Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
788 postów 25973 komentarze

Odwrócić prawdę o Bogu i człowieku

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Stary Testament jest fundamentem wiary i pobożności Nowego Testamentu, są też w nim elementy, które zachowują trwałą aktualność. Życie religijne, pobożność, oddawanie czci Bogu odzwierciedlają wielowiekową ciągłość,

 Lepiej wyjaśniać modlitwę „Ojcze Nasz”, niż zmieniać jej słowa

 

          

 

 TYGODNIK.TVP.PL: Papież Franciszek nie przestaje zaskakiwać wiernych. W listopadzie wprowadził zmianę w tłumaczeniu Modlitwy Pańskiej. Zamiast słów: „I nie wódź nas na pokuszenie”, katolicy mają odmawiać: „I nie opuszczaj nas w pokusie”. Czym podyktowana jest decyzja Ojca Świętego?

KS. WALDEMAR CHROSTOWSKI: Zapewne stoi za nią przekonanie, że Modlitwę Pańską, podobnie jak cały skarbiec modlitwy katolickiej, trzeba zaktualizować, by była bardziej zrozumiała dla współczesnego człowieka – zwłaszcza chrześcijanina, katolika, który się modli.

Czyli decyzja o zmianie w jej przekładzie jest słuszna?

W moim odczuciu zmiana nie jest potrzebna. Byłoby znacznie lepiej – i skuteczniej – gdybyśmy we współczesnych językach, także w języku polskim, zamiast dość radykalnej zmiany, jak w tym przypadku, poprawnie wyjaśnili tę prastarą formułę modlitwy. Przyjęła się ona w językach europejskich i aczkolwiek być może dzisiaj nastręcza pewnych trudności, to przecież jest do wytłumaczenia. Sądzę, że byłoby to rozwiązanie korzystniejsze dla wierzących.

Czy to oznacza pójście na skróty?

Nie, trzeba przede wszystkim odnieść się do oryginału Modlitwy Pańskiej, na którym bazuje każdy przekład. Oryginalna treść tej modlitwy, w języku greckim, została zapisana w Nowym Testamencie – tak, jak uczy nas Ewangelia i jak nauczał Pan Jezus. Każde majstrowanie przy tej modlitwie i jej przekładach na języki nowożytne musi być bardzo ostrożne.

W Ewangelii według św. Mateusza, jak i w Ewangelii według św. Łukasza, ów fragment brzmi: „I nie dopuść, byśmy ulegli pokusie”.

Nie, ów fragment Ewangelii według św. Mateusza w oryginalnym, greckim brzmieniu to „kai mē eisenénkēs hēmas eis peirasmon”. Panowie odnoszą się do jednego z tłumaczeń na język polski, a ja odnoszę się do oryginału.

Ciekawą przygodą intelektualną i duchową byłaby rozmowa na ten temat z chrześcijaninem greckim. W końcu greka to język Nowego Testamentu, a wszelkie próby zmiany przekładu Modlitwy Pańskiej na pewno nie dotyczą Greków. Oni będą modlili się, jak do tej pory: „kai mē eisenénkēs hēmas eis peirasmon”.

Jak dosłownie należy to tłumaczyć?

Trzeba najpierw wspomnieć, że owe słowa – utrwalone w języku greckim – można przełożyć na ich semicki pierwowzór, czyli podlegają retranslacji. Przecież Jezus nie uczył Modlitwy Pańskiej po grecku, lecz po hebrajsku, bądź aramejsku. Po hebrajsku i aramejsku treść „Ojcze nasz” została kompetentnie odtworzona na dwóch tablicach znajdujących się na dziedzińcu kościoła Pater Noster w Jerozolimie. Nie ulega żadnej wątpliwości, że jest to modlitwa zakorzeniona w wierze i pobożności biblijnego Izraela.

Jeżeli chodzi o przekład tej modlitwy z języka greckiego na polski, to sprawa rozbija się o rzeczownik „peirasmon”, który w języku greckim – starożytnym i nowożytnym – oznacza „doświadczenie”, „próbę”, a także „pokusę”, „pokuszenie”. Dosłownie należałoby więc przetłumaczyć: „Nie wystawiaj nas na próbę”, lub: „Nie poddawaj nas próbie”, która okazałaby się pokusą ponad nasze siły, czyli – w domyśle: „której nie moglibyśmy znieść”, „z której nie wyszlibyśmy zwycięsko”. W tym miejscu pojawia się pytanie, czy Bóg poddaje nas próbie?

