Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Dyżury administratorów Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
845 postów 27386 komentarzy

Tylko prawda

Husky - Zoologiczny antykomunista , mając do wyboru AK i NSZ wybrałbym NSZ przy całym szacunku do AK. UB-ekom i ich potomkom wstęp wzbroniony.

Króliki z Ravensbrück

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

73. rocznica wyzwolenia obozu Ravensbrück Zapłonęły znicze przy najważniejszych dla Polski miejscach pamięci w KL Ravensbrück. W sobotę, 73. rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego upamiętniły byłe więźniarki.

 Największy w Rzeszy obóz koncentracyjny dla kobiet

      

 

 


W 1939 roku w pruskiej wiosce Ravensbrück koło kurortu Fürstenberg w dawnej Meklemburgii na zlecenie SS powstał największy na niemieckim terytorium obóz koncentracyjny dla kobiet. Wiosną 1939 roku do Ravensbrück trafły pierwsze więźniarki z obozu koncentracyjnego Lichtenburg. W wietniu 1941 roku stworzono tu obóz dla mężczyzn, który również podlegał komendantowi obozu kobiecego. W czerwcu 1942 roku w bezpośrednim sąsiedztwie powstał tak zwany »prewencyjny obóz młodzieżowy Uckermark«, dla młodych kobiet i dziewcząt.
Obóz kobiecy do 1945 roku sukcesywnie powiększano. SS zlecało budowę coraz większej liczby więźniarskich baraków, a jesienią 1942 roku dodatkowo postawiono namiot.
Na terenie otoczonym obozowym murem powstał »Industriehof«, kompleks przemysłowy z zakładami, których produkcja bazowała na tradycyjnych zajęciach kobiecych, jak szycie, tkanie czy wyplatanie. W pobliżu obozu firma Siemens & Halske wybudowała 20 hal produkcyjnych, w których późnym latem 1942 roku zaczęto przymusowo zatrudniać więźniarki. W czasie wojny na terenie całych Niemiec powstało ponad 40 podobozów, w których więźniarki Ravensbrück zmuszane były do niewolniczej pracy.
Rejestr więźniów za lata 1939-1945 obejmuje ok. 132 tys. kobiet i dzieci, 20 tys. mężczyzn oraz ok. 1 tys. dziewcząt. Do Ravensbrück deportowano przedstawicieli ponad 40 narodowości, m.in. Żydów oraz Sinti i Romów. Liczba ofar sięga dziesiątek tysięcy zamordowanych, zmarłych z głodu, chorób, w wyniku eksperymentów medycznych. W ramach akcji »14 f 13« mordowano więźniarki i więźniów uznanych za ułomnych bądź niezdolnych do pracy. Wraz z nimi w komorze gazowej »Zakładu Leczniczo-Opiekuńczego Bernburg« ginęli również Żydzi. U schyłku 1944 roku w obozie kobiecym Ravensbrück, w jednym z baraków obok krematorium, SS uruchomiło prowizoryczną komoręgazową.Odstyczniadokwietnia1945zamordowano tutaj 5-6 tys. więźniów.
Krótko przed końcem wojny w wyniku akcji Międzynarodowego oraz Szwedzkiego i Duńskiego Czerwonego Krzyża ewakuowano do Szwecji, Szwajcarii i Francji ok. 7,5 tys. więźniarek. Zgodnie z rozkazem Himmlera komendant Fritz Suhren zarządził ewakuację obozu.
Ponad 20 tys. więźniarek i więźniów popędzono w wielu kolumnach marszowych na północny zachód. 30 kwietnia 1945 roku obóz Ravensbrück został wyzwolony przez Armię Czerwoną. Znajdowało się
w nim ok. 2 tys. chorych.

            

Króliki z Ravensbrück

Okrutny los "królików doświadczalnych"
W obozie przeprowadzano na kobietach bestialskie eksperymenty pseudomedyczne. Niemcy nazywali więźniarki "królikami doświadczalnymi". Najmłodsza z Polek, która stała się ofiarą hitlerowskiego bestialstwa miała 16 lat.
- Pewnego dnia zabrano mnie do rewiru (obozowy szpital - przyp. red) i uśpiono zastrzykiem. Gdy się obudziłam miałam na obydwu nogach, na udach i podudziach rany długości 15-20 cm. Leżałam tak przez trzy miesiące, rany otwierali co dwa tygodnie - wspominała Helena Heger-Rafalska.

