzisiejsi politycy? Jakie stanowiska mieli oni w PRL-u, lub jakie stanowiska zajmowali ich rodzice i rodziny. Kto, gdzie i kiedy zaplanował i zorganizował OKRĄGŁY STÓŁ? Czy jest to możliwe, że RZĄDAMI RZĄDZĄ SZARE EMINENCJE? Na przykład: pułkownik Kiszczak prowadzący Generał Jaruzelskiego? Jak to się stało, że Polscy Patrioci byli katowani, dostawali wilcze bilety, i ginęli, a żydom, byłym członkom partii komunistycznej, - późniejszym koncesjonowanym opozycjonistom (Michnik, Kuroń...) i żydowskim komunistom, nie spadł włos z głowy? Podobno Gomułka wyrzucił ich z Polski 1966 r. Jeśli żydowska UBECJA, WOJSKO i żydowski RZĄD, byli winni prześladowań Polaków i protestów społecznych w 1956 i 1968 roku, to kto prześladując Polaków sprowokował ich do buntów i protestów społecznych w latach 1970, 1976, 1980, 1981, 1982 - 1985 i 1989.....?
    Jakiej narodowości byli i są LUDZIE APARATU PRZYMUSU tacy jak: SĘDZIOWIE i PROKURATORZY? Jakiej narodowości byli GENERAŁOWIE, pułkownicy, ... w UBecji, MO, wywiadzie, kontrwywiadzie i LWP w latach 1979 do roku 1990? Kim byli oficerowie WRON-y? Skład WRON:
    gen. armii zbrodnicza żydomatrioszka Margulis vel Wolski vel "Wojciech Jaruzelski" (I sekretarz KC PZPR, premier rządu PRL, minister obrony narodowej)
    admirał Ludwik Janczyszyn – dowódca Marynarki Wojennej
    gen. broni Eugeniusz Molczyk – główny inspektor szkolenia, wiceminister obrony narodowej
    gen. broni Zbigniew Nowak – główny inspektor techniki, wiceminister obrony narodowej
    gen. broni Florian Siwicki – szef Sztabu Generalnego WP, wiceminister obrony narodowej
    gen. broni Tadeusz Tuczapski – główny inspektor obrony terytorialnej, wiceminister obrony narodowej
    gen. dyw. Józef Baryła – szef Głównego Zarządu Politycznego WP, wiceminister obrony narodowej
    gen. dyw. Tadeusz Hupałowski – minister administracji, gospodarki terenowej i ochrony środowiska
    gen. dyw. Czesław Kiszczak – minister spraw wewnętrznych
    gen. dyw. Tadeusz Krepski – dowódca Wojsk Lotniczych
    gen. dyw. Longin Łozowicki – dowódca Wojsk Obrony Powietrznej Kraju
    gen. dyw. Włodzimierz Oliwa – dowódca Warszawskiego Okręgu Wojskowego
    gen. dyw. Czesław Piotrowski – minister górnictwa i energetyki
    gen. dyw. Henryk Rapacewicz – dowódca Śląskiego Okręgu Wojskowego
    gen. dyw. Józef Użycki – dowódca Pomorskiego Okręgu Wojskowego
    gen. dyw. Zygmunt Zieliński – sekretarz WRON, szef Departamentu Kadr MON
    gen. bryg. Michał Janiszewski – szef Urzędu Rady Ministrów
    gen. bryg. Jerzy Jarosz – dowódca 1 Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej
    płk Tadeusz Makarewicz
    płk Kazimierz Garbacik
    płk Roman Leś
    ppłk Mirosław Hermaszewski (według własnej relacji wpisany na listę członków bez jego wiedzy i zgody[2])
    ppłk Jerzy Włosiński – dowódca kompanii 1 Mazowiecka Brygada Warszawskiego Okręgu Wojskowego (późniejsze JW 4829) Góra Kalwaria

    Lista znanych Żydów wojskowych, mających wpływ na rządy w Polsce:

    183.gen. Edward Braniewski - Brandsteter
    184.gen. Jan Drzewiecki - Holzer
    185.gen. Marian Graniewski - Gutaker
    186.gen. Wiktor Grosz - Izaak Medres
    187.gen. Artur Jastrzębski - Artur Ritter (Niemiec)
    188.gen. Grzegorz Korczyński - Kalinowski
    189.gen. Leszek Krzemień - Maksymilian Wolf
    190.gen. Matejewski - Kugelschwanz
    191.gen. Marian Naszkowski - Wasser
    192.gen. St. Popławski - Siergiej Grochow (Rosjanin)
    193.gen. Karol Świerczewski - Walter Goltz lub Tenenbaum
    194.gen. Leon Turski - Tennenbaum
    195.gen. Mieczysław Wągrowski - Izaak Pustelman
    196.gen. Tadeusz Wilecki - Wałłach
    197.gen. Zarako-Zarakowski - Zarako, Nacz. Prok. WP
    198.gen. Janusz Zarzycki - Neugebauer
    199.płk Michał Bron - Bronstein, prac. MSZ
    200.płk dr Charbicz - Marek Heberman, kom.Szpit.Woj.,Warszawa
    201.płk Otto Fiński - Finkenstein, szef sztabu "Służba Polsce"
    202.płk Garbowski - Caber lub Gruber, d-ca dyw.
    203.płk Gradlewski - Goldberg, GZP WP
    204.płk Mieczysław Kowalski - Kohn
    205.płk Anatol Liniewski - Liberman, prac. ASG
    206.płk Rosiński - Rosenberg, DOW
    207.płk Rotowski - Rotholtz, szef Zarz. Sł. Techn. WP
    208.płk St. Sokołowski - Szabat, prac. WAP
    209.płk Paweł Solski - Pinkus, szef Sł. Samoch. WP
    210.płk Szulczyński - Szulcynger, d-ca pułku
    211.płk Wł. Tykociński - Tikotiner, attache wojsk.
    212.płk Wadlewski - Waldman, dyr. Dep. Wojsk. w Min. Zdrowia
    213.płk Żarski - Silberstein, prac. WAP
    214.ppłk Jerzy Bryn - Izrael Alter, prac. MSZ
    215.ppłk Jan Dolanowski - Dollinger, DOW
    216.ppłk Adam Łaski - Gutbrot, prac. ASG
    217.ppłk Henryk Zieman - Zysman, DOW
    218.mjr Roman Domanski - Rosenstand, DOW
    219.mjr Marcel Kot - Abram Sterenzys
    220.mjr Józef Śliwiński - Flaumenbaum, szef Wyd. "Służba Polsce"
    221.mjr Henryk Umiński - Keff
    222.Filip Berski - Badner, prokurator wojskowy
    223.Kazimierz Golczewski - Bauman, Nacz. Prok. Wojsk.
    224.sędzia Franciszek Kapczuk - Natanel Frau, Sąd Wojsk. Wrocław
    225.Maksymilian Litiński - Lifszyc, Nacz. Prok. Wojsk.
    226.Lubiejski - Zygielman, II Zarząd
    227.Jakub Lubowski - Chase Smen, prok. Dep. Sł. Spraw.
    228.Jan Orliński - Unterweiser, Prok. Wojsk.
    229.Henryk Podlaski - Fink, Nacz. Prok. Wojsk.
    230.Rajski - Rajgrodzki, II Zarząd
    231.Roman Rawicz - Vogel, Najw. Sąd Wojsk.
    232.Henryk Trojan - Adler, II Zarząd
    233.Henryk Walczak - Zukerman
    234.Zagórski - Winter, II Zarząd
    235.Arnold Załęski - Załkind, prac. Prok. Wojsk.
    pracownicy MSW:
    236.gen. Józef Hübner - Dawid Szwarc
    237.gen. Matejewski - Kugelschwanc
    238.gen. Miecz. Moczar - Mykoła Demko (Ukrainiec)
    239.Gen. Julian Polan - Harasim, morderca sądowy
    240.gen. Roman Romkowski - Natan Grinspan-Kikiel
    241.gen. Józef Maria Różański - Rosenzweig
    242.płk Leon Andrzejewski - Ajzen Lejb-Wolff, dyr. Gabin. Ministra
    243.płk Bielecki - Moniek Buchman, szef WUBP Kraków
    244.płk Julia Brystiger - Prajs
    245.płk Górecki - Goldberg, dyr. Depart. IX
    246.płk Mieczysław Mietkowski - Mojżesz Borowicki, doradca MSW
    247.płk Orłowski - Kugelschwanz
    248.płk Marian Reniak - Marian Strużyński
    249.płk Józef Różański - Josek Goldberg, dyr. dep. MBP
    250.płk Sienkiewicz - Lewi, dyr. depart.
    251.płk Szeryński - Szhnkman, prac. MBP
    252.płk Józef Światło - Izaak Fleischfarb, z-ca dyr. depart. X
    253.ppłk Helena Wolińska-Brus - Ochsmann
    254.mjr Adam Kornecki - Dawid Kornhendler, szef WUBP Kielce
    255.Antoni Alster - Nauman, v-ce szef MBP
    256.Barbara Giller - Basze Lea, prac. MBP
  • @Husky
    Towarzysze mordercy: Artur Ritter-Jastrzębski
    Wszyscy chyba pamiętają scenę z serialu „Stawka większa niż życie”, w której to najsłynniejszy szpieg świata demaskuje i wydaje w ręce sowietów czterech niemieckich zbrodniarzy ukrywających się pod jednym nazwiskiem Gruppenführera Wolfa. Trzymająca w napięciu akcja, dedukcja godna Sherlocka Holmesa i wreszcie zakończenie niczym z klasycznego westernu – czarne charaktery zostają pognębione a bohater skromnie odjeżdża w stronę zachodzącego słońca. Nic dziwnego, że przygody agenta J-23 do dzisiaj cieszą się wielką popularnością a każda telewizyjna emisja przyciąga przed ekrany rzesze widzów. Problem jest tylko jeden – ten serial jest jak Radio Erewań, niby wszystko ok, ale…

    Pierwowzór Hansa Klossa rzeczywiście był sowieckim agentem, ale po pierwsze nie był Polakiem tylko Niemcem, po drugie nie wydawał Niemców tylko Polaków, po trzecie nie sowietom ale gestapowcom…

    Artur Albert Ritter urodził się 12 maja 1906 roku w Orle, w Rosji w rodzinie niemieckiego fabrykanta z Łodzi, Johana Rittera, który na ziemiach Imperium zakładał przędzalnię. Wcześnie związał się z ruchem komunistycznym, był członkiem Komunistycznej Partii Polski i to najprawdopodobniej z jej ramienia wyjechał w 1932 roku do Moskwy studiować w Szkole Wojskowo-Politycznej Sekcji Polskiej Międzynarodówki Komunistycznej, której szefem był wówczas Karol Świerczewski. Wtedy też – znowu najprawdopodobniej – został został agentem sowieckiego wywiadu wojskowego GRU. Do Polski wrócił w roku 1933 i podjął pracę w Centralnym Wydziale Wojskowym Komunistycznej Partii Polski będąc wciąż (jak zresztą wszyscy funkcjonariusze KPP) na sowieckich usługach. W tym samym roku trafił do więzienia, w którym za działalność komunistyczną odsiedział roczny wyrok.