Wystarczy sięgnąć do Biblii…

Tak, Bóg poddaje próbie zwłaszcza swoich wiernych wyznawców. Przypomnę Księgę Rodzaju, rozdział 22. Od czego rozpoczyna się ten tekst? Od słów: „Bóg wypróbował Abrahama ”. Przypomnę też Księgę Hioba i jej początkowe dwa rozdziały, które zapowiadają, iż wszystko, co wydarzy się później – wszystkie cierpienia, jakie dotkną Hioba – to próba jego bezinteresownej pobożności.

Tak więc Bóg wystawia człowieka, szczególnie wielkich bohaterów wiary, na próbę. Powtórzę: „nie wystawiaj nas na próbę” – to literalne tłumaczenie wspomnianego fragmentu Modlitwy Pańskiej.

Ale w języku polskim mamy: „nie wódź nas na pokuszenie”.

Pamiętajmy, że tego przekładu „Ojcze nasz”, którego używamy w modlitwie, dokonano kilka wieków temu, a przecież język się zmienia i rozwija. Język „Bogurodzicy” różni się od języka współczesnych pieśni kościelnych. Przekład „Ojcze nasz” sprzed kilku wieków wymaga uwspółcześnienia, lecz wiernego oryginałowi, albo – lepiej – starannego wyjaśnienia, bo zmiana języka modlitwy jest zawsze ryzykowna.

Jaki zatem był pierwotny sens słów: „nie wódź nas na pokuszenie”?

„Wodzić” oznacza prowadzać kogoś. A „pokuszenie”? To słowo, tak samo jak „pokusa”, ma w języku polskim co najmniej dwa znaczenia. Może to być pokusa do złego – w takim znaczeniu rozumie te słowa papież Franciszek. Ale od Boga nie może pochodzić pokusa do złego – papież ma tu absolutnie rację. Jednak i po polsku „pokusa” może oznaczać również próbę, doświadczenie.

Przykładowo, są czekoladki „Słodka pokusa”. Możemy komuś je zaproponować, a on odpowie: „Oj, nie kuś mnie!”. I nie chodzi wcale o pokusę do złego, lecz o pewną próbę – o to, czy rzeczywiście dam radę wytrzymać bez czekoladek, skoro uczyniłem takie postanowienie albo mam cukrzycę.

Większość wiernych nie ma trudności ze zrozumieniem szóstej prośby Modlitwy Pańskiej, bo rozumie ją poprawnie, to jest w kontekście wiary chrześcijańskiej.

Tymczasem episkopat we Włoszech wprowadził zmianę w modlitwie „Chwała na wysokości Bogu”. Zamiast słów: „pokój ludziom dobrej woli”, katolicy w tym kraju będą odmawiać: „pokój ludziom umiłowanym przez Pana”. Skąd ta zmiana?

„Gloria in excelsis Deo, et in terra pax hominibus bonae voluntatis” – tak brzmią początkowe słowa tego pięknego hymnu w języku łacińskim. A więc drugi człon: „pokój ludziom dobrej woli” znaczy: pokój ludziom dobrym, którzy mają wolę pełnienia Bożych przykazań i tym samym spełniania wyrażonej w nich Bożej woli. Wydaje się, że to zupełnie zrozumiałe.

Być może w ostatecznym rozrachunku, gdyby się bardziej w to zagłębić, dotychczasowa forma modlitewna pokrywa się z nową, czyli chodzi o to samo, tyle że użyto innych słów. „Ludzie umiłowani przez Pana” to ci, którzy pełnią Jego wolę.

Jak wyglądają procedury wprowadzania takich zmian? Jak długo może to potrwać?

Nie wiem, ponieważ nigdy nie byłem świadkiem takiego zjawiska. Za naszego życia nie dochodziło do zmian ani w Modlitwie Pańskiej, ani w hymnie „Chwała na wysokości Bogu”. Te zmiany to pewien eksperyment, który uda się, albo nie.