      

 

W okresie od 1 sierpnia 1942 roku do 16 sierpnia 1943 roku w obozie koncentracyjnym w Ravensbrück lekarze hitlerowscy dokonali doświadczalnych operacji nóg na siedemdziesięciu czterech Polkach, więźniarkach politycznych, kobietach zdrowych i młodych. Były to operacje mające na celu wywołanie zakażenia i wypróbowanie leczenia go sulfonamidami, operacje mięśniowe, kostne i nerwowe, których celem były badania nad regeneracją i transplantacją kości i tkanki. Część ofiar tych nieludzkich eksperymentów zmarła bezpośrednio po operacji, część rozstrzelano w obozie z niezagojonymi ranami, część – dzięki własnej determinacji i solidarnej pomocy więźniarek – zdołała się uratować.
Pobyt w Ravensbrück był dla nich ciągłą walką o przetrwanie. Przyjechały jako młode dziewczęta z lubelskich gimnazjów, opuściły to miejsce jako okaleczone fizycznie i psychicznie kobiety. Młodzież w polskich gimnazjach zaczęła się organizować w koła konspiracyjne właściwie zaraz po nocy okupacyjnej 1 września 1939. Chłopaki i dziewczyny w całym kraju zaczynali działać w ruchu oporu. Mieli zwykle po kilkanaście lat, najstarsi – niewiele ponad dwadzieścia. W chwili wybuchu wojny Wacława Andrzejak-Gnatowska, której oczami śledzę wydarzenia w Ravensbrück sprzed 65 lat, była osiemnastoletnią uczennicą.

         

 Być może właśnie dlatego wybrano Polki na „króliki doświadczalne”. Były młode, zdrowe – podobnie jak wysyłani na front żołnierze, dla których hitlerowscy lekarze poszukiwali przez swoje eksperymenty na ludziach lekarstwa na frontowe bolączki: gangrenę, tyfus, rany szarpane dotykające skóry, mięśni, kości, nerwów. Były także więźniarkami politycznymi – przeznaczonymi przez Niemców z góry do likwidacji. Nie możemy jednoznacznie powiedzieć, dlaczego na „króliki doświadczalne” – „Kaninchen”, wybrano akurat 74 Polki. Jedna z ofiar, Stanisława Czajkowska-Bafia, pisze jednak w swoich wspomnieniach: Od kogoś w biurze obozu dowiedziano się podobno, że my wszystkie, skazane na operację, mamy wyroki śmierci. To prawda, że z naszego transportu aresztowano w obozie już dużo. Oprócz Polek operowano jeszcze kilka kobiet. Niektóre w czasie wojny postradały zmysły i zostały uznane za „umysłowo chore”: Czeszka z Lidic, na oczach której naziści spalili jej własne dzieci, Rosjanka z ciężkimi odmrożeniami, Jugosłowianka, która była świadkiem rozstrzelania swojego syna i męża oraz Niemka, z którą nie można się już było dogadać, a która na wszystko odpowiadała piskliwym głosem Heil Hitler!.

          

 

Aresztowana w nocy 21 lipca 1941 r. Wacława została najpierw przewieziona do lubelskiego zamku, gdzie przeszła kwarantannę. Do Ravensbrück przybyła 23 września. Od tej pory zaczęła się dla niej gra o życie – makabryczny taniec ze śmiercią, w którym jeden fałszywy krok oznaczał tragiczny koniec. Stąd można wydostać się jedynie przez komin krematoryjny – mówiły niektóre więźniarki. Inne, tak jak Wacława, nie traciły jednak nadziei.

 

 https://www.reseau-canope.fr/cnrd/selection/nojs/7875

//www.perspektywy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1778

//www.ravensbrueck.de/mgr/neu/polski/index.htm

 

 

KOMENTARZE

  • @ Autor
    Szkopy są jednak popier...e.

    5*
  • @Jasiek 07:37:15
    Proces załogi KL Ravensbrűck
    w Hamburgu (grudzień 1946 – luty 1947)

    http://tajemnicehistorii.pl/images/artykuly/ravensbruck/awa%20osk.jpg

    Początek procesu załogi KL Ravensbrűck w Hamburgu

    Pierwszy proces załogi KL Ravensbrűck odbywał się w obszernym ratuszu (Curio Haus) w Hamburgu. Rozpoczął się w 5 grudnia 1946 r. i trwał do 3 lutego 1947 roku. Oskarżonych przywożono na rozprawy z hamburskiego więzienia Fuhlsbűttel karetką więzienną. Na ławie oskarżonych zasiadło 16 osób.

