Gorące tematy: Powstanie Warszawskie Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
886 postów 28167 komentarzy

Tylko prawda

Husky - Zoologiczny antykomunista , mając do wyboru AK i NSZ wybrałbym NSZ przy całym szacunku do AK. UB-ekom i ich potomkom wstęp wzbroniony.

Burak, Mulat, kameleon. Andrzej Lepper

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Lepperiada legitymizowała klasową odrazę skrytą w protekcjonalnym fatalizmie, który mówił, że chłopa nie da się ucywilizować. Spod markowej marynarki i opalonej twarzy prędzej czy później musi się wyłonić prawdziwa twarz prostaka

 

 Burak, Mulat, kameleon. Andrzej Lepper jako wizualna figura klasowa

Prawdziwa twarz prostaka


 

Jak pisze Przemysław Czapliński:

Lepperiada legitymizowała klasową odrazę skrytą w protekcjonalnym fatalizmie, który mówił, że chłopa nie da się ucywilizować. Spod markowej marynarki i opalonej twarzy prędzej czy później musi się wyłonić prawdziwa twarz prostaka

 

Jeśli w mediach internetowych „klikalność” nagłówka jest ogólnie przyjętą miarą oceny artykułu, to 5 sierpnia 2011 roku i przez kilka następnych dni redaktorzy i pracownicy newsroomów oddychali z wyraźną ulgą. Fraza „Andrzej Lepper nie żyje” zapewniała uwagę czytelników; wystarczyło tylko co pewien czas uzupełnić gotową bazę odgrzaną lub podkolorowaną treścią: Współpracownicy zszokowani, Ostatnie 48 godzin, Kariera przywódcy Samoobrony1. Obserwatorzy życia politycznego mogli z dużym prawdopodobieństwem zakładać, że kto jak kto, ale Lepper nie może liczyć na taryfę ulgową w tytułach należących do koncernu Agory czy publicystyce spod szyldu TVN. Że nadbagaż moralny – afery seksualne i korupcyjne – a także otwarcie wyrażana w środowiskach liberalnej inteligencji pogarda estetyczna wobec szefa Samoobrony wygrają z zasadą, że o zmarłych powinno się mówić albo dobrze, albo wcale.

 

Dominujące w krajowej prasie i telewizji praktyki przedstawiania Andrzeja Leppera przede wszystkim przez pryzmat wizerunkowej skandaliczności – podkreślane na każdym kroku warcholstwo, oszołomstwo i chamstwo, mające zagrażać stabilności polskiej demokracji – zaczęły jednak wyraźnie tracić na sile. Tak jakby wraz ze śmiercią przewodniczącego Samoobrony nastąpił kres pewnej politycznej narracji, a może nawet całej epoki w polskich mediach. Jakby rozpoznano (oczywiście wybiórczo), że tego spektaklu pogardy i uprzedzeń Andrzej Lepper nie wyreżyserował sam. Na pewien czas osoby go zawstydzające okryły się rumieńcem wstydu. „Gazeta Wyborcza” opublikowała nostalgiczną galerię zdjęć, serię ikonicznych przedstawień, na których Lepper przechodzi symboliczny „marsz” – od blokad drogowych i starć z policją ku głównemu nurtowi polskiej polityki3. Jeszcze w 2013 roku Marcin Kącki – tropiciel skandali z udziałem posłów Samoobrony – wydał Lepperiadę, „reportaż aferalny” utrzymany w tonie moralnego obrzydzenia i piętnujący obecność chamstwa na szczytach władzy Ale już po pięciu latach od śmierci Leppera, przy okazji premiery spektaklu Tu Wersalu nie będzie!w Teatrze Polskim w Bydgoszczy, publicysta „Gazety Wyborczej” Witold Mrozek napisze z wyraźną moralną ulgą: „Na tle dzisiejszych prawicowych ekstremistów populizm Leppera jawi się jako stosunkowo rozsądny projekt polityczny”. I zwróci się do liberalnej opinii publicznej – tej, która „nie boi się już mówić o ciemnych stronach transformacji i o jej ofiarach” – z mocnym apelem: przypomnijcie sobie tamtą pogardę i wyciągnijcie z niej lekcję na przyszłość. Warto jednocześnie podkreślić, że impuls do krytycznego namysłu nad otaczającym Leppera klasowym odium dali w pierwszej kolejności publicyści o otwarcie lewicowych sympatiach politycznych. Liberalne jądro polskiej inteligencji pozostało na stanowisku estetycznego niesmaku i odrazy, czego najlepszym dowodem jest pozytywna recepcja książki Kąckiego oraz poświęconych Lepperowi fragmentów Czasu gniewu Roberta Krasowskiego7. Oba tytuły – mimo wyraźnie klasistowskiego zabarwienia – nadal pozostają głównym punktem odniesienia w dyskusjach o spuściźnie po byłym wicepremierze, pojawiając się choćby przy okazji najnowszej odsłony sporu o rzekomą „ludomanię” młodej lewicy, mającą się objawiać między innymi we wciąganiu szefa Samoobrony na sztandary walki o prawa wykluczonych. Ta pogarda klasowa – niegdyś obligatoryjnie pojawiająca się przy każdej wzmiance o Samoobronie w liberalnych mediach – dzisiaj nie jest już jednak wcale tak łatwo uchwytna, przyjmując, również na lewicy, formy oskarżeń stricte politycznych: o klasową nieautentyczność czy nawet kułactwo z jednej, a ekstremizm i nihilizm ideowy z drugiej strony.