Ksiądz powiedział: „za naszego życia”. Czy w takim razie biorąc pod uwagę historię Kościoła, można takie zmiany określić mianem rewolucyjnych?

Wystarczy wziąć do ręki aktualne znane nam przekłady Nowego Testamentu na język polski, a jest ich kilkanaście, przyjrzeć się treści Modlitwy Pańskiej, by się przekonać, że każdy tłumacz starał się nie tylko odzwierciedlić – jeżeli można tak to ująć – pradawne brzmienie modlitwy, której nauczył nas Jezus, ale również zawrzeć w swoim przekładzie cząstkę własnych pomysłów i intuicji translacyjnych. To dlatego każdy z przekładów jest nieco inny.

Problem rodzi się wtedy, gdy dany przekład przenosimy do liturgii. Liturgia nie jest indywidualnym pomysłem translacyjnym, lecz ma charakter wspólnotowy. Wierni przyzwyczajają się do powszechnie przyjętych formuł modlitewnych, uczą się ich od dziecka, i jest im bardzo trudno się z nimi rozstać. Są natomiast modlitwy, które z pewnością wymagają rewizji, a jednak ich się nie dokonuje.

Może ksiądz podać przykład?

Choćby piękna pieśń „Serdeczna Matko” – śpiewamy w niej: „Lecz kiedy Ojciec rozgniewany siecze / Szczęśliwy, kto się do Matki uciecze”. Pod względem teologicznym ten fragment jest, łagodnie mówiąc, bardzo ryzykowny, bo nieprawdziwy. Wielu wiernych z trudem go śpiewa. Jak to? Rozgniewany Ojciec siecze? Po pierwsze – obraz ziemskiego ojca jest tutaj wypaczony, a po drugie, gdyby odnieść te słowa do Boga, to w ogóle wypaczają Jego wizerunek.

Ale, o ile wiem, nikt nie próbuje tego zmieniać. Natomiast w kwestii „Ojcze nasz” i „Chwała na wysokości Bogu” pojawiają się nowe propozycje, podczas gdy w moim przekonaniu nie ma potrzeby wprowadzania zmian, bo wystarczy poprzestać na odpowiednio pogłębionej katechezie wyjaśniającej słowa, które od dziecka znamy.

Ksiądz powiedział, że zmiana w modlitwie „Ojcze nasz” może wzbudzić pewnego rodzaju zamieszanie, że lepiej wyjaśniać sens teologiczny tej modlitwy, niż wprowadzać zmiany w przekładzie.

Ona już wzbudziła zamieszanie. Teraz, zamiast wyjaśniać teologiczny sens dotychczasowej formuły, trzeba – co znacznie trudniejsze – uzasadniać nową formułę i jej znaczenie. Co więcej, trzeba również wdrożyć ją w życie.

A trudno sobie wyobrazić, by osoby starsze, które przez 70 czy 80 lat swego życia modliły się w przyjęty dotąd sposób, bez trudu przyswoiły sobie tę modlitwę w nowej formie. Ta sama trudność dotyczy zresztą wszystkich wiernych, którzy się modlą.

Czy w dyskusji nad zmianą w przekładzie „Ojcze nasz” nie pojawia się kwestia sporu o wolność człowieka w kontekście jego relacji z Bogiem? We współczesnej kulturze mamy do czynienia z postulatem, żeby człowiek był z jednej strony wolny i mógł robić, co chce, z drugiej zaś – by Bóg, jeśli istnieje, oszczędził mu cierpień.
 

Być może daleko posunięta laicyzacja życia religijnego i pobożności udzieliła się w tym przypadku także biskupom, którzy wyszli z nową propozycją. Ale zanim ona się przyjmie, co wcale nie jest pewne, to i ta nowa propozycja wymaga wyjaśnienia i uzasadnienia.A trudno sobie wyobrazić, by osoby starsze, które przez 70 czy 80 lat swego życia modliły się w przyjęty dotąd sposób, bez trudu przyswoiły sobie tę modlitwę w nowej formie. Ta sama trudność dotyczy zresztą wszystkich wiernych, którzy się modlą.

Czy w dyskusji nad zmianą w przekładzie „Ojcze nasz” nie pojawia się kwestia sporu o wolność człowieka w kontekście jego relacji z Bogiem? We współczesnej kulturze mamy do czynienia z postulatem, żeby człowiek był z jednej strony wolny i mógł robić, co chce, z drugiej zaś – by Bóg, jeśli istnieje, oszczędził mu cierpień.