    Po napaści Niemiec na Polskę uciekł (jak wielu jego kumpli po ideologii) do Białegostoku, wiedząc zapewne, że na mocy paktu Ribbentrop – Mołotow tereny te szybko zajmie Armia Czerwona. W czerwcu 1941 roku został przez sowiecki wywiad wojskowy przerzucony wraz z rodziną do Warszawy, gdzie dzięki swojemu niemieckiemu pochodzeniu skutecznie się naturalizował w charakterze Reichsdeutscha, w czym pomógł mu Adolf Träger, bankowiec z Żoliborza. Sam Jastrzębski tak to opisuje w swoich wspomnieniach „W służbie narodu i partii”:

    „Kiedy poprosiłem go o wstawiennictwo początkowo się zdumiał, że tak długo zwlekałem z podjęciem decyzji. Träger wprawdzie coś wiedział o mojej przedwojennej działalności w ruchu komunistycznym, ale traktował to jako przejaw młodzieńczego buntu. Wmówiłem, że ‘obudził się we mnie duch germańskich przodków’ i pragnę znaleźć dla siebie miejsce wśród ‘mego narodu’. Träger (…) miał własne chody i sprawę załatwił”.

    Mistyfikacja była tak doskonała, że został nawet członkiem SA (Die Sturmabteilungen der NSDAP – sztafety szturmowe NSDAP) i – jak twierdził zbiegły na Zachód płk. Józef Światło – agentem gestapo. To on nadzorował wspólną akcję bojowców AL i gestapo, której celem było przejęcie w styczniu 1944 roku archiwum Delegatury Rządu na Kraj – w jej wyniku w niemieckie ręce wpadły dokumenty dotyczące członków niepodległościowego podziemia, przez co około sześćdziesięciu żołnierzy Armii Krajowej zostało zdekonspirowanych i wyłapanych przez służby okupanta. To właśnie Ritter miał im przekazać dokumenty dotyczące członków AK, a pozostałe – w tym dotyczące policyjnej agentury w przedwojennym ruchu komunistycznym – przekazane zostały sowietom.

    Przed wybuchem Powstania Warszawskiego Ritter, zapewne w obawie przed zemstą (choć bardziej odpowiednim słowem byłoby: sprawiedliwością) ze strony członków podziemia niepodległościowego, wywiózł z miasta swoją rodzinę i zamieszkał wraz z nią w Świdrach na prawym brzegu Wisły. Tam wyrobił sobie dokumenty na nazwisko Jastrzębski i… wpadł w łapy swoich kumpli (a raczej konkurentów z sowieckich służb, sam był agentem GRU) w mundurach NKWD. Stało się to prawdopodobnie za sprawą donosu jakiegoś gorliwca, który przekazał sowietom informację o ukrywającym się w pobliżu niemieckim oficerze. Ritter, a właściwie już Jastrzębski, kolejny rok spędził w więzieniu, tym razem jednak w zamknięciu trzymali go jego niedawni mocodawcy.

    Ten długi pobyt w kazamatach sowieckich jest dość zastanawiający i, moim zdaniem, nie trzyma się kupy. Nie sposób przecież uwierzyć, że w sowieckich służbach specjalnych panował aż taki bajzel by towarzysze nie rozpoznali swojego. Po drugie, jeżeli rozpoznali to musieli mieć jakiś solidny powód by go nadal trzymać (albo sprawiać tego trzymania pozory), ot choćby taki by go uwiarygodnić, dorobić legendę i wepchnąć w struktury polskich (choć marionetkowych i podległych Moskwie) władz.

    Do Polski wrócił latem 1945 roku i od razu został wysokim funkcjonariuszem Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego: został kierownikiem II Wydziału kontrwywiadu (Departament I) MBP, a do jego zadań należała „walka z reakcyjnym podziemiem”. We wrześniu 1948 roku został szefem Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie i zajął się, z niezwykłą nawet jak na komunistycznego aparatczyka gorliwością, likwidacją działających o okolicznych lasach „band” – czyli oddziałów Narodowych Sił Zbrojnych. Z MBP został usunięty w 1950 roku, najprawdopodobniej w związku z wewnątrzpartyjnymi czystkami (wtedy wyleciało wielu jego „towarzyszy”, część z nich nawet – jak bohaterowie poprzednich części Grzegorz Korczyński czy Bogusław Hrynkiewicz – spędziła trochę czasu za kratami oskarżona o zbrodnie i „prawicowe odchylenie”) i sprawą Władysława Gomułki. Imał się różnych zajęć, był inspektorem w Ministerstwie Państwowych Gospodarstw Rolnych (tak, istniał taki twór, idiotyczne resorty nie są wymysłem naszych czasów), pracował w zarządzie kin.

    W kamasze powrócił w roku 1960 i został zastępcą dowódcy Warszawskiego Okręgu Wojskowego ds. Politycznych. Od 1964 roku przez cztery lata był attaché wojskowym we Włoszech, co było przykrywką dla działalności wywiadowczej. Według niepotwierdzonych źródeł to on miał zorganizować perfekcyjnie zakamuflowaną siatkę wywiadowczą przy Stolicy Apostolskiej. Od 1968 roku był szefem Inspektoratu Powszechnej Samoobrony i zastępcą Głównego Inspektora Obrony Terytorialnej. Stanowisko stracił w 1972 roku kiedy jego syn uciekł do Danii.