Po latach też widać, że Lepper był człowiekiem starych mediów. To telewizja i gazety kształtowały jego wizerunek, a on – zwrotnie – wpływał na dominujące praktyki medialne. Zmarł chwilę przed ekspansją platform społecznościowych i pewnie dlatego rzadko pojawia się jako główny bohater memów politycznych. Wystarczy w wyszukiwarkę Google’a wpisać jego nazwisko i porównać wyniki choćby z liczbą memów z Andrzejem Dudą. Lepper nie zdążył się wpisać w nowoczesne formy pogardy w wersji instant – dostępne od ręki, częstokroć wyprzedzające informacje obecne w głównym nurcie, pełne ironii, a jednocześnie grające na jednej wyrazistej emocji. Dominująca narracja w mediach liberalnych mówi natomiast o szczególnym wyczuleniu Leppera na obecność kamer telewizyjnych, którą interpretuje się najczęściej w kategoriach narcystycznego „parcia na szkło”. W opracowaniach i artykułach prasowych przedstawia się go albo jako świadomego autora własnego wizerunku, zawsze na czas zwołującego konferencje prasowe czy, w błysku fleszy, dającego się zakuć w policyjne kajdanki, albo jako „bierną glinę”, medialno-polityczny produkt spin doktora Piotra Tymochowicza. Mechanizmy odpowiedzialne za sukces „projektu Lepper” Tymochowicz nakreślił w filmie Marcela Łozińskiego Jak to się robi (2006). Dokument dowodził, że „ciemny lud” kupi każdą polityczną kreację – byleby ją odpowiednio opakować i poddać właściwej obróbce wizualnej. „Zajmowałem się kreowaniem wielu znanych polityków, ale teraz przyszła kolej na ciebie. I ty możesz zostać charyzmatycznym przywódcą. Spróbuj swoich sił…” – zachwalał swoje demiurgiczne kompetencje ówczesny król polskiego PR-u.

 

 

Niech zresztą Lepperiada mówi sama za siebie. „Produkt Tymochowicza” – pisze Kącki – zszedł z „linii produkcyjnej” w 2000 roku, a na konferencjach prasowych, „mimo że za oknem wczesna wiosna”, widać było nową, „przesadnie opaloną twarz” Leppera. „Uznaliśmy, że lepszy Mulat niż burak” – tłumaczył Kąckiemu Tymochowicz. „Miał problemy z naczyniami krwionośnymi. Były płytko pod skórą. Gdy się denerwował, twarz robiła mu się czerwona”. I chociaż nikt nie przyznaje tego otwarcie, wiemy doskonale, że pod swojskim „burakiem” nie kryje się żadna łatwa do wyodrębnienia kategoria medyczna. Że „defekt naczyń krwionośnych” to po prostu inna nazwa defektu krwi – w kolorze skóry miała się odbijać prawdziwa, niezmienna „natura” Leppera: zwierzęce nieopanowanie, brak kontroli emocjonalnej i skłonność do agresji. Liberalna inteligencja nie miała na podorędziu własnego Mulata, miała za to krzykliwego „buraka”, który pchał się do polityki i którego biała skóra łatwo czerwieniała, zdradzając klasową i rasową hybrydę, „polskiego Mongoła” z dawnych PGR-ów. Żaden kamuflaż nie mógł ukryć wrodzonego „buractwa”, nienowoczesności, przaśności, na które elity mogły przenieść anachroniczność i błędy własnej polityki – strukturalne problemy społeczne i brutalność neoliberalnych reform gospodarczych usprawiedliwić kwestią złego lub dobrego smaku.