Mowa o dylemacie, który podjął papież Benedykt XVI. We współczesnym świecie, a także – niestety – we współczesnym Kościele, próbuje się odwrócić prawdę o Bogu i człowieku. Człowiek potrzebuje uwiarygodnienia się wobec Boga, a tymczasem, odwracając tę perspektywę, żąda się, aby to Bóg uwiarygodniał się wobec człowieka i stawia się Bogu rozmaite wymagania.

W naszych czasach na pierwszym planie nie jest ateizm, czyli negowanie Boga, lecz negowanie zakorzenionej w Piśmie Świętym, w tradycji Kościoła i w pobożności – potrzeby poprawnych więzi człowieka z Bogiem.

Mówi się, że Bóg nie może wystawiać nas na próbę, bo to rzekomo uderza w naszą wolność. Podkreśla się absolutną autonomię człowieka, jego całkowitą suwerenność, spychając Boga na daleki plan. W rezultacie zamiast teologii mamy wypaczoną antropologię, a nawet antropolatrię: wszystko, łącznie z religią, wiarą i pobożnością ma służyć człowiekowi i jego dobremu samopoczuciu.

Próby, jakim jesteśmy poddawani w życiu mogą nam oczywiście zepsuć dobre samopoczucie, dlatego wielu ludzi odpycha samą myśl o jakiejkolwiek próbie. Jednak nieustannie jesteśmy tym próbom poddawani, bo częścią naszego losu są choroby, cierpienie i zło, które jest w świecie. Chodzi więc o to, aby wyjść z nich zwycięsko. I właśnie o to prosimy w szóstej prośbie modlitwy „Ojcze nasz”.

Wśród krytyków Kościoła pojawia się opinia, że świat się zmienia, że zmieniają się kultura, obyczaje. Przywołują Stary Testament, a w nim są treści odnoszące się do obyczajów, do norm społecznych, obowiązujących wśród starożytnych plemion izraelickich. Jest poligamia, jest składanie ofiar ze zwierząt…

Wynika z tego, że krytycy Kościoła czytają Pismo Święte wybiórczo. Poligamia była obecna na pewnym etapie dziejów i religii starożytnego Izraela, natomiast poczynając co najmniej od wygnania babilońskiego dominuje zobowiązanie do monogamii, którą też wyraźnie zalecał Jezus. To samo dotyczy ofiar ze zwierząt, które były składane w czasach Starego Testamentu. Natomiast w Nowym Testamencie i w tradycji chrześcijańskiej nie mamy ani jednej ofiary ze zwierzęcia.

Wiara i pobożność Nowego Testamentu nie pokrywają się z wiarą i pobożnością Starego Testamentu – to jest oczywiste. Lecz to samo odnosi się do judaizmu współczesnego, czyli judaizmu rabinicznego – wśród jego wyznawców nie ma ani składania ofiar, ani poligamii. W Starym Testamencie występują instytucje, zwyczaje i obrzędy, które na pewnym etapie się skończyły.

Po co zatem chrześcijanom Stary Testament?

Stary Testament jest fundamentem wiary i pobożności Nowego Testamentu, są też w nim elementy, które zachowują trwałą aktualność. Życie religijne, pobożność, oddawanie czci Bogu odzwierciedlają wielowiekową ciągłość, a zarazem stają się coraz bardziej dojrzałe i w tym sensie podlegają ustawicznej ewolucji. Zmierzają do coraz większej doskonałości i coraz lepszych, pełniejszych form wyrażania wiary w Boga.

- rozmawiali Filip Memches i Łukasz Lubański

                

Ks. Waldemar Chrostowski jest doktorem habilitowanym w dziedzinie teologii, profesorem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, przewodniczącym Stowarzyszenia Biblistów Polskich. Od lat 80. zaangażowany w dialog katolicko-żydowski, w latach 1991-98 współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. Członek Komitetu Nauk Teologicznych Polskiej Akademii Nauk, laureat watykańskiej Nagrody Ratzingera (2014).