    Artur Jastrzębski zmarł 7 maja 1981 roku i został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Sprawiedliwości nigdy mu nie oddano, do końca swoich dni cieszył się przychylnością władz i żył jak przysłowiowy „pączek w maśle”. A i dziś, pośrednio, co chwilę któraś stacja telewizyjna oddaje mu hołd powtarzając serial o przygodach dzielnego Hansa Klossa, dzięki któremu sowietom udało się pobić Germańca i zaprowadzić na polskich (i nie tylko) ziemiach ustrój powszechnej szczęśliwości i społecznej sprawiedliwości…
  • Świerczewski został zaliczony przez respondentów do grona postaci, których naród polski powinien się wstydzić.
    Życiorys generała nie był jednak dobrym materiałem do tworzenia panegiryków. - Oficjalna propaganda nie eksponowała jego życiorysu, koncentrując się na wybranych epizodach - zaznacza prof. Bohdan Halczak z Uniwersytetu Zielonogórskiego. - Gen. Świerczewski był niemal idealną postacią do mitologizacji - podkreśla prof. Grzegorz Motyka, członek Rady IPN w Warszawie. - Walczył w wojnie domowej w Hiszpanii, zdobywając uznanie nawet amerykańskiego pisarza, którego trudno było posądzić o całkowite prokomunistyczne zaślepienie. To on nazwał go przecież "generałem, który się kulom nie kłaniał". W czasie II wojny światowej dowodził II Armią WP, co można było przedstawiać jako przywiązanie do polskości, a w końcu zginął w trakcie inspekcji podkomendnych służących na odległym i niebezpiecznym posterunku. By osiągnąć pełny efekt należało tylko nie wspominać o niewygodnych szczegółach z biografii takich, jak udział w wojnie 1920 roku po sowieckiej stronie. - Kandydatów na bohaterów było wielu, ale mieli zasadniczą wadę - żyli - uważa dr Zbigniew Palski z Instytutu Studiów Politycznych PAN. - Świerczewski poległ zaś w walce. Jakie były okoliczności tej śmierci, to zupełnie inna rzecz. Eksponowano, jak troszczył się o prostych żołnierzy, jak lubił wśród nich przebywać, jak przeprowadzał nieszablonowe inspekcje, sprawdzając, w jakich warunkach śpią i czy mają, co jeść. Świerczewski zginął też we właściwym czasie i z właściwym przeciwnikiem. - PRL potrzebował nowych bohaterów, a nowa władza nie miała lepszego kandydata - dodaje dr Andrzej Zapałowski z Uniwersytetu Rzeszowskiego. - Gen. "Walter" wspaniale wpisywał się w jej plany. Jego śmierć zbiegła się idealnie z wcześniej przygotowaną decyzją o akcji Wisła. Nowy ojciec narodu Kult Świerczewskiego był intensywnie propagowany przez co najmniej przez dwa pokolenia. Jego podobizna pojawiła się na monetach, obierano go na patrona szkół, ulic, placów. Poeci poświęcali mu strofy, a pisarze pisali książki. Pełno go było w szkolnych książkach. - W społeczeństwie polskim było bardzo duże przywiązanie do Józefa Piłsudskiego. Po II wojnie światowej odczuwano brak tej postaci. Świerczewskiego wykreowano, więc na nowego Piłsudskiego - uważa prof. Halczak. W propagandzie nie było miejsca na błędy, czy niedopatrzenia. - Z dużym rozmachem zrealizowano o Świerczewskim kosztowny film biograficzny, ale po nakręceniu został on odłożony na półkę, bo jakiś drobiazg nie spodobał się podczas kolaudacji. Pokazano go dopiero po 1989 roku - mówi prof. Halczak. - Wszystkie niewygodne szczegóły były bezwzględnie utajniane - dodaje dr Zapałowski. - Jeszcze w latach 80. w Akademii Sztabu Generalnego WP przeprowadzone konferencje dotyczące gen. Świerczewskiego. Materiały z tej konferencji, które wyszły w formie książki, zostały utajnione. Nie były dostępne nawet dla historyków w latach 90. Propagandziści całkiem gładko poradzili sobie z wątpliwymi talentami dowódczymi generał, przymiotami charakteru i nałogami. - Podstawowym obowiązkiem adiutanta Świerczewskiego było przeniesienie w metalowym kubku alkoholu. Generał wypijał pół kubka spirytusu i dopiero po tym nawiązywał kontakt z otoczeniem - opisuje obrazowo dr Palski. - Oficerowie LWP mieli do tej postaci słabość, bo trudno im się było identyfikować z postaciami z Polski międzywojennej - zauważa prof. Halczak. - Generał był dla nich kimś bliskim, bo lubił sobie wypić. Opowiadali sobie o jego problemach miłosnych, bo był znanym kobieciarzem. To im się podobało. Świerczewski był dla nich swoim chłopem. - W systemie radzieckim wszyscy pili. Dla walczących na froncie były nawet przydziały wódki - kwituje sprawę nałogu Świerczewskiego dr Zapałowski. Jaka piękna śmierć Najbardziej popularyzowanym przez propagandę komunistyczną epizodem z biografii generała była jego śmierć. - Opis ostatniego boju Świerczewskiego, autorstwa Jana Gerharda jest zgodny z wymogami literatury batalistycznej - zauważa prof. Halczak. - Autor stopniuje poziom napięcia aż do tragicznego finału. Powodowany troską o żołnierzy generał podejmuje odważną, lecz ryzykowną decyzję. W momencie walki, kiedy na oddział Wojska Polskiego spada grad pocisków i wszystko wokół płonie, generał zachowuje przytomność umysłu. Dowodzi żołnierzami, którzy stawiają heroiczny opór. Kiedy dowódca pada raniony, żołnierze spieszą mu na ratunek. Jednakże równolegle z tworzeniem tego mitu rozpowszechniana była wersja o zamachu, dokonanym przez "swoich". - Wersja ta pojawiła się w okresie stalinowskim, gdy komuniści przystąpili do rozliczeń we własnym obozie - wyjaśnia prof. Motyka. - Ktoś wymyślił, aby niektórym wyższym komunistycznym działaczom, którym zarzucano nieprawomyślność i tzw. prawicowe odchylenie, przypisać także śmierć gen. Świerczewskiego. W tym celu zmuszono aresztowanego Jana Gerharda - świadka śmierci gen. "Waltera" i późniejszego autora powieści "Łuny w Bieszczadach" - do złożenia "odpowiednich" zeznań. Twierdził w nich, że na rozkaz gen. Komara i gen. Spychalskiego nawiązał kontakt z francuskim wywiadem, a następnie osobiście z UPA, po czym wystawił generała pod kule partyzantów. W związku z odwilżą, jaka nastąpiła po śmierci Stalina, zrezygnowano z pokazowych procesów. Choć Gerhard odwołał swoje fantazje, to zapewne plotki na ten temat krążyły w różnych środowiskach, podsycając spiskowe historie. Dr Palski przytacza inną wersję, o której miała mówić towarzyszka życia Świerczewskiego. - Według niej stał za tym Stalin, bo Świerczewski się "opolaczył". Ale ta wersja nie trzyma się kupy. Stalin ukręcał łby marszałkom, niejako w świetle jupiterów. Dlaczego w przypadku Świerczewskiego miałby się bawić w jakieś gry operacyjne? - Powszechnie powątpiewano w prawdziwość oficjalnej wersji o zabójstwie Świerczewskiego przez UPA - stwierdza dr Halczak. - Przeważał pogląd, że śmierć generała była dziełem radzieckiej NKWD. Zwolennicy tej teorii mieli jednak problemy ze wskazaniem przyczyny, dla której radzieckie służby specjalne pragnęłyby "zlikwidować" generała. Uważano, że usiłował się on przeciwstawiać postępującemu procesowi "sowietyzacji" polskiej armii. Była to dosyć mało wiarygodna opinia, biorąc pod uwagę silne więzi generała z Armią Czerwoną. Po 1989 roku Świerczewskiego strącono z piedestałów. Stało się to dzięki historykom, którzy obalili legendę o genialnym strategu, dzielnym dowódcy i wiernym synu narodu polskiego. - W 2009 r. przeprowadzono badania sondażowe, dotyczące pamięci o II wojnie światowej - podsumowuje Bohdan Halczak. -
  • @Husky
    Nazywajmy ludzi po imieniu!
    Dzieje Polski po 1945 r pisali przywiezieni na czołgach podejrzani osobnicy którzy pozmieniali nazwiska. Rządy w Polsce zbrojnie przejęli podejrzani osobnicy obcej narodowości i obywatele - zdrajcy. Polacy którzy postawili się obcej władzy zostali wywłaszczeni, wywiezieni lub zabici przez podejrzanych osobników bez sumienia. Równie podejrzani osobnicy przysłani przez obce nam państwo, oddali lekką ręką pół Polski. A jak odgadnąć kto jest z tej zgrai, a kto jest Polakiem, a kto żydem, Rosjaninem czy innym? Uważam, że pierwszym krokiem do odkręcenia zakłamanych dziejów Polski i posługiwania się na co dzień językiem i słowem pisanym winno być pisanie nazwisk i imion zgodnie z prawdziwym rodowodem. Nazywajmy ludzi po imieniu! A dlaczego zmieniali oni nazwiska? Czyżby mieli coś do ukrycia? Na pewno. Przeważnie człowiek jest dumny, że nazywa się tak albo tak... Dlaczego miałbym zmieniać nazwisko na zupełnie obco brzmiące? A z naszej strony - po co kryć ich ((i ich rodzin) działalność, skierowaną przeciwko Polsce i Polakom pod warstwą polsko brzmiącego nazwiska? Mamy w tym jakąś korzyść? Nie! My na tym tylko tracimy. Bo baty zbierają Polacy i nasz zniewolony kraj. Niech odpowiadają (i tłumaczą się) ci, którzy powinni! Niech np. Aleksander Kwaśniewski będzie - Izaakiem Stoltzmanem jak się pisał jego ojciec NKWD-dzista i UB-ek, popełniający zbrodnie na Polakach i własnym narodzie - żydach. Powinno się pisać w podręcznikach o całej rodzinie szacownego Stoltzmana. Dzięki dodaniu sobie końcówek np. –ski, stali się Polakami i robią przewały, które idą na rachunek Polaków. Próbuje się w ten sposób tak przedstawiać Polaków w powszechnej świadomości poprzez wiadomo - słowo pisane (opanowane przez obcych), oraz słowo mówione (również opanowane przez obcych). I tak oto wyraz Polak oznacza złodzieja, łapownika, krętacza i zwykłą szumowinę. A złodziejem, krętaczem kłamcą i zwykłą szumowiną (niepotrzebne skreślić) są na ogół obcy, pełniący obowiązki Polaka (popi). Podpisują się polskim nazwiskiem i już przekręt idzie na rachunek Polaka. Tak więc przykładowo zamiast pisać „Adam Michnik znowu pisze o polskim antysemityzmie” należy napisać „Aaron Szechtner znowu pisze o polskiej niechęci do żydów” (bo Semita to nie tylko żyd!). A następnie opisać przeszłość jego i rodziny (ta prawdziwą). A jeżeli gdziekolwiek się on pojawia na „polskich” stronach, należy umieszczać bez przerwy swoje wywody o przeszłości Szechtnerów! Prawda jest najważniejsza. Nią się wszystko odkłamie. Nie dajmy się! Odzyskamy godność i zdolność do bycia dumnym z tego, że urodziliśmy się Polakami. Dbaj o zdrowie i tęp muchy! Niech to PRL-owskie hasło oznacza, że masz się zachowywać właściwie (nie szerzyć zła) i tępić łajzy. A poniżej: przykładowe nazwiska rodowe obcych zakotwiczonych w Polsce, które zostały ustalone w oparciu o:

    1) Dane tajne kartoteki ludności Polski przy Centralnym Biurze Adresów MSW (nr arch. 1/6526/1 - data archiwacji 9.07.1984, nr rejestracyjny 14750-99 - data rejestracji Wydz. III-2, SUSW Warszawa).

    2) Relacje osób znających osobiście wielu spośród wykazanych.

    3) Dane ujawnione przez historyków w ich licznych publikacjach.

    Leszek Balcerowicz - Aaron Bucholtz
    Jan K. Bielecki - Izaak Blumenfeld
    Bolesław Bierut - Rotenschwanz
    Michał Boni - Jakub Bauer
    Marek Borowski - Szymon Berman - jego wuj - Jakub Berman (poczytajcie sobie o nim!)
    Wiesław Chrzanowski - Szymon Knopfstejn
    Włodzimierz Cimoszewicz - Dawid Goldstein
    Józef Cyrankiewicz - Izaak Cymerman
    Ludwik Dorn - Dornbaum
    Lech Falandysz - Aaron Fleischman

    Władysław Frasyniuk - Rotenschwanz
    Bronisław Geremek - Berele Lewartow
    Hanna Gronkiewicz-Waltz - Haka Grundbaum
    Aleksander Hall - Miron Hurman
    Piotr Ikonowicz - Dawid Goldsmith
    Grzegorz Kołodko - Samuel Hanerman
    Janusz Korwin-Mikke - Ozjasz Goldberg
    Hanna Krall - Haka Rejchgold
    Marian Krzaklewski - Dawid Zimmerman
    Jacek Kuroń - Icek Kordblum
    Aleksander Kwaśniewski - Izaak Stoltzman
    Janusz Lewandowski - Aaron Langman
    Olga Lipińska - Fajga Lippman
    Tadeusz Mazowiecki - Icek Dikman
    Leszek Moczulski - Robert Berman
    Stefan Niesiołowski - Aaron Nusselbaum
    Andrzej Olechowski - Mosze Brandwein
    Józef Oleksy - Szymon Buchwio (Łemek)
    Jan Olszewski - Izaak Oksner
    Janusz Onyszkiewicz - Jojne Grynberg
    Mieczysław Rakowski - Mojżesz Rak
    Jan Maria Rokita - Izaak Goldwicht
    Jerzy Stuhr - Josek Feingold
    Hanna Suchocka - Haka Silberstein
    Wiesława Szymborska - Rottermund
    Jerzy Urban - Josek Urbach
    Mieczysław Wachowski - Jakub Windman
    Lech Wałęsa - Lejba Kohne
    Janusz Zaorski - Jakub Bauman
    Andrzej Zoll - Rojeschwanz
    gen. St. Popławski - Siergiej Grochow

    gen. Karol Świerczewski - Walter Goltz lub Tenenbaum
    gen.Mieczysław Moczar - Mykoła Demko
    płk Józef Różański - Josek Goldberg

    płk Józef Światło - Izaak Fleischfarb

    ppłk Helena Wolińska-Brus - Ochsmann

    Wykaz opracował Pan Ryszard Nowak
    więcej: http://naparkiecie.pl/ftopic12022.html (przydałoby się uzupełnić wykaz)

    Zwalczajmy tę obcą nam stonkę ziemniaczaną niszczącą nasze plony!
  • @kula Lis 67 20:26:23
    Zasadzka?