    Z lewej strony mężczyźni (trzech SS-manów, sześciu lekarzy), z prawej siedem kobiet, w tym trzy nadzorczynie obozowe, jedna pielęgniarka, i trzy więźniarki funkcyjne. Mężczyźni ubrani byli w szare półwojskowe ubrania, kobiety miały na sobie obozowe uniformy składające się z wojskowych bluz i szarych spódnic. Dwie więźniarki funkcyjne, oskarżone także o zbrodnie popełniane w tym obozie Carmen Mory i Vera Salvequart miały narzucone ładne, kosztowne futra.
    Każdy oskarżony miał zawieszoną na szyi tablicę, na której wypisany był jego kolejny numer. Oskarżenie wnosił major Stewart i kapitan de Cuhna, w asystencji Angielki Miss Very Attkins, która reprezentowała Secrete Inteligence Service, a w czasie wojny była jedną z najzdolniejszych agentek brytyjskiego wywiadu SOE. Oskarżonych broniła przystojna paryska adwokatka w randze majora Madame Chalefour.
    Publiczność z ciekawością przyglądała się oskarżonym mężczyznom i kobietom, bez pięknych mundurów i świecących odznak i butów z błyszczącymi cholewami, za to z deprymującymi tabliczkami z numerami. Ponumerowani od 1 do 16-tu. Był w tym jakiś wydźwięk dziejowej sprawiedliwości. Wszystkim im groziła kara śmierci przez powieszenie.
    Na pytanie Trybunału czy przyznają się do winy, wszyscy odpowiedzieli, że są niewinni (non guilty). W procesie zeznawać miało 20-tu świadków, a wśród nich cztery Polki: Helena Dziedzicka, Wiesława Żurkowska, Helena Piasecka i Maria Adamska.

    http://tajemnicehistorii.pl/images/artykuly/ravensbruck/17.%20ravensbrueckprozess.jpg


    http://tajemnicehistorii.pl/index.php/artykuly/ravensbruck/88-ravensbruck-art
  • @Husky
    Jakaś niemiecka czy żydowska kurwa dała "1". Ja daję "5+++++!" Pzdr! Dodam tylko, że na cygankach i żydówkach eksperymentów nie przeprowadzano, tylko na Polkach i innych nacjach.
  • @kula Lis 67 10:23:39
    Jest tu bodaj dwóch znanych "nazistów" wiec nic nowego
    Pozdrawiam
  • @Husky 10:30:15
    Znamy ich obaj, oj znamy, pzdr!
  • 5*
    Barbarzyńcy!
  • @lorenco 13:47:06
    a i ci co spałowali ten wpis też
    pzdr.
  • Ravensbrück dziś. Kwiaty w hołdzie kobietom zamordowanym w obozie.
    https://pbs.twimg.com/media/DbZcVJqWkAQMCzC.jpg
  • @Husky 18:33:10
    Oczywiście! Ludzie są różni, jednak pałować notkę o tak ważnej sprawie dla nas Polaków, to jest nie do pojęcia!!!
    A i Twoja notka powinna być na szczycie z głównych, jest rocznica bardzo ważna dla pamięci POLSKIEJ martyrologii.
  • @lorenco 20:07:46
    Są tu tacy co twierdzą że żadnych obozów koncentracyjnych nigdy nie było.
    Krematoria to lipa
    Komory gazowe to lipa.
    Wszystko to było false flag
    Pozdrawiam
    dzięki za komentarz
  • Więźniarka
    Moja ciotka, po upadku powstania warszawskiego została przewieziona do obozu w Ravensbrück. Stamtąd za pomocą Szwedów dostała się do Szwecji, skąd później wróciła do Polski. Nie opowiadała o swoim pobycie w tym obozie — chciała o tym zapomnieć. Po pobycie w tym obozie została uznana za wojenną inwalidkę I klasy, no i nie mogła mieć dzieci.
    Raz jeden o tym wspomniała przy mnie. Jak moja mama narzekała, że jest zimno w mieszkaniu. Wtedy ciotka powiedziała co by w takim razie zrobiła ona w obozie? Bo one nosiły pasiak (bez bielizny), na gołych nogach chodaki, a do przykrycia był jeden koc, a baraki nie miały ogrzewania.
    Ciocia już nie żyje, zmarła przed osiemdziesiątymi swoimi urodzinami. Może się wydawać, że i tak żyła długo. Jednak w jej rodzinie wszyscy odchodzili krótko przed ukończeniem 100 lat. Nigdy nie pojechała w tamto miejsce, to było ponad jej siły.

    Rozumiałam, że przeżywała traumę po pobycie w obozie. Teraz jednak widzę, że należało jej pomóc. Wtedy wizyty w psychiatry, a nawet u psychologa wiązały się z etykietką "wariatka". A państwo też nie widziało tego problemu. Teraz jesteśmy mądrzejsi. Tylko wielu świadków tamtych zdarzeń już nie żyje i zabrało swoje wspomnienia do grobu.
  • @kula Lis 67 10:23:39
    "Jakaś niemiecka czy żydowska kurwa dała "1". Ja daję "5+++++!" Pzdr! Dodam tylko, że na cygankach i żydówkach eksperymentów nie przeprowadzano, tylko na Polkach i innych nacjach."

    No cóż, mamy upadek dobrych obyczajów. Wiele razy czytałam, że jak komuś nie podoba się tekst, to go nie ocenia. A ocena tekstu na 1 o obozie koncentracyjnym jest potwarzą dla osób, które były w tym obozie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY

więcej