 

https://tygodnik.tvp.pl/40501734/lepiej-wyjasniac-modlitwe-ojcze-nasz-niz-zmieniac-jej-slowa

 

KOMENTARZE

  • @Autor
    KS. Chrostowski został swego czasu spacyfikowany. Wypowiada się czasami i bardzo oględnie.

    ST. to żydowskie bzdety, czyli typowa haggada.
    NT - to opis zdarzeń, tyle że na podstawie różnych relacji. Stąd pewne różnice interpretacyjne i faktograficzne.
  • Aureolę
    Sobie spraw. Będzie święty pies. Kiedyś taki odcinek z Reksiem oglądałem
  • @zbig71 21:43:10
    I merytoryczne i dowcipne
  • @Krzysztof J. Wojtas 21:40:00
    Panie Krzysztofie, pełna zgoda "NT - to opis zdarzeń, tyle że na podstawie różnych relacji. " Jeśli ktoś czytał NT ze zrozumieniem jest w stanie pokazać to na wielu przykładach cytując NT. Żaden z tekstów nie powstał wcześniej niż 20 lat po wydrzeniach a niektóre nawet ponad 40. Z analizy wydaje się, że żadnen z autorów pism NT nie był świadkiem większości opisanych tam wydarzeń. Wiedzę czerpali ze źródeł trzecich.
  • Autor
    Ksiądz Chrostowski tu oszukuje. Jego argumentacja dla zmiany jest bez sensu:

    "Tymczasem episkopat we Włoszech wprowadził zmianę w modlitwie „Chwała na wysokości Bogu”. Zamiast słów: „pokój ludziom dobrej woli”, katolicy w tym kraju będą odmawiać: „pokój ludziom umiłowanym przez Pana”. Skąd ta zmiana?

    „Gloria in excelsis Deo, et in terra pax hominibus bonae voluntatis” – tak brzmią początkowe słowa tego pięknego hymnu w języku łacińskim. A więc drugi człon: „pokój ludziom dobrej woli” znaczy: pokój ludziom dobrym, którzy mają wolę pełnienia Bożych przykazań i tym samym spełniania wyrażonej w nich Bożej woli. Wydaje się, że to zupełnie zrozumiałe.

    Być może w ostatecznym rozrachunku, gdyby się bardziej w to zagłębić, dotychczasowa forma modlitewna pokrywa się z nową, czyli chodzi o to samo, tyle że użyto innych słów. „Ludzie umiłowani przez Pana” to ci, którzy pełnią Jego wolę".

    Nie wychodzi na to samo. Być "człowiekiem dobrej woli" to nie tylko "mieć dobrą wolę" i chcieć dobra, ale i wyrażać to czynem zakorzenionym w naszym człowieczeństwie, a więc i w ludzkich wartościach, w ofiarności i służebności w pełni świadomych i dobrowolnych, zakorzenionym w praktyce naszego ludzkiego życia.


    Natomiast „pokój ludziom umiłowanym przez Pana” nie znaczy dokładnie nic, bo Bóg ze swojej natury kocha wszystkich ludzi, a w tym grzeszników nawet według ludzkich kryteriów bardziej, bo im więcej wybacza, bo ich obdarza darami i udziela łask i współpracuje z nimi żeby z nich dobrze korzystali, ustanowił dla nich sakrament Komunii Świętej, itd, itd.

    ZOSTAJE WIĘC "DAR POKOJU POWSZECHNY - KAŻDEMU I ZA NIC, I PO NIC.
    - A to jest czysty komunizm - niebo dla wszystkich, kwiaty dla wszystkich, wiatr na wszystkich liściach gra, powszechna miłość, powszechna równość, powszechny pokój - każdemu według potrzeb, a wszystko "tu i teraz", bez sensu i celu, chyba że ten który zapoda swoim niewolnikom komunistyczna waadza.
  • Autor
    "Zamiast słów: „I nie wódź nas na pokuszenie”, katolicy mają odmawiać: „I nie opuszczaj nas w pokusie”. "

    Przecież Bóg nie opuszcza człowieka (choć czasami się nie pozwala znaleźć). To tylko człowiek nadużywając swojej wolności opuszcza Boga.

    Bóg nie opuszcza i w pokusie, bo nie dozwala kusić nad miarę, jak i nie nakłada ciężarów nad miarę.
    To tylko człowiek w swojej pysze nadużywa swojej wolności i przekracza miarę.