    Sprawa była dogadana kilka dni wcześniej. Świerczewski był na alkoholowej libacji w jednej z ukraińskich wsi i spotkał się tam w dowódcami sotni UPA. Ustalił z nimi, że UPA napadnie na konwój jadący z zaopatrzeniem do Cisnej. Jeden z samochodów obstawy miał się wcześniej „popsuć”, a Ukraińcy bez problemu mieli zająć dwie ciężarówki z przewożonymi towarami.

    O porozumieniu dowiedzieli się polscy żołnierze, podwładni generała i postanowili przeszkodzić w planowanym przejęciu zaopatrzenia. Myśleli również, aby policzyć się z samym „Walterem”, jeśli nadarzy się ku temu sposobność. Na wstępie namówili generała na wyjazd do Cisnej, choć on początkowo nie planował tej podróży.

    Rankiem 28 marca konwój z generałem ruszył w kierunku Cisnej. Według relacji pana Władysława w kolumnie jechało pięć samochodów: dwa gaziki z generałem, jego świtą i obstawą, jeden pojazd z eskortą oraz dwie ciężarówki. W tajemnicy przed generałem na jednej ciężarówce zamiast towaru znaleźli się uzbrojeni polscy żołnierze.

    Zaraz po wyjeździe z Baligrodu, „popsuł się” planowo samochód eskorty. Kiedy kolumna dojechała do Jabłonek, gen. Świerczewski nakazał zatrzymanie wozów. Był pijany, a na uwagę adiutanta, że to nie jest bezpieczne miejsce na postój, groził mu pistoletem. Potem udał się na stronę za potrzebą. Wtedy z przydrożnego lasku wybiegli uzbrojeni Ukraińcy. Wcale nie zamierzali strzelać, próbowali tylko krzykiem odgonić Polaków od ciężarówek, by zdobyć obiecane przez Świerczewskiego zaopatrzenie. Pierwsi z nich dobiegli do pojazdów i odsłonili plandeki. Dopiero kiedy na pace zamiast towarów i sprzętu zauważyli polskich żołnierzy, padły pierwsze strzały.

    Zabić zdrajcę

    Strzelanina stawała się coraz bardziej gwałtowna i – jak wspominał dziadek mego rozmówcy – „trup ścielił się gęsto po obu stronach”. Dopiero po jakimś czasie Ukraińcy z UPA widząc twardą obronę Polaków zaczęli się wycofywać do lasu.

    W tym czasie zaskoczony nieplanowaną walką i zdenerwowany całym zdarzeniem gen. Świerczewski żądał natychmiastowego przerwania ognia przez stronę polską, ale nikt go nie słuchał. Kiedy chciał wyciągnąć pistolet z kabury, Polacy rozbroili go. Wtajemniczeni w sprawę chcieli również pochwycić generała, ale on wyrwał im się i zaczął uciekać. Dopiero wtedy dosięgły go kule. Dostał serię w plecy i przewrócił się. Do „Waltera” nie strzelali Banderowcy z UPA, lecz osoby z jego najbliższego otoczenia. W ich mniemaniu był to współpracownik UPA i zdrajca Ojczyzny działający na szkodę Polski.

    Po całej akcji prawdę o wydarzeniu próbowano w pewien sposób tuszować. Przemilczano fakt że ofiarami walki byli również Ukraińcy. Polskim żołnierzom zakazano cokolwiek mówić o szczegółach śmierci Świerczewskiego, bo jakby coś to „kula w łeb”. Po całym zajściu większość z tych szeregowych żołnierzy, uczestników wydarzenia, i tak trafiła do kompanii karnej.

    https://marucha.wordpress.com/2015/12/06/tajemnica-smierci-gen-swierczewskiego-nieznana-relacja-swiadka/
  • @kula Lis 67 20:26:23
    Marian Cimoszewicz – ojciec byłego premiera katował i znęcał się nad żołnierzami AK!

    Żeby nie było wątpliwości, jak bardzo zakorzenione w sercu ma wartości takie, jak wolność, prawda, demokracja, ostatnio wiele mówiący o konieczności ich obrony – oczywiście w kontekście Polski i rządów PiS - senator [Dawid Goldstein] Włodzimierz Cimoszewicz, warto przyjrzeć się skąd się wywodzi.
    Wszak pierwszym i najważniejszym miejscem kształtowania naszej osobowości, skali wartości, nawyków - jest rodzinny dom.

    Pan senator [Goldstein] Cimoszewicz, który sam ma bogatą polityczną przeszłość, wszak piastował ważne stanowiska państwowe: marszałka sejmu, premiera, ministra spraw zagranicznych a wcześniej jeszcze był Stypendystą Fundacji Fulbrighta, działaczem PZPR i młodzieżówek socjalistycznych, po tatusiu też coś odziedziczył – słabość do służb: tajny współpracownik wywiadu PRL - „Carex” (figuruje w archiwum Zarządu Wywiadu. Nr rejestr. 13613, data rejestr. 25.09.80. Organ rejestr. wydz. II dep. I Warszawa. Nr arch. J- 8938, data archiwizacji 24.08.84.). I właściwie już w tym momencie można byłoby skończyć, ale ponieważ o szanownym tatusiu pana senatora wiadomo sporo, trzeba się wiedzą podzielić.

    Otóż: pan Marian Cimoszewicz, urodził się w 1917r w Uljanowsku. Mieszkał w Endrychowce pow. Wołkowysk. Był zdeklarowanym komunistą. Pracował, jako robotnik drogowy. W 1939 r. nie został powołany do polskiego wojska, ponieważ już wtedy był agentem NKWD. Po napaści Sowietów na Polskę, szybko awansował. Został poborcą dostaw obowiązkowych w Wołkowysku, czyli rekwirował płody rolne na rzecz Bolszewików. W początkach roku 1940 został seksotem - tajnym donosicielem komisarza NKWD, później skierowano go do Armii Czerwonej, do Szkoły Podoficerów Radiotechnicznych w Rostowie nad Donem. W czasie wojny służbę pełnił w Jednostce Specjalnej NKWD SMIERSZ. W 1943 r. przeszedł kurs pracowników „oświatowych, czyli politycznych i przeniesiony został do Armii Berlinga. Po zakończeniu wojny, do roku 1972 wiernie służył w organach Informacji Wojskowej i WSW. W latach 1945-46 czynnie uczestniczył w likwidacji podziemia AK. Wykazywał się szczególnym zaangażowaniem, zwłaszcza, jako szef Informacji Wojskowej WAT. Według zeznań świadków, był gorszy od sowieckiego komendanta WAT. Aresztował pierwszego komendanta i twórcę WAT gen. Grabczyńskiego.

    Na jego rozkaz zbudowano specjalną celę pod schodami, w której w nieludzkich warunkach więził m.in. kpt. Słowika (w tym czasie jego żona była w ciąży). Przez 11 miesięcy przesłuchiwał go z bronią w ręku, do utraty przytomności.

    Niszczył więźniów psychicznie i fizycznie. Stosował powszechnie wprowadzane przez sowietów metody: wyrzucał AK-owców z pracy, zabierał domy prawowitym właścicielom i umieszczał w nich informatorów WSI. Sam również zamieszkał w takim domu. Nie można się dziwić, że tak oddany służbie, zasłużony towarzysz, stał się z czasem jednym z najbardziej zaufanych i wiernych funkcjonariuszy systemu, przeznaczonym do działań niszczących Polskę. Dla wielu szlachetnych i wiernych ojczyźnie Polaków, był po prostu katem.


    Decyzją z dnia 7-X-1992 r. na podst. Ustawy z dnia 24 stycznia 1991 r. pozbawiam uprawnień kombatanckich Cimoszewicza Mariana s. Wincentego. Uzasadnienie:..... Na podstawie Zeszytu Ewidencyjnego Centr. Arch. Wojsk. stwierdza się, że MC służył w Inf. Wojsk. od 07. 1945 do 01. 1957. Zaświadczenie Nr. 15/76 z dnia 30-01-1976 wydane przez Jednostkę Wojskową Nr 2375 podaje, że w/w w latach 1945-1946 "uczestniczył w likwidacji podziemia.

    Jeśli jeszcze dodamy, że córka pana senatora Włodzimierza ma na imię Natasza, (jak sam podaje na swojej stronie senatora, choć wikipedia nazywa ją Małgorzatą), nie trudno zrozumieć, skąd takie jego umiłowanie wolności i demokracji w wersji zaKODodowanej, antypolskiej i zakłamanej.
  • @Husky
    ŚWIADECTWA LUDZI Z NAJBLIŻSZEGO OTOCZENIA JARUZELSKIEGO.

    Rodzina.
    Matka i siostra po powrocie z zesłania do Polski miały wątpliwości, co do autentyczności W. Jaruzelskiego. Rodzina była zastraszana przez UB i bała się mówić o swoich wątpliwościach. Jak podają ich znajomi, relacje między nimi były chłodne, a spotkania rzadkie i wymuszone! Podobno matka tuż przed śmiercią wyraziła wolę, iż nie życzy sobie jego obecności na swoim pogrzebie. Ksiądz odprawiający mszę żałobną, powiernik woli matki, wyprosił Jaruzelskiego z kościoła i ten musiał stać na zewnątrz (!).

    Koledzy z gimnazjum marianów na Bielanach.

    Wojciech był pamiętany jako polski patriota, bardzo religijny i pilny uczeń. Znał dobrze łacinę (współczesny Jaruzelski nie zna łaciny!). Unika spotkań z kolegami gimnazjalnymi. Koledzy twierdzą, że to jest inna osoba. Jednym z kolegów gimnazjalnych Wojciecha był Zenon Komender (1923-1993), czołowy działacz PAX-u i polityk w PRL-u: w latach 1981-82 minister handlu wewnętrznego, 82-85 wicepremier, 85-89 z-ca przewodniczącego Rady Państwa, 69-89 poseł na sejm. Pomiędzy kolegami mówiło się, iż w zamian za ostentacyjne uwiarygodnienie Jaruzelskiego jako swego kolegi z gimnazjum i zachowanie milczenia, co do rodzących się wątpliwości, był przez onego wspierany w karierze politycznej.