Może być dla nas tym słomianym chochołem czy małpoludem, którego zeń robimy. […] Poprzez obraz, który tworzymy o nim, na jego temat i jego kosztem, nie oddajemy [bowiem] jego rzeczywistości, lecz stwarzamy wierne – nieuświadomione […] i dlatego właśnie wierne – odbicie i wizerunek siebie samych, takich jakimi jesteśmy współcześnie

– pisał w latach 30. Józef Obrębski o „pigmeizowaniu” chłopów poleskich. Jego antyesencjalistyczne diagnozy jawią się z dzisiejszej perspektywy jako niezwykle trafne, a nawet prorocze. Chłop walczący o własne interesy klasowe na ulicach miast ponownie zamienił się w inteligenckim oku w godny pogardy estetyczny eksces, a przede wszystkim – w śmiertelne zagrożenie, widmo krwawej rewolty. W fantazjach obciach połączył się z błyskiem kos, zwiastując kolejne lata wzajemnej niechęci, trochę jak w piosence Rabacja polskich postpunkowców z zespołu Nagrobki, gdzie brutalny taniec panów i włościan przeciąga się na wiele dni w stałych, rytmicznych powtórzeniach. Nie przypadkiem tekst poematu Brunona Jasieńskiego muzycy zilustrowali właśnie pochodzącymi z lat 90. obrazami z demonstracji rolniczych Samoobrony.

Taniec klasowej pogardy trwa w najlepsze, objawiając się w swojej najnowszej odsłonie jako strach liberałów przed „zanieczyszczeniem” przestrzeni i miejskiego stylu życia „ludowym brudem”, anegdotycznym już najazdem „prostaków sikających na wydmy”. I pewnie będzie trwał jeszcze latami, bo na podziały estetyczne nakładają się obecnie gwałtowne podziały polityczne. Dlatego ostatnie słowo zostawiam Jasieńskiemu, który z prostego, wierszowanego tekstu uczynił trafną metaforę najważniejszego polskiego sporu klasowego.

Tańcowali z chłopem pan
milczkiem-boczkiem koło ścian (…)
Tańcowali raz po raz
chłopska kosa, pański pas
Od ogródka do ogródka
ciekła rowem krew jak wódka

– skandują Nagrobki w swojej interpretacji Słowa o Jakóbie Szeli. I oby tylko wizja niekończącej się pogardy klasowej okazała się w przyszłości wyłącznie historyczną przestrogą – widmem przepędzonym w siną dal.

 

http://pismowidok.org/index.php/one/article/view/551/1177 (link is external)

 


Źródło:

http://www.wykop.pl/ramka/5074913/burak-mulat-kameleon-andrzej-lepper-jako-wizualna-figura-klasowa/

 

KOMENTARZE

  • pamietam
    jak w Polszmacie była jakaś debata między śp.Lepperem a Olechowslkim. gdy Olechowski wszedł do studia , Lepper wstał i wyciągnął dłoń na przewitanie do Olechowskiego. Olechowski Lepperowi ręki nie podał tylko od razu usiadł. Taka to liberalna inteligencja , postubecka , mętne złodzieje i sukinsyny. Kupa gówna i nic więcej. Nie popierałem Leppera, mimo, ze miał moim zdaniem wiele racji. Zastanawiałem się, jakie służby za nim stały, były ploty , ze Maksymiuk to WSI.
  • @zbig71 13:16:34
    Notka tak naprawde pokazuje jak go wykorzystywano
  • @Husky 14:02:46
    To stary numer służb. Po co czekać, aż wyrośnie prawdziwa opozycja, lepiej przygotować własną. Tak zrobił Kiszczak, do okrągłego stołu zaprosił ,, konstruktywną opozycję z Michnikiem i Geremkiem. I wiedział, czego się po nich spodziewać
    .
  • oczywiście 1*
    za brak szacunku dla śp. Patrioty Andrzeja Leppera

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

ULUBIENI AUTORZY

więcej