    A teraz dlaczego likwidują „I nie wódź nas na pokuszenie”?

    Tłumaczą że nie Bóg a szatan wodzi człowieka na pokuszenie. Pomijają że wodzi go również jego strach, jego emocje nadmierne, jego ciało i jego umysł.
    Dlatego tak ważnym jest aby i ludzie wiedzieli że Bóg ich nie będzie wodził na pokuszenie, i o to chodzi w słowach "I nie wódź nas na pokuszenie".

    Poza tym jest ważne pytanie co z dalszymi słowami tego zdania Modlitwy Pańskiej:

    Jest: I nie wódź nas na pokuszenie ale nas zbaw ode złego".

    A miało by być: "I nie opuszczaj nas w pokusie, ale nas zbaw ode złego" (skąd więc zło jeżeli jest tylko pokusa?),
    czy samo
    "I nie opuszczaj nas w pokusie".
    - Bo to już wystarczy żeby pokusie nie ulec i żadne tu zbawienie ode złego potrzebne nie jest :-))))))))))


    W każdym razie jedno jest pewne: zmiana by miała zwalniać człowieka z odpowiedzialności za to że ulegnie pokusie i przerzucenie jej na Pana Boga.
    Druga sprawa to w tej modlitwie nowej jest ukryta inna modlitwa:
    "Weź ode mnie wolną wolę. Nie chcę już słyszeć o mojej odpowiedzialności, o żadnym ponoszeniu surowych konsekwencji zła, skoro to Ty, Bóg, mnie opuścisz w pokusie i jej ulegnę. Chcę mieć luksus - zrobię dobrze to będę miał dobrze, ale jak zrobię źle, to będzie na Ciebie".

    Jak już robią aż takie zmiany, to to już wkrótce może nie być nasz Kościół.

    Dobrze że na razie tylko Episkopat Włoch zatwierdził te ostatnio wprowadzane bulwersujące i destrukcyjne nowości.
  • @Husky
    Magierowski mistrz. Zobacz, jak załoga ambasady RP w Tel Avivie opowiedziała żydom historię Bożego Narodzenia. Pracownicy polskiej ambasady w Tel Awiwie z okazji świąt Bożego Narodzenia nagrali wideo, w którym z przymrużeniem oka opowiedzieli historię narodzin Jezusa Chrystusa. „Cóż, nikt nie oczekiwał oddziału położniczego z dziewiczo czystymi inkubatorami” mówi w nagraniu ambasador Marek Magierowski. „Nawet bez kołyski. Tylko trochę siana. Naturalne środowisko. Bardzo ekologiczne” słychać w jednej z wypowiadanych kwestii.


    https://youtu.be/uUBDL5RG1Hs
  • @Husky
    https://nczas.com/wp-content/uploads/2018/10/kler_musi_odac_dotacje_nczas.jpg

    Ujawniamy prawdę o pedofilii wśród księży! „Kler” i lewacy kłamią. To musisz przeczytać. W opublikowanym osiem lat temu w 1063 numerze „NCz!” artykule „Wymyślona pedofilia” niżej podpisany szczegółowo analizował tzw. aferę pedofilską, mająca podobno trapić Kościół katolicki. Na podstawie dostępnych wówczas danych doszedłem do wniosku, że „afera” ta jest tworem całkowicie medialnym, realnie nieistniejącym. Mierzony liczbą skazanych odsetek pedofilów wśród duchownych katolickich okazał się zaskakująco niski, niższy nawet niż średnia w całym społeczeństwie. Nikogo też za poplecznictwo, czyli szeroko rzekomo w Kościele praktykowane ukrywanie sprawców tego typu czynów przed świeckim wymiarem sprawiedliwości, nie skazano.

    Marcin Adamczyk

    Zwróciłem też uwagę na zadziwiający fakt, że pomimo ogromnego medialnego rozmachu tej kampanii propagandowej i gigantycznych środków w nią zainwestowanych, ani w Polsce, ani nawet w krajach, w których polowanie na kościelnych pedofilów było wtedy znacznie bardziej zaawansowane, najważniejszych, kluczowych dla oceny zagadnienia danych, czyli liczby skazanych księży w jakimś określonym przedziale czasowym, nie publikowano.