    Rówieśnik ze szkoły podstawowej – syn stajennego zatrudnionego w majątku Jaruzelskich. W dzieciństwie był bliskim kolegą Wojciecha i całe dnie spędzali razem. Po wojnie ten pan mieszkał w Szczecinie, pracował w Stoczni Odra. W swoim środowisku otwarcie wyrażał opinię, że W. Jaruzelski nie jest prawdziwym Jaruzelskim. Jako jeden z argumentów podawał, iż Wojciech w dzieciństwie miał wypadek z maszyną rolniczą i jego prawa dłoń została okaleczona na zawsze – było to wyraźnie widoczne, dlatego go nie przyjęto do Armii Andersa. Obecny Jaruzelski ma obie dłonie bez żadnej blizny (?!). Poza tym twierdził, iż osobnik podający się za Wojciecha Jaruzelskiego ma zupełnie inny charakter od Wojciecha, którego on dobrze znał! W sumie – był absolutnie przekonany, iż mamy do czynienia z osobą udającą Wojciecha Jaruzelskiego. Ten kolega Jaruzelskiego miał wizyty funkcjonariuszy UB, którzy ostrzegali go, że jeśli nie będzie milczał, to utopią go w Odrze, a jego rodzinę wymordują!

    Goryl Jaruzelskiego, płk Artur Gotówko
    Szef wydziału WSW zajmującego się ochroną gen. W. Jaruzelskiego. Funkcję tę pełnił od 1974 do XII 1981 r. Goryl w swoich wspomnieniach opisuje spotkania Jaruzelskiego z jego rodziną jako dziwne, zimne, wyrachowane; odnosił wrażenie, jakby Jaruzelski był zaprogramowanym robotem, bez uczuć i naturalnego ciepła jakie istnieje między członkami rodziny. Wyczuwało się jakąś nienaturalność, sztuczność tych relacji.

    Piotr Jaroszewicz, b. premier PRL

    Metodę matrioszek Jaroszewiczowi w głębokiej tajemnicy zdradził gen. Karol Świerczewski a jemu pijany w sztok Żukow(dlatego NKWD zlikwidowało Świerczewskiego). Piotr Jaroszewicz twierdził stanowczo, iż Jaruzelski jest matrioszką, i on ma pewne dowody na to(archiwum radomierzyckie się kłania). Wymieniał także inne matrioszki piastujące wysokie stanowiska w państwie (Bierut, gen. Siwicki, gen. Molczyk)! Wszystko wskazuje, iż zginął z tego właśnie powodu… za dużo wiedział … Mordercy nie tknęli żadnych cennych rzeczy, zaś splądrowali cały dom czegoś szukając… (Jaroszewicz prowadził dziennik i był w posiadaniu jakiś tajnych dokumentów dotyczących Jaruzelskiego – podobno nazywa się Margulis.).

    CECHY CHARAKTERU

    – Donosicielstwo na najbliższych współpracowników, świadczy o wyjątkowej podłości i jest obce ludziom wywodzącym się z polskich warstw ziemiańskich! Gdzież tu honor Polaka?!

    – Osoba siermiężna, sztywna, stroniąca od towarzystwa, absolutny abstynent – to cechy stojące na przeciwnym biegunie cech polskiego szlachcica.

    Dla matrioszki taka postawa jest wręcz niezbędna, bo przy bogatym życiu towarzyskim, wcześniej czy później wyszłyby na jaw niezrozumiałe fakty…To samo dotyczy abstynencji…przy alkoholu rozwiązują się języki…vide Żukow i Świerczewski.

    – Wyjątkowe zainteresowanie literaturą polską – jak na wojskowego to dziwne?!

    Otóż żelaznym punktem szkolenia matrioszek była dogłębna znajomość literatury danego kraju.

    – Lubi się otaczać żydami, co jest absolutnie obce mentalności Polaka! Ważne stanowiska w państwie obsadzał żydami; najbliżsi współpracownicy i doradcy, to w większości żydzi (m.in. Górnicki, Urban, gen. Kiszczak, gen. Staniszewski).

    – Nienawidził W. Gomułkę, E. Gierka, A. Siwaka i innych komunistów-patriotów. Przeciwko takim ludziom skrycie spiskował, dążąc do ich politycznego wyeliminowania.

    – Absolutnie spolegliwy Rosjanom! Z dumą daje się zapraszać do Rosji na różne uroczystości, gdzie go dekorują medalami! Przy czym stara się, aby opinia publiczna w Polsce nie była rzetelnie o tym informowana. Polak nigdy by tak nie postąpił!

    Po udanym wprowadzeniu stanu wojennego, Jaruzelski pojechał w maju 1982 do Soczi, aby złożyć Breżniewowi raport, odebrać pochwałę i nagrodę: platynowo–złoty Order Lenina, najwyższe odznaczenie sowieckie, które mógł dostać jedynie obywatel Związku Sowieckiego.

    – Jak sam wyznał: „kocha Rosjan i ich kulturę” (?!). Dziwneeee…Człowiek, którego rodzina doznała na sobie kaźni od Rosjan, pała do nich miłością? Niebywałe!

    – Jadowita mściwość (typowa dla żyda): zleceniodawca mordów na ks. Popiełuszce i Jaroszewiczach.

    FAKTY KŁUJĄCE W OCZY

    • Osoba pochodzenia ziemiańskiego, wywodząca się z religijnej i patriotycznej rodziny, w gimnazjum wyróżniająca się przywiązaniem do polskości… nagle przemienia się w ideowego komunistę?!, dla którego wroga polskości ideologia znaczy więcej niż interesy ojczyzny?! Robi zawrotną karierę u komunistów?! Niebywałe!

    • Wyraźnie prowadzony przez Sowietów:
    najpierw przez gen. Popławskiego, a następnie przez marsz. Rokossowskiego?! Później też musiał mieć jakichś mocodawców, bo ciągle awansował, i to ekspresowo:
    – w wieku 30 lat pułkownik
    – w wieku 33 lat generał brygady
    – w wieku 45 lat generał broni
    W Polsce było kilka zmian ekip rządowych, ale ten osobnik był jakby pod kloszem ochronnym i cały czas piął się w górę, miarowo, krok po kroku…syn polskiego ziemianina, patrioty?! Dziwne…

    • W latach 1960-65 szef Głównego Zarządu Politycznego, inaczej mówiąc: przywódca wrogich sił na najważniejszym froncie antypolskim! To morderca dusz żołnierzy polskich!

    • Jego stosunek do wielkiego zbrodniarza narodu polskiego.

    Żyd Jakub Berman, z woli Stalina do roku 1956 faktyczny zarządca PRL-u, który ustawił na przyszłość metody walki z polskością na płaszczyźnie duchowej, intelektualnej i materialnej. Bezwzględny zbrodniarz – osobiście nadzorował MBP. Umiera w roku 1984 – w tym okresie Jaruzelski dzierży absolutną władzę w Polsce. Godzi się na pochowanie tego zbrodniarza na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach jako osobę zasłużoną dla Polski!, co więcej, pośmiertnie nadaje mu wysokie odznaczenie państwowe i bierze udział w pogrzebie! To jest fakt o fundamentalnym znaczeniu dla zrozumienia duszy Jaruzelskiego. Ta osoba nie ma w sobie poczucia przywiązania do narodu polskiego! Jest wroga żywotnym polskim interesom!

    • Oto urywek z Diariusza Jaruzelskiego na jego stronie internetowej:
    (…) 1952 lub 1953 r. W. Jaruzelski kończy dwuletni Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu i Leninizmu (WUML) na którym wykładają m.in. tak znakomici uczeni jak Bronisław Baczko (filozof, obecnie emerytowany profesor uniwersytetu w Genewie, laureat nagrody im. Księdza J.Tischnera za 2002 r.) , Zygmunt Bauman (socjolog, obecnie emerytowany profesor uniwersytetu w Leeds, laureat nagrody im. T. Adorno za 1998 r.) , Włodzimierz Brus (ekonomista, obecnie emerytowany profesor uniwersytetu oxfordzkiego), Adam Schaff (filozof, obecnie emerytowany profesor uniwersytetu warszawskiego) czy Maria Turlejska (historyk, zm. w 2004 r.)”. Wymienieni powyżej, to szowiniści żydowscy, którzy tytuły i stanowiska zdobyli z klucza rasowego, nienawidzący i niszczący Polskę! W jego ocenie są wspaniałymi wielkimi uczonymi?! Oto jądro osobowości Jaruzelskiego!

    • „Polak” prowadzący wojnę przeciwko własnemu narodowi???!!!

    Wprowadzenie stanu wojennego 13.12.1981 r., to nowy etap walki przeciwko narodowi polskiemu. Kilkakrotnie prosił Sowietów o interwencję zbrojną w Polsce. Osoba czująca się choć trochę Polakiem, nigdy nie podjęłaby takich działań! Robiłaby wszystko, aby doprowadzić do porozumienia między Polakami. A oto dalsze konsekwencje tej wojny:
    – Wyrzucenie za granicę świeżo ukształtowanej elity narodu
    – Zgnębienie duchowe i materialne narodu
    – Nieprzejednana walka z wiarą katolicką – fundamentem polskości!
    – Otwarcie granic państwa na inwazję sekt, aby poprzez chaos duchowy osłabić i podzielić naród

    • Jaruzelski, to taki „Polak”, który w 1985 r. na spotkaniu z żydami w USA oskarżał „Solidarność” o antysemityzm!

    • Oszustwo Okrągłego Stołu.

    Negocjatorzy po obu stronach w 90% byli żydami! Gdyby Jaruzelski był Polakiem, to ze wszystkich sił starałby się o udział elity polskiej, wcześniej pomógłby jej się wykluć i wypromowałby ją! To oczywiste dla każdego czującego się Polakiem. Niestety, mieliśmy kolejne oszustwo przeciwko Polsce, wyreżyserowane przez Jaruzelskiego!

    • Jego zachowanie po 1989 r. Obojętnie przygląda się degradacji i upadkowi Polski?! Nie zabiera głosu, milczy! Czy tak postępuje Polak?!

    MORAŁ

    Celem tego szkicu jest uświadomienie sobie metod stosowanych przeciwko narodowi polskiemu przez naszych wrogów. Są one wyjątkowo perfidne. Musimy być czujni i bardzo krytyczni, bo inaczej zawsze będziemy ograni. Na każdym kroku trzeba nam stosować kryteria polskości, a osoby kandydujące do jakichkolwiek stanowisk w państwie i w hierarchii kościelnej muszą być wnikliwie i bez litości prześwietlone! Między narodami trwa permanentna wojna: w czasach „pokojowych” toczy się na polach idei, kultury, nauki, gospodarki, mediów, religii,… Nasz naród został zainfekowany setkami matrioszek – agentami o wielkich możliwościach destrukcyjnych na różnych polach życia narodowego, państwowego, kościelnego… Doskonale wyszkoleni, świetnie ukryci, mający pomoc siatek agenturalnych. Walka z takim przeciwnikiem wymaga zastosowania bardzo przebiegłych działań, a ludzie w niej uczestniczący muszą się odznaczać wysoką inteligencją i znać prawdziwą historię Polski. W Polsce historia to nie pamięć tylko, to klucz do naszej przyszłości. Typowi „patrioci idioci” zawsze są przegrani, bo naiwni i walczą z wiatrakami, a nie z faktycznym przeciwnikiem. Nie mają pojęcia, kto jest wrogiem, gdzie się znajduje i jak go rozpoznać!

    * Fragment wspomnień łagierniczych prof. Barbary Skargi „Po wyzwoleniu 1944-56”, niedawno zmarłej, jednej z najbardziej wartościowych ludzi w Polsce, o współtowarzyszce więziennej, która przypadkowo przyznała się do swojej prawdziwej przeszłości:

    „Hala pochodziła z Moskwy, jej rodzice zajmowali wysokie stanowiska, odniosłam wrażenie, że tato pracował w NKWD. Zachęcana przez rodzinę, studiowała POLONISTYKĘ. Po wojnie dostała kuszącą propozycję. Zostanie odpowiednio przeszkolona i pojedzie do Polski jako repatriantka (przesiedleniec z kresów wschodnich), aby tam żyć jakiś czas i pełnić odpowiednią rolę w życiu publicznym. Będzie mogła zająć wysokie stanowisko, mieć dużo pieniędzy, będzie wysyłana także zagranicę. Zamancziwoje priedłożenie (ponętna propozycja), forsa, wyjazdy, trudno o lepszą rolę (…)

    Nauka odbywała się w jakimś starym pałacyku na wschodniej Ukrainie. Uczestnikom kursu nie wolno było kontaktować z kimkolwiek. Nie wolno było odezwać się w innym języku niż polskim. Uczono ich nie tylko języka polskiego i literatury. Halka studiowała plan przedwojennej Warszawy (bardzo różniący się od powojennej), nazwy ulic, kawiarni, nazwiska nie istniejących już sklepikarzy wokół rzekomego jej domu (stancji). (Z wszystkich prawdziwych warszawiaków NKWD dokładnie wyciskało wszelkie możliwe szczegóły, np. o jakości ciastek i kawy w danym lokalu, jaki krawiec był modny w danym sezonie, itp. Np. wspomnienia Gleichgewichta). Uczono ją tańczyć mazura i kujawiaka, wiedziano bowiem, że żaden polski bal nie mógł się bez tego obejść. Dawano nawet dziecinne polskie książki do czytania. Bardzo podobała się Makuszyńskiego „O dwóch takich, co ukradli księżyc”. Była to edukacja dość gruntowna, ale pełna luk, której przyświecało dziwne wyobrażenie o Polakach”. Mamy tu do czynienia z opisem dość lekkomyślnej i niezdolnej agentki, przez co zresztą znalazła się w syberyjskim łagrze. Na pewno byli lepsi. Znacznie lepsi. Wyselekcjonowani z setek tysięcy dzieci zapełniających sierotdomy, które po czystkach lat 30-tych i hekatombie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej były pełne potomków inteligenckich rodzin. Szkoły janczarów to nie jest radziecki wynalazek.
  • @kula Lis 67 20:37:20
    Rodowód Marka Borowskiego wg prof. J. R. Nowaka

    BOROWSKI, SYN WYSOKIEGO FUNKCJONARIUSZA Z ANTYPOLSKIEJ KPP
    Przewodzący buntowi wewnątrz SLD przeciwko Millerowi, marszałek Sejmu Marek Borowski jest synem wysokiej rangi komunistycznego działacza o bardzo szkodliwej antypolskie] przeszłości. Jego ojciec, Wiktor Borowski (właść. Aron Berman) był w czasach II Rzeczypospolitej trzykrotnie skazywany na więzienie za działalność wymierzoną w interesy Polski. Zaszedł bardzo wysoko w strukturach KPP – partii zdrady narodowej, stając się członkiem sekretariatu jej władz. Został nawet pracownikiem przedstawicielstwa KPP przy Komitecie Wykonawczym Międzynarodówki Komunistycznej w Moskwie. Można więc powiedzieć, ze stał się prawdziwą szychą wśród agentury sowieckiej na Polskę.


    Po wojnie ojciec Borowskiego (na zdjęciu powyżej) należał do najgorszych staliruzatorów polskiej prasy jako redaktor naczelny „Życia Warszawy”, a od 1951 r. zastępca redaktora naczelnego głównego dziennika komunistycznego „Trybuny Ludu’. Jego wpływy w dobie stalinowskiej powiększał fakt, ze był spokrewniony z głównym zarządcą okrutnej bezpieki - Jakubem Bermanem (zdjęcie poniżej), członkiem Biura Politycznego KC PPR, a potem PZPR, najbardziej wpływowym członkiem tnumwiratu rządzącego Polską na przełomie lat 40 i 50. Młody Borowski próbuje dziś maksymalnie pomniejszać znaczenie tych bliskich związków rodzinnych z Jakubem Bermanem. Zapytany przez redakcję „Życia Warszawy”, czy łączy go pokrewieństwo ze stalinowskim szefem bezpieczeństwa, odpowiedział – Nie wiem, ale jeśli nawet, to czy to, że byłbym odlegle spokrewniony z jakimś oprawcą, ma mieć jakieś znaczenie? „W rzeczywistości te dowody pokrewieństwa mają aż nadto wiele znaczenia także dziś, odbijając się w postawach SLD tak mocno blokującego różne formy rozliczenia ze zbrodniami komunizmu i „wielkodusznie zabiegającego o utrzymanie uprzywilejowanych emerytur dla stalinowskich sędziów prokuratorów (vide casu S Morela czy H Wolńskiej).

    Młody Marek Borowski (ma syna Jakuba) był – według .Wprost” – bardzo mocno związany duchowo ze swym ojcem – stalinowcem. Polityk Unii Wolności Jan Litynski, który chodził z M. Borowskim do jednej klasy (w sławetnym liceum dla młodzieży bananowej im Klimenta Gottwalda) wspominał, ze M Borowski już wtedy był ideowym wyznawcą komunizmu. Młody Borowski wcześnie zaprzyjaźnił się L innym synem komunistycznego działacza – Adamem Michmkiem w 1962 r wstępując do założonego przez Michnika międzyszkolnego Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności. W 1967 r zostaje członkiem PZPR. W 1967 r ojciec Borowskiego traci piastowaną od 1951 r. funkcję zastępcy naczelnego „Trybuny Ludu”. To jeszcze bardziej popycha związanego z michnikowcami Borowskiego do opozycyjnego ruchu studenckiego. W 1968 r. odgrywa w nim aktywną rolę. Zostaje wyrzucony z PZPR, co ogromnie przeżywa; jest wręcz zdruzgotany. Pozostał jednak – jak wspominał -nadal wierny wartościom komunistycznym. Pozostał członkiem ZMS-u i dalej studiował na SGPiS-ie. Po ukończeniu studiów zaczął pracować w Domach Towarowych „Centrum”, gdzie został przewodniczącym ZMS. Już po kilku latach – w 1973 r. wysłano go na staż do francuskich domów towarowych.

    Powrócił do PZPR w 1975 r., w dość szczególnym roku, w którym zaproponowano do konstytucji wpis o wiecznej przyjaźni z ZSRR. Jak pisze w „Życiu” z 3 listopada 2001 r. Joanna Bichniewicz: Wprowadzenie stanu wojennego przyjął niemal z ulgą. – „To było racjonalne i słuszne rozwiązanie” -mówił zarówno wtedy, jak i dziś. Ciekawe, że akurat w dobie stanu wojennego zaczyna się nagły skok jego kariery – zatrudnienie w Ministerstwie Rynku Wewnętrznego. Znalazł jakichś dobrych protektorów. Był to szczególnie dobry czas dla awansów towarzyszy żydowskiego pochodzenia. Jak stwierdzał żydowski publicysta Abel Kainer (Stanisław Krajewski) na łamach podziemnej KOR-owskiej „Krytyki”, nr 15 z 1983 r. WRON grała rolę bardziej opiekunki Żydów. Znany izraelski naukowiec profesor Chone Shmeruk mówił w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” z 19 kwietnia 1995 r., że: – Władze PRL w łatach 80. też popierały sprawy żydowskie. Było wtedy takie powiedzonko: „Co się nosi w Polsce? Żydów na rękach (…).
    Red. Bichniewicz przytacza w kontekście ówczesnego awansu Borowskiego wypowiedź jednego z członków SLD i długoletniego działacza PZPR: -Musiał go ktoś dobrze pilotować. Nie było takich cudów, by ktoś, ot tak, wypatrzył młodego zdolnego w domach „Centrum” i zapragnął go mieć w ministerstwie. Nie w tamtym systemie. Być może o awansie Borowskiego zadecydowały wcale nie znajomości rodzinne i nowa filosemicka moda czasów Jaruzelskiego, lecz jego własne kontakty. Były przewodniczący Klubu Parlamentarnego KPN Krzysztof Król zapewniał, że Borowski prowadził wDT„Centrum” sklepik za tzw. żółtymi firankami, czyli dla KC i uprzywilejowanych członków partii (według tekstu A. Gargas w „Gazecie Polskiej” z 5 stycznia 1995 r.). Sprzyjało to poznaniu „odpowiednich” protektorów.
    Za rządów T. Mazowieckiego Borowski awansował na podsekretarza stanu w Ministerstwie Rynku Wewnętrznego, gdzie odpowiadał za rynek artykułów konsumpcyjnych i nadzorował prywatyzację handlu i turystyki. Anita Gargas, pisząc w „Gazecie Polskiej” o tym okresie kariery Borowskiego przypomniała: To w tym okresie doszła do skutku afera alkoholowa, za co miał odpowiadać przed Trybunałem Stanu przełożony Borowskiego.
    W 1993 r. został wicepremierem i ministrem finansów w rządzie pierwszej koalicji SLD i PSL. Jako szef resortu finansów odpowiadał m.in. za fatalnie, z różnymi nieprawidłowościami, przeprowadzoną prywatyzację Banku Śląskiego. Wybuchł prawdziwy skandal wokół całej sprawy, w niemałej mierze dzięki nagłośnieniu jej przez ówczesnego posła PSL, przewodniczącego
    Komisji Przekształceń Własnościowych Bogdana Pęka. Premier W. Pawlak zdecydował się na odwołanie wiceministra finansów Stefana Kawalca, który bezpośrednio odpowiadał za przekształcenia Banku Śląskiego. Borowski postanowił postawić się premierowi Pawlakowi i wymusić na nim cofnięcie dymisji Kawalca. Złożył swoją dymisję ze stanowisk rządowych i bezskutecznie próbował namówić innych postkomunistycznych ministrów do zbiorowe¬go odejścia z rządu. Bleff Borowskiego zawiódł. Premier przyjął dymisję Borowskiego, który wyraźnie przegrał całą sprawę. Zemścił się wkrótce na pośle B. Pęku, doprowadzając do jego odwołania z przewodnictwa Komisji Sejmowej.
    Jako polityk SLD-owski należy do nurtu „czerwonych liberałów” w gospodarce. Ma wyraźne uprzedzenia wobec Kościoła. Należał do tych posłów SLD, którzy wykazywali wręcz „ośli upór” w przeciwstawianiu się ratyfikacji konkordatu. Można przewidywać, że będzie oddziaływał na założoną przez siebie partię w duchu polityki antykościelnej. Po wygranej SLD w 2001 r. Borowski awansował najwyżej – został marszałkiem Sejmu. Na tej funkcji „wsławił się” m.in. brutalną decyzją o usunięciu nocą przez Straż Marszałkowską posła Gabriela Janowskiego, okupującego trybunę z żądaniem debaty o prywatyzacji STOEN-u. Następnego dnia liczni posłowie opozycyjni powitali za to Borowskiego krzykami: „Hańba” i „Łukaszenko”!
    Borowski odegrał szczególnie dużą rolę w niedawnych działaniach opozycji SLD-owskiej, zmierzającej do obalenia rządu Millera i stworzenia nowej partii – Socjaldemokracja Polska. Wielu widzi w powstaniu tej partii drogę do powstania tak wymarzonej przez Kwaśniewskiego i Michnika wspólnej formacji i tworzącej wreszcie historyczny sojusz byłych komunistów i byłych opozycjonistów z lewicowej opozycji laickiej, głównie też komunistycznego chowu.
    Warto przypomnieć, że Borowski od początków powstania SdRP, faktycznie od jej zjazdu założycielskiego, należał do ludzi związanych z Aleksandrem Kwaśniewskim.

    Źródła:

    http://www.borowski.pl/blog/
    Jerzy Robert Nowak – Czerwone Dynastie
  • wynik meczu HUSKY- KULA LIS
    10:10
  • @zadziwiony 18:35:12
    remis ze wskazaniem na ...
    zadziwionego
  • @zadziwiony 18:35:12
    https://niezlomni.com/wp-content/uploads/2016/09/ostwind.jpg

    Major Ostwind z NSZ – nie było w całym podziemiu niepodległościowym innego Polaka żydowskiego pochodzenia, który doszedłby do tak wysokiej rangi. Historia żyda z NSZ majora Stanisława Ostwinda-Zuzgi. Katowany przez polską oraz sowiecką bezpiekę na początku 1945 roku i pytany, dlaczego jako żyd służył w „faszystowskich” Narodowych Siłach Zbrojnych, major Stanisław Ostwind-Zuzga powtarzał do śmierci, że nie jest żydem, ale Polakiem żydowskiego pochodzenia. Nie było w całym podziemiu niepodległościowym innego Polaka żydowskiego pochodzenia, który doszedłby do tak wysokiej rangi ani w AK, ani w BCh, ani w mniejszych formacjach. Dowodził komendą powiatową NSZ w Węgrowie, położonym dziś na wschodnim skraju województwa mazowieckiego. Tam został aresztowany przez sowietów i po miesiącu stracony, bo nie chciał pójść na współpracę z komunistami. A oni przekonywali go, że właśnie jego „żydowskie korzenie” skłonią go do przejścia na stronę NKWD i UB…Jeszcze kilka lat temu nikt nie słyszał o majorze Stanisławie Ostwindzie. Pozostało niewiele materiałów, a podstawowe fakty z jego życia odtworzył historyk z IPN dr Mariusz Bechta. Najzasobniejsze w wiedzę okazały się akta śledztwa i procesu, które na szczęście przetrwały. Wiele dla pamięci o zamordowanym bohaterze uczynił pisarz Wacław Holewiński, autor powieści „Honor mi nie pozwala” (2015), osnutej na faktach z życia Ostwinda.

    Wybrał polskość...

    Co zatem wiemy? Że Szmul (Stanisław) pochodził z tradycyjnej, choć nie ortodoksyjnej, warszawskiej rodziny żydowskiej Wolfa i Rebeki z domu Saudel; że polskość wybrał sam, gdy miał szesnaście lat, uciekając z domu w 1915 roku do Legionów, gdyby Rosja nie przegrała wojny, jako carski poddany dostałby za ten wyczyn kulę w głowę. Wiemy też, że brał udział w krwawej bitwie pod Kostiuchnówką, że był internowany w Szczypiornie po kryzysie przysięgowym, po wojnie zaś wstąpił do szkoły podoficerskiej. Stanął w potrzebie w roku 1920 i walczył w jednostce złożonej z żołnierzy z Poznańskiego, a jego czyny zostały nagrodzone Krzyżem Legionowym, Medalem 10-lecia Niepodległości, Krzyżem Zasługi za Dzielność i Krzyżem Niepodległości.
    W II Rzeczypospolitej piął się w błyskawicznym tempie po szczeblach kariery policyjnej – od posterunkowego do referenta Komendy Policji w Warszawie z cenzusem akademickim, ukończył bowiem szkołę oficerską.
    We wrześniu 1939 roku znalazł się na wschodzie, prawdopodobnie dlatego, że rozkaz Komendanta Głównego Policji nakazywał ewakuację w tym kierunku. Dołączył do zgrupowania generała Franciszka Kleeberga i brał udział w ostatnich bitwach z Niemcami.

    Komendant „Kropidło”

    Okupanci niemieccy zażądali, by wszyscy byli policjanci zgłosili się pod karą śmierci do formowanej przez nich w Generalnym Gubernatorstwie lokalnej policji o charakterze porządkowym i kryminalnym, powszechnie zwanej od koloru mundurów policją granatową. Na wieść o tym Stanisław Ostwind uciekł z miasta i przeniósł się na Podlasie. Tam w 1942 roku związał się z Narodową Organizacją Wojskową, w której doświadczenie oraz staż wojskowy pozwoliły mu szybko awansować do stopni oficerskich. Po rozłamie w szeregach narodowców, których większa część przeszła do Armii Krajowej, pozostał w stopniu majora w Narodowych Siłach Zbrojnych utworzonych we wrześniu 1942 roku. Dowodził komendą powiatową w Węgrowie. Niewiele wiadomo o jego losach okupacyjnych. Nosił fałszywe nazwisko Zuzga, a posługiwał się pseudonimem „Kropidło”. „Założyliśmy z Mariuszem Bechtą, że musiał wykorzystywać swoją wiedzę prawniczą opowiada Wacław Holewiński. Kończył przecież studia oficerskie, musiał więc uczyć się prawa. Przyjęliśmy, że wysoce prawdopodobne jest, iż brał udział w pracy sądów podziemnych, a więc i w wydawaniu wyroków śmierci. To paradoks: żyd, który sądząc pospolitych bandytów grabiących i mordujących ludność cywilną, skazywał być może żydów, bo i oni w tym procederze brali udział”. Jako doświadczony wojskowy musiał uczestniczyć w obozach szkoleniowych dla podchorążych.

    NKWD go namierzyło..

    UB aresztował go 3 stycznia 1945 roku, gdy usiłował organizować antysowieckie podziemie w okolicach Węgrowa. Dlaczego powiatowy komendant NSZ dostał się tak szybko w ręce bolszewików? Z pewnością był namierzany przez sowiecką agenturę operującą na tamtym terytorium. Szpiedzy wchodzący w podziemne struktury zbierali informacje i penetrowali środowiska patriotyczne, by wyłowić potencjalnych wrogów. Po zatrzymaniu Ostwind został przekazany Sowietom i zabrany do Otwocka. Być może obawiano się próby odbicia komendanta „Kropidły”? Z dokumentacji wynika, że akt oskarżenia przeciwko niemu gotowy był jak podaje dr Wojciech Muszyński z IPN, już 31 grudnia 1944 roku, a więc trzy dni przed aresztowaniem. Fakt ten potwierdza przypuszczenia, że NKWD go szukało, że nie była to przypadkowa wpadka. W Otwocku usiłowano jedynie nakłonić Ostwinda do współpracy. Prawdziwa gehenna zaczęła się na warszawskiej Pradze, w więzieniu UB i NKWD. Major nikogo nie zdradził na torturach, wymienił jedynie kilka nazwisk osób nieżyjących i tych, co do których miał pewność, że uciekły na Zachód. Nie wiemy, jak straszne próby przechodził.

    Żyd w NSZ...

    Sąd Wojskowy Garnizonu Warszawskiego skazał go w niejawnym procesie 2 lutego 1945 roku na śmierć. Rozprawa trwała równo kwadrans. Rozstrzelano go już 4 lutego w trybie nadzwyczajnie szybkim, przewidzianym dla szczególnie niebezpiecznych wrogów komunizmu. Córka majora, przed wojną kilkuletnie dziecko, nie miała pojęcia o swoich korzeniach, bowiem w rodzinie utrzymywano, że nazwisko jest szwedzkie ponieważ tak długo utrzymywał się lęk przed aparatem bezpieczeństwa. I w to wierzyła do tego dnia w 2011 roku, gdy Mariusz Bechta odsłonił przed nią prawdziwą historię rodzonego ojca. Teraz wnuczka pyta, gdzie są szczątki majora. Nie było na rękę głównym mediom w III RP przypominanie historii żyda z NSZ bo nie wpisywała się w kłamliwy mit o antysemityzmie narodowców.

    Anna Zechenter, źródło: „Nasz Dziennik”

    Ps... NKWD, Smiersz, GRU i IW/WSW/WSI, UB/SB nie było radzieckie, rosyjskie ani polskie …. ale były przede wszystkim … żydowskie … Sędziowie IW/WSW/WSI, UB/SB to zbrodniarze i kaci Polskich Patriotów jak sowieckie żydowskie zbrodnicze matrioszki Margulis Jaruzelski, Kiszczak, brat żyda Adama Michnika Schechtera, Bermany, Cimoszki, Świerczewskie/Tanenbaumy, Sznepy, etc.. oraz żydówki Wolińska, Brystygier, etc.. …… byli przede wszystkim ….żydami …. podłymi zbrodniczymi żydami! Dla których miłość Polaków do Ojczyzny to był faszyzm. Tak obecnie żyd Adam Michnik Szechter brat zbrodniarza ocenia Polski Patriotyzm moim zdaniem.
  • @zadziwiony 18:35:12
    https://niezlomni.com/wp-content/uploads/2018/02/sc-1.jpg Ulubiony komandos Hitlera. Po wojnie mordował dla… izraelskiego Mossadu. (wideo)...Otto Skorzenny podczas II wojny światowej zasłynął przeprowadzeniem spektakularnych operacji komandosów. Jednak po wojnie z jego usług korzystał…. izraelski Mossad. Prasa do tych informacji dotarła w 1989, sam izraelski wywiad oficjalnie potwierdził ten fakt dopiero w 2016 roku.

    https://youtu.be/r3nys03K7Qk


    Skorzenny zmarł w 1975 roku. Jego ciało zostało poddane kremacji, prochy umieszczono w Döblinger Friedhof w Wiedniu. Oto charakterystyczne obrazki z pogrzebu:

    https://youtu.be/Oz6tBrK58u4


    Ps...Jak pięknie oficjalnie "heilowali" na jego pogrzebie. Jest rok 1975, wtedy podobno faszyzm całkiem zaniknął w Niemczech. Prawda jest taka, że nigdy nie zaniknął. Nadejdzie kiedyś taki czas, że Niemcy znowu wywołają wojnę światową. Może to będzie za 20 lat, może za 100. Ten naród nie powinien istnieć, albo powinien zajmować odizolowany kontynent.
  • Nareszcie !!!!!!
    Dziś w Jabłonkach na Podkarpaciu zdemontowano pomnik Świerczewskiego „Waltera” - bolszewika, komunisty, gen. armii sowieckiej, protegowanego Stalina i kata żołnierzy AK.
    [PAP]
  • @Husky 22:01:10
    https://media.wplm.pl/pictures/825/upscale_True/path/2018/03/09/825/370/cd58aee8016840df83363ee95a899c4f.png


    Śmiech na sali! Jaruzelska chce z SLD powołać centrum monitorowania skutków tzw. ustawy degradacyjnej.

    https://wpolityce.pl/polityka/385226-smiech-na-sali-jaruzelska-chce-z-sld-powolac-centrum-monitorowania-skutkow-tzw-ustawy-degradacyjnej
    Ps..."Se" monitoruj, towarzyszko panienko, to wolny kraj ... Jedynie za rządów twego czerwonego taty nie było wolności, o czym jak widać nie masz do dzisiaj zielonego pojęcia ...Ktoś tu pisze o prawie do obrony czci ojca...Lokaje obcej, okupacyjnej władzy zawsze byli zdrajcami, a ci nie mają czci. I lepiej byłoby tej kobiecie milczeć. Mentalność nie jest dziedziczna! Tej żydóweczce córce Niemki z kobiecego HJ, pani Monice, powinno się zrobić testy genetyczne, czy czasem nie jest córką sowieckiej matrioszki, a nie Jaruzelskiego, zamordowanego na Syberii. Bo na razie nie wiadomo w ogóle o kim mówimy i kto ma być zdegradowany. Jaruzelski czy syn szewca Margulis ? Jaruzelscy to stara rodzina szlachecka zamęczona przez sowietów - najpierw trzeba zrobić testy genetyczne, żeby wiedzieć, kogo się degraduje.
  • @Husky
    Oto „patriotyzm” i szlak „bojowy” Margulisa zbrodniczej matrioszki. Łgarstwo, manipulacja, bełtanie ludziom w głowach. To specjalność mediów przejętych przez komunę. Nikt nie mówi, że generał należy do świata grozy, zbrodni, krwi i przemocy. To świat, w którym płynęła krew. To świat, w którym UB/NKWD żywcem paliło żołnierzy zbrojnego podziemia. To świat, w którym UB/NKWD mordowało działaczy PSL (nie mylić z karbowańcami ZSL). Pamiętam partyzantów NZW, palonych w przydrożnym rowie pod Grajewem. Pamiętam żołnierza WiN, Naruszewicza, rozstrzelanego pod ścianą w Raczkach. Pamiętam zastrzelonego wujka Konstantego, z którym szedłem do mleczarni na lody. Opowiadał mi poseł Lewczuk „Młot”, po wojnie komendant WiN Chełm. W grudniu 1945 oddział WiN „Młota” był ścigany przez oddział LWP, dowodzony przez Jaruzelskiego. >Zaciekłość tego sowieckiego Polaka nas zaskoczyła powiedział poseł Henryk Lewczuk. Mimo śniegów, mrozu, zawiei, Jaruzelski ścigał nas przed Bożym Narodzeniem, w czasie Bożego Narodzenia, po Bożym Narodzeniu, w Sylwestra i po Sylwestrze. Nie brał jeńców, kazał rozstrzeliwać na miejscu wziętych do niewoli rannych, chorych. System przemocy, reprezentowany przez gen. Jaruzelskiego, dotknął przede wszystkim ludzi, którzy przeciwstawiali się temu systemowi zaraz po wojnie. Dziesiątki tysięcy ludzi, najlepszych Polaków, zostało zamordowanych, setki tysięcy osadzonych w obozach i więzieniach, pozbawionych możliwości normalnego życia. Te represje zmieniały się, słabły, ale nigdy w PRL nie skończyły się. Od piętnastego roku życia pracowałem w kopalni „Mieszko I” w Wałbrzychu, pracowałem w cegielni w Sosnowcu i na budowach w Katowicach. W wojsku trafiłem do jednostki karnej w lasach między Drawnem, Drawskiem i Choszcznem. Nie obnoszę się ze swoim doświadczeniem. Żal mi ojca, wujków, ciotek, kuzynów, którzy przeszli przez Syberię, przez Monte Cassino, przez więzienia PRL, a niektórym nie było dane przejść – zostali na Syberii, zginęli w więzieniach. Generał uniknął sprawiedliwości, bo sąd uniknął wymierzenia mu kary. Sprawiedliwa kara oznacza, że zbrodniarz jest ukarany wedle norm życia społeczeństwa. Kara potwierdza system wartości, jaki akceptuje społeczeństwo: zbrodnia musi być ukarana. A zbrodniarz nie ma wyjścia w praworządnym społeczeństwie. Nie może uciec przed karą. Sprawiedliwość zawsze pokazuje mu swoje chłodne i bezwzględne oblicze. Dla zbrodniarza społeczeństwo jest surowe i bezwzględne. Dopada zbrodniarza o świcie albo w pełni dnia i prowadzi go pod gilotynę. Ale generał uniknął kary. Zbrodniarz unikał kary przez dwadzieścia pięć lat nowej Polski. Bo sądy karały przeciwników zbrodniarzy. Brak sprawiedliwej kary jest triumfem zła. To klęska sprawiedliwości. Klęska norm, wedle których społeczeństwo żyje albo chce żyć. Oto zbrodniarz nie został pokonany, ale zwyciężył. Chcę wiedzieć kim on był ! Jeżeli nie był Wojciechem Jaruzelskim zmienić na grobie napis na NN albo podać jego prawdziwe nazwisko.
  • @kula Lis 67 20:41:55
    Jaruzelski ma zapewnione miejsce w historii,tak samo jak Judasz w Ewangelii
  • @Husky 20:46:50
    Monika generałowa, niech lepiej poinformuje społeczeństwo skąd wzięła olbrzymią kasę na zakup apartamentu w centrum Warszawy w prestiżowej kamienicy gdzie kiedyś mieszkał sam Władysław Gomułka !, to najbardziej interesuje społeczeństwo, a nie udział w lewackich organizacjach celem obrony przywilei PRLowskich kacyków wojskowych. Arcyciekawe jest też z czego właściwie Moniczka żyje na co dzień? jakie ma dochody, jaką pracę wykonuje ? Jeśli stać ją na zakup mieszkania gdzie już są ulokowani prominentni ludzie, to jej miesięczny dochód musi być 10krotnie większy niż średnia krajowa. Tego są ciekawi przeciętni obywatele Polski, a nie wieściami o udzielaniu się w lewacko ex marksistowskich organizacjach.

OSTATNIE POSTY

więcej
  • POLITYKA - ŚWIAT

    Wielki naród staje w obronie swej suwerenności

    Prezydent USA Donald Trump podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ powiedział że "w Polsce wielki naród staje w obronie swej niepodległości, bezpieczeństwa i suwerenności". czytaj więcej

  • POLITYKA - POLSKA

    Dość sędziowskiej anarchii!

    Sedziowie, wlasnie co pokazuja kim sa. Ich anarchia to zjawisko skrajnie demoralizujące i nie wolno na to pozwolić Na reformę sądownictwa był sporo czasu, nie zrobiono nic. Czas wreszcie ja zrobic. I robi to wlasnie PIS czytaj więcej

  • MEDIA

    Szczur Europy

    Taki szacunek mają rządzący eurokołchozem eurokraci do demokracji, że na szczycie w Salzburgu próbowali wymusić na W. Brytanii powtórzenie referendum w sprawie Brexitu. Prasa brytyjska dosadnie opisała Tuska: gangster i arogancki bezczelny kłamca. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY

więcej