    Artykuł ten doczekał się polemiki w otoczonej we wspomnianych kręgach swoistym kultem książce „Lękajcie się”. Polemika ta była jednak nierzetelna i merytorycznie nieudolna.

    Po pierwsze – jej autor zaniżył liczbę księży poprzez wyłączenie z ich szeregów studiujących w seminariach kleryków, nie dokonując jednak analogicznego zabiegu dla łącznej populacji dorosłych mężczyzn, przez co odsetek skazanych księży został sztucznie zawyżony. Po drugie – krytykując mnie (acz starannie unikając przy tym wymienienia z nazwiska) za domniemane niedoszacowanie faktycznej liczby skazanych duchownych, autor „Lękajcie się”, również zaniedbał podania takiego zestawienia, gołosłownie jedynie zapewniając, że on sam „doliczył się” w Polsce 27 takich sutannowych przestępców w ciągu 10 lat.Zaraz jednak w następnym zdaniu sam siebie zdezawuował, przyznając, że dwa przypadki z tej liczby dotyczą wprawdzie księży skazanych, ale… w USA. Całość pod linkiem


    https://nczas.com/2018/11/16/ujawniamy-prawde-o-pedofilii-wsrod-ksiezy-kler-i-lewacy-klamia-to-musisz-przeczytac/
  • @kula Lis 68 12:59:21
    Kościół ma forsę, a komuna pieniądze (cudze) lubi. Kiedyś walili w łeb, dziś za pomocą sądów chcą grabić, jak zwykle zresztą.
  • @Husky
    Wesołych Świąt Tobie i Wszystkim z Neonu.
  • Ks.prof, Chrostowski zaraził się judeo-chrześcijaństwem
    " Jak to? Rozgniewany Ojciec siecze? Po pierwsze – obraz ziemskiego ojca jest tutaj wypaczony, a po drugie, gdyby odnieść te słowa do Boga, to w ogóle wypaczają Jego wizerunek."
    Jasne! Ziemscy ojcowie generalnie nie interesują się występkami potomstwa, bo im nie wolno, bo państwo ustala priorytety. Daj dziecku klapsa, rozryczy się a infantylna sąsiadka złoży donos. Nastolatek o swoich prawach dowiedział się w szkole i ma pełne prawo oskarżyć ojca, który chce inaczej niż zdemoralizowani rówieśnicy. A Bóg Ojciec to dobrotliwy staruszek- według biskupa Franciszka preferujący miłosierdzie nad sprawiedliwością, tylko dlaczego tak srodze siecze Polaków?
    Prof. Chrostowski zrezygnował z przewodniczenia w komisji d/s dialogu polsko-żydowskiego dopiero wtedy, gdy przekonał się, że jest to rozmowa dziada z obrazem (pewnego razu razu przemówił dziad do obrazu, a obraz do niego ni słowa. Taka to była rozmowa)
  • @57KerenOr 12:32:39
    Zwróć uwagę na to, że nie wypowiadam zdania całkowicie negującego obecność ewangelistów podczas wydarzeń. Mówię o tym, że większość wydarzeń opisują jako informację z drugiej ręki a to jest prawda. Szczególnie jeśli uznamy iż nie mamy pewności kto jest autorem której z ewangelii. Ewangelie są przypisywane a nie są ewidentnie autorstwa danego apostoła.

    Poza Łukaszem który jest ewidentnie uczniem Pawła, wyraźnie napisał iż jego informacje są informacjami z drugiej ręki pozostałe ewangelie są przypisywane uczniom Jezusa. Jeśli zwrócisz uwagę na to, że Ewangelie pisane są językiem wskazującym na dobre wykształcenie autora, na płynne posługiwanie się językiem, w jakim ewangelia powstała, a dla części jako język źródłowy wskazywana jest greka i na fakt iż uczniowie Jezusa to nie byli ludzie wysoko wykształceni, to autorstwo staje się problematyczne.
  • @Zawisza Niebieski
    NIE WIEM, CZY ZAUWAŻYŁEŚ ALE HUSKY WYRZUCIŁ MÓJ KOMENTARZ DLATEGO NASZA DYSKUSJA TRACI JAKĄKOLWIEK JASNOŚĆ DLA CZYTELNIKA!

    Nie jest to Twoja wina ale skoro tak spokojny koment został wyrzucony no to tylko pogratulować... Chociaż zgadzam się z tytułem artykułu... On bezapelacyjnie przede wszystkim dotyczy katolików! Mam nadzieję, że zdążysz przeczytać ten komentarz!


    http://m.neon24.pl/5d0312bdbb52447105f3675bbab195cb,0,0.png
  • Autor
    Dobry tekst. 5*
  • Co to za pierdoły bez sensu ?
    Takie pieprzenie niech sobie uprawiają w kościołach.. co to obchodzi normalnych ludzi...

    Policzyliście już ile diabłów się mieści na główce od szpilki ?
    To kluczowy dla przyszłości cywilizacji ludzkich owieczek problem

    A ile doktoratów teologicznych można przy okazji zrobić.
    I potem tacy "doktoranci" aspirują do władzy nad Narodem Polskim..
  • @Oscar 08:08:41
    Co się tu wcinasz? - Spytaj swojego kolesia B-72 specjalistę od pierdoł i wiatru z życi.
  • @Husky
    Plan Spinnellego jest realizowany. Niemcy, Włochy, Francja niosąc sztandary demokracji, wolności chcą wprowadzić tylnymi drzwiami komunizm w innym wydaniu jeszcze gorszym niż był u nas. Chrześcijanie muszą zniknąć. Podstawowy problem totalitaryzmów, praprzyczyna wszelkich zbrodni, to inżynieria społeczna. Poczucie, że ta, bądź inna jednostka może formować człowieka, świat natury, według własnego widzimisię, nazywanego taką, czy inną teorią naukową. Jeżeli po rządach nazistów i żydobolszewików, zabawa w manipulowanie człowiekiem, formowanie według kaprysu, trwa, to znaczy, iż nikt żadnej lekcji nie wyciągnął. Obawiam się, że czeka nas tylko potop. Chrześcijaństwo w całej Europie jest w jakiś sposób bardzo prześladowane. Wprowadza się nowe standardy, jest rak poprawności politycznej, który ma przełożenie na naszą tradycję, gdzie powoli usuwa się symbole chrześcijańskie w Europie. Co ci przybysze z Afryki, Azji wnieśli do Europy? Ten fanatyzm tej poprawności politycznej, ten fanatyzm zapraszania tych ludzi, bez weryfikowania ich, którzy w moim przekonaniu, w życiu się nie zintegrują. Powoli w Brukseli realizują ten plan wymiany w Europie społeczeństwa, gdzie, powiem szczerze, chociaż chciałbym się mylić, obywatel biały ma się stać obywatelem drugiej kategorii. Powoli na naszych oczach realizuje się plan nakreślony przez ludzi, którzy chcą panować nad światem, a Europa jest dla nich ogromnym poligonem doświadczalnym. Rothschildowie, Rockeffelerowie i Soros to osoby, które stworzyli to bagno zwane NWO. PiS musi się przeciwstawić neomarksizmowi inaczej te patriotyczne święta znikną. Jesteśmy ogłupiani za pieniądze EU. Gorąco polecam dokładniejsze zapoznanie się ze zmianami obyczajowymi, zachodzącymi w innych krajach. Plan wymiany społeczeństwa, gdzie biały obywatel stanie się osobnikiem drugiej kategorii, realizuje się z powodzeniem na przykład w Australii. Wiele lewackich europejskich krajów, realizuje taka samo politykę. Jeżeli nie zatrzyma się lewactwa, świat opanuje generalna demoralizacja. Kosztem Europy chcą wyludniać Afrykę i przejmować ich bogactwa naturalne, osiedlając tam swoich z NWO. Z ludzi chcą zrobić niewolników stosując terror! Grunwald mówi w prost o realnych zagrożeniach i ich skutkach jeśli się temu zagrożeniu islamskiemu nie przeciwstawimy. Grunwald na własne oczy widział upadek społeczeństwa szwedzkiego i stąd jego alarm. Ale najwyraźniej nasi politycy nic sobie z tego nie robią i wybrali podobna drogę, która nigdzie się nie sprawdziła.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

ULUBIENI AUTORZY

